#Poka bloga albo 1% dla rozgrzeszenia
Polacy lubią pokazać, że są wrażliwi, pamiętają albo chcą coś zmienić wokół siebie . Na ile jest to szczere, a na ile się swoistym „rozgrzeszeniem”… pokazują zrywy narodowe z okazji zbiórek pieniędzy lub kampanii wokół 1%.
Jak co roku, w marcu i kwietniu ruszają kampanie przypominające o możliwości przekazania 1% z podatków na rzecz wybranego celu, organizacji lub stowarzyszenia. Dlaczego dzieje się to tylko wtedy? Dlaczego nie pamiętamy o tym przez cały rok, nie tylko od „święta”. Przecież działać na rzecz kogoś i pomagać – można to robić każdego dnia. I nie trzeba do tego dorabiać wielkiej ideologii. Praca na rzecz lokalnej społeczności, dzielnicy czy szkoły… czy „korona” z głowy spadnie? Może lepiej popatrzeć, co wokół siebie można pożytecznego zrobić. Napewno mozna zaczać, od rzeczy małych, a stopniowo robic więcej.
Niektórzy uważają, że wirtualne znicze, internetowe cmentarze czy wstawianie obrazków z JP2 na swoich profilach w społecznościach spowoduje, że będziemy czuli się lepiej. Lepiej od kogo? A może chcą po prostu pokazujemy się w swoim środowisku, a może chcemy być bezpieczni – razem w tłumie, bo w nim jest przyjemnie. Nie trzeba podejmować żadnego ryzyka, ot konformizm dzisiejszych czasów. Nigdy nie byłem zwolennikiem masowych spędów, sztucznych i wymuszonych akcji dobroczynnych. Zazwyczaj czyniły one więcej złego niż pozytywnego. Rozgrzeszały tych, którzy uważają, że społeczeństwo obywatelskie można sprowadzić do pokazowych akcji dobroczynnych, przy których można się „przypromować” jako donator, przed samym sobą.
Mimo sceptycyzmu co do takich form działania napiszę dzisiaj dobrowolnie z siebie, o czymś co mnie zainteresowało. Pride&Glory, stworzyła kampanię społecznej wspierającej program Równe Szanse Fundacji Batorego. Gdzie główna siła przekazu ma pochodzić z zaangażowania blogerów (do których jakiś czas temu dołączyłem). Zasięg stworzymy, ale czy będziemy w tym konsekwentni. Czy zmarnujemy 1% z podatków? Liczby pokazują, że nadal jako społeczeństwo nie potrafimy robić najprostszych rzeczy, czyli zadecydować o swoich podatkach. Zmieńmy to.

O akcji możecie więcej przeczytać na stronie agencji . Żeby nie było „za różowo” mam kilka spostrzeżeń po poznaniu się ze spotem promującym akcję – dla mnie osobiście jest zbyt mroczny, kontrastowy (co się stało/nie stało) i zbyt denerwujący dźwiękowo. Rozumiem, że ma wywołać rozdrażnienie, dysonans… ale znacznie bardziej wolałbym wybicie się poza ramy tradycyjnej kampanii społecznej. Wolałbym widzieć jaśniejszy i pogodniejszy wizerunek dzieci, które mają talent i dostają swoją szansę.
Właśnie dzięki nam, czytelnikom blogów.
