Pokemonizacja, czyli nowy wspaniały świat
Myślisz, że potrafisz dotrzeć do nowego pokolenia konsumentów i go ogaraniać? Czy rozumiesz nasto & 20 latków, w jakim języku się porozumiewają i co jest obecnie cool-trendi-fresh-jazzy-si? Nic bardziej mylnego – witaj w świecie memów, 4chan i trendi-trendów!
Wydawałoby się dzisiejszy świat ma duże wyzwania przed sobą. Lecz gdzieś całkiem obok i to wykładniczo rośnie nowe pokolenie konsumentów lolcats’ów, memów, natręctw i innych dziwadeł internetowych. Są tacy którzy twierdzą, że przyczyniła się do tego „zbiorowa głupota tłumu” zwana Web 2.0, inni mówią o zarazie związanej z „komunikatorami” – począwszy od IRC, Usenet, ICQ a inni wskazują na 4chan.org, demotywatory, wykop lub fora dyskusyjne.
Dzień w którym nastąpił koniec świata? ;)
Rzeczony serwis – 4chan.org (czyli nośnik wszelkiego zła i upadku Internetu, według przeciwników) składa się zarówno z imageboardów, czyli for przeznaczonych do wymiany obrazków/grafiki, jak również z kanałów dyskusyjnych, podzielonych na popularne tematy. Dostępne są również miejsca służące do wymiany plików torrent (…), animowanych gifów, a nawet pornografii w wydaniu nie tylko anime. Słynny już kanał /b/ jest najpopularniejszy . Nie ma tam żadnych ograniczeń co do treści i mamy tam pełną „ściekowość” wypowiedzi. Gawker.com napisał kiedyś o tym zjawisku: „czytanie /b/ rozpuści ci mózg”. Ot, anonimowość i troll’owanie, robią swoje.
Zjawisko żartów internetowych, nagłych fascynacji, trolli, spamerów, freak’ów, geak’ów istniało dużo, dużo wcześniej… lecz to 4chan.org, a później digg.com i serwisy mu podobne wyniosły zjawisko masowych halucynacji, mody i natręctw do miana mainstreamu. Stąd popularność zyskały później znane internetowe virale, jpg/gify, sławy i gwiazdy, które poznaliśmy w ostatnich latach. Pamiętamy powiedzonka z Chuckiem Norisem? Pięknie wykonana akcja buzz… promowania autobiografii i podstarzałego aktora znanego „z półobrotu”. Stała się tak znana w roku 2005 i 2006, że odcisnęła piętno na kulturze masowej i mediach.
Dokładnie, w tym samym czasie powstały serwisy typu nonsensopedia, czyli przedsięwzięcie mające na celu parodiowanie encyklopedii wikipedia.com, zbierająca wszystkie te masowe spam’y, wydarzenia i posty. Idee uległy wypaczeniu? Media cyfrowe zamiast odsiewać, ziarno od plew namiętnie korzystają z tych dobrodziejstw gdy nie ma o czym już mówić lub gdy chce się przyśpieszyć w wyścigu o widownię, dając jej rozrywkowy format do konsumpcji. Telewizje kablowe w US i Europie Zachodniej i coraz częściej w Polsce… przygotowując materiały, traktują Internet jako zjawisko, które tak nie do końca rozumieją. Swojego czasu głośnym echem odbiły się reportaże amerykańskiej stacji FOX News, na temat „hakierów”, anonimowych złoczyńców, terrorystów czy pokolenia cyber-piratów. W końcu Internet roi się od indywiduów czyhających na konta na Myspace czy Facebook’u. Czy nie przypominało to, jako żywo histerii, znanej z Polski – gdy mówiono o „zagrożeniach”, „przestępstwach” związanych z Nasza Klasa?

Irak i Aganistan ma broń masowej zagłady, musimy go zbombardować spamem!
Lecz to nic nowego… w czasach końca bańki internetowej, wiadomości dotyczące fenomenu „All your base belong to us” biły rekordy popularności. Prasa drukowana, prześcigała się w publikacji kolejnych przeróbek graficznych i ciekawych zestawień. Nie ważne było skąd pochodził pierwowzór, ważne że wytworzyła się moda, której podobny przykład mogliśmy doświadczyć z Jozinem z Bazin, czy filmem/memem „jestem hardkorem”. All your base are belong to us (czasem All your base, albo w skrócie AYBABTU lub AYB) to cytat z błędnego angielskiego tłumaczenia pewnej japońskiej gry… ale czy ktokolwiek o tym później pamiętał? Zapytam retorycznie – a kto będzie pamiętał o Jozinie czy harkorze, za 5 lat?!
Obrazki, filmy… no tak, to one są rozsadnikiem trendów. Dlaczego? Imageboard’y znane wcześniej w Japonii, stały się popularne w USA. Stąd już blisko, aby stały się częścią „kultury amatora” Web 2.0 i stąd były kopiowane na cały świat. Teraz w przeciągu chwili, wystarczy copy-paste i wytwory photoshop’a, html’a
lądują codziennie w naszych skrzynkach mailowych lub serwisach digg-o-podobnych, agregatorach video i forach dyskusyjnych.
Skandal, afera i sodoma, gomora… zniszczyć te Internety!
Co się w końcu dziwić, „podobno mówią” że Internet to samo ZUO, bo tak powiedział prezes pewnej partii w Polsce – notabene prawie jak bibliotekarz w BUW’ie. Jeśli spojrzeć wyrywkowo, przez pryzmat wspomnianego wcześniej 4chan.org i trendu, który opanował światowy Internet, to co jakiś czas będzie się mówiło że „Internet for porn” lub to „rozrywka jarmarczna” i „koniec kultury jaką znamy”.
Ale… zaraz normalny zjadacz chleba, przysłowiowy Kowalski lub Smith rzuci w „realu” meme’m typu: O RLY, OMG, WTF, FAIL, PWNED, rickroling lub inne LOL’e. I tu dochodzimy do setna dzisiejszego przekazu. Zamiast stać obok, warto uważnie patrzeć i zrozumieć ten fenomen. Jeśli go nie zrozumiecie nie dziwcie się, że kolejny „hype” i zbiorowe szaleństwo przejdzie Wam obok nosa. Zatem już dzisiaj zapraszam do „odmóżdzania się” , w najlepszym stylu:
Później, zapraszam do lektury dziwadeł i kuriozów internetowych: http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Internet_phenomena To istna kopalnia referencji do filmów viralowych, akcji buzz, nowych stron interaktywnych oraz działań które można przenieść z powodzeniem do punktów sprzedaży i public relation. Kto w końcu powiedział, że Internet nie odciska coraz większego piętna na zachowania konsumentów i marek/brandów, które kupuje… Zatem, witajcie w nowym wspaniałym świecie, gdzie 4chan został ochrzczony nową kontkulturą. OMG WTF.
BTW LURK MOAR U NBS Anyway, odmóżdzyłem się po tym wpisie tragicznie.
[tekst powstał w styczniu 2009]


Pingback: » Nie bój się przyszłości, nowoczesności i nowych technologii - Orest Tabaka