Śmiecio-njusy w mediach a sprawa Iranu
Parada labradorów, konkurs jedzenia pokrzyw czy też imprezy rycerskie gdzieś w Polsce – jakże „ważne i istotne” to są informacje. A gdzieś obok, polskie media przesypiają istotne wydarzenie w Iranie. Zupełnie ignorując temat social media i „Twitterized Revolution”.
„We’re the media”
W czym jest istota tych wydarzeń: czy ważnym jest że giną ludzie na ulicach, gdy po 30 latach zebrali się na odwagę i wychodzą na ulice protestować przeciwko „nieprawidłowościom wyborczym” czy też iskra zapalna, która całą tą sytuację roznieciła. Tą iskrą jest poszukiwanie wolności słowa, żądanie sprawiedliwych/prawdziwych wyników wyborczych ale przede wszystkim media społeczne i technologie, które nie do końca dają się kontrolować przez rządowe instytucje. Telefony i Internet można wyłączyć, sygnał TV zakłócić, zamknąć do wiezienia dziennikarzy, zastraszyć słabych, ale nic nie zatrzyma ludzi którzy zrozumieli doskonale słowa: „my jesteśmy mediami”, to „my walczymy o naszą wolność”. Cokolwiek ona na tym etapie oznacza, jakkolwiek jest ona teraz zagmatwana.

„Możecie mi conajwyżej pomachać z daleka.”
Jeśli ktoś myślał, że serwisy typu Twitter to modne zabawki i powód do „pompowania ego gwiazdorów”, nie mające w zasadzie większego znaczenia w świecie był w grubym błędzie. 8 dni „Twitterized Revolution” pokazały prawdziwą siłę mediów społecznych. Otóż to Twitter, Facebook, blogi i szereg innych serwisów, informowały w pełni i pokazywały dzień po dniu niepokoje społeczne na ulicach irańskich miast. Natomiast „stare media” albo nie zauważyły tematu, albo go nie umiały zrozumieć albo po prostu zostały zamknięte lub wyrzucone poza granice. Wiadomości, zdjęcia są przekazywane przez Internet a „stare media” zepchnięte są do roli komentatorów gdzieś w szklanych wieżach. W pierwszych dniach CNN dał kompletnie ciała, aż dało się słyszeć: “Panowie z CNN, wiadomości o Iranie prosimy sprawdzać na Twitterze”. Ale przynajmniej wyciągnięto połowiczne wnioski z tej prestiżowej porażki. Jako że, „The revolution will not be televised. It will be YouTubed.” pojawiają się teraz filmy z Youtube, urywki komentarzy z Twittera czy zdjęcia z Flickr w CNN i to bez żadnego skrępowania.
Nie ma czegoś takiego jak Twitter, jest Tweeter. Nowa nazwa Twittera wg. gazeta.pl (sobota 18.40)
Każdy bardziej świadomy użytkownik Twittera zauważył, że tak naprawdę Twitter stał się głównym, szybkim i bezpośrednim medium dzięki któremu świat dowiadywał się o tym, co się dzieje na bieżąco w Iranie. Natomiast w Polsce media nadal skupiają się na taniej sensacji, cyckach i bzdurach z kraju. Nie wspominając o ŻENUJĄCEJ świadomości roli nowych mediów w wydarzeniach w Iranie. Porażająca jest niewiedza, maskowana przemilczaniem faktów, skąd pochodzą zdjęcia lub filmy które są omawiane lub wyświetlane w news’ach. Zamiast rzeczowej dyskusji, komentarzy ekspertów od mediów społecznych, mamy pływanie po temacie i wnioski które prowadzą do konstatacji: „W zasadzie nie wiemy o co chodzi, ale pokażemy krew i przemoc na ulicy. To sprzeda się zawsze”.
CNN o którym wcześniej pisałem, podniosło się cześciowo z prestiżowej porażki, ale opiera sie głównie na Youtube, Facebook z wyjaśnieniem eksperta. W opozycji do tej postawy – nasze media zajmują się np. konkursem na jedzenie pokrzyw – tvn24. Z drugiej strony nawet i dobrze, bo świat się zmienia. Nasze media tego nie widzą a jak zobaczą będzie po wszystkim. To one będą musiały „gonić króliczka”, w aspekcie ostatnich oskarżeń o „kradzieże treści w sieci” oraz „kto kogo cytuje”. Przypadek Iranu pokazał, kto do kogo powinien mieć pretensje. Zasada jest prosta, albo adaptacja albo powolne schodzenie z medialnej sceny. Konsumenci nie potrzebują pośredników w informowaniu, w sposób prehistoryczny. Media które przespały temat, za kilka tygodni lub miesięcy dorobią ideologie, że późniejsze zdawkowe informowanie to świadome dziennikarstwo, że trzeba było postępować ostrożnie i wyważenie oraz że Internet to zalew niesprawdzonych newsów. Oczywiście, zawsze można wmówić ludziom, że „koło jest kwadratem”. A ciemny lud to kupi? Chyba nie.
Stary niedżwiedż mocno śpi
Media przesypiają jedno z najważniejszych wydarzeń tego roku, a może dekady. Nie rozumieją tego media, które zwłaszcza w Polsce próbują walczyć z Internetem, poprzez ignorowanie go lub nie zauważanie. Brak podawania źródeł, brak komentarzy ekspertów (znawców Internetu i mediów) gdzie zamiast tego dzisiaj w informacji dnia, epatowano się na nagraniem umierającej kobiety. Jakże to smutne, zwłaszcza w odniesieniu do mediów które miały być ostoją rozsądku. Dalej przyglądając się: dzisiejsze wydania wiadomości był żenujące. Zero pogłębionej analizy, zrozumienia tematu o co chodzi, tylko krwawe obrazki i natchnione „gadki” Jakby trzeba było odrobić pańszczyznę.
„Zgwałcono babcię, pobito psa. Przemyt ręczników do RPA. Super ważne newsy z polskich mediów”
W czym jest wyzwanie?
Zauważmy, że kiedyś takie informacje (protesty w Iranie) chodziły od ucha do ucha, w plotce lub w przemycanych materiałach przez granice. Teraz rozlewa się to po sieci, natomiast reżim w Iranie nie jest w stanie tego zastopować. Jak widać poniósł porażkę, mimo iż zablokowali Youtube, Facebooka, twittera i wyłączyli siec komórkową – nie dali rady masie ludzi wyposażonych w anteny satelitarne, telefony komórkowe i komputery. Ludzie mają narzędzie do mobilizacji, wymiany poglądów i jest w końcu wolne bo komunikują się bezpośrednio ze sobą, używając mediów społecznych w imię większej sprawy. Miejsce ploteczek, wklejania głupich linków i spamów stało się prawdziwą trybuną medialną, polityczną oraz walki o … właśnie o co?

Pingback: Pora leraksu… « Dot Community Blog
Pingback: Rozmowa z Jackliem Gadzinowskim o nowych i starych mediach - WebFan