Królowie marketingu internetowego – SEM, a nie social media marketing
Pogłoski o szybkiej marginalizacji, innych form marketingu internetowego (poza social marketingiem) można potraktować jako „myślenie życzeniowe”. Podział budżetów i wydatki w 2010, pokazały dobitnie, jakie są proporcje. W 2011 ten trend pogłębi się…
Wystarczy otworzyć pierwsza lepszą gazetę branżową, serwis branży internetowej czy prześledzić dyskusje zajmujących się zawodowo marketingiem internetowym. Wybija się na pierwszy ogląd – social media marketing, a gdzieś dalej w tle majaczy SEM/SEO. Jakby to powiedzieć, proporcje „ilość treści, ilość artykułów vs. budżety” są totalnie zachwiane. Można wręcz powiedzieć, że w torcie reklamowym „social media marketing” to nadal margines i nie powinno się to zmienić jakoś diametralnie w najbliższym czasie. Idąc dalej, można użyć porównania „krowa która dużo ryczy, mało mleka daje”, to w odniesieniu do tego… czy bardziej stawiać na efektywność działań marketingowych proponowanych klientom, czy też bardziej dbać o publicity, wizyty na konferencjach i wpisy na Facebooku na własnych fan page’ach.
Ilość podmiotów na rynku (wręcz komórek w agencjach interaktywnych), jest obecnie dość duża. Klient który chciałby spróbować tego rodzaju działań, raczej jednak nie będzie tu (w social media) alokował takich środków które są nadal alokowane w display czy SEM. Wystarczy prześledzić dokładniej wyniki ostatniego badania IAB AdEx, gdzie reklama w wyszukiwarkach świeci swoje triumfy. Nawet kosztem display, który zanotował dość duży spadek. Być może nawet, w tym roku cały wzrost reklamy internetowej był w ogóle możliwy dzięki SEM.
„Biorąc pod uwagę udziały podstawowych typów reklam internetowych, najważniejszym kanałem jest nadal reklama graficzna z 44% udziałem w rynku, choć w stosunku do trzeciego kwartału ubiegłego roku zanotowała spadek o 3 punkty procentowe na rzecz marketingu w wyszukiwarkach – SEM (30%), oraz e-mail (7%), które zanotowały wzrosty.”
Co takiego się stało? Nadal mamy do czynienia z kryzysem na rynku reklamy, przejawiającym się szukaniem jednak optymalnych form reklamowych. SEM jest tą częścią działań marketingowych, którą bardzo szybko można „zmierzyć i zważyć”, przynosić ona może konkretne efekty sprzedażowe. Gdy jeszcze jest połączona z innymi formami reklamy: emailigiem, działniem e-CRM, tradycyjnym display czy social media marketingiem przynosi bardzo dobre efekty, zintegrowania kampanii.
Rocznie – 350-400 mln wydatkowane na SEM, robi wrażenie. Ile z tego poszło do agencji za obsługę… a teraz porównajmy to do działań social media marketingu. Czyż nie ma dysonansu, myślenia życzeniowego? Po prostu może jest tak, że agencje interaktywne i domy mediowe niekoniecznie dobrze alokują swój czas i zasoby. Zrzucać winę na klientów, że są mało otwarci na social media? Już nie można, wystarczy spojrzeć na dziesiątki kampanii które pojawiają się głownie na Facebooku. Fakt, zbytnie jest skupienie na jednym z narzędzi tej formy promocji (jak ktoś się postara, naliczy 14-20 innych skutecznych narzędzi, począwszy od kanałów filmowych, blogów, for kończąc na komunikatorach). Ile są warte, zasięgowo i w wycenach kampanie social media? Mało, wciąż mało..
Za to zaniechanie i skupienie się na Facebooku, prędzej czy później słono zapłacą klienci i marki. Bo dez dywersyfikacji, strategii na markę i pomysłu co dalej „po zbieraniu fanów” nic mądrego się nie urodzi. Na „salonach” będzie się klepało mantrę o social media, a kto inny będzie robił skuteczny i efektywny marketing, komunikację internetową. Zatem – niech żyje król!



Pingback: Tweets that mention Jacek Gadzinowski o tym co rządzi w e-marketingu, #display i #sem na właściwych miejscach -- Topsy.com