Kto zabił Trepanację Czaszki na Facebooku?*

3 sierpnia 2010 ok. godziny 18.00 odeszła do krainy Valhalli, Komunikacyjna Trepanacja Czaszki pod postacią fan page na Facebooku. Wypadek przy pracy, złamanie regulaminu, rewanż „życzliwych”?  Kolokwialnie mówiąc „wtopa na maxa”.


A man can be destroyed, but not defeated.

Jak się okazało, był to sądny dzień dla profilu blogowego – Trepanacji Czaszki. W ciągu 10 miesięcy blog zyskał tam organiczną pracą blisko 5.000 fanów, przetestowano konkursy i aplikacje na Facebooku. Profil pozwalał na bieżąco śledzić najnowsze trendy w komunikacji, marketingu, polityce, jak i w sprawach bardziej przyziemnych. Wiele razy na nim mocno dyskutowano, szukano odpowiedzi na palące tematu. Teraz to bezpowrotnie się skończyło… przynajmniej na razie.

Przyczyny mogą być różne, ale uporządkujmy je:
- fan page KTCz był podpięty pod konto „nierzeczywiste” (Von Paweł) – co nie jest zgodnie z Facebookowych regulaminem (ilu z nas ma tego świadomość prowadząc fan page własne, klientów czy marek?). Jak widać, nikt nie jest nieomylny. tym bardziej i autor profilu KTCz (traktuje to jako główny powód likwidacji profilu)
- „życzliwa konkurencja” wysłała wcześniej kilkanaście zgłoszeń (punkt 1). To znana grupa oceniaczy wszelkich posunięć konkurencji, lub też teoretyków. Nie raz i nie dwa dawano mi to do zrozumienia, że to kwestia czasu…
- reakcja Facebooka na link do art. na temat kupna fanów i aukcji na Allegro (może to nadinterpretacja, ale dzień „awarii” i artykułu się pokrywają) – patrz punkt 2

Przypadek ten, mocno leczy z Facebooka. Trzeba zrozumieć „oczywistą prawdę” iż właścicielem przestrzeni jest Facebook, a nie ludzie produkujący walutę, czyli informacje. Na koniec dnia jak widać, nie jesteśmy właścicielami niczego, z godziny na godzinę możemy być usunięci bez żadnego ostrzeżenia, z przyczyną „nieprawdziwego profilu/fake account”** jak było w tym przypadku. Mając regulamin, który daje ostateczny oręż w interpretacji, to petent – użytkownik jest ta dużo słabszej pozycji. Nie podoba się? Możesz zrezygnować, możesz założyć nowe konto lub obrazić się. I tak tu wrócisz.

Masz firmę, prowadzisz fan page… uważaj, bo tobie także nóżka może się podwinąć. A wtedy dziesiątki tysięcy fanów i ciężkie pieniądze wyrzucisz w błoto. To ostrzeżenie, że jeśli myślimy o komunikacji w social media, marketingu zintegrowanym to nie koncentrujmy się tylko na Facebooku. Bo któregoś dnia możemy obudzić się z „ręką w nocniku”, jeśli nie doczytaliśmy regulaminu lub Ew. komuś podpadliśmy. Na elastyczność Facebooka nie ma co liczyć, 500 mln kont trudno obsłużyć, a Polska chyba nie jest priorytetem.

A teraz kilka pytań:

- Czy na pewno sprawdziłeś wszystkie zasady które obowiązują na społecznościach, postępujesz zgodnie z regulaminem, właściwie organizujesz konkursy, aktywności? Czy nie prowadzisz marki, firmy na profilu „osobistym”?

- Czy nadal uważasz że warto aż tak ryzykować komunikację by koncentrować w 1 miejscu?

- Czy masz 100 % wpływ na platformę na której się tutaj komunikujesz, czy nie zostaniesz z dnia na dzień wyłączony, Twoje aplikacje bezpowrotnie znikną?

Skoro chcesz alokować do społeczności swoje zasoby, zastanów się:

- Czy konsumenci takich usług jak Facebook, nie maja prawa do obsługi klienckiej na pewnym poziomie? (moim prywatnym zdaniem – jest ona daleko w jakości, odnosząc się do ilości konsumentów, firm i możliwości biznesowych)

- Czy prowadzenie fan page’ów pod kontem osobistym uważasz za bezpieczne? Czy nie uważasz że powinny być do tego specjalne konta biznesowe – w pełni bezpieczne i z lepszym, przypisanym specjalnie customer service?

- Czy działania w social media lepiej przeprowadzać samemu, czy też powierzać je innym? Kto poniesie odpowiedzialność, w przypadku niepowodzenia?

Na pytania, odpowiedzcie sobie sami. To wy alokujecie swój czas, zasoby i finanse. Lepiej biznesowo, mieć pewne bezpieczeństwo, a takiego nie daje w tym momencie Facebook. I nie chodzi tu o skasowanie mojego konta na tym serwisie, ale do cholery o dywersyfikację działań, o której coraz częściej z wygody zapominamy. O strategii, na każdą tego typu sytuację. Czytajmy regulaminy, pytajmy adminów, zainwestujmy czas w R&D. Bądźmy bardziej ostrożni i przewidujący fakty. Wtedy, nie popełnimy sieciowego samobójstwa.*** Oczywiście zawsze będą Ci którzy mają z takich jak powyższa sprawa, powód do dworowania. Ale, „czy nie myli się ten, kto nic nie robi”?

*na postawione tytułowe pytanie należy odpowiedzieć: właściciel profilu KTCz oraz pośrednio brak kont biznesowych na Facebooku, które są przewidywalne.

**moim zdaniem, trzymanie fanpage’y pod kontem osobistym nie jest bezpieczne. Uważam, ze powinno być to rozdzielone, na osobne konto – ze względów biznesowych jak i własnych ustawień prywatności (jej poszanowania). M.in. z tego właśnie powodu, uważam Facebook za serwis niebezpieczny biznesowo.

***podjąłem pewne kroki, by odzyskać profil. Niemniej jednak, 99,99% na to że profil już nie powróci. Stan z 10.8.2010

  • Pingback: Tweets that mention Kto zabił Trepanację Czaszki na Facebooku?* • Jacek Gadzinowski -- Topsy.com

  • http://xaoo.pl Michał Pałasz

    Przypadek usunięcia Komunikacyjnej Trepanacji Czaszki z fb budzi obawy, ale nie dajmy się zwariować.

    Z tego, co wiem, fan page „Seks to zdrowie” miał podobne problemy, przy 10.000 fanów (dziś ma 45.000), z tym, że przyczyną usunięcia były nieobyczajne (według nieprecyzyjnego regulaminu fb) zdjęcia zamieszczane przez fanów. Po nawiązaniu kontaktu z odpowiednimi „cenzorami” z fb i usunięciu niecenzuralnych materiałów – fan page przywrócono.

    Zgadzam się (ale kto się nie zgodzi?), że facebook nie powinien być jedynym kanałem komunikacji marketingowej w internecie.

    Życzę powodzenia w walce o przywrócenie KTP, zawsze jest szansa, że będzie to przypadek właśnie z tych 0,01%

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    To nie jest jedyny przypadek problemów jaki znam, a dotyczyło to profilu komercyjnego, prowadzonego przez agencję (2 razy został skasowany).
    Myślę, że warto jest przemyśleć biznesową obecność na FB, bo na fali obecnej gorączki łatwo jest ulegać modzie. A realia są mocno odmienne od powszechnie panujących poglądów.
    Poza tym, jak zauważyłeś, na FB tak naprawdę nie jesteśmy właścicielami przestrzeni i w każdym momencie możemy zostać wyrugowani lub wprowadzona zostanie zmiana w regulaminie.
    Dlatego też warto pamiętać, że SM to również blogi :)

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Już dawno pisałem u siebie o takim zagrożeniu – usuną Cię i „nie istniejesz” i „co nam Pan zrobisz?”
    Dlatego jestem przeciwny takim serwisom. Nie ma to jak prowadzenie własnych stron.
    Szkoda tylko, że nie rozwinęło się nic wystarczająco dobrze co by wiązało serwisy różnych osób w sposób podobny do tego ze społecznościówek. :(
    Może w końcu ktoś coś takiego zrealizuje i znowu będzie można cieszyć się pełną swobodą wypowiedzi, twórczości itd.
    Inaczej – będzie koniec internetu.

    Arek

  • http://przemekkomorowski.pl Przemek Komorowski

    Mirek Połyniak:
    „Dlatego też warto pamiętać, że SM to również blogi”

    Oraz inne serwisy, fora etc.

    Blog znakomicie wpisuje się w strategię:
    - blog jako baza wypadowa
    - FB, Blip, YouTube (co tam potrzebne) – przyczółki

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      @Przemek – dokładnie o tym pisze. Dywersyfikacja = bezpieczeństwo biznesowe. Są jednak tacy, którzy owładnięci są „boskością FB”.
      Bo tu nie chodzi o kasowanie profilów, ale o skuteczna komunikację. Bez uzależniania się nadmiernego.

  • http://aviaservice.pl mbuklad

    Szkoda „czaszki”, ale pewnie wiele osób dzięki temu przypadkowi uświadomiła sobie jak działa centralizacja.
    Dobrze jest, tak jak napisał Przemek, prowadzić komunikację wykorzystując kilka, dobranych do charakteru marki kanałów dystrybucji przekazu.
    Konieczne jest przygotowanie SM mixu, co pozwoli uniknąć całkowitego odcięcia od społeczności.

  • http://taktyczny.net slawkas

    Miałem podobne przypadki, jeśli chodzi o dysponowanie własną treścią i kontakt z właścicielem. Raz na jednej z platform blogowych, oraz na jednym z serwisów bezpłatnych forów. Nie miały te sytuacje takiej skali ani tak drastycznego przebiegu, jak Twój przypadek, ale raz na zawsze uzmysłowiły mi, że nie wolno się uzależniać od zewnętrznego dostawcy. Z tamtej platformy blogowej była przynajmniej możliwa migracja, więc się przeniosłem, ale o zaufaniu do obcych serwisów nie może być mowy. A już w żadnym razie nie zasługują na zaufanie takie serwisy, które nie pozwalają na eksport zawartości oraz odmawiają wydania bazy danych, a są takie wśród najbardziej znanych. Użytkownik jest przez to szachowany przed odejściem swoim własnym dorobkiem lub może być arbitralnie pozbawiony tego dorobku.
    Trzeba sobie uzmysłowić, że w sieci jest tak naprawdę tylko jeden deficyt – wartościowej treści. Ciekawych narzędzi jest bez liku, naśladowców tym więcej. Nikt z dostawców nie robi łaski, bo i tak wartość miejsca zależy od tego, kto i co tam zamieszcza, a nie od technologii. Content is king, czyż nie tak się kiedyś mówiło? ;) Dlatego każdy twórca treści powinien zadbać przede wszystkim o własne miejsce w sieci, a dopiero na tej bazie nawiązywać relacje i budować społeczności.
    Przy tych działaniach nie należy się mylić – serwisy społecznościowe to jest sprawa wtórna. To jest miejsce kontaktów i, jeśli komuś zależy, pozyskiwania czytelników lub zwolenników i pobudzanie do aktywności na swoim własnym podwórku. Nie na odwrót, nie ma miejsca na przeznaczanie własnego talentu, czasu i pracy na rzecz dostawcy jakiejś technicznej usługi.
    To co napisał @Arnold Buzdygan to mogłyby być moje słowa, +1.

  • http://www.webkomunikacja.pl Ilona Grzywinska

    „Bazą wypadową” może być też społeczność dedykowana, jak np beinggirl Procter&Gamble. Wówczas Facebook jest jednym z „przyczółków”, nie miejscem tworzenia społeczności.
    Mam też wrażenie, że rosnąca liczba takich incydentów może się odbić FB krwawą czkawką. Jeżeli firmy zaczną uciekać z FB, wróci problem monetyzacji. To oczywiście odległa perspektywa, ale PR-owo powinni się mieć na baczności.

  • http://ifoxo.pl/ Marcin Chirowski

    dziwna ta cała sprawa, w której więcej jest znaków zapytania niż wyjaśnień. Jedno jest faktycznie pewne w tej sprawie: Facebóg robi sobie co chce i niktu mu w tym nie przeszkodzi. Tak więc dywersyfikujmy i uczmy się na błędach.. szkoda że akurat na przykładzie „czaszki”, ale tak to czasem bywa, raz na wozie, raz pod wozem. Ps. Jacek, jeżeli szukałbyś kontentu na bloga z czaszki to jeszcze przez jakiś czas będzie u wujka Google w „cachu” pod tym linkiem > http://bit.ly/9dktbB
    Pozdrawiam, Marcin

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Tylko, ze problem powstanie gdy dla większości ludzi Internet=Twarzobóg.
    Tak jak teraz dla wielu Internet = NK +gmail+allegro+youtube.
    Nic więcej.
    „Usenet, strony www, [..] itd. a co to jest !?”

    pozdrawiam
    Arek

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    @ Arnold: bardzo ważki aspekt, bo lenistwo jest zabójcze
    natomiast warto rzucić okiem na świeże badania zrobione w USA nt.zaufania do treści w SM – jak się okazuje to blogi są notowane wyżej, niż FB
    a jeszcze bardziej pouczająca jest analiza 3 najważniejszych cech, które wpływają na zaufanie:
    1) otwartość dialogu, czyli komentarze zarówno pozytywne, jak i negatywne
    2) jakość/poziom treści i komentarzy
    3) zaangażowanie (respons) autora lub sponsora

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Mirek: Faktycznie nie ma bardziej wkurzającej mnie cechy na blogach jak moderacja wstępna bo nie daje się prowadzić normalnie dyskusji przy takiej moderacji oraz brak odpowiedzi autora nawet na pytania komentujących.

    Jacek: Wyjaśnili Ci w końcu powód usunięcia profilu czy olali?

    pozdrawiam
    Arek

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      @Arnold – powołali się na regulamin, z nota „jest to finalna odpowiedz i EOT”.

      A z moderacja u mnie, czasem ja wprowadzam – jak pojawia się za dużo „lipnych bohaterów” z fejkowych IP.
      Później się uspokaja i znowu powraca stan normalny.

  • Marta

    Jacku, odkąd dowiedziałam się o wykasowaniu „Czaszki” męczy mnie to, że padło(?) na Ciebie, choć na FB jest naprawdę dużo spraw niezgodnych z regulaminem i jakoś nikt nie reaguje.

    Czytam na Fejsiku np. informacje o konkursach na FB i co drugi z nich jest niezgodny z regulaminem prowadzenia akcji promocyjnych na FB. Świeży przykład – konkurs Netii:
    „Aby wziąć udział w Konkursie należy zamieścić na stronie Netii na Facebooku na tzw. „tablicy” osobny wpis z dołączonym zdjęciem, wykonanym według polecenia z zadania konkursowego i oznaczenia się na nim przez zamieszczającego z wykorzystaniem funkcji „Dodaj znacznik do zdjęcia”.”
    A w regulaminie przeprowadzania konkursów na FB napisano:

    „n the rules of the promotion, or otherwise, you will not condition entry to the promotion upon taking any action on Facebook, for example, updating a status, posting on a profile or Page, or uploading a photo”

    Burzę się wewnętrznie na tę niesprawiedliwość i boli mnie podejście FB do tematu. Jeszcze w ubiegłym roku można było zmienić kategorię strony z profilu na fanpage, a teraz już niestety nie.

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      Świat idzie naprzód… nie ma się co oglądać w tył. Uznaje, że to zamknięty rozdział.
      Konkursy czy FP są różne, także takie o których piszesz Marta. Niech zatem gospodarz decyduje, o swoim podwórku.

      Obserwacja z ostatniego tygodnia aporpos FB:
      spadła dynamika fan page’y, mniej sa widoczne w feedzie. (dzieki facebook places)
      http://www.allfacebook.com/places-page-growth-2010-08

      Tym tym bardziej trzeba dywersyfikować dzialania komunikacyjne
      Te restrykcje i rozdział na feed pryw. i fan page pewnie bedzie się z czasem zwiekszał. Warto być na to przygotowanym.

  • Jan Namedyński

    ok, piszesz o dywersyfikacji, problem w tym że dla wielu marek nie ma sensownej alternatywy. po prostu. boom na sm to boom na fb i nie chodzi (tylko) o modę, to ma po prostu uzasadnienie ekonomiczne. można oczywiście zastanawiać się np. nad własnym blogiem ale to jest zupełnie inna kategoria działań (budowa własnej społeczności vs. rozmawiamy z ludźmi tam gdzie już są).

    naprawdę chciałbym żeby ten rynek wyglądał inaczej ale nie mam złudzeń, widzę powody, dla których klienci podejmują decyzje o wejściu na fb i mam wrażenie że jeszcze długo równanie sm=fb będzie prawdziwe.

  • http://historiaimedia.org/ mw

    Uważam, że publikacja zdjęcia przedstawiającego egzekucję w takim miejscu jest niestosowna. Bardziej współczesnej fotografii byś nie wkleił, ale z archiwalnym nie masz problemów.

  • Pingback: Facebook, czyli władca absolutny - Socjomania

  • Pingback: Serwisy społecznościowe, fake wolność « Blog taktyczny