Z realu do socialu… i vice versa. Skuteczna komunikacja zintegrowana

Lubię akcje, które pozwalają ludziom dzielić się swoimi emocjami, tworzą fun, czyli pozwalają dobrze się bawić a przy tym nieco wzmacniają markę. Owo „nieco” niemal z oczywistych względów sprawia, że w tego typu zabawy angażują się duże marki. Mają nieco pieniędzy, które można wydać na fajne pomysły, a przy okazji pokazują jak bardzo „social” są. Bo o tym, że „social media” dawno wyszły poza granice internetu, chyba nie trzeba nikomu mówić.

Poniżej kilka moich ulubionych akcji z ostatniego czasu. Ponieważ o kampanii #pumpt pisałem już jakiś czas temu, nie będę się powtarzał. Dodam jednak, że o większości akcji prezentowanych niżej stało się głośno dzięki Cannes Lions – jednemu z najbardziej prestiżowych festiwali reklamy na świecie.

Chalkbot na walkę z rakiem

Idea – jak zwykle jest prosta, wykonanie nieco trudniejsze. Chalkbot to skomputeryzowana maszyna do malowania jezdni, która zamiast pasów maluje… statusy wysyłane przez użytkowników serwisu Nike. Nike miała środki, agencja DeepLocal zadbała o technologię, zaś pomysł wyszedł od Livestrong – założonej przez Lance’a Armstronga fundacji pomagającej ludziom walczącym z rakiem. W czasie akcji – w czerwcu 2009 – Chalkbot malował statusy na 3,5 tysiącach kilometrów trasy wyścigu Tour de France. Na wymalowanie ponad 100 tys. wiadomości na pewno potrzeba było mnóstwo farby. Ale na pewno było warto. O Chalkbocie należy wspomnieć również dlatego, że akcję doceniło jury tegorocznego Cyber Cannes przyznając jej Grand Prix (równolegle ze sławnym Piano Stairs)

Diesel Cam w Hiszpanii

Wirtualne Lusterko jest nieco młodsze od Chalkbota, i pojawiło się w jednym z hiszpańskich sklepów Diesla. Zasadza działania jest prosta – kamera stanowi odpowiednik lustra, w którym można się przejrzeć. Jeśli widok spodoba się klientkom i klientom sklepu, mogą zrobić sobie zdjęcie. Fotka – obrandowana logo Diesla – wędrowała na profil użytkownika na Facebooku. Na razie nie wiadomo ile osób skorzystało z tego sposobu opublikowania zdjęć w serwisie.

Billboard Yourself

Być jak Marylin Manson. Albo Marylin Monroe, Black Sabbath i Iron Maiden razem wzięci. Taką szansę dostali mieszkańcy Sao Paulo w ramach promocji magazynu Billboard. Specjalnie zaprojektowanie urządzenie pozwalało na zrobienie sobie zdjęcia i umieszczenie go na Flickrze. Oryginalność rozwiązania tkwiła w tym, że odpowiedniki printowych rastrów zastąpiono twarzami gwiazd muzyki – Ozzy’m, Madonną i wieloma innymi. Wybierając ulubionych muzyków i zespoły muzyczne uczestnicy zabawy mogli połączyć ich w jedno na swoim portrecie. Jeśli wszystko było OK, ludzie robili sobie zdjęcia a to wędrowało na profil Billboard Yourself na Flickrze. Zdjęcia – odpowiedni obrandowane – można nadal oglądać, więc zapraszam do galerii.

Akcja bardzo mi się podoba, chociaż nie wiem czy w tym przypadku można mówić o szerokim zainteresowaniu – Photostream na Flickrze pokazuje jedynie 155 zdjęć, z czego niektóre postacie się powtarzają. Więcej szumu wygenerował więc filmik a case’em.

Share Happy Ice Cream od Unilevera

Za lody ni trzeba płacić, ale warto mieć szeroki uśmiech. Interesującą machinę przygotowała agencja SapientNitro. W zamian na piękny uśmiech i i utrwalenie go na zdjęciu każdy może dostać loda Algidy. Fotki zrobione przez urządzenie powędrowały – oczywiście – na Facebook. Dziwne dla mnie jest to, że zdjęcia opublikowano na profilu agencyjnym (w zakładce „Smiles”) a nie profilu Unilevera (dla, którego przygotowano akcję), tudzież na profilu Algidy. Oprócz „mierzenia” szerokości uśmiechu, machina wykorzystuje Augmented Reality, wiec na fotkach pojawiają się wąsy, śmieszne nakrycia głowy itp. Mimo, że akcję przygotowano głównie z myślą o Cannes Lions, to SapientNitro zapowiedziało, że przez najbliższe półtora roku machina będzie podróżować po centrach handlowych na całym świecie. Podobno. I jeszcze jedno – na Cannes Lions Unilever zdobył tytuł Reklamodawcy Roku.

Materiał przygotował Bartek Brzoskowski

  • Jo

    Stare, stare i jeszcze raz stare.

  • Pingback: Blog NetCenter Solution

  • http://adweb.pl Bartłomiej Juszczyk

    Nie chcę być oportunista, ale…

    jakieś ze 2 lata temu podobnie wszedy przeczytać można było o gadajacych billboardach, zapachowych, bluetoooth’owych, a nawet wysyłajacych sygnały głosowe do wybranych ludzi. Dalej – podobnej masie niestandardowych akcjach – oczywiscie z zarzekaniem sie ze to przyszłość i odpowiedź na słabnaca reklame outdoor.
    Minęły 2 lata i … niszowe projekty pozostały niszowymi projektami, wymagajacymi kupę kasy, pozwalajacymi marketerom polansowac sie przed innymi marketerami i… nie dajacymi Klientowi zysku/konwersji/efektu.

    Nie wiem, czy aby tu nie jest/będzie podobnie.

  • http://www.facebook.com/people/Arnold-Buzdygan/1556193837 Arnold Buzdygan

    Będzie podobnie.
    Myślę, że Internet boleśnie obnażył nieskuteczność finansową reklamy w absolutnej większości kampanii.

    pozdrawiam
    Arek

  • http://www.brzoskowski.pl Bartek

    Joe – definicja starości w internecie jest dość zabawna. Akcje mają mniej więcej rok, więc starymi bym ich nie nazwał – pomysłowymi, owszem.

    @Bartłomiej – widząc takie projekty też się zastanawiam nad korzyściami, jakie zamierza dzięki nimi odnieść marka. Z publicity bywa różne – Diesel Cam miał je całkiem spore, ale maszyna do lodów już nie bardzo. Być może chodzi o wizerunek, bo jak na razie nie trafiłem na wykorzystanie tych akcji w ramach marketingu zintegrowanego. Pytania o ROI pozostanie tu pytaniem jeszcze dłużej niż w SM :)