Partyzanci Sun Tzu oraz bankozaury z grupy BRE

Mimo sezonu ogórkowego, w ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z kolejną odsłoną w rywalizacji niezadowolonych klientów z bankami grupy BRE (Mbank i Multibank). Przedłużający się konflikt zacząć może mocno ciążyć na wizerunku grupy bankowej BRE oraz jego odbioru przez przeciętnego Kowalskiego.

By nie opisywać po raz kolejny, o co chodzi w tej sprawie – odeślę do wcześniejszych wpisów: Bankozaurowe Verdun i Żywot Bankozaura. Wspominałem w nich m.in. o rodzącej się świadomości oraz determinacji klientów, która pozwoliła od stycznia 2008 prowadzić akcję informacyjną poprzez media elektroniczne oraz tradycyjne. Klienci również poinformowali również o swoim problemie: KNF oraz UOKiK, na skutek czego UOKiK złożył wniosek do sądu o przyjrzenie się kilku klauzulom zawartym umowach klientów banków z grupy BRE: Mbank i Multibank. Pierwsze obrady sądu za kilka tygodni, rozstrzygniecie pewnie do końca tego roku. W miedzy czasie natomiast, prawdopodobnie dalsze zainteresowanie mediów i dalszy ciąg kryzysu wizerunkowego tych banków.

billboardy mbank

„Partyzanci Sun Tzu wychodza na ulice miast”

Cytat ze strony mstop.pl: „Wojna polega na wprowadzaniu w błąd. Jeśli możesz udawaj, że nie możesz; jeśli dasz znać, że chcesz wykonać jakiś ruch, nie wykonuj go; jeśli jesteś blisko, udawaj, żeś daleko; jeśli wróg jest łasy na małe korzyści, zwabiaj go; jeśli w jego szeregach dostrzegasz zamieszanie, uderzaj; jeśli jego pozycja jest stabilna, umocnij i swoją; jeśli jest silny, unikaj go; jeśli jest cholerykiem, rozwścieczaj go; jeśli jest nieśmiały, spraw by nabrał pychy; jeśli jego wojska są skupione, rozprosz je. Uderzaj, gdy nie jest przygotowany; zjawiaj się tam, gdzie się tego nie spodziewa.” Sun Tzu

Pytanie, czy z tej skomplikowanej sytuacji można wyciągnąć wnioski i czy obie strony tego konfliktu mogą dojść do kompromisowego rozwiązania? Czy na tym etapie jest sens i możliwość prawdziwego dialogu? Nad tym chciałbym pochylić się w dalszej części dzisiejszego wpisu.

Gdybym miał spojrzeć z perspektywy niektórych komunikatów wysyłanych przez strony, stwierdziłbym że będzie to bardzo utrudnione. Publiczne komunikaty, postawa przedstawicieli banków nie była raczej koncyliacyjna i nastawiona na rozwiązania sprawy pomyślnie dla klientów. Przypomnieć należałoby np. nie-autoryzowana wypowiedz prezesa BRE Bank – p. Grendowicza, w dużym uproszczeniu odczytana i zrozumiana: „ że w 2009 roku priorytetem banku jest zysk, wysoka marżowość, wynik finansowy a nie rozwiazanie sporu z klientami”. Przynajmniej tak zostało to rozumiane przez klientów, na skutek czego z czasem doszło jeszcze większego do zaognienia sytuacji i determinacji. Co rusz pojawiały się rozbieżne komunikaty, propozycje, inicjatywy, ale były one jakby nieskoordynowane i wysyłane bez zastanawiania się jakim metajęzykiem są wygłaszane/będą wygłąszane. Czy zostaną one zrozumiane przez klientów, poruszających się już w innym świecie komunikacji (m.in. nowe media) lub też zdeterminowanych, zacietrzewionych by omijać te banki z daleka? Czy byłyby w końcu także rozumiane przez banki grupy BRE?

Banki/bank (?) z grupy BRE bardzo nerwowo zareagowały na kampanię informacyjną przeprowadzoną przez klientów skupionych wokół inicjatywy nabiciwmbank.pl Prawdopodobnie było to spowodowane faktem, iż w tym samym czasie trwała kampania reklamowa banku, zachęcająca do skorzystania z oferty kont bankowych (zwanych ROR). Oddźwięk nowej inicjatywy klientów, odbił się szerokim echem, zwłaszcza wśród przeciętnych kowalskich (nie mających wcześniej pojęcia o temacie) oraz mediów, które dotychczas niekoniecznie interesowały się istotą sprawy i problemu klientów ze starym portfelem kredytów w CHF.

Sposób komunikacji klientów: ze sobą oraz otoczeniem jest również wyzwaniem dla tych banków. Najbardziej nawet zaawansowany w tego typu komunikacji (przez media społeczne, blog, forum) Mbank jest bezsilny w starciu z grupą zdeterminowanych klientów, którzy każdego dnia mogą wymyśleć 100 nowych pomysłów, zrealizować je w wielu miejscach i poinformować o tym otoczenie czy też media. Bank gdyby nawet chciał w jakiś magiczny sposób próbował wyciszyć temat lub zastosować wszystkie dostępne narzędzia w arsenale komunikacji kryzysowej nie może poradzić zbyt wiele. Pojawiają się cały czas materiały na blogach, w mediach tradycyjnych, gdzie toczą się rozmowy wokół niepochlebnych dla banków komentarzy. Konsumenci stojący obok, rozmawiają z niezadowolonymi klientami banków grupy BRE, komunikaty negatywne rezonują i niosą się daleko poza Internet, przez uczelnie, zakłady pracy, biura i kawiarnie, jeżdzące samochody z naklejkami. Walka z tym marketingiem szeptanym jest jak walka czołgów, haubic, tradycyjnej armii z partyzantami i armią cieni, która dzisiaj może być „tutaj” a jutro w zupełnie innym miejscu. Gdy nawet 100 partyzantów zginie, na ich miejsce pojawią się dziesiątki nowych. Nawet jeśli banki wytoczą działa przeciwko pojedynczym działaniom, reakcja opinii publicznej i grupy konsumentów korzystającej m.in z Internetu, nie będzie i nie jest przychylna. Konsumenci, świadomi swoich praw i możliwości po pół roku konfliktu z bankami okrzepli i nadal są zdeterminowani by prowadzić o ich zdaniem godziwe rozwiązanie (obniżenie marży kredytów w CHF).

partyzanci bankowi
„Walka z klientami, jest jak walka z partyzantami… na dłuższą metę nie przynosi efektów”.

Ile czasu trwałoby odbudowywanie zaufania przez banki grupy BRE, gdyby nawet akcja klientów skończyła się np. jutro? Rok, dwa a może dłużej. Czy ktoś w ogóle w tych bankach mierzył wymiar strat, albo inaczej… utracone korzyści, czyli potencjalnie nie zarobione pieniędze. Pieniądze, które przepływają do konkurencji i dają jej siłę w zmaganiach rynkowych z tymi bankami. Postać bankozaura, którą powołał do życia Mbank w jednej z poprzednich kampanii reklamowych, mającą obrazować inne banki stał się synonimem banków z grupy BRE. Pół roku ropiejącego i nierozwiązanego konfliktu, tak mocno umiejscowił ten mnemonic (ikonę, skrót myślowy) w pamięci przeciętnego klienta korzystającego w Polsce z usług bankowych, że bardzo trudno będzie zwalczyć ten negatywny wizerunek.

Teoretycznie mogą się tego podjąć sami zainteresowani. Można by to rozegrać w ten sposób.
Wizerunek, próbować naprawić i zmienić mogą tylko i wyłącznie obie strony tego epickiego konfliktu, który już wszedł do „klasyki gatunku”. To banki z klientami oraz klienci z bankami mogą i powinny wypracować taki model dojścia najpierw do wspólnego metajęzyka, wygaszenia wzajemnych emocji i animozji czy też wspólnego mianownika, by móc ze sobą rozmawiać o realnym i prawdziwym (godziwym) rozwiązaniu problemu. Oczywiście można dalej czekać na rozstrzygnięcie sprawy na drodze sądowej. Pytanie tylko kto na tym zyska i czy będzie jakikolwiek zysk. Można rozegrać kilka symulacji zgodnych z teorią gier i sprawdzić przeciwnika w tej walce… znowu pojawia się pytanie czy wytrzyma to marka Mbank i Multibank? Wytrzyma, ale w jakiej kondycji. Jak też rozbroić „bombę” w postaci postępowania sądowego, na wniosek UOKiK? Ona” tyka” i za kilka tygodni wybuchnie odłamkami.

Jeśli już strony dojdą do wspólnego mianownika powinny przeprowadzić ze sobą prawdziwe a nie pozorowane negocjacje biznesowe, jak przy zawieraniu normalnego kontraktu biznesowego. Negocjacje te powinny prowadzić do kompromisu, a nie pozorowanego przedstawiania swoich stanowisk i bieganiu do mediów, by pokazać swoją siłę lub wolę współpracy. Na pewno takie rozmowy powinny odbyć się w ciszy, spokoju i wzajemnym poszanowaniu. Rozwiązań sytuacji może być dziesiątki: np. obniżenie % z hybrydowymi propozycjami, zwolnienia z opłat, produkty targetowane wyłącznie do tej grupy produktów, wpływ klientów na wizerunek/działania banków. Pytanie które się tutaj nasuwa, czy przy takim poziomie emocji strony są w stanie ze sobą rozmawiać? Czy potężna firma, bank BRE jest w stanie zejść do poziomu „maluczkich klientów”, „nielicznej grupy buntowników” i rozmawiać z nimi w przyjazny lub zrozumiały dla klientów sposób? Czy klienci mimo poziomu emocji i wzburzenia będa w stanie zejść z nimi do parteru i zacząć rozsądnie rozmawiać?

Jeśli strony nabrałyby do siebie zaufania, miałyby wspólny mianownik rozmowy i próbowały ustalić konkretne rozwiązanie problemu, jest jeszcze większe wyzwanie na końcu tego procesu. Jak właściwie zakomunikować ten proces i propozycje kompromisu, by obie strony uznały go za godziwy, a nie jako sztuczkę mocniejszego (czyli banków) względem klientów. Jeśli miałoby być to wiarygodne, taki proces powinien być wzmocniony wspólnie ustalonym sposobem komunikacji. Znowu mam wątpliwość czy banki i klienci 9zwłaszcza oni) byliby na to gotowi? Są to poniekąd wyzwania, które niesie za sobą kontakt z uświadomionym konsumentem, który aktywnie walczy o swoje prawa i jakość produktów/usług, które nabywa. Jeśli nie poczuje on że złożona oferta jest właściwa, a bank nie chce doprawić mu garba – z pewnością jest w stanie zaryzykować ponowny „związek emocjonalny” z tymi markami, który z czasem może znowu przerodzić się w bardzo bliskie emocje. Zanim ten związek zostałby przywrócony, a świat wewnętrzny zobaczył transparentność i prawdziwość relacji, pewnie musiałby trwać roczny wspólny z klientami proces komunikacji, działań marketingowych i public relations. Znowu pytanie, czy strony byłyby na to gotowe?

Przyznać muszę, że wyzwania związane z rozwiązaniem tego problemu są ogromne i z każdym dniem coraz ciężej będzie je zakończyć pomyślnie dla obu stron. Oby z Mbanku (teraz – ciągnącego za sobą wizerunkowo w dół, grupę BRE), pierwszego polskiego banku budującego kiedyś bliskie relacje i swój sukces na kontakcie z klientami, nie pozostały tylko i wyłącznie wizerunkowe zgliszcza. Case z nabiciwmbank.pl i mbank.pl można potraktować jako trudną i kosztowną lekcję, z której można mimo wszystko wyjść wzmocnionym. Jeśli banki grupy BRE, miałyby na tyle zrozumienia i szansy w tej sytuacji - potraktowałyby to (case) jako proces wspólnego z klientami, testu systemu bankowej obsługi klienta, który z czasem można by zmienić na plus. Np. poprawiając obsługę telefoniczną, funkcjonowanie bankomatów, czas reakcji, czas reklamacji i wiele innych wyzwań z każdego dnia, z którymi stykają się klienci tych banków. Co z czasem bardzo mocno, pozytywnie wpłynęłoby na wizerunek a co za tym idzie wynik finansowy. Pytanie, czy obudzi się kiedyś w bankach rozsądek, a wyłączy „prikaz” na maksymalizację zysków. Kryzys gospodarczy kiedyś się skończy i kto pozostanie na placu boju?

Ostatni wywiad z vice prezesem BRE – p. Mastalerzem jest pewnym pozytywnym krokiem naprzód, potencjalnie mogącym zbliżyć strony konfliktu ku sobie. Widać zrozumienie faktu, że to nie jest „nieliczna grupka klientów” ale społeczność aktywnych klientów, którą po części wychował sobie Mbank i która docenił p. Mastalerz.

Jeśli sprawa zakończyłaby się pozytywnie, cały bankowy i marketingowy świat będzie przyjeżdżał do Polski uczyć się jak rozwiązuje się takie sprawy. Będzie również przyjeżdżał, gdy sprawa zakończy się brakiem jakiegokolwiek rozwiązania. W końcu nie co dzień obumierają tak spektakularnie marki, które są w konfrontacji z klientami. Na dzień dzisiejszy, każde z tych rozwiązań (pozytywne, negatywne i jego brak) jest równie możliwym. Klienci nic nie przegrają, nawet jeśli nic nie osiągną… stracić może natomiast bardzo wiele Mbank i Multibank. Nawet jeśli przeczeka cała sytuację, pozostanie na nim łatka „bankozaura

Oby jednak tak się nie stało, bo duża byłaby to strata.

  • Luke

    „Negocjacje”, „dialog” – co to oznacza w przypadku mBanku? „Na dzień dobry proponujemy stawkę marży ok. 3-5 rzy wyższą (nawet 5,95%)! Będzie mógł pan sobie obniżyć tą marżę o 0,1-0,2% jeżeli nam się pan spodoba.” I jak na to mają klienci reagować? Bić brawo?? Proszę spojrzeć na forum mBanku – pracownicy z uporem godnym lepszej sprawy „dowodzą”, że sprawa w UOKiK nie dotyczy w ogóle mBanku!! To następny sygnał, że mBank będzie twierdził, że korzystny wyrok dla klientów w SOKiK jego nie obowiązuje. Co znowu wniesie kolejne zgrzyty i po prostu sprawy sądowe przeciwko bankowi. Prawdopodobnie szykuje się do niekorzystnego dla siebie wyroku i aby uniknąć kary podsuwa aneksy, które nie są do przyjęcia dla Nas. Będzie oczywiście mógł potem twierdzić, że to klienci nie chcą rozmawiać. Całokształt komunikacji grupy BRE jest nie do zaakceptowania.

  • B!gj@ck

    Doskonały przykład, że nie należy zadzierać z prosumentem!

  • http://www.mbank.pl TomekL

    “Wojna polega na wprowadzaniu w błąd”

    … i może to jest właśnie paradoks tej sytuacji. Niektórzy zaczęli ją traktować jak wojnę :) Zupełnie niepotrzebnie tworząc obszar spalonej ziemii. Niestety to jest sytuacja w której bez podjęcia próby kompromisu nie da się rozwiązać.

  • mical009

    Jedna z niewielu spokojnych wypowiedzi o zaistniałym konflikcie. Faktem jest, że „Klienci nic nie przegrają, nawet jeśli nic nie osiągną… stracić może natomiast bardzo wiele Mbank i Multibank”. Tak więc z jego strony powinna wyjść inicjatywa rozwiązania. Jak na razie widać tylko „wydarzenia medialne” w postaci wywiadów z tym czy innym prezesem. A konkretów żadnych wciąż ze strony BRE banku brak.

  • http://piotrbla.blogspot.com PiotrB

    ‚…pamięci przeciętnego klienta korzystającego w Polsce z usług bankowych, że bardzo trudno będzie zwalczyć ten negatywny wizerunek.’
    Ewidentnie masz odmienną od mojej, wizję przeciętnego klienta. Przeciętny klient nie wie nic o konflikcie z BRE. Przeciętny klient idzie po kredyt do Lucasa czy innego DB, bo ma go przy domu, nie zamierza się obkupować w mieszkania, więc co go obchodzą jakieś problemy ludzi co brali kredyty we frankach, on bierze w złotych.
    Co do samego bannera ze zdjęcia, z daleka wygląda jak reklama banków, a nie akcja przeciw, w pierwszym momencie pomyślałem, że wpis będzie traktował właśnie o błędach w walce partyzanckiej.

  • Hamanu

    Wyważony, rzeczowy i przy okazji świetny artykuł. Konstruktywne propozycje, trafne porównania, świetny język -aż chce się czytać. Oby więcej takich.

  • http://www.mbank.pl TomekL

    „Przeciętny klient nie wie nic o konflikcie z BRE.”

    Oczywiście Jacek trochę przesadził z tą „siłą” rażenia :) Ta wypowiedź jest z kolei drugiego krańca. Przeciętny Klient być może wie, ale bank nie jest np. produktem spożywczym w którym plotka o „truciźnie” lub „malowaniu” produktu (patrz Constar) wywraca markę do góry nogami. Nie tym kieruje się konsument przy wyborze produktu finansowego. Jest to aspekt o wiele bardziej złożony w którym dużo ważniejsze są inne czynniki jak dostępność, czas, cena …. (kolejność nie jest przypadkowa). Oczywiście gdzieś w tym szeregu należy wstawić opinię o banku, ale bliżej jej końca niż początku.

    mBank jako marka o wyraźnym charakterze emocjonalnym może rzeczywiście na tym konflikcie stracić, natomiast nie budowałbym tak czarnej wizji. Sposób prowadzenia komunikacji od lat powoduje, że taka strata musi zostać z założenia wpisana w model biznesowy działania.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      @TomekL
      Nie jest rzecz w ocenie – przeceniania lub nie doceniania klientów i ich siły „rażenia”. Należy patrzeć na sytuację chłodnym okiem, bo jest to kwestia raczej fundamentalna dotycząca marki Mbank zbudowanej od początku na dużej dozie emocji oraz bliskich relacji z konsumentami. Dlatego ta opisana (we wpisie) sytuacja jest groźna dla marki, podstaw jaką jest kontakt z klientami oraz jej (marki) planów biznesowych, także tych długookresowych, bo nigdy nie wiesz jaka będzie cena tej sytuacji i jej konsekwencje. Mbank miał status „love brand”, stad szkoda byłoby to zaprzepaścić. Uważam, że relacje z klientami można odbudować, tylko wymagać będzie to dużych poświęceń po obu stronach i dobrej woli.

      Mbank jest marką opartą o środowisko internetowe, wiec jeśli tutaj ma problemy to niestety nie można nie widzieć pewnych zagrożeń do postaw jego egzystencji. Jak wspomniałem, marka będzie kuleć, marnieć do momentu aż sytuacja nie wyklaruje się . Ale czy o to chodzi w rozwoju tego biznesu? Chyba nie.

  • Francik

    Merytoryczne, rzeczowe i bez emocji ujęcie tematu a nie połajanka. Bank jest winny korzystania z sytuacji kosztem kljentów. Musi zacząć rozmawiać z klientami, bo nawzajem sie powykańczaja i zniszcza. Zastanawiam sie, czy czekać na wyrok prokuratury i sądu, czy lepiej rozmawiać z bankami z bre. Nie wiadomo jak bedzie i pewnie na to liczy ten bank.
    Autorowi dziekuje, ze spojrzal na sytuacje przekrojowo i zaproponował pewna koncepcje wyjscia z tego impasu.

  • Luke

    Osoba o tym samym nicku co TomekL na forum mBanku twierdzi z uporem, że mBanku nie dotyczy sprawa w SOKiK. Jest to również osoba, która walnie przyczyniła się do rozdmuchania tego konfliktu do wojny. Ostatnio dyskusja odbywała się na poziomie – mBank to nie BRE, a więc mBank nie został pozwany…

  • JA BARDZO NIE LUBIĆ MBANK

    TomekL ma RACJE, nie ma czegos takiego jak mbank, mbank to marka BRE. Wiec to BRE został pozwany przez UOKiK w sądzie. Oby z tego wynikło jak najwiecej dobrego dla klientów, wtedy żadne rozmowy i udawany dialog nie bedzie potrzebny. Klienci beda z bankiem rozmawiac niedługo z innej pozycji a odsetki ustawowe beda dobrym prezentem, za niegodziwość tego banku! Wizerunku mbanku juz dawno nie ma, spłonał w styczniu, lutym, marcu, kwietniu, maju, czerwcu i lipcu tego roku. Fajnie, ze mozna było przeczytać artykuł na tym blogu, który nie jest sciemnianym wywiadem jak w Pulsie Biznesu, który chyba wogóle nie wie co to jest dziennikarstwo i zadawanie trudnych pytań. Z tym bankiem – mbankiem, bre i mutlibankiem trzeba rozmawiac z pozycji siły, może wtedy beda szanować klienta.

  • http://www.mBank.pl TomekL

    @Luck

    „Proszę spojrzeć na forum mBanku – pracownicy z uporem godnym lepszej sprawy “dowodzą”, że sprawa w UOKiK nie dotyczy w ogóle mBanku!!”

    To jest właśnie to o czym pisałem. Tworzenie takimi wypowiedziami obszaru spalonej ziemi. Wyciągasz bardzo daleko idące wnioski z mojej wypowiedzi. Pisałem, że UOKiK nie doszukał się zastrzeżeń w umowach mBanku, gdyż nie mógł tego zrobić. Sporny zapis nie jest stosowany w umowach mBanku od 2006 roku.

    „To następny sygnał, że mBank będzie twierdził, że korzystny wyrok dla klientów w SOKiK jego nie obowiązuje.”

    Kolejne nieporozumienie. Pisałem wielokrotnie, że mBank zawsze stosował do wytycznych otrzymywanych przez wszelkiego rodzaju organy nadzoru. Dlaczego miałoby być inaczej w tej sytuacji? Jeżeli ewentualny wyrok będzie dotykał w jakikolwiek sposób Klientów mBanku nie rozumiem dlaczego miałby się do tego nie dostosować. Zawsze mówiliśmy o tym otwarcie. Innym tematem jest oczywiście, czy rozstrzygnięcie którego oczekują niektórzy uczestnicy akcji będzie korzystny dla wszystkich Klientów i czy nie wywoła to efektu odwrotnego od zamierzonego.

    „Prawdopodobnie szykuje się do niekorzystnego dla siebie wyroku i aby uniknąć kary podsuwa aneksy, które nie są do przyjęcia dla Nas. Będzie oczywiście mógł potem twierdzić, że to klienci nie chcą rozmawiać.”

    Ale są tacy którzy je podpisują więc trudno byłoby obronić tezę ;) że klienci nie chcą rozmawiać. Powiem więcej, niektórzy świadomie pozostają przy starym rozwiązaniu ( dotychczasowym modelu ustalania oprocentowania) gdyż nieruchomość a co za nią idzie kredyt traktują jako inwestycję, paradoksalnie kredyt który posiadają był i jest dobrą ofertą. Nie podchodzą do tego emocjonalnie.

    To nie jest czarno – biała sytuacja i to jest co można zarzucić niestety akcji, że wbrew tezie która jest szeroko lansowana nie wszyscy się z nią identyfikują.

    @Jacek

    „sytuacja jest groźna dla marki, podstaw jaką jest kontakt z klientami oraz jej (marki) planów biznesowych”

    Oczywiście jest groźna i zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego od samego początku przyglądamy się jej z należytą uwagą. Nie jest natomiast pierwszą tego typu akcją w historii mBanku i to należy stanowczo zaakcentować, aby obalić pewien mit. Posiadanie społeczności i prowadzenie otwartej komunikacji musi nieść za sobą pewne ryzyko reakcji zwrotnej objawiającej się dużą falą krytyki, szczególnie jeżeli podejmuje się decyzje trudne i mało popularne. Tak jak pisałem jest to wpisane w model działania i historycznie nie jest niczym wyjątkowym.

    Natomiast wyjątkowość tej akcji polega na tym że nie dotyczy tylko Klientów mBanku i to może być powodem pewnej eskalacji emocji. Dodatkowo akcja wpisuje się w bardzo niespokojne czasy gdzie dodatkowo trafiła na podatny grunt medialnej krucjaty przeciw bankom, co nadało jej zupełnie inny wymiar.

    „Mbank miał status “love brand””

    W mojej opinii cały czas go ma. Pokazują to emocje jakie wywołuje ta akcja. Z drugiej strony jest to pewna próba dla marki. Jeżeli ją przejdzie wyjdzie z niej dwa razy mocniejsza. Każdy z (love)brandów pewnie takie chwile przechodził i przed podobnymi dylematami stawał.

    „Uważam, że relacje z klientami można odbudować, tylko wymagać będzie to dużych >poświęceń po obu stronach i dobrej woli”

    Zgadzam się w pełni ta sytuacja wymaga zrozumienia i poświęcenia po obu stronach.

    „Mbank jest marką opartą o środowisko internetowe, wiec jeśli tutaj ma problemy to niestety >nie można nie widzieć pewnych zagrożeń do postaw jego egzystencji. Jak wspomniałem, >marka będzie kuleć, marnieć do momentu aż sytuacja nie wyklaruje się”

    Tutaj roztaczasz to co lubię w Twoim pisarstwie najbardziej :D ekstremalnie czarny scenariusz. Oczywiście jest to ważne wydarzenie w historii mBanku, ale mogę z dużą dozą pewności powiedzieć że fundamenty marki nie są i nie będą zagrożone. Dialog będzie prowadzony dalej, natomiast tak jak napisałeś wyżej bez wzajemnego zrozumienia nie da się osiągnąć kompromisu czego sobie i osobom aktywnie uczestniczącym w akcji życzę.

    @Luke

    „Osoba o tym samym nicku co TomekL na forum mBanku twierdzi z uporem, że mBanku nie dotyczy sprawa w SOKiK. Jest to również osoba, która walnie przyczyniła się do rozdmuchania tego konfliktu do wojny”

    Mylnie i bardzo tendencyjnie interpretujesz moją skromną rolę w tym wydarzeniu, ale jak głosi pewna filozofia: pokornie nadstawię drugi policzek, mojego niepokornego charakteru.

  • Elen

    Ta sytuacja jest pochodna tego jak mbank traktuje klientów, którzy już mają dość tych głodnych kawałków pana TomkaL i jego popleczników oraz pryncypałów w BRE banku. Przecież bank nigdy sie nie przyzna że klient ma racje. Do końca będą twierdzić że jest inaczej. I tak ma wygladać dialog, którym raczy nas bankozaur? Nawet jak zaczną rozmawiać z klientami, łatki bankozaura z siebie nie zmyją.
    Panie Jacku, autorze tego tekstu, widać że jeszcze jesteś młody. Jakbyś widział czasy komuny, to byś zobaczył te same propagandowe bajki jedynie słusznej siły narodu. mbank czy bre bank to ta sama propaganda, jak kiedyś Urban przedstwiał w każdy wtorek o godzinie 20.00. Teraz to robi sie w innych miejscach na internecie, ale zasada jest ta sama. Zrobić wode z mózgu. Dlatego kibicuje klientom banku, by walczyli dalej o swoje, w sadzie do ostatecznego zwyciestwa nad pazernymi bankierami.

  • Wolny Trader

    Aha, teraz widze ze w banku płaca za trollowanie po nocach. To pan Tomasz nie ma co robic, tylko na forach i blogach sie udziela? Wieczorem mozna lepsze rzeczy robic a tak myszy sie w głowie pozniej lęgną.

    Wracajac do tematu, bank ten nie jest dla mnie wiarygodny. Mam firmę, kupe kasy na koncie było i zarabiali na mnie. Teraz uciekłem, zlikwidowałem karty kredytowe i ubezpieczenia. Unikam tego banku i to samo radze innym. Bede stawiał flaszke, każdemu kto ucieknie z tego banku. Takich rzeczy nie zapomina się na długo. I nawet jak zrobi bank szopke apropo dialogu do ktorego znowu namawia, to i tak trzeba robic swoje. Najlepsza rozmowa z bankiem? TOTALNY BOJKOT oraz WALKA W SĄDZIE. Tylko w ten sposob bank będzie szanował klientów.

    Dobrze ze te ten artykuł jest bardziej wyważony, lepszy niż te dziwnej tresci wypociny Samcika w Wyborowej. Przynajmniej ktoś ma rozsadne spojrzenie, ale chyba naiwny jest. Bank wykorzysta klientow i zrobi szopkę pijarowa.

  • ja

    @tomekl 8:47pm
    pierwszy raz czytam posta bez uczucia, że to troll pisze.
    bo na forum mbanku to wypowiedzi mają trochę inny ton. może to dobry moment by się pohamować i pisać raczej w powyższy sposób, niż ten prezentowany na firmowym forum?

  • Marek D.

    Lovebrand, dialog, prosumenci i co jeszcze wymyslicie? Sranie w banie, a każdego miesiaca zawyżona rata trafia w paszcze bankozaura. Ile mam jeszcze czekać by bank chciał szanować swojego klienta. Pozostaje mi sąd i bojkot usług banków. Także namawiam każdego by rezygnował z mbanku. Może wtedy jak kopną ich klienci w dupę to zrozumieją że klient to najważniejszy skarb i trzeba o niego dbać. Zreszta nie tylko mbank jest nie w porządku, inne banki to też banksterzy, czyli gangsterka w bankach. Za kratki powinni tacy trafiac a nie na salonach pić koniaki, szpanować Audi A4 i palić cygara.

    Szanowny pan z mbanku, raczył stwierdzić że klienci przesadzaja, sa zbyt emocjonalni. Jeśli Pan traciłby pieniadze ze swojego budżetu zrozumiałby Pan wtedy że ci którzy z wami walczą mają znacznie mniej pieniedzy niz bank który bogaci się ich kosztem. Uważa Pan nadal że fundamenty i zyski banku są niezachwiane, to niech pan i pana koledzy dalej tam myślą. Zarzad w Monachium z Commerzbanku szybko Was na ryj wyrzuci, jak nie zrobicie wyniku do końca roku.
    To po co tutaj pan pisze, skoro taki wielki bank jest tak silny. Chyba jednak klienci wam do dupy nakopali i teraz wpadliscie w popłoch. Macie powazny kryzys wizerunku w całym bre, multibanku i mbanku. Pora sie obudzic i zaproponowac klientom cos co spełni ich oczekiwania.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      Panowie i Panie,

      Bardzo prosiłbym o rozmowę na poziomie oraz bez wycieczek personalnych. Część postów nie mogłem umiesić mimo chęci, ponieważ nie były one merytoryczne lub wyglądały jak nachalny WOMM (marketing szeptany). Chciałbym bardzo, by ta rozmowa – w tym wątku doprowadziła do podniesienia poziomu rozmowy o istotnym problemie klientów banków grupy BRE – Mbank i Multibank. Emocje, twarde słowa oraz trollowanie z lipnych kont nie są potrzebne. Rozmawiajmy jako bank oraz jego klienci banków na pewnym, akceptowalnym dla wszystkich poziomie poziomie. Mój blog jest otwartym na takie rozmowy.

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    znajomość klasyki, czyli Sun Tzu w tym wypadku to kanon każdego prawdziwego marketera
    widocznie w grupie BRE takich nie ma ;)

  • Warewolf

    Poziom traktowania klientow i komunikacja banku sugeruje poziom licealny, a moze nawet szkoły podstawowej lub przedszkola. Brak znajomosci podstaw dobrej obsługi klienta to krotkowazroczna polityka. Predzej niz pozniej zemsci sie na wyniku finansowym. Wtedy panowie prezesi z banku BRE nie beda twierdzic ze ich sytuacja jest silna a podstawy banku niezagrozone. Enron czy inni bankruci też tak twierdzili a dzisiaj już ich nie ma.

    Co za szczyt zakłamania i obłudy! Jak czytam pana prezesa, dyrektorów czy jakiś sługusów banku w wywiadach czy wypowiedziach to mam skojarzenia z najstarszym zawodem świata lub panem Mardoffem który nabił w balona tysiące ludzi. Bank chyba nadal liczy na to, że przeczeka klientów a oni są frajerami którzy dadzą się dymać. Raczej nie, bo będą walczyć o swoje prawa, tam gdzie jest to możliwym.

    Wasza metoda komunikacji „na litość” („wzrosły mi koszta”) to oficjalna linia obrony banku przed sądem? Sad zrobi swoje, a jak nie to będzie trzeba zacząć bojkotować banki z BRE. Jesli nawet będzie przegrana w sądzie i bank się wykpi nadal bedzie można złożył pozew z powództwa cywilnego. Opinia publiczna też powinna się dokładnie przyjrzeć bankom, które doprowadziły do tego kryzysu gospodarczego. Dlaczego teraz wszyscy musimy płacić za to, że ktoś podjął złe decyzje albo żle oceniał ryzyko inwestycji w jakieś śmieciowe obligacje czy akcje. Teraz bedzie trzeba z dziesieć lat ciężko harować na to by bankozaury znowu się najadły kosztem klientów. Kto podwyża ciagle opłaty, zmienia zasady i umowy. Własnie wy banki. Kogo doicie – klientów.

    Kiedy banki bedzą inaczej traktował klienta i miał do niego odpowiedni szacunek!? Ha ha ha ha, banki jako instytycje zaufania publicznego to burdele i meliny z alkoholem maja większe moje zaufanie niż wy, bankowcy.

  • kris0s

    A mnie cała sytuacja z mBankiem i Multibankiem nauczyła jednego. UNIKAĆ BANKÓW NA „M”.
    Być może powyższe banki nie są jedynymi nieuczciwymi na rynku i są też inne na „m” np. Millenium. Ale klienci tego ostatniego też się na nim przejechali (opcje). Więc powyższa reguła ma sporo argumentów za i będę się stosował do niej w przyszłości.

    A tak na marginesie próbkę dialogu z mBankiem mamy i powyżej. Jako jej rzecznik/mentor TomekL. No i co tu komentować ? On nie widzi banku tylko markę. Mbank nie stosuje też kwestionowanych przez UOKiK zapisów od 2006 roku. W ogóle mBank jest ładny i piękny a klienci się czepiają zamiast grzecznie płacić zawyżone oprocentowanie.
    Ale jeśli powyższe jest rawdę – to np. na jakiej podstawie mBank podnosił klientom oprocentowanie w 2007 i 2008 roku. Aaa… może TomL chciał powiedzieć że nie stosuje już ich od penwgo czasu we wzorcu umowy i dlatego przez UOKiK musiał być zaskarżony inny wzorzec, dalej stosowany przez BRE – bo niestety takie procedury mamy w naszym kraju. Innymi słowy jak zwykle (od początku roku) to przeinaczenie faktów i mijanie się z prawdą. Dzięki takim „sztuczkom” dyskusja zostaje sprowadzona do przekomarzania się w piaskownicy pomiędzy przedszkolakami. Nic w tym dziwnego by nie było gdyby nie to że inicjatywa tego poziomu dialogu wychodzi od… Banku.
    No i jak tu nie być wkurzonym klientem ??

  • Aleksander Ślązak

    Mbank nie wyrósł na przyjaznych relacjach z klientem. To, że ma forum i livechat to chyba za mało, aby tak twierdzić. Kredyt, debet itp. znacznie łatwiej było załatwić w oddziale innego banku. MBank wyrósł na darmowych (lub tańszych) przelewach i tym, że był internetowy.

    To smutne, że wizerunek tej instytucji zależy od ludzi, którzy dość nieroztropnie chcieli oszukać przeznaczenie. Lepiej jakby cała sprawa miała wymiar edukacyjny w tym kierunku, że na rynku walutowym spekuluje się posiadając wiedzę albo odpowiednie rezerwy. Te kredyty to nic innego jak właśnie taka spekulacja. Nie dziwie się irytacji „pokrzywdzonych” klientów… ale czy winę za to ponosi MBank? Umowę podpisali, przy korzystnym kursie sposób naliczania prowizji im odpowiadał („wiem ze jest niekorzystny dla mnie ale przecież i tak przycinam kilkadziesiąt procent w stosunku do złotowego – ale jestem cwaniak:)”). Zmieniła się tylko relacja wymiany – coś niezależnego od banku. Wynika z tego ze stanowisko mBanku jest zrozumiałe:)

    Oczywiście bank ze względów wizerunkowych, musi dbać o swoich nieroztropnych klientów… i tu wszystko co zostało napisane to pewnie prawda, bo zostawić sprawę tak jak jest to prawie jak „trzeba było się ubezpieczać” W. Cimoszewicza.

  • Luke

    Szanowny Panie TomaszuL,

    Niestety, nie wiem czy to jest pańska samodzielna praca, czy po prostu przyszedł rozkaz z góry, ale winię ja, i nie tylko ja, Pańską osobę za zaognienie tego konfliktu. Nie odpowiada pan na konkretne pytania (forum mBanku), za to opowiada Pan frazesy na pytania, których nikt nie zadał. Przepraszam, ale to jest po prostu propaganda. Opowiadanie, że dbają państwo o bezpieczeństwo banku i dlatego rata wygląda jak wygląda to bezczelność. Ja proponuję obniżenie państwa pensji o 50%! Dalej byłoby to dbanie o bezpieczeństwo, wyraźne obniżenie kosztów funkcjonowania. I jak do tego Państwo podchodzą teraz? Pewnie jak mi pieniądze wyrywacie to jest ok, ale jak ja proponuję obniżenie pensji to ….. i tu proszę wstawić odpowiednie słowo. Pewnie będzie „bezczelność”. ;)

    „Pisałem, że UOKiK nie doszukał się zastrzeżeń w umowach mBanku, gdyż nie mógł tego zrobić. Sporny zapis nie jest stosowany w umowach mBanku od 2006 roku.” czy to jest zaklinanie rzeczywistości?? HALLOOOO!!! POBUDKA!!! Może nie jest stosowany w nowych umowach, ale jest WYKORZYSTYWANY aktualnie!! Wykorzystują państwo zapis, który jest kwestionowany. Czy to jest działanie zgodne z prawem?? Już od 2005 roku było Wam wiadomo, że nie można takich zapisów stosować (pisemko znacie generalnego inspektora). Stosowaliście jeszcze przez rok, twierdząc, że bank nie zrobi niczego przeciwko klientom. Jak widać nie było to szczere.

    „Pisałem wielokrotnie, że mBank zawsze stosował do wytycznych otrzymywanych przez wszelkiego rodzaju organy nadzoru. Dlaczego miałoby być inaczej w tej sytuacji?”
    Dlaczego jest tak w tej sytuacji – przez prawie rok nie stosowaliście się do pisma Generalnego Inspektora Nadzoru Bankowego, w którym jest napisane:
    „Sąd Najwyższy w swoich orzeczeniach podkreśla, iż zmiana oprocentowania kredytu nie może być pozostawiona dowolnej ocenie banków. Powyższe poglądy SN miały wpływ na ukształtowanie obowiązującego brzmienia art. 76 ustawy -Prawo bankowe. Nie budzi także wątpliwości ich zastosowanie w obecnym stanie prawnym.” Wasi prawnicy powinni znać również orzecznictwo SN, tak dłużej niż rok ignorowaliście SN.

    Czy nadal, Panie Tomaszu, twierdzi Pan, że wszyscy klienci dostali propozycję przejścia na nową formułę LIBOR + marża?

    Można by jeszcze tak długo… obawiam się jednak, że przeczytam znowu odpowiedzi na pytania które nie zadałem.

  • http://www.mbank.pl TomekL

    @kris0s

    „A tak na marginesie próbkę dialogu z mBankiem mamy i powyżej. Jako jej rzecznik/mentor TomekL. No i co tu komentować ? On nie widzi banku tylko markę”

    Jeżeli dobrze widzę :D nie jest to blog finansowy, a blog dotyczący komunikacji, więc zdziwienie jest jak najbardziej na miejscu :D

    „Ale jeśli powyższe jest rawdę – to np. na jakiej podstawie mBank podnosił klientom oprocentowanie w 2007 i 2008 roku”

    Zgodnie z prawomocnymi umowami zawartymi przed 2006 rokiem.

    „Innymi słowy jak zwykle (od początku roku) to przeinaczenie faktów i mijanie się z prawdą.”

    @kris0s to alternatywne spojrzenie na sprawę. Możesz się z nim nie zgadzać, ale z tym mijaniem z prawdą przesadzasz. Budowanie legend i tworzenie spiskowej teorii dziejów jest jednym ze źródeł tego konfliktu. Tym bardziej, że takie legendy są bardzo chwytliwe medialnie. Rozumiem PRową poprawność, podziwiam konsekwencję w jej uprawianiu, ale chyba nie to było celem artykułu Jacka. Mógłby się nawet pokusić o stwierdzenie, że nie piszesz w temacie.

    @Aleksander Ślązak

    „jest to prawie jak “trzeba było się ubezpieczać” W. Cimoszewicza.”

    Bardzo ciekawy komentarz. Niestety nie trudno się zgodzić z tym porównaniem ;) Myślę, że znalazłoby się wiele analogii do tej sytuacji w całej akcji.

    @Luke

    „ale jak ja proponuję obniżenie pensji to ….. i tu proszę wstawić odpowiednie słowo”

    Mamy kryzys ;) pensje się „same” obniżają więc … nazwałbym „rozsądkiem” adekwatnym do panującej sytuacji gospodarczej.

    „ale jest WYKORZYSTYWANY aktualnie!!”

    @Luke

    – naginasz rzeczywistość, z tego co wiem w mBanku kredyty hipoteczne z kwestionowanym wzorcem nie są udzielane od 2006 roku. Dla nas to już daleka przeszłość. Oczywiście te podpisane nadal obowiązują i nikt temu nie zaprzecza, natomiast każdy z tych Klientów miał i ma możliwość zmiany warunków. Jeżeli tego nie zrobił rok, dwa lata temu to jest to jego indywidualna sprawa. Do niczego nikogo nie zmusimy siłą. To jego subiektywna ocena czy warunki są atrakcyjne, czy nie. Kredyt hipoteczny nie jest też smyczą, mamy konkurencję na rynku nic nie stoi na przeszkodzie dostosować taki kredyt do własnych indywidualnych potrzeb. Ten zły bank jednak wyszedł z ofertą i wielu Klientów z niej skorzystało, wbrew lansowanej tezie dokonaliśmy także obniżki oprocentowania starego portfela zgodnie z obietnicą, że jeżeli uspokoi się trochę sytuacja na rynku będziemy rozważać taki ruch. Co będzie dalej czas pokaże.

    Problemem tutaj nie jest to co robi mBank ( bo robi w mojej opinii bardzo dużo), ale brak chociażby próby zrozumienia i kompromisu ze strony niektórych osób.

    Co do reszty Twojej wypowiedzi nie będę tego komentował bo uważam, że nie taki był cel tego artykułu i rozważań. Nie jest to odpowiednie miejsce na zadawanie pytań np. prawnych i prowadzenie pseudo-prawnicznych rozważań i zanudzanie tym czytelników tego opiniotwórczego bloga.

  • Karol

    Autorowi tego bardzo merytorycznego artykułu chciałbym pogratulować że na chłodno, bez emocji i stawania po niczyjej stronie opisał zagadnienie. Byc może, gdyby takie artykuły i pomysły jakie tu zawarto pojawiały się, przebijały sie wyżej do banku i zarzadu, to być może naprawde padłaby jakaś prawdziwa i dobra propozycja dla klientów. A tak mamy klincz, który bank chce rozegrac na swoją korzysć kosztem klientów. Media co maja zrobić, to opisuja ale żadnej formy kompromisu i chęci rozwiazania nie widzę.

    Dobrze że wypowiada się przedstawiciel banku, widze że otoczenie w którym się wypowiada wpływa na to że jego wypowiedzi są bardziej na poziomie. Zyczyłbym klientom i bankowi by własnie w takich miejscach bardziej spokojnie i wyważenie ze sobą rozmawiał.
    Obu stronom tej wojny i konfliktu, życzę rozsądku. Jesli go macie, może dojdziecie do wspólnych wniosków.

  • Guerilla

    Plastyczne porownanie, ciety jezyk i dobre propozycje rozwiazania sytuacji. Dlaczego wczesniej nie było takiego jezyka, normalnej dyskusji a nie nagonki mediowej lub na forach dyskusji? Powinniscie do autora isc po konsultacje i na rozjemce go wziac.

    Jak juz jestesmy przy partyzantach, to potrzebne są następne partyzanckie akcje, zasadzki, wysadzenia, minowania. Większe, mniejsze, urozmaicone. Żeby bank zrozumiał, że mobile to nie był jeden zryw, ale mała bitwa w długiej, partyzanckiej wojnie którą może łatwo zakończyć wracając do marż z dat podpisania umów i szanujac klientow i ich przywódców. Inaczej czeka go Wietnam, w którym się wykrwawi. Ma sie wykrwawić i zdechnać, albo siaść do stołu rokowań z klientami.

    Widziałem też na forach i pod artykułami na portalach propozycje przebijania opon samochodow przed bankami, darcia ulotek, obrzucania siedzib jajkami lub zaklejania zamkow w oddziałach, ale to jest dziecinana. Walczyc trzeba na poziomie, dokałdnie jest tak z bankiem walczy sie w sadzie i w mediach. To bedzie dla nich najlepsza kara, jak beda musieli zapłacic 10% obrotu za ostatni rok. Wiecie ile to jest set milionow lub miliardów złotych? Drogo to może kosztować banki z grupy Bre.

    „jest to prawie jak “trzeba było się ubezpieczać” W. Cimoszewicza.”
    Drogi panie Tomaszu Lipinski z Mbanku, nie przeginaj bo jeszcze za to drogo zapłacicie, chamstwo powinno być tepione.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      Takie spostrzeżenie, po 2 dniach gdy toczy się ta dyskusja:
      - dużo komentarzy wpadło do moderacji, cześć z nich niestety nie klasyfikowała się do publikacji. Rozumiem zdenerwowanie, ale nawoływanie do aktów wandalizmu, wypowiadanie się o „służalczej cenzurze bloga”, przekupieniu autora bloga, głupich kretynach klientach, oszołomionych i omanionych kredytowych dzieci mbankowości czy sugerowanie bankowej kradzieży (nie udowodnionej sądownie) zwłaszcza z anonimowych kont i IP nie buduje atmosfery rozmowy, którą tutaj chciałbym propagować. Swój blog traktuje poważnie i chciałbym utrzymać jego poziom, zwłaszcza iż wiem że czyta go sporo ludzi którzy oczekują merytoryki.

      Panów „z-łomiarzy”, forumowych „napierd…” też bym prosił o wyhamowanie, bo kilka komentarzy z tego samego IP czy pewnych banków nie jest trudno wykryć. Nie chciałbym by taka sytuacja służyła do psucia wizerunku klientów czy też banków w Polsce. Każdy pracuje sam na własny wizerunek i niech tak pozostanie.

      W we wpisie na moim blogu starałem się pokazać złożoność sytuacji chłodnym wzrokiem, z komunikacyjnego punktu widzenia. Nie jestem specjalistą od prawa, bankowości ani też nie jestem czarnowidzem/nie przesadzam jak pisze @TomekL, po prostu widzę sytuację jako bardziej złożoną. Uważam, że jest to case który długo może oddziaływać na wizerunek banków zgrupowanych w BRE i oddziaływać na ich biznes/finanse.

      Status „lovebrand” raczej został na tą chwilę stracony a czy zostanie odbudowany i czy kiedykolwiek do niego mbank wróci, zależy wprost od faktu czy bank dogada się z klientami. Innej możliwości na dzień dzisiejszy nie widze. Każdy lovebrand był kiedyś stawiany w sytuacji kryzysu, do takich case’ów warto się odwoływać. Z najnowszych trudnych spraw, warto przyjrzeć sie jak komunikuja się zbankrutowane amerykańskie banki i General Motors.

      Jako że sprawa jest ciekawa komunikacyjnie i marketingowo, postaram się do niej wracać sukcesywnie w kolejnych tygodniach lub miesiącach

  • Luke

    Dziękujemy Panie Jacku za ten artykuł, że nie odpuszcza Pan tej sprawy. To jest dla Nas, jako „nabitych” osobista sprawa (w końcu to nasze pieniądze), ale to jest również sprawa bardziej ogólna – co bankom wolno a czego nie. I czy kliencik, malutki, w reklamie ważny, a w rzeczywistości … no właśnie, kim jest w rzeczywistości klient dla banku?

    Z przyjemnością czyta się pańskie artykuły. Czekamy na następne ;)

  • paproh

    a wiecie co ja powiem szczerze – ta sprawa to dowód ze nalezy sluchac opini i brac pod uwage nawet drobne przekazy iż dana marka nie funkcjonuje tak jak obiecuje, 3 lata temu znajomi wzieli hipoteczny w mbanku – drobiazgowe kontrole budowy ,rozliczanie wg uznania pracownika faktur, ciagłe kłopoty z papierkami – opinia nie bierz kredytu w mbanku – żmudnie boleśnie i nie wycofasz się w trakcie a ryzyko ponosisz ty jako klient. w miedzy czasie wprowadzenie opłat za przelewy w banku który szczycił się tym iż u niego jedynego ich nie ma – potem przywrócenie darmowych przelewów – ktoś by powiedział ze drobiazgi bo to rynek, koszty..- ale pokazują ze ciągle banki z nami nie graja uczciwie – a dwa że ten bank jest niewiarygodny jedno pisze drugie potem się okazuje. taka nasza polska rzeczywistość.
    Podsumowując jeśli takich akcji będzie więcej to faktycznie zbudujemy w jakimś rozsądnym czasie społeczeństwo obywatelskie i dwa żadne instytucje nie będą się czuły bezkarne. Wiec do boju o swoje prawa. a co do pana tomka i ze to tylko niszowa grupa klientów – to tak naprawdę dla was najważniejsza i najbardziej dająca zarabiać grupa – wykształcona rozsądna inwestująca długoterminowo bo kapitalizm i rynek budują średniacy którzy już maja trochę pieniędzy i zbierają je a nie najbogatsi którzy u was konta nie założą ani biedni których na żaden kredyt nie stać. a wy ta grupę kopneliście dupę i liczycie ze jest na tyle duża ze wieść się nie rozniesie – przykro mi smród zawsze wyjdzie z gaci.

  • PawelC

    Hmm. Jako przedstawiciel „klasy sredniej” (jak to ujął @paproh w swoim komentarzu) oraz jako klient mBanku musze osobiscie przyznac, ze odpowiedzi i riposty p. TomekL są tak niemerytorycznie że aż źle się robi czytając je, ponieważ jest to w najczystszej postaci bełkot PR który w żadnym aspekcie NIE odnosi się do ISTOTY problemu, a wszystkie błędy wytykane przez walczących są zgrabnie i całkowicie ignorowane, licząć że zamiatanie trudnych pytań pod dywam spowoduje, że ludzie w końcu przestaną je zadawać.

    Natomiast co do samej akcji nabiciwmbank.pl to ja się cieszę, że takie akcję są prowadzone, ponieważ bardzo uświadamiają innych niedoszłych klientów. Wielka szkoda, że kosztem osób „ze starym portfelem”. Warto również wspomnieć, że podobne „akcje” prowadzone są w całym sektorze „hipoteczno budowlanym” przez rzesze internautów odnośnie tego, że „kupujcie mieszkania bo mogą tylko zdrożeć” oraz „kto nie kupił mieszkania, przegrał życie”. Jak bardzo fałszywe są te twierdzenia, będzie nam dane się przekonać już w roku 2010 :).

    Co do samego wpisu na blogu p. Jacka Gadzinowskiego, w moim komentarzu nie odniosę się do niego ponieważ nie porusza on spraw, które mnie bezpośrednio by interesowały, natomiast porusza problem od strony tego, jak ten konflikt wpłynie na markę i grupę kapitałową BRE. Moja osobista opinia jest taka, że bre straciło bardzo dużo, ja sam całe swoje środki trzymam już u konkurencji, a konto w mBank
    „jest, bo jest”. Szkoda mojego czasu na likwidowanie go, pare razy skorzystam z „E-Karty” i to by było na tyle. Jako osoba, wsrod znajomych mam opinię raczej osoby która „doradzi w tych sprawach” i niestety, jeśli juz komus przyjdzie zaciągnąć DUŻĄ pozyczkę (hipoteczna, na > 10 lat) nikomu nie doradzę żadnego z banków grupy BRE, ponieważ mamy na rynku wiele atrakcyjnych ofert z innych podmiotów, które jeszcze nie zdążyły pokazać swojej „gorszej strony” ;).

    Co do przeciętnych konsumentów – tutaj niestety muszę zgodzić się z tezą, że większość klientów banków to osoby w ogóle nie wykształcone w kierunku finansów. Weżmy ewenement banków spółdzielczych – sa to placówki działające na podstawie odrębnej ustawy, pobierające od swoich klientów horendalne miesieczne opłaty „za wszystko” (rzędu 15-30zl miesiecznie), oprocentowanie pozyczek konsumenckich jest bardzo nieatrakcyjne, a wysokosc tegoż jest rowniez (uwaga) zalezna od decyzji zarządu tegoz małego banku, a mimo to mają bardzo wielu klientów. Głównie ludzi starszych. I nalezy jeszcze dodac, ze przeciętnie bank spoldzielczy ma okolo 2-4 placówek, a WIELE banków spółdzielczych ma tylko jeden oddział, będący zarazem jego centralą, położoną na wsi w „pcimciu dolnym”. Do czego zmierzam – pzeciętny konsument skorzysta z każdego podmiotu który w nazwie będzie miał słowo „BANK” i będzie miał go lokalnie. Natomiast mBank to marka internetowa i w tym kontekscie należy patrzeć na problem, ponieważ jego konsumenci sa o wiele bardziej uświadomieni, niż „przeciętny konsument” który o usługach finansowych nie ma pladego pojęcia i jedyne co potrafi, to iść osobiście do okienka i zlecić ładnej pani wykonanie przelewu opłacającego rachunki za prąd/gaz/telefon/itd.

  • Tymon

    Jestem klientem tak jak i wy, w innym banku. To chyba przypadłosc wszystkich bankow w Polsce ze nie traktuja klientow jak klientow, ale jak dojne krowy ktore trzeba wyzyskac do zera. Tez mnie wyzyskuja, zawyzajac umowy, zmieniaj regulaminy i oszczedzajac na telefonicznej obsludze lub w odziale. Nie liczcie na to że w innych bankach jest znacznie lepiej., bo jest tak samo lub nawet gorzej!

    Zycze powodzenia osobom ktore maja siłe, pare i chec walki z bankami grupy BRE o swoje. Nawet jesli sąd bedzie przedluzal sprawe, nie wydawal wyroku, gral na czas, jak pisze dziennikarz Gazety Wyborczej – blox.samcik.pl to banki maja o wiele wiecej do stracenia, wizerunek i klientow ktorzy odejda lub odchodza, takze negatywne polecenia ktore daja ci ktorzy nie sa zadowoleni. Nawet miliony złotych wydane na reklame i propagande nie zatra tego zlego wrazenia. Bankozaur bedzie zawsze bankozaurem.

    Na pewno jest to sprawa precedensowa i duzo osob na nia patrzy. Dlatego tez jest tak istotna i bank nie chce sie ugiac. Mimo tego pewnie, ze z chcecia by ta sprawe juz dawno załatwił.

  • PawełH

    Za chwile pewnie opłacona armia specjalistow pr i usłuzni dziennikarze napisza, że banki maja racje albo klient nieswiadomy powinien umowy czytac. No dobrze, niech sobie tak pisza. Banki albo dogadaja się z zrewoltowanymi klientami albo beda ciagle na cenzurowanym.

    Ktora firme stać by byc poł roku w konflikcie z klientami? Takie rzerzy to tylko w Polsce możliwe. W US lub w Europie, juz dawno sady i media zmiazdzyłyby banki z BRE, Mbank, i Multibank. U nas wszystko musi trwać powoli a klient musi za to ciagle płacić. Bank nie moglby sam z siebie szanowac klientow, zaproponowac cos co jest prawdziwe a nie sciema na uzytek mediow? Przydałby się elementarny szacunek. Tu przydałoby się by zaproponowac coś klientom co jest wiarygodne, przez wiarygodnych ludzi.
    A wyrok sadu, zawsze sie przyda w powstrzymaniu pazerności bankozaurow z grupy BRE.

  • Solidarnościowiec

    Autor tego materiału ma słuszność, właściwie stawia diagnozę i proponuje ewentualna kurację. Wizerunkowo to ten kryzys dużo kosztował i jeszcze będzie kosztował BRE banki. To nie jest sprawa tylko MBANKU, ale także całej częsci korporacyjnej BRE oraz MULTIBANKU.

    Banki były kiedyś instytucjami zaufania publicznego, teraz ich wiarygodność jest równa zero, lub nawet mniej niż zero jak śpiewał Lady Pank w latach osiemdziesiątych. Dlaczego my podatnicy, mamy łożyć w podatkach lub większych opłatach za nietrafione decyzje panów w BRE Banku czy innych instytucjach? Dlaczego rząd i parlament nie weżmie sie za porzadki z bankowościa? Za swoje decyzje powinno odpowiadać się swoim majatkiem, reputacją i karierą. To, że klienci byli dotychczas słabi i można było ich bezkarnie kopać w dupę , takie czasy się definitywnie skończyły. Taka jak ta inicjatywa pokazuja, że jest cały czas szansa aby zbudowało się społeczeństwo obywatelskie. Ktoś kiedyś napisał o Solidarności Internetowej 2.0 Tak, można powiedzieć ten ruch protestu dużo zmienia w Polsce i wiele ludzi patrzy obok i kibicuje klientom. Już teraz twórcy mstop i nabici powinni byc doceniani, że pozytywnie wpływają na polską bankowość oraz w sferze edukacji przecietnego konsumenta. Za takie rzeczy przyznaje się medale od prezydenta RP oraz nagrody od organizacji pozarzadowych. Zatem życzyć wypada powodzenia i wytrwałosci, oraz byc może wiekszej woli kompromisu z obu stron. PZPR i Solidarność też kiedyś musiała się dogadać, ku lepszej przyszłości, mimo iż nie wszystkim się to podobało i nazywano to zgniłym kompromisem.

  • Padow

    mbank i multibank nie naja żadnej wiarygodności, roztrwoniły ją jak zaczeły zle traktować klientów. Takie rzeczy klienci z pewnością będą pamiętać bardzo długo, nazywajac je słusznie kredytowymi bankozaurami. Bedą także o tym mówic wszedzie gdzie się da i jak długo się da. Jeśli reputacja ma być odbudowana, może być tylko odbudowana z klientami i ich przedstawicielami. Nie bedzie to tani ani krótki proces ratunku dla banków. Klient już nie jest słaby i trzeba sie z nim liczyć. Teraz każdy może się zorganizować, nagłościć sprawę w mediach czy sądzie. Na tym właśnie polega wolność, której ci klienci potrafili skorzystać. Sa przykładem że swój los trzeba wziać w swoje ręce. Jestem dumny, ze sa tacy ludzie w Polsce co potrafia walczyc o swoje prawa i robią to skutecznie.

  • maciej

    A może powinno sie wystapić do sądu o zawieszenie wszystkich inkryminowanych umów do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia?

  • Kate

    Jako obserwator akcji przeciwko grupie BRE moge jedynie podpowiedzieć, że brakuje w internetowym sporze racjonalnych argumentów ze strony oszukanych przez BRE, jesli nadal przedstawiciele akcji mstop bądz nabiciwmbank będą w taki sposób wypowiadać się na forum to wreszcie zostaną faktycznie uznani przez opinię i media jako pieniacze. Panowie i Panie, zachowajcie klase i podejdzcie do propagowania waszej akcji z rozwagą, w innym przypadku zaprzepaścicie szansę.
    Polecałabym rówież zajecie się Państwa forum, bo wygląda na raczej wymarle.
    Serdecznie pozdrawiam i z całego serca życze powodzenia.

  • Pingback: Będą rozmawiać. Klienci i banki grupy BRE | Jacek Gadzinowski

  • Pingback: O istocie dialogu i komunikacji – klienci i BRE Bank • Jacek Gadzinowski

  • nabity_w_Raiffeisen

    Zapominacie państwo o kolejnych grupach:
    1. klientach, którzy zaciągnęli kredyt w PLN, czyli waluty, która też jest dla banku „droga” i wskaźnik WIBOR „nie odzwierciedla rzeczywistego kosztu jej pozyskania”
    2. klientach innych banków, w tym Raiffeisen Bank Polska S.A, którzy są w podobnej sytuacji, jednak ze względu na mniejszą ich liczbę, na razie trochę w cieniu.

  • Bleys

    Czy cos nowego slychac w tej sprawie? Ostatnio wszyscy pisza o pozwach zbiorowych, a o pozwie przeciw BRE wciaz nic? Sprawa umarla? Oby nie.