Ludzie PR listy piszą a listonosz nosi
Od mieszania łyżką w szklance z herbatą, herbata nie stanie się słodsza. Tak jak od pisania listów otwartych (w tym przypadku, branża PR), nie zmieni się rzeczywistości. Nawet jeśli bardzo by się bardzo-bardzo-bardzo chciało.
Rzeczywiście musze przyznać rację, że pojecie public relations ostatnimi czasy zostało znacznie zdeprecjonowane. Zazwyczaj jest ono używane w mediach do rzucania oskarżeń, podejrzeń o lobbing, pognębienia adwersarza w rozmowie oraz jako „temat zastępczy” w dyskusji nie tylko politycznej. Zwykłemu Kowalskiemu kojarzy się z nieczystymi zagrywkami, wprowadzaniem w błąd lub kreowaniem nie istniejącej rzeczywistości w mediach na temat produktów czy firm (problem zatem nie tylko dotyczy polityków). „Czarny PR”, w rozumieniu działań public relations zaczął stawać się dominującym obrazem branży w odbiorze społecznym. Na to nałożył się tez palący temat tzw. „marketingu szemranego”, który częściowo zaczął wchodzić w paradę i psuć wizerunek branży PR (mimo iż zajmują się tym zupełnie inne podmioty gospodarcze).
Czytam list otwarty branży PR i zastanawiam się kto jest jego adresatem? Wszyscy, media, społeczeństwo? Wszyscy czyli tak naprawdę nikt. Sprecyzujmy proszę adresata. Druga sprawa, dlaczego tak pozno i dopiero teraz powstał taki list? Przecież te wszystkie zjawiska opisane w liście narastały już od kilku lat i nikt (?) stanowczo na nie nie reagował.
Rozumiem, że ten list ma być przyczynkiem do dyskusji, zastanowienia się nad standardami branży i ich społecznego odbioru. Ale nie wystarczy on by zmienić zastaną rzeczywistość. Myślę, że warto pochylić się nad wyzwaniem „by zrobić dobry PR branży PR”. Zaczynając od działań edukacyjnych i informacyjnych dla mediów oraz ludzi (społeczeństwa) nie mającego na tyle wystarczającego rozeznania w niuansach tej branży. Proponuję więcej pracy u podstaw. Zostały one zapowiedziane ale kiedy się wydarzą? Zatem może…
Transparentność, szczerość intencji i wejście w dialog z tymi grupami (m.in. mediami – jako partnerem) na pewno przybliżyłby branżę PR do wyprostowania własnego wizerunku. Pokazywanie case’ów, kampanii PR w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Przy użyciu wszelkich, nowoczesnych kanałów komunikacji – WWW, blogów i mikroblogów wraz z otwartą dyskusją, przy otwartej kurtynie (przykład , przykład nr 2). Tak by otoczenie branży PR zrozumiało tak naprawdę intencje tego środowiska. Na pewno nie zrobi tego list, który być może został wysłany na przysłowiowy Berdyczów i może nie zostać w ogóle zrozumiany. A przynajmniej tak, jak oczekują tego sygnatariusze listu otwartego.
Życząc branży PR powodzenia w akcji edukacji, z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę działań.
