Jak szukać ambasadora marki wśród blogerów


Tagi: , , , , ,

Swojego blogera (czy jak kto woli – ambasadora marki) i skuteczny social media marketing chcą mieć mniejsi i więksi.  Tyle tylko, że w tym poszukiwaniu potrafią całkowicie zignorować pewne zasady, jak chociażby odpowiednie targetowanie i  znalezienie blogera, którego wizerunek –  „mniej-więcej” – będzie zgodny z wartościami, jakimi kieruje się marka. Dlatego warto przypomnieć ogólną klasyfikację poziomu wpływowości użytkowników  oraz doboru narzędzi.  To bardzo przydatne „reguły” (dość młode, ale jednak), które warto stosować w pracy ze społecznościami – jakie by one nie były.

Najbardziej klarowne zobrazowanie „potencjału” poszczególnych grup społeczności zawdzięczamy Forrester Research. Warto jednak dodać, że przyjęta przez badaczy struktura wyraźnie nawiązuje do podziału  przedstawionego w „The Tipping Point” Malcolma Gladwella. Oczywiście mowa tu o podziale connectors, mavens, salesmans.  Pierwsi to grupa posiadająca szerokie kontakty, ale nie mająca wpływu, drudzy – to grupa posiadająca wiedzę w danym temacie i chętnie się nią dzieląca. Natomiast trzeci po prostu usiłują na sieci zarobić. Najlepsze efekty w rozsiewaniu informacji daje połączenie sił pierwszych i  drugich. Dzięki temu mavens (po naszemu „eksperci”) uzyskują zasięg niezbędny do wygenerowania wpływu.  Podział Forrestera w gruncie rzeczy odnosi się do tego samego zagadnienia, czyli generowania wpływu. Chociaż operuje innymi określeniami.

Piramida wpływowości (swoją drogą Forrester uwielbia piramidy i drabiny ) pozwala podzielić użytkowników sieci na 3 grupy. Pierwsza i najliczniejsza to potencjalni ambasadorzy marki (czy jak to woli – adwokaci marek). Potencja ma to do siebie, że w  niewielkiej ilości przypadków przekształca się w działanie, niemniej jednak potencjalni ambasadorzy są ważnym kanałem rozprzestrzeniania informacji. Szczególnie jeśli otrzymają stosowne narzędzia.  Przykładami takowych są wszelkiego rodzaju aplikacje umożliwiające personalizację treści (fotomontaże, customizacja profili w serwisach społecznościowych) oraz narzędzia ułatwiające dzielenie się treścią (wysyłanie linków do znajomych, lubienie, dodawanie do Wykopu i wiele innych), Wniosek – nie wolno zapominać o podstawach bo to… podstawy.

Drugą grupę stanowią użytkownicy o większym potencjale oddziaływania – tzw. mass influencers. Grupa ta zawiera w sobie2 podgrupy – mass mavensmass connectors, stanowi więc odzwierciedlenie podziału opisanego przez Gladwella. Jest ich dużo i właśnie w ilości tkwi ich siła, ponieważ każdy z osobna charakteryzuje się niewielkim zasięgiem. Funkcji poszczególnych grup nie trzeba opisywać, ponieważ nie różni się od tych zawartych w „The tipping point”.  Warto natomiast powiedzieć, że – według Forrester Research – w przypadku mass influencers  stosuje się nieco inne metody angażowania internautów.  Dużą efektywnością cieszą się tu wszelkiej maści zaproszenia oraz umożliwianie wyrażania swojej opinii (coś do Gladwell nazywa maven trap – pułapką na specjalistów). Powód wchodzenia w tego rodzaju interakcje jest prosty – to chęć zdobycia unikalnych doświadczeń, wiedzy tylko dla niektórych, możliwości zdobycia uznania w grupie i podbudowania opinii specjalisty. Proste, ale skuteczne.

Grupą do której dotrzeć najtrudniej, która wymaga największego nakładu pracy są tzw. social broadsacters. Niewielka „kasta” najbardziej wpływowych blogerów, specjalistów, członków społeczności. Wisienka na torcie. W tym przypadku najbardziej efektywne są metody kontaktu 1-to-1 czyli twarzą w twarz. A co przyciąga ta grupę? Chociażby zaproszenia na konferencję, możliwość testowana produktów, spełnienie życiowego marzenia czy dostęp do znanych osób. Jak widać nakłady na osiągnięcie sukcesu w danej grupie są odpowiednio duże spodziewanych zysków.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Przede wszystkim dlatego, żeby pokazać, że odpowiednie narzędzia należy stosować w odniesieniu do odpowiednich grup. Czynnik „lepkości” danej informacji na pewno ma tutaj duże znaczenie (czyli „lepka” informacja ma dużą siłę nośną nawet bez pośrednictwa social broadcasterów), ale trzeba pamiętać o odpowiedniej „nadbudowie” – każdemu według potrzeb i na pewno nie mniej.

Autorem artykułu jest Bartek Brzoskowski

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2354 dni temu dnia ·
  • http://like-a-geek.jogger.pl Marcin Kosedowski

    Bardzo interesujący tekst.
    Tak się zastanawiam do której grupy zaliczyć Kominka biorąc pod uwagę jego współpracę z Burger Kingiem? Teoretycznie powinien trafić do grupy social broadsacters, ale nie jest ani specjalistą (jak np. Jacek), ani członkiem społeczności – do niedawna twierdził przecież, że nie czyta nawet innych blogów.
    Jakiś pomysł?

  • http://www.greeneyesangel.com Matthew Halaba

    Jacek, problemem jest również fakt iż wielu blogerów na świecie po pewnym czasie staje się „Sprzedajnymi dziwkami” jak to skomentował Rafi, a takim w dłuższej perspektywie przestaje się ufać

  • Pingback: Czy polska blogosfera jest warta uwagi? | blog.adadio.pl

  • Pingback: Praca marzeń czyli… | Paweł Żentała

  • Curious_EyE

    Ciekawy i specjalistyczny opis. Zastanawiam się w jaki sposób dotrzeć do blogerek – kobiet zajmujących się domem i nie tylko, które chciałyby pisać o nowym produkcie AGD. Jakiś pomysł?


Więcej wpisów