QR kody, fotokody z czym to jeść?


Tagi: ,

Był już czas zachwytów nad geolokalizacją, teraz czas zachwytów nad kodami QR (quick response). Teksty w stylu „Och, QR kody fofokody to przyszłość, są fajne i każdy powinien z nich korzystać”. OK, QR kody są interesującym rozwiązaniem, przyspieszającym dzielenie się treścią czy dostęp do materiałów – trzeba jednak pamiętać również o ich ograniczeniach.

Autor artykułu: Bartek Brzoskowski

Kody QR – bariery wejścia

Zgadzam się z autorem opinii, na którą jakiś czas temu trafiłem w Internecie:

QR kody to otwarta technologia, nikt nie posiada na nią patentu, więc nikomu nie zależy na tym, żeby ją rozpowszechnić.

Ograniczony zasięg to jedna z barier qr codów. Wąska grupka zapaleńców i early adopterów działających w branży to za mało, żeby taką wiedzę rozpowszechnić, a nikomu więcej na tym jakoś nie zależy. Kolejne dwie bariery to: konieczność posiadania odpowiedniego sprzętu oraz stosownego oprogramowania. Nie wiem, jak to wygląda w innych modelach, ale ani Sony Ericsson, ani HTC nie posiadają fabrycznie zainstalowanego oprogramowania do dekodowania tak zapisanej informacji. A skoro nie posiadają, to część użytkowników nie będzie go pobierać, bo i po co?  Właśnie z tego powodu Facebook i Foursquare zabiegają o to, aby poszczególne firmy instalowały ich aplikacje w swoich modelach.

Czwartą  barierą jest brak wiedzy. Ludzie po prostu nie mają zielonego pojęcia o co chodzi.  Jeśli nie wiem co to jest, jak z  tego korzystać i PO CO to jest, to chyba jasne jest, że nie będę tego robił. Na razie QR kody to przedmiot gorącej dyskusji w branży – kiedy jednak wychodzimy poza „światek” większość nie ma pojęcia z czym je się to danie. Podobnie jest z geolokalizacją.

Kody QR – planowo i w ekosystemie

Czy to oznacza, że QR kody to „zuo”? Skąd! Oznacza to tyle, że trzeba je stosować z głową. Innymi słowy – uważam, że wrzucanie QR kodów na plakaty reklamujące lody mija się z celem, ale dodawanie QR kodów jako „furtki” do pobrania dodatkowych treści to inna sprawa. O ile fanowanie lodów na Facebooku mnie nie zachęca, to zobaczenie teledysku promującego nowy krążek GreenDay jak najbardziej. W promocji z maja 2009 zespół przygotował również branded content, który – w tym przypadku – okazał się wysokiej jakości tapetą tematycznie zawiązaną z okładką płyty.

Przykład zespołu, to również doskonały dowód na to, że podobne działanie nie zawsze się sprawdza. O ile mobilna strona akcji GreenDay zarejestrowała 1800 wizyt, z czego ponad 920  przez QR kody, o tyleich wykorzystanie  Dolores O’Riordan (The Cranberies) okazało się kompletną klapą. A szkoda.

Muzyka, to nie jedyny  sposób dobrego wykorzystania QR kodów. Inna to gry i swoisty rekord, który padł, po umieszczeniu  w grze Homefront kodów uwierających dostęp do materiałów wideo oraz tapet. W ciągu dwóch dni gracze zeskanowali kody 30 tysięcy razy, pobrali 30 tysięcy tapet oraz 18 tysięcy razy obejrzeli materiały wideo. Prawda, że niezły wynik? Z czego wynika? Moim zdaniem z zaadresowania akcji do istniejącej, zgranej społeczności - fanatycznych graczy i zaangażowanych użytkowników, których QR kody zaangażują jeszcze bardziej – zresztą nie tylko graczy. Mogą coś o tym powiedzieć fani Starbucks, dla których marka przygotowała grę SRCH. Skanując kody w lokalach sieci, użytkownik wchodzi do gry, w której musi rozszyfrować kilka zagadek. Szczególnie atrakcyjne nagrody przygotowano dla fanów Lady Gagi – zresztą piosenkarka firmuje akcję swoją twarzą, co chyba automatycznie oznacza sukces.

Wydaje mi się, że właśnie adresowanie kampanii do wąskich grup, sprawia, że kampania z QR kodami odniesie sukces – zwiększy zaangażowanie już istniejącej społeczności  i pomoże w zdobyciu kolejnych fanów. Pomijając ograniczenia takie jak technologia, zasięg i wiedza, QR kody są dość tanim narzędziem (pomijam tu kwestie tworzenia stron mobilnych oraz branded contentu), ale czy są efektywne? W Polsce traktujemy je raczej jak interesujący dodatek świadczący o innowacyjności.

Ciekawym przypadkiem jest również wykorzystanie kodu QR w programie telewizyjnym Odd Future’s Performance on Late Night with Jimmy Fallon, którego nagranie pojawiło się również na You Tube (już zostało usunięte z serwisu). Kod, prowadzący do strony oddfuture.com w ciągu 3 tygodni został zeskanowany prawie 14 tysięcy razy. Czy to dużo? Z jednej strony tak, z drugiej niekoniecznie, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że średnia liczba odsłon odcinka programu na You Tube waha się między pół miliona a 600 tysięcy.

Powyższe przykłady pokazują, że QR kody można ciekawie wykorzystać, o  ile wie się po co. Jestem w stanie wyobrazić sobie katalog sukien ślubnych z QR kodami, które pozwalają na zobaczenie sukien „w ruchu”, czy też kierujące do reklamy  wideo. W pierwszym przypadku podobne rozwiązanie zastosował Diesel, wprowadzając QR kody do swoich sklepów. Przykładem tego drugiego są – u nas wyjątkowo niszowe – Microsoft Tagi, zastosowane między innymi we włoskiej PAGINE Si! – naszym odpowiedniku Panoramy Firm.

Podsumowując – tak jak nie interesuje mnie odpowiadanie poprzez QR kody na pytania w stylu „jak się dziś czujesz” (to akurat pomysł Best Buy na zbadanie popularności tego typu działań), tak samo nie będę lubił lodów, tylko dlatego, że ktoś wrzucił tam QR kod. Ale jeśli QR kod kierowałby do reklamy czy pozwalałby pobrać grę, która uprawniałaby do uczestnictwa w konkursie – to co innego.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2130 dni temu dnia ·
  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    Jak na razie fotokody (kody QR) to narzędzie bez szerszych zastosowań praktycznych niestety. Pozwolę sobie dodać link do dyskusji nt. praktycznego z nimi kontaktu http://wp.me/ps7bY-1tq – jak widać poza największymi fanami technologicznych nowinek nie znajdują szerszego oddźwięku. Być może ulegnie to zmianie wraz z upływem czasu i popularyzacją technologii poprzez kolejne akcje marketingowe oraz wzrost udziału smartfonów…

  • http://www.conversion.pl Paweł Ogonowski

    Również jestem ciekaw jak się ta technologia rozwinie i czy uda się jej przyjąć. Co ciekawe samą technologię opracowano już w 1994 r, więc trochę czasu zajęło, żeby w ogóle ktokolwiek wpadł na pomysł, że można ją wykorzystać w marketingu :)

    Niedawno na naszym blogu również pisaliśmy o fotokodach (po tym jak wpadliśmy na nie na łamach Muratora). Jeżeli ktoś zastanawia się, jak można śledzić użytkowników korzystających z fotokodów za pomocą Google Analytics, to zapraszam do lektury: http://www.conversion.pl/blog/2011/04/sledzenie-urzadzen-mobilnych-za-pomoca-fotokodow-qr-codes-w-google-analytics/?utm_source=comments&utm_medium=social&utm_campaign=%C5%9Aledzenie%2Burz%C4%85dze%C5%84%2Bmobilnych

  • http://www.structus.pl Krasus

    W stołecznym Muzeum Narodowym są fotokody. Przy każdym obrazie masz krótki opis i fotokod (oraz instrukcję jak pobrać aplikację itd). Jak chcesz poczytać więcej to skanujesz i czytasz. Wg mnie to idealne zastosowanie i aż się samo prosi by je powielać!

  • http://apacze.blogspot.com Paweł Lewiński

    Śledzę wykorzystanie fotokodów jednak jak to już powiedziano, nie są takim spektakularnym sukcesem jakiego oczekiwano. Przynajmniej w Europie. Do tego jeszcze trzeba dodac słabe (złe) doświadczenia jakie wiążą się z fotokodami kiedy już się pojawiają. Takie zastosowanie zniechęca do dalszego używania. Właśnie takim tematem zacząłem mój blog apacze.blogspot.com. Bo z fotokodem jest jak z młotkiem.

  • http://marek.bryling.pl monsun

    Na przystankach wrocławskiej komunikacji miejskiej, przy rozkładach są umieszczone fotokody prowadzące do rozkładu jazdy. Bardzo praktyczne, kilka razy sam użyłem.

  • http://fotokody.michalfutera.pl Michał

    Fotokod jest jak pistolet. Może służyć zarówno do dobrych jak i złych celów. Ja osobiście bardzo popieram tą technologię i używam jej wszędzie gdzie tylko się da. Głównie na stronie internetowej i na moich wizytówkach.

  • http://tablica.pl Greg
  • Semp

    A ja zachęcam do wybadania ksiażki mojego autorstwa, w której w dosyć nietypowy sposób wykorzystałem fotokody. Jest to ksiażka podróżnicza, w której wypowiedzi osób spotkanych w trakcie podróży zostały ukryte w kodach QR. Ksiażka na licencji Creative Commons, więc można sobie dowolnie kopiować.

    http://www.empik.com/raz-na-kilkaset-lat-bielecki-krzysztof,prod61082089,ksiazka-p

  • http://www.roztocze.net (pit)

    Książka z kodami QR wydana w 2011 roku w Polsce

    http://roztocze.net/newsroom.php/31416_Rogalski_z_kodami_QR.html


Więcej wpisów