Kotka na gorącym blaszanym dachu
Aktorka znana głownie z gry w spotach reklamujących dwie największe partie w Polsce: Anna Cugier-Kotka została pobita/nie została pobita/zderzyła się ze swoim cieniem/brutalnie była potraktowana przez „nieznanych” sprawców.
Od początku tygodnia trwa żenujący spektakl medialny toczący się wokół rzekomego (?) pobicia aktorki. Za każdym razem serwowana jest widzom/czytelnikom mediów zupełnie inna wersja. Media zamiast z dystansem podchodzić do sprawy, prześcigają się w relacjonowaniu nic nie znaczącego zdarzenia. Sposób przedstawienia sprawy generuje z niej co najmniej zamach na polityka z pierwszej ligi… gdy tym czasem jest to zabawa (?) w mity i legendy. Można zrozumieć, że prezes pewnej partii tak bardzo zapatrzony w marszałka Piłsudskiego ma wewnętrzne kłopoty, ale by uciekać się do pomocy mało wiarygodnej (teraz) aktorki?

„Pobito mnie, napadł mnie cień z wczoraj i dzisiaj. Mam siniaki”
Raz słyszymy że nastąpiło kopniecie, innym razem pobicie, za chwile natomiast zupełnie temu zaprzeczono i stwierdzono ze to była tylko „napaść słowna”. Istny kabaret obnażający równocześnie poziom komunikacji w polskiej polityce. Jeśli miała być to zasłona dymna dotycząca wyników w euro wyborach niektórzy twierdzą, że spin doktorzy zeszli już do poziomu bliskiego bruku. Równie dobrze można było w roli oprychów, którzy pobili aktorkę wynająć księżyc oraz kilka asteroidów oraz pana Zdzisia spod budki z piwem.
Wiarygodność pani aktorki, która być może rzeczywiście spotkała kogoś (?) pod swoim blokiem idąc na zakupy, spada z każdym dniem i godziną. Co chwilę plącze się w zeznaniach, unika obdukcji czy tez złożenia relacji na komisariacie policji. Czy tak zachowuje się człowiek który rzeczywiście został pobity? Czy tak wygląda osoba wiarygodna? Dla wielu zaczyna to być zwykła mitomania i niskiego lotu kabareton. Bardzo łatwo zrobić z siebie ofiarę, ale może jeszcze łatwiej można totalnie stracić wiarygodność na lata.
Życzyć by sobie należało, większego dystansu mediów, które nieświadomie stają się areną podwórkowych oświadczeń, mitomańskich zeznań. Gdyby nie było relacji na ten temat, ta pani nędznie zakończyłaby swój wywód na najbliższym bazarze. Zasadniczo poziom i wiarygodność pani Kotki zaczyna przypominać, tą znaną z rozmów przekupek i ploteczek tam wymyślanych naprędce. Równie wiarygodne, jak „zderzenie się i pobicie przez własny cień”.
Tak kreuje się sztandarowy przykład sztucznej zabawy komunikacyjnej. Proponowałbym to po prostu „olać” a wtedy temat sam zniknie w ciągu 24h.
Zadziwiającym jest jednak, że imć Bielan i Kamiński puścili owa Panią samopas, przy tym wszystkim co się wyprawia z jej udziałem. Jakoś i wiarygodnosć spada – ja wiem, że juz po wyborach i „ciemny lud” zapomni, ale … mimo wszystko Pani zasłaniajac się „swoimi” – prawnikami PiS było nie było buduje wizerunek tej partii.
Ta pani już raczej nie wystąpi w spocie żadnej partii, chyba że sama za to zapłaci zapłaci a jakaś kanapa zgodzi się na jej udział dla podreperowania budżetu. Zapominając o niej, nie można zapomnieć o strategach i spin-doktorach, którzy koło tej kabaretowej sprawy się przewijają. Kompletny brak pomyślunku i widoczna z daleka paranoja każą się naprawdę się bać. Przecież to środowisko ma ciągle część realnej władzy w kraju, znaczace poparcie wyborców i zakusy na więcej.
Na myśl przychodzą mi słowa „A twarz ma się tylko jedną…” A ta pani już jej nie ma.