Produktywny sprint
Odwiecznym problemem każdego przedsiębiorcy jest brak szefa. Ten błogosławiony stan rzeczy, ma także minusy – nikt Cię nie kontroluje, nikt Cię nie motywuje, nikt Cię nie wspiera. Przynajmniej na początku swojej przygody z biznesem, większość z nas spotyka się z większą ilością kłód rzucanych pod nogi niż ilością klepnięć po ramieniu.
Jedynym z największych problemów jest pracowanie efektywnie, wtedy kiedy jest to potrzebne. Każdy przedsiębiorca ma ten problem na jakimś etapie. Ja także miałem i poradziłem sobie z nim. W tym artykule opiszę jedną z technik, która znacząco przyczyniła się do mojego wzrostu efektywności. Jest prosta i łatwa do wdrożenia, więc Tobie także pomoże, jeśli tylko zdecydujesz się ją zastosować.
Twoim celem nie jest pracowanie dłużej, tylko robienie więcej w czasie, który masz. Doba ma 24h, tydzień 7 dni, rok 365. Jeśli zrobisz coś szybko, często wyprzedzisz konkurencję i zgarniesz śmietankę.
Wyścigu nie wygrywa zawodnik, który najdłużej biegnie, tylko ten, który biegnie najszybciej. Dlatego mam dla Ciebie technikę zarządzania czasem, która znacząco zwiększy Twoją produktywność – produktywny sprint.
Zapisz sobie swoje jedno lub dwa najważniejsze zadania na ten dzień i wykonaj je w jednym sprincie.
Wydziel sobie 60 minut swojego czasu, kiedy:
- wyłączysz telefon
- zamkniesz wszystkie okna i programy (jeśli pracujesz przed komputerem), które nie są związane
z realizacją tego konkretnego zadania
- nie zamienisz z nikim ani słowa, chyba, że będzie to koniecznie do wykonania zadania
- będziesz w 100% skupiony na swoim zadaniu
Przez 60 minut – pracuj, pracuj, pracuj. Nie rób NIC innego – żadnych wycieczek do toalety, spoglądania za okno, odbierania telefonów, rozmów z kolegami. PRACA!
Na początku może to być trudne – pęcherz nie będzie dawał Ci spokoju, będziesz chciał sprawdzić pocztę, ktoś będzie chciał zając Twój czas. Z czasem, kiedy zobaczysz jakie efekty daje taki styl pracy, będzie Ci dużo łatwiej.
Kiedy 60 minut będzie dla Ciebie pestką – spróbuj 120 minut. Zaspokój najpierw wszystkie swoje podstawowe potrzeby, przygotuj się i pracuj! Potraktuj to jak wyścig na olimpiadzie – tam masz dotrzeć do mety w jak najkrótszym czasie i pobić rekord świata, tu – zrobić jak najwięcej w dwie godziny. Jeśli nie lubisz dużych skoków, zwiększaj czas stopniowo – z 60 na 70 minut, z 70 na 80 minut i tak dalej.
Jeśli będziesz robił to dobrze, w ciągu tych 120 minut wykonasz tyle pracy, co standardowy pracownik w ciągu dnia. Oczywiście zostają jeszcze inne, koniecznie do wykonania czynności, ale zadania, które nie są kluczowe możesz wykonywać na spokojnie, powolutku, albo je wydelegować i cieszyć się wolnym czasem.
Ta technika jest jedną z wielu technik zarządzania czasem i zwiększania swojej produktywności, jakie opisuję w swoim dostępnym za darmo e-booku, którego możesz znaleźć pod adresem http://www.topmenedzer.pl/2010/04/time-master/
Materiał przygotował Michał Ksiądzyna
„Wyścigu nie wygrywa zawodnik, który najdłużej biegnie, tylko ten, który biegnie najszybciej. ”
To działa tylko dla wyścigu krótkodystansowego. W długodystansowych wygrywa ten, który rozkłada swoje siły równomiernie ;)
A tak na serio, to potwierdzam z własnego doświadczenia, że ta technika się sprawdza. Okazuje się skuteczna nie tylko u przedsiębiorców, ale u niemal każdego pracującego umysłowo.