Hurra koniec recesji, skończyła się ona zanim zaczęła. Rosną indeksy, ceny surowców na giełdach światowych. Czyli wszystko wróciło do normy, a zaraz zacznie się „ssanie” na rynku na pieniądze, kredyty i specjalistów. Nie tak szybko, nie tak szybko…
21 lipca powinien być dniem w którym świat został zaszokowany nowa, ogromną kwotą potrzebną na ratowanie gospodarki USA. Nic takiego się nie słało. Dlaczego?
Gospodarka trzeszczy, budżet się nie domyka, siła złotówki nie wygląda okazale. W tle Premier RP stwierdza, że lato jest najlepszym czasem by ogłosić nową politykę podatkową. Fakty, mity a może twarda rzeczywistość?
Jaka jest granica pomiędzy prognozą a rzeczywistością gospodarczą? Ostatnimi czasy praktycznie żadna. Prognozy ogłaszane przez różnego rodzaju instytucje oraz banki stają się prawdziwe – tak jak sondaże popularności społecznej.
„To najgorszy kryzys od 1930r.” ,bo ”notujemy rekordowe spadki na europejskich azjatyckich i parkietach” przez „krach stulecia”, zainicjowany „paniką na Wall Street” oraz „bezprecedensowym załamaniem na rynku sprzedaży domów w USA”.