Tzw. opiniotwórczość polskiej blogosfery

Pokaż mi swoje statystyki, swoją publiczność, eksperckość lub ilość cytowań, a powiem ci kim jesteś polski blogerze. Przebiłeś się do świadomości szerokiej publiczności czy piszesz dla siebie i znajomych. Wybór należy do Ciebie – kim będziesz i gdzie zmierzasz, bo każdy blog musi mieć sprecyzowaną strategię istnienia.

Z punktu widzenia, wpływu na otaczającą rzeczywistość – opiniotwórczość mierzona „faktami medialnymi” czy wydarzeniami relacjonowanymi przez media tradycyjne, można powiedzieć że polska blogosfera jest jeszcze nieznaczna „w swojej masie”. Oczywiście, przebijają się czasem tematy nośne typu „chamstwo w Internecie”, „anonimowi internauci”, „sprawa Kataryny” czy też „skandal z firmą X czy Y” ale nie widzę i nie słyszę codziennej obecności blogosfery w pozostałych mediach, nie widzę komentatorów i ekspertów z blogosfery np. w TV czy gazetach, jak i znaczących inicjatyw realizowanych przez blogerów zmieniających świat . Tylko tak może ona zaistnieć w szerokim odbiorze społecznym, przez zwykłego Kowalskiego a nie dalej żyć w błogim przekonaniu o swojej „wyższości”. Nad czym i nad kim? Podnosząc ważne tematy, nie bojąc się o… no własnie o co?

blogging-cat
„Twój kot prowadziłby lepszego bloga?”

W specyficznych grupach, branżach, niszach rynkowych wpływ blogosfery na otoczenie jest bardzo duży. Pytanie, które się pojawia czy z tych „poletek” wyrosną osobistości blogosfery, które przebiją się do szerszej opinii. Dużo jest tam „kopy-pasta”, „miziania się wzajemnego” i mało odkrywczych opinii, często brakuje zaangażowania czy też „twardości języka”. Widzę też konieczność dużej pracy nad wizerunkiem i specjalizacji. Blogi o wszystkim i o niczym, nie przebiją się w dłuższym terminie. Nie przebiją się też piszące zbyt hermetycznie, zbyt niszowo, żyjące w swoim małym świecie. Nie przebiją się blogi prowadzone przez osoby nijakie, niekonsekwentne i „bez jaj”. Dlatego blogi wyraziste, z ciętym językiem i odważne – typu Kominek, JKM, Palikot (traktowany jako prześmiewca i kabareciarz), mają szansę zaistnieć medialnie i stać się dla pewnych grup opiniotwórcze.

Inna sprawa, czy politycy blogujący na Onecie, przyczyniają się do opiniotwórczości blogosfery? Moim zdaniem nie, jako że Polacy nie samą polityką żyją. Mają normalne, codzienne problemy i o nich poczytać, podyskutować i zaznajomić się z całym spektrum poglądów. Pytanie czy blogosfera polska spełnia ten warunek? Jest rzeczywiście tak, że dostarcza materiał który jest często ciekawy, ale niekoniecznie opakowany w przyjazny i zrozumiały sposób. Każdy z blogerów, jeśli myśli na serio o swojej opiniotwórczości powinien pomyśleć o sobie jako o marce, którą trzeba zgodnie z przyjętą strategią budować. A później odpowiednio sprzedać otoczeniu, zadbać o swoich fanów i zbudować społeczność wokół tego co robi, wciągnąć ich w ten świat i zaangażować, czasem prowokować i dyskutować. Nie ma miejsca na nijakość!

Podczas ostatniej konferencji Internet Beta, wspomniano o ważnej roli zmian w komunikacji, innych (nowych) narzędziach do jej przeprowadzania oraz konieczności budowy swojego wizerunku w sieci, by w ten sposób wpływając także na to co dzieje się poza Internetem. Ale nie zastanowiono się, jak wyjść poza „hermetyczność”. Mam nadzieje, że te słowa skłonią „błogosferę” do zastanowienia się. Bo napier… na blipie, śledziku, flakerze czy Twitterze jakkolwiek jest fajne, nie zrozumiałe poza naszym małym światkiem (blogowo-komunikacyjno-marketingowym), gdzie „wszyscy znają wszystkich”. Jeszcze jedna refleksja: na przykładzie konferencji Internet Beta w Rzeszowie powiem z autopsji, że nie jest łatwo być prelegentem w takiej sytuacji, gdy wiesz jaka jest presja sali i wiesz co jest “za plecami”. Nie zawsze jest merytorycznie, ale… taki jest już urok takich narzędzi.

To też kolejny przykład “komunikacyjnego przewrotu” – natychmiastowy feedback. Na pewno wymaga to większych nerwów (na wodzy), elastycznego podejścia i dystansu do siebie. Każdy z nas ma jakieś wady i zalety, na pewno takie wystąpienia pozwalają wyciągnąć wnioski, nad czym jeszcze popracować i co zmienić w swojej prezentacji (tak to odczytuje). Samokrytycznie powiem, że muszę popracować sporo nad swoimi prezentacjami ;)

blogging
„Ilość konta jakość, nijakość kontra wizerunek – odpowiedz sobie dzisiaj!”

Wracając do blogosfery, dużo jeszcze przed nią pracy by „wypłynęła na szerokie wody”. Ciężką pracą, konsekwencją, zdecydowaniem i przemyślaną strategią trzeba budować swój wizerunek. Od początku trzeba sobie ustalić: dla kogo pisze, po co piszę, po co komunikuję się blogiem z otoczeniem. Blog nie jest zabawą, jest normalnym narzędziem budującym wizerunek. Prywatny, biznesowy czy też firmowy. Czas upływa i nieunikniony będzie trend komercjalizacji blogowania. Trzeba się ku temu przygotować, mentalnie oraz merytorycznie. I nie podnosić później świętego oburzenia, że blogerzy prowadzą działania by zarabiać na tym co robią lub mają jasno założone cele. Cały świat nie działa charytatywnie. Także i ta jego część.

  • przemekspider

    Ja problem widzę nieco inaczej. W Polsce blogi ciągle nie trafiły do „mainstreamu” internetowego. Zapewne związane jest to z niezwykle niską jak na liczebność naszego kraju cyfryzacją społeczeństwa, dostępem do Internetu, ogólnym pojęciu o obsłudze komputera oraz znajomością zawartości sieci.

    Dotyczy to niestety także „poważnych” dziennikarzy, którzy o komputerach i sieci mają mgliste pojęcie. Dlatego nie korzystają oni zazwyczaj z dobrodziejstw blogosfery – po prostu jej nie znają. Na dodatek mają do niej pejoratywny stosunek, uważają się za lepszych (vide sprawa „chamstwa w necie”, która oprócz głównego dyskursu na temat anonimowych kurw w internecie, ma też wątek poboczny, czyli ignorancję tuzów dziennikarstwa).

    Dlatego również wydaje mi się, że popularność blogów, które wymieniłeś wpisuje się w obraz polskiego internetu. Te blogi zyskują nie dzięki wnikliwym postom, lecz sensacji w połączeniu z wyzwiskami. To nie są blogi, które zaskakują kompetencją, lecz opierają się na skandalu.

    Na Zachodzie blogi się specjalizują i w przeciwieństwie do tego co piszesz, nie kontrowersja i jej marketingowy poklask, lecz kompetencja i właśnie niszowość buduje ich prestiż. Niszowość rozumiana w dogłębnej specjalizacji w danej dziedzinie. Tacy blogerzy zdobywają szacunek i czytelników nawet takich, którzy tylko pośrednio zainteresowani są tematem podejmowanym przez blogera.

  • http://www.plutecki.net Łukasz Plutecki

    Dużo w tym racji. Warto jednak podkreślać, ze blogowanie jak każda inna dziedzina życia, żeby było profesjonalnie i na poziomie (czyt. inni będą się z blogerem liczyć) musi być konsekwetne, z planem, dbałością o szczegóły itd.

    Nie chciałbym jednak aby scena (pamiętacie takie stare okreslenie dla ludzi tworzących „na komputerach”) składała się z blogów przemyślanych od a do z, gdzie każdy artykuł wyliczany jest pod konkretny target, z myślą żeby zacytowali mnie w danej gazecie, ze sprawdzaniem tagów w key toolu, etc….. ale liczyć się trzeba z profesjonalizacją blogów, które przeżyją. To według mnie zabijałoby opiniotwórczość – niektóre opinie są cenne, bo nie są nastawione na cytowanie :)

  • http://www.plutecki.net Łukasz Plutecki

    @Przemek

    Dokładnie zgadzam się (z ostatnim akapitem w szczególności). Bardzo podobał mi się artykuł Artura o apteo i dyskusja która się potem narodziła…. czy to było medialne – absolutnie nie!

  • http://paweltkaczyk.midea.pl Paweł Tkaczyk

    Blog mój i mojego kota :D

  • http://www.onthego.pl Marcin

    Zgadzam się z komentarzem przemkaspidera. Z moich obserwacji też wynika że jednak specjalizacja rozumiana jako kompetencja w danej dziedzinie to lepsze rozwiązanie niż pisanie o wszystkim choćby i najbardziej ciętym językiem. Oczywiście i blogi specjalistyczne nie mogą być nudne.

    Być może gdyby blogi były dla mnie alternatywą czytania książek i spędzania wolnego czasu miałbym inne zdanie na ten temat. Skoro jednak szukam określonych treści i opinii to doceniam takie, które w sposób kompetentny i interesujący tą treść dostarczają. Tym blogom jestem tez lojalny.

    Zgadzam się jednak co do hermetyczności środowiska i swego rodzaju blogowego grajdołka. Może jest jeszcze za wcześnie, może pokolenie wychowane przy komputerze nie pokazało jeszcze na co je stać.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      @Marcin, Przemek, Łukasz
      Dokładnie – specjalizacja i konsekwentne budowanie wizerunku. Nie inaczej można osiągnąć pożądane efekty.
      Nawet pisanie o niszowych sprawach może byc ciekawe. Moim zdaniem cięty język, wyrazistość oraz postawa blogera jest wazna.
      Ważne jest jedna by treści były unikalne a nie były 150 kopia tego „co słychać na zachodzie” lub innych kolegów blogerów.

      Na pewno, zbyt duza hermetyczność i mizianie się „my blogerzy”, powoduje klikowość (?).

      @Paweł
      Widziałem na Twitterze konto kota z 500K followersów, to czemu nie miałby prowadzić popularnego bloga ;))

  • Pingback: Problogging | nrafal.pl - o Internecie z pasją

  • http://piotr.mikolajski.net Mikołaj

    Jacek,

    Masz rację i nie masz racji ;)

    Należałoby zacząć od tego, że nie mamy w Polsce czegoś, co można nazwać „blogosferą”. Mamy kilka dużych kontynentów, stworzonych przez portale, z rzadka komunikujących się między sobą. Dalej są wyspy Joggera, polskich użytkowników WordPress.com czy Bloggera oraz im podobne skupiska. Na szarym końcu mamy archipelag wysepek — blogi na własnych serwerach i pod własnymi domenami. Teoretycznie to wszystko jest blogosferą, praktycznie to dziesiątki blogosfer(ek), z rzadka między sobą się komunikujących.
    Kilka lat temu cały ten melanż zacząłem nazywać blograjdołkiem i nazwę tę stosuję do dziś. Sam będąc tego blograjdołka częścią.

    Przebiłeś się do świadomości szerokiej publiczności czy piszesz dla siebie i znajomych. Wybór należy do Ciebie – kim będziesz i gdzie zmierzasz, bo każdy blog musi mieć sprecyzowaną strategię istnienia.

    Na pewno musi? Znam wiele osób, które bloga prowadzą dla własnej przyjemności. Mają gdzieś statystyki, oglądalność czy cytowania. Te ostatnie może mniej, bo pilnują czy ktoś im nie kradnie treści. Ale tworzą blogi dla przyjemności tworzenia, a nie z zamiarem zbawiania ludzkości czy trafiania do 64% odbiorców w swojej niszy. Chyba że mówisz wyłącznie o blogach tworzonych jako część strategii komunikacji albo tych będących narzędziem autolansu.

    Z punktu widzenia, wpływu na otaczającą rzeczywistość – opiniotwórczość mierzona „faktami medialnymi” czy wydarzeniami relacjonowanymi przez media tradycyjne, można powiedzieć że polska blogosfera jest jeszcze nieznaczna „w swojej masie”.

    Ale wynika to też ze „szlabanu”, jaki w mediach jest obecny. „Szlabanu”, bo nie jest to żaden oficjalny zapis cenzury, ale zjawisko jako takie da się przecież zauważyć. Portale czy gazety podbierają tematy i treści, ale nie linkują i nie podają źródeł. Stacje TV korzystają z materiałów, ale jako źródło podają swoje kanały komunikacji czy portale typu YouTube lub „Internet”. Ciężko się zatem pojawić w mediach tradycyjnych, gdy media tradycyjne nie mają zamiaru czegoś pokazać.

    nie widzę i nie słyszę codziennej obecności blogosfery w pozostałych mediach, nie widzę komentatorów i ekspertów z blogosfery np. w TV czy gazetach, jak i znaczących inicjatyw realizowanych przez blogerów zmieniających świat.

    Z inicjatywami zgoda, to bloggerzy czy blograjdołek może zrobić. A nawet powinien. Pytanie, czy będzie to uczciwie zrelacjonowane przez tradycyjne media?

    Wracając do komentatorów i ekspertów w TV czy gazetach zapytam: żartujesz? Taki komentator jest niezależny, może powiedzieć coś „nie po linii” stacji i będzie problem. Nie na darmo większość stacji ma dyżurnych socjologów, politologów, psychologów etc. Zawsze wiadomo jak skomentują danego newsa, więc można do nich bezpiecznie pojechać z kamerą. Polecam jakąś miesięczną analizę wypowiedzi ekspertów określonej stacji, z czasem naprawdę można poczuć się jasnowidzem.

    W specyficznych grupach, branżach, niszach rynkowych wpływ blogosfery na otoczenie jest bardzo duży.

    Właśnie zastanawiam się, czy ten wpływ jest duży. Na pewno ich głos jest słyszalny, ale to jednak dwie różne rzeczy. Poza blogami komentuje się takie wypowiedzi osób (znam przypadki ze świata IT) i rzadko są to komentarze pochlebne. Przyczyną bardzo rzadko jest zawiść, najczęściej zawodowy niesmak. Spowodowany opowiadaniem bzdur, obfitym uprawianiem metody Copy’ego & Paste’a czy nachalnym autolansem. Zresztą ten ostatni ma bardziej wyrafinowaną odmianę — „pompowanie”, zwane także „lizaniem się po f…”. Nazwa brutalna, ale dość dobrze oddaje sens wzajemnego pisania o sobie w kategorii ekspertów. Blogger A opisze „eksperckość” kolegi B. Ten zaprosi do gościnnego komentarza bloggera C. Ten odniesie się do artykułu bloggera D, chwalącego A. Kółko się zamyka i wszyscy okazują się wybitnymi ekspertami od dowolnej dziedziny.

    Pytanie, które się pojawia czy z tych „poletek” wyrosną osobistości blogosfery, które przebiją się do szerszej opinii.

    Pewnie tak, acz wszystko zależy od definicji osobistości oraz określenia, czym będzie szersza opinia. Znam świetnych autorów blogów, którzy nigdy nie staną się medialnymi gwiazdami z jednego powodu — opisują niszowe tematy. Oni już się wyspecjalizowali, ale Kominka czy Palikota nie przeskoczą.

    Wracając do blogosfery, dużo jeszcze przed nią pracy by „wypłynęła na szerokie wody”. Ciężką pracą, konsekwencją, zdecydowaniem i przemyślaną strategią trzeba budować swój wizerunek.

    Fragment o ciężkiej pracy powinieneś wytłuścić. A może i powtórzyć kilka razy. Może zniknęłoby wtedy wielu „ekspierdów”, podpisujących się pod cudzymi przemyśleniami? A może choć zaczęłoby ich coś uwierać?

  • http://www.webaudit.pl/blog/ Robert Drózd

    Jeśli miernikiem „opiniotwórczości” blogosfery ma być częstotliwość cytowania przez media tradycyjne, to chyba skala jest zła, bo ta blogosfera jest częścią internetu, który media tradycyjne traktują ogólnikowo i pływają po powierzchni, nie odróżniając różnych form przekazu.

    Miernikiem opiniotwórczości będzie cytowanie w tym samym medium czyli w internecie i to, jak blogi przebijają się wśród innych publikacji. Z tym jest kiepsko, bo i dziennikarze i sami blogerzy cytują się rzadko, rzadko nawiązują do siebie czy polemizują, jakby obawiali się, że podanie linku do „konkurencji” zabierze im czytelników. Portale utworzyły swoje blogowe kręgi, traktując je jako sposób powiększenia swojego contentu. Taki blog będzie na tyle opiniotwórczy, na ile właściciel platformy mu na to pozwoli.

    Wypłynięcie na szerokie wody oznaczać musi to, że wchodząc na swój ulubiony portal Kowalski zobaczy treści z blogów, czy też linki do nich. Dopóki jednak portale ograniczają się do eksplorowania wyłącznie własnej treści, nie sądzę aby to szybko nastąpiło. Wyjściem może być wyłonienie się portali alternatywnych do „wielkiej czwórki”, które nie będą bazowały na swojej treści, a właśnie na tym co produkują niezależni autorzy. Taki Wykop do kwadratu.

  • http://orest.tabaka.eu Orest Tabaka

    Ten blogowy grajdołek jeszcze długo będzie grajdołkiem. Wyłączając blogi rozrywkowe, agregatory, „różowe blogaski” i pisane dla znajomych to pozostaje bardzo malutka grupka blogów prowadzonych przez osoby dobrze zajmujących się swoją branżą (też zawodowo) i chcących dzielić się wiedzą. Przeciętni obywatele jeszcze nie wiedzą, że żeby się rozwijać w swojej branży powinni czytać innych – na blogach szybciej pojawiają się informacje, opinie niż w gazetach czy książkach.

    Jeszcze jeden głos o blogowaniu (Seth Godin):

    Czyli kurs na „wyrazistość” zdaje się być tym właściwym.

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    A Wy jeszcze pamiętacie czym jest blog? Czy to nie było czasem określenie dla pamiętnika „ekshibicjonisty”? :)
    Bo mam wrażenie, że teraz każdą stronę opartą na jakimś CMSie, każdy serwis publicystyczny prowadzony „jednoosobowo” wciągacie w jeden wór pod nazwą „blog”.
    Jakoś mnie to drażni :(

    Co do popularności i opiniotwórczości publicystów internetowych to litości. W ogóle się nie liczą.
    Liczy się tylko telewizja.
    Nie ma Cię w telewizji to po prostu nie istniejesz.
    Nawet jak się zwiesz Tomek vel Kominek.
    Widać to wyraźnie po wynikach Korwina a Palikota
    Kominka i Kuby Wojewódzkiego/Szymona Majewskiego
    Kataryny do Olejniczak/Drzyzgii itd. itp.
    Ludzie – jako internauci kompletnie się nie liczycie, nic nie znaczycie.

    pozdrawiam

  • http://brainstormers.pl/ Lukasz_brainstormers.pl

    Dla mnie temat o tyle ciekawy, że od miesiąca osobisty :-)

    Spełniwszy część powyższych warunków (znam się na tym o czym piszę, staram się być ciekawy i osobisty, etc.) wybrałem sobie bloga jako formę rozwijania obecności zawodowej – tematyka innowacje w biznesie i marketingu, a więc nisza nisz :-). Rezultaty? Jak dla mnie bardzo ok. Odświeżyły mi się kontakty z masą fajnych ludzi, dostałem kilka propozycji współpracy, pisząc wpadłem na parę pomysłów. Chyba o to chodzi, prawda? Na artykuł o mnie w Gazecie Wyborczej nie liczę.

    Moje aktualne obserwacje co tzw. blogosfery skupiają się na dwóch głównych wątkach:
    - dobre, polskie blogi dotyczą albo internetu albo mocno hobbistycznych tematów. W związku z tym nie poruszają tematów interesujących dla tzw. ogółu internautów, więc nie przebijają się jako medium
    - co zrobić by można? Ano chyba trzeba wyjść z getta i pokazać szerokiej publice ludzi i blogi, które mają szanse przebić się do masowej świadomości (czyli gwiazdy, sex, sport, pieniądze, gadgety, i jeszcze raz sex, no wiecie to co ludzi interesuje ;). Jak to zrobić to już zupełnie inna dyskusja, ale moim skromnym zdaniem jeśli pojawiłoby się 5-10 takich masowo rozpoznawanych brandów, to dalej będzie już z górki

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak – OPEN4net

    Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią nt. polskiej blogosfery, ponieważ do mnie nie przemawia ‚vox populi’ i nigdy nie oczekiwałby, że nagle polskie społeczeństwo zacznie traktować blogi jako poważne źródło informacji i wiedzy.
    Przede wszystkim dlatego, że to wymaga wysiłku, czasu i samodzielności myślenia – dużo łatwiej konsumuje się ‚info-papkę’ serwowaną w TV. A mam wrażenie, że jako nacja jesteśmy dość leniwi. Sam praktycznie przestawiłem się na RSSy, Twittera oraz newslettery, czytuję wiadomości BBC i właściwie nie korzystam z usług mediów tradycyjnych.
    Dostrzegam wiele blogów, które są ciekawe i jak już napisano wcześniej są to głównie blogi profesjonalne i hobbistyczne. IMHO taki ‚wąski format’ to dobry pomysł – sam prowadzę bloga o skutecznym e-marketingu, który jest dla mnie metodą na komunikację z rynkiem – nawet zrezygnowałem z planów tworzenia serwisu firmowego, bo blog jest świetną wizytówką mojej wiedzy, a także motywuje mnie do ciągłe poszerzania swej wiedzy i wynajdywania ciekawych case’ów z całego świata. I być może 2,000 odwiedzin na miesiąc to nic – ale patrząc na komentarze oraz trend wzrostowy – chyba docieram do właściwej grupy. I jak napisał Łukasz też nie liczę na artykuł w GW – bo ‚vox populi’ nie potrzebuje takich tematów.
    A co do jakości blogowania – tylko konsekwencja i dobry poziom utrzymany w czasie gwarantują sukces. Po prostu ‚content is king!’.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      Wszystko musi mieć swój cel i zmierzać do efektywnosci… nawet jeśli jest to tylko hobby czy niszowość.
      Tak jak ten blog, staram sie go konsekwentnie pozycjonować w określonym kierunku.

      Co do opiniotwórczości, nie jest ona tożsama tylko z wielkoscią audytorium, ale właśnie z wizerunkiem blogera/eksperta i tym co ma on do zaoferowania światu wewnętrznemu. Pisanie sobie i muzom, kopy-paste, mizianie się czy flame wars – to nie jest kierunek w stronę opiniotwórczości. Na pewno można wyjść z getta blogow i internetu, do TV, gazet i zewnatrz tylko tzreba mieć pomysł na pozycjonowanie się i konsekwentnie to realizować. Nijakość, to nie jest to co jest wskazane w takim przypadku. Dlatego Mirku – jak najbardziej zgoda (kontent), który uzupełnie osobowością i umiejetnością PR wokół siebie.