Premier Tusk vs. „The Internets”


Tagi: , , , , , ,

Po 2 tygodniach – nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie ACTA czy zagrywka PR? Premier Tusk „zawiesza ratyfikowanie umowy”, a na skrzynce mailowej – Minister Boni zaprasza na na „obywatelską debatę dotyczącą wolności i praw w Internecie”… w poniedziałek wszystko będzie już jasne.

Zaproszenie z ramienia Ministra Boniego dostałem, fakt w późnych godzinach popołudniowych w piątek 3 lutego 2012 (mnie to nie przeszkadza, nie obrażam się). Zapewne taki tryb, wpłynął/wpłynie na fakt, że cześć osób nie jest w stanie pojawić się w Kancelarii Premiera na poniedziałkową „obywatelską debatę”.

Nie będę obecny… z prozaicznego powodu (nie, że bojkotuje czy robię demonstracje), iż po prostu będę fizycznie poza Warszawą w najbliższym tygodniu. Uczciwie piszę, że zaplanowałem swoją tygodniową nieobecność z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Nie muszę niczego demonstrować, udawać czy stroić się w piórka. Zatem pozostawiam reprezentowanie społeczeństwa (nazywanego medialnie „internauci”) już innym – NGO’som, organizacjom branżowym czy też blogerom. Sam też wielokrotnie powtarzałem, że nie uważam się za „przedstawiciela społeczeństwa”. Są godniejsi i bardziej predysponowani niż ja.

Moje wątpliwości natomiast budzi szereg spraw, które sprawiłyby iż grubo zastanawiałbym się czy stawiłbym się na zaproszenie Premiera Donalda Tuska /czy ma teraz sens, czy jednak, poczekać na dogodniejszą chwilę/.

Oto one:

- tryb zarządzenia debat, na „ostatni moment”. Gdzie szereg zaproszonych osób prowadzi własne firmy, szkoli, prowadzi odczyty lub odpowiada nie tylko za siebie, ale także za swoich pracowników i kontrahentów. Warto takie spotkania próbować zorganizować z odpowiednim wyprzedzeniem.

- zarządzenie debaty, w kontekście „spadających słupków poparcia” dla Premiera i Rządu. Przez co wielu z zaproszonych, prawdopodobnie zrezygnuje nie chcąc uczestniczyć w „medialnej szopce”, nawet jeśli intencje Premiera są szczere i otwarte.

- brak jakiejkolwiek agendy, w kontekście otwartego spotkania, gdzie nie ma wyznaczonej osoby prowadzącej spotkanie, określonych tez o których będzie przebiegała dyskusja. Co może zakończyć się chaosem i przekrzykiwaniem się (prawdopodobny obraz medialny „Internetowi kibole”). Debata tak, ale w jakimś mniejszym gronie, z porządkiem i zaplanowaną dokładnie tematyką /nie rozmową o wartościach abstrakcyjnych jaką jest „wolność”. O ile dobrze pamiętam, Konstytucja RP dokładnie określa nasze prawa, obowiązki i wolności jako obywateli.

- nagminne medialne prymitywizowanie „internautów” jakby to byli „ufonauci” z innej planety (jako znaczenie w komunikacji społecznej). Gdy tymczasem, „Internauci” to po prostu „obywatele”. Taki przekaz medialny, dotyczy 50-60 lub więcej %%% społeczeństwa, dla którego Internet to TYLKO narzędzie pracy, nauki, pozyskiwania informacji, zakupów, płacenia rachunków, kontaktów z rodziną etc.

I co najważniejsze z mojej perspektywy, biznesowej (te powyższe punkty mogę nawet przemilczeć dla dobra sprawy, bo mogą być one „didaskaliami”):

- spłycanie tematu ACTA, tylko do problemu z niepokornymi „Internautami”, gdy tymczasem problem ACTA jest daleko bardziej złożony. Mowa w tym dokumencie szerzej, w sposób niezbyt precyzyjny o prawach autorskich i patentowym, co dotyczy KAŻDEJ branży przemysłu i usług w tym kraju. Nie tylko Internetu, ale także przemysłu farmaceutycznego (leki – zamienniki), samochodowego (części zamienne), muzycznego (np. covery), filmowego (Youtube, cyfrowa dystrybucja), bankowego/informatycznego (praca w”chmurze”, serwery „chmura”, wolny kod oprogramowania) etc.

- podpisanie/parafowanie umowy międzynarodowej, której nie można „nie ratyfikować”. Na ten temat wypowiadało się w ostatnich dniach wielu prawników, mających takie właśnie zdanie. Jak ma się do tego umowa stowarzyszeniowa z Unią Europejską – jeśli umowa zostanie tam podpisana/zaakceptowana – automatycznie akceptujemy ją w Polsce, będąc częścią struktur europejskich.

- podpisanie umowy ACTA, która de facto pozwala amerykańskiemu prawu patentowemu i autorskiemu mieć zwierzchnią rolę nad prawem EU czy Polski. Jeśli ktoś ma wątpliwości, zapraszam do przeczytania dokumentu który podpisał nasz ambasador w Tokio. Dokumentu, co do którego wątpliwości zaczął mieć Prezydent Obama i Kongres US /po medialnej burzy i pytań ze strony obywateli/.

- brak zabezpieczeń wynikających z podpisania ACTA, gdzie każdy „terrorysta patentowy” może praktycznie rozwalić każdą markę, produkt firmę, rejestrując sobie śmieciowy patent w amerykańskim Urzędzie Patentowym.

- tryb prac nad ACTA, w formie tajnej. Dlaczego nadal nie opublikowano całego scenariusza negocjacji, dokumentów z ostatnich miesięcy? Czy obywatele zobaczą te dokumenty zgodnie z deklaracją Premiera o „społeczeństwie obywatelskim, otwartym”? Byłoby to „prawdziwe otwarcie”, które zostałoby docenione.

Czy Pan Premier oraz ministrowie są gotowi na debatę nad tymi punktami? Czy zadbali o interesy polskiego przemysłu i gospodarki? Pytanie pozostawię otwarte, mam nadzieje że zainteresowani odpowiedzą na nie w toku „konsultacji społecznych” które zapowiedzieli w miniony piątek. Że w konsultacjach zabiorą głos te osoby, które są merytorycznie przygotowane do takiej dyskusji.

Reasumując. Doceniam gest i „nowe otwarcie” Premiera Tuska.
Myślę,  że piątkowa propozycja Premiera jest jakimś „kolejnym otwarciem” z którego można próbować skorzystać. Niemniej jednak…warto jednak, zrezygnować z mediów (komunikacji za ich pośrednictwem), medialnych przedstawień a skupić się na debacie społecznej z zainteresowanymi, rozmawiając o wyzwaniach nowoczesnego państwa, nowoczesnej gospodarki i nowoczesnego społeczeństwa. Włączając do rozmowy prawników, przedsiębiorców (organizacje ich reprezentujące) ze wszystkich gałęzi gospodarki Polski.

W takiej debacie, jeśli czas, merytoryka i siły pozwolą z chęcią będę uczestniczyć. Jednak nie w takiej formie i takiej atmosferze, ad hoc wywoływanej w ciągu weekendu. Jest czas na rozmowę, rozmawiajmy jednak w innym czasie i w innej formule.

Szanowny Panie Premierze, apeluje/proszę o możliwość merytorycznej rozmowy bez „spiny” z obu stron.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1662 dni temu dnia ·
  • katarzyno

    Panie Jacku! Tok naszego myślenia przebiega bardzo podobnymi torami! Właśnie te, przytoczone przez Pana argumety stały się dla mnie powodem założenia na facebooku wydarzenia „bojkot debaty z premierem”, do której z całego serca Pana zapraszam. Wymiana myśli jaka się tam toczy (rozmawiać? nie rozmawiać? debatować? ignorować?) jest dokładnie na ten temat.
    Pozdrawiam serdecznie i zostawiam link do wydarzenia:
    http://www.facebook.com/events/147350592048668/

  • http://pkaczynski.pl Paweł Kaczyński
  • http://www.helenazarzecka.blogspot.com lenka

    Świetnie napisany artykuł i ważne , że uświadamia spoleczeństwu, że ACTA dotyczy każdej branży..
    Tryb na „ostatni moment” to taka debata dla debaty, aby opinia spoleczna uznala , że sie odbyla….” Oni ” chcą tylko Ci inni nie przyszli..tzn.” niby bojkotuja.”

  • Pingback: Liderzy protestów przeciw ACTA bojkotują debatę u Premiera | OSnews.pl

  • http://www.monikakaczmarek-sliwinska.pl Monika Kaczmarek-Śliwińska

    Pełna zgoda poza pierwszym zdaniem – „Po 2 tygodniach – nieoczekiwany zwrot akcji w sprawie ACTA czy zagrywka PR?”
    Ten rząd nie prowadzi działań PR, ale posługuje się propagandą – czasami tzw. białą, szarą, niestety wydaje mi się, że czasami także czarną.
    PR jest zarządzaniem komunikacją z poszanowaniem i nastawieniem na dialog, tutaj tego nie ma, chyba w przeszłości też nie było, a może tylko był zamiary, ale w praktyce okazało się, że PR jest zbyt trudny, bo wymaga pracy i efektów, a dopiero później głoszenia tychże. Dużo prostsza jest propaganda – to nie wymaga się prawdy, tu często dopuszcza się „gwałt” na świadomości odbiorców… Wszystko, byle osiągnąć efekt zadowalający propagandzistę.
    Debata w proponowanej formie jest farsą i żenadą. Rozumiem wszystkich, którzy powiedzieli NIE dla uwiarygadniania pozorowanych ruchów rządu D. Tuska.
    Ci, którzy dziś wezmą udział w debacie powinni zastanowić się czy nie są elementem planu kryzysowego rządu mającego uratować choć kilka % poparcia społecznego ;(


Więcej wpisów