Premier Tusk nie „zharmonizuje” Internetu?


Tagi: , , , ,

Czy 5.2.2010 w Polsce narodziło sie „cyfrowe społeczeństwo”? Tego na 100% nie wiem. Na pewno jesteśmy bliżej tego momentu. Internet, cyfrowa gospodarka już dawno przestała być „zoologiczną ciekawostką” lub czymś marginesowym. Tego dnia przemówiło w Kancelarii Premiera społeczeństwo, wieloma głosami tak jak wiele jest jego odłamów.

Sam fakt debaty Premier – Internauci na pewno jest wydarzeniem precedensowym. Można mieć zastrzeżenia co do formy rozmowy, uczestników, organizatora, wygłaszanych opinii czy też samego efektu spotkania, o czym wspomnę później. Otwarta formuła Internetu i możliwość wygłaszania nieskrępowanych opinii, jest najlepszym weryfikatorem intencji rządu i Premiera. Jeśli całe to wydarzenie było „sztuczką PR” jak zarzuca część obserwatorów, temat nieszczęsnej „ustawy hazardowej” wróci szybko. Przypudrowany, wybuchnie na nowo stanowiąc widoczny problem wizerunkowy formacji politycznej Premiera, w okolicznościach zbliżających się wyborów prezydenckich i samorządowych.

Relacja filmowa: “3 godziny o Internecie u Premiera”
http://www.polityczni.pl/internauci_u_premiera,audio,51,4649.html
lub
http://www.nowemedia.org.pl/nuke/modules.php?name=Content&pa=showpage&pid=44

Spotkanie było śledzone i komentowane na bieżąco. Każdy niezależnie od innych, mógł znaleźć własny osąd sytuacji i zachowania się, intencji uczestników. Nigdy jeszcze nie było takiej sytuacji, by pod „odstrzałem” mediów społecznościowych, w tym mikroblogów, video relacji oraz chatów śledzono rozmowy strony rządowej z grupą internautów. Ale tak w zasadzie nie z nimi, ale ze społeczeństwem które, korzystając z nowoczesnych metod komunikacji, chciało uzyskać jasną odpowiedz „jak będzie wyglądała przyszłość Internetu”. Pośpiech w pracach nad „ustawą hazardową” stał się zarzewiem protestu społecznego, katalizatorem gdzie organizacje pozarządowe i organizacje branżowe połączyły swoje siły. Siły te jeszcze nie są na tyle spójne i nie mówią jednym głosem. Jednak już są widoczne i będą z każdym tygodniem silniejsze, tak jak coraz większa część społeczeństwa będzie aktywnie korzystała z Internetu. To trend nieubłagany, gdzie analogowa rzeczywistość coraz bardziej będzie uzależniona od tej cyfrowej.

Czy wykorzystano maksimum możliwości z tego spotkania? Obie strony były na nim bardziej przygotowane do wygłaszania oświadczeń, prezentacji stanowisk i pierwszego poznania się. Nikt do końca nie wiedział co na tym spotkaniu się stanie, tak więc nie było ustalonego scenariusza. Stąd spotkanie mogło wydawać się czasem nudne, przeciągające się. Niemniej jednak, rozmowa była kulturalna na poziomie. Oczekiwania kwiecistego języka, potyczek słownych, awantur czy „czytania litanii żali, przekleństw, a także pytań od Internautów”, bełkotu bojówek rodem z 4chana, chyba nie było na miejscu. Czytając komentarze w pewnym miejscach, można sie zastanawiać jaki jest poziom debaty w Polsce, jak duży jest pokład „postępujacej debilizacji”… Niemniej jednak, tego typu spotkania zawsze mają swoją formułę, konwenanse i ograniczenia. Przy tak dużej ilości uczestników, przy tak różnych osobowościach, organizacjach trudno było oczekiwać iż spotkanie będzie dynamicznym „szczekaniem karabinu” 30-60 sekundowymi twardymi retorycznymi wypowiedziami, z góry zakładającymi ustaloną tezę. Że byli na nim „garniturowcy”? Szacunek, etykieta nakazuje pewien kanon zachowań.

Premier podczas debaty z internautami zapowiedział, że rząd będzie nadal pracować nad ustawą hazardową, ale bez części dotyczącej Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Donald Tusk wyjaśnił, że ten element wymaga dodatkowych konsultacji i będzie opracowywany po uzyskaniu opinii, m.in. internautów. Tutaj duża będzie już rola obecnych (w tym organizacji) na spotkaniu, czy staną na wysokości zadania i wypracują spójne, jasne stanowisko. Czy zaangażują się czy też ugrzęzną w różnicach i małych interesach. Wspomagajmy ich, ale nie krytykujmy z załozenia, zanim zaczęli działać.

Malkontenci będą i tak niezadowoleni, będą sie wywnętrzniać (szczególnie nie podoba mi się atakowanie organizatora spotkania – Macieja Budzicha). Podjął się naprawdę trudnego zadania, pogodzenia wielu ludzi i zebrania w jednym miejscu, w konkretnym czasie. Anonimowe, napastliwe komentarze – nie przynoszą chwały a wręcz odstraszają. Można się nie zgadzać, ale warto docenić że debata się odbyła, że przedstawiono sposób postrzegania spraw przez środowisko, które żyje i pracuje na codzień używając Internetu. W końcu to ponad 50% społeczeństwa, coraz więcej % PKB i podatków. Formuła? Na sali było kilkanaście organizacji i blogerzy. W tak krótkim czasie, ogarniecie tego i wygłoszenie oświadczeń/pytań naprawdę było karkołomne. Pewnie, mogłoby być lepiej? Ale to jedyne (niepowtarzalne nigdzie) tego typu wydarzenie i wiele rzeczy działo się w nowej odsłonie próby dialogu z obywatelami. Dobrze i odważnie jest zza ekranu krytykować, gorzej juz iść i powiedzieć cos konkretnego, pokazując też swoją twarz czy nazwisko. Ale nawet ta krytyka, różnice zdań jeśli są konstruktywne wzbogacają dyskusję publiczną która się toczy. To właśnie jest siła i wolność którą należy pielęgnować.

Mam nadzieje, ze to wydarzenie będzie przyczynkiem do zmian w świadomości, postrzegania swoich praw oraz otwarcia się (decydentów) na społeczeństwo „konsultacji społecznych”. Głosu „wolnego wolność ubezpieczającego” także gospodarczego czy biznesowego, nie da się zignorować. To nie groźba, ale fakt oczywisty. Próby „harmonizacji” Internetu są i będą nieskuteczne, tak jak nieskuteczne jest „dziurawe” prawodawstwo, które stało się przyczynkiem tego spotkania (o tym także wspomniałem podczas przedstawiania stanowiska/pytań internautów z Flakera i Twittera). Już mówi się, że ustawa zablokowana byłaby przez struktury europejskie…

Ważny jest także aspekt ekonomiczny, biznesowy takich prób działań. Zamiast budować podwaliny nowoczesnej gospodarki, mysli się o regulacji tego co bardzo trudno uregulować. Internet jest na tyle plastycznym medium, że bardzo trudno będzie go ująć w pewne karby, nie znając jego specyfiki. Zaszkodzi się „cyfrowemu przemysłowi”, zabije przedsiebiorczość i chęć unowoczesniania kraju. Mam nadzieje, że strona rządowa z tego spotkania wyniesie pewną wiedzę, że „nic o nas, bez nas”. O nas czyli społeczeństwie, które używa Internetu do pracy, rozrywki, biznesu czy też spędza w nim wolny czas.  Nie ma Internautów, nie ma sztucznego podziału. Jest tylko społeczeństwo, obywatele – jedyny suweren każdego rządu.

Tutaj plus, dla strony rządowej że próbuje słuchać. Tak, widać że było zdenerwowanie, element improwizacji. Ale kto nie był od niego wolnym?  Oby to „otwarcie” było kontynuowane z pozytywnym efektem. Trzeba zadbać, by nie było to krótkotrwałe działanie, ponieważ odbędzie to z korzyścią dla nas wszystkich. Zrobiliśmy razem duży krok, ku większej transparentności, zbudowania zaufania… ale teraz potrzebne są kolejne, już zdecydowane kroki i konkrety Panie Premierze.

*harmonizacja = synonim kontroli Internetu w Chinach.

Więcej:
Foto Jan Rychter (zdjecia we wpisie są takze jego autorstwa):
http://photo.rychter.com/Fotoreportaze/Debata-zapytajpremiera-022010/11153089_yKeK5#781696416_dYUDR

Relacje internetowe:

- Premier zmiękł. Rejestru stron (na razie) nie będzie;

- Zwycięstwo internautów? Tusk zapowiada usunięcie Rejestru;

- Tusk wycofuje się z cenzury internetu;

- Komentarz po debacie zapytajpremiera;

- O Premierze, Blogerze i Blipie czyli komentarz po debacie;

- Rejestr stron i usług niedozwolonych na razie nam nie grozi;

- Debata z internautami w której internautów nie było;

- Debata premiera z internautami;

- Sukces czy mydlenie oczu?;

- Premier – internauci na razie 0:1;

- Premier vs Internauci lub odwrotnie;

- Spotkanie i prawda po spotkaniu;

- Po debacie: wszystko zależy od Was;

- Pierwsze spotkanie Internautów z Premierem Donaldem Tuskiem;

- #zapytajpremiera – bardzo pozytywnie;

- Puste słowa premiera;

- Refleksje po debacie z Tuskiem;

- Po debacie u premiera – nie będzie cenzury?;

- Powstanie Społeczeństwa Informacyjnego. Reminiscencje po spotkaniu z Premierem;

- Debata z Premierem;

- Kocim okiem, czyli internauci z wizytą u premiera;

- Wrażenia po debacie ZAPYTAJ PREMIERA;

- Internauci: premier reformuje internet chociaż się na nim nie zna;

- Debata Premiera z internautami;

- Premier debatował z internautami o cenzurze;

- Internauci vs Tusk. Premier się ugiął;

- Spotkanie „ZapytajPremiera” — podsumowanie;

- Było miło – czyli premier obiecał;

- Po debacie premiera z internautami;

- Po debacie;

- Czy premier chce cenzurować polski internet? Debata jakiej nie było;

- Po debacie – ale jeszcze nie po herbacie;

- Przywożę Wam pokój;

- Bunt w przedszkolu;

- To wszystko nie tak ;

Jeśli posiadacie, dodatkowe linki czy zródła – umieszczajcie je prosze w komentarzach.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2391 dni temu dnia ·
  • Pingback: Rózga Świętego Mikołaja...

  • http://rkarbowski.info/ Radek Karbowski
  • Norbert Kilen

    Cieszę się,podobnie jak większość userow Sieci z debaty. Niemniej uważam głosy o „przełomie”, „narodzinach cyfrowego społeczeństwa” itp. za grubo przesądzone:-) Premier chciał pokazać otwartosc i nowoczesność, poswiecil czas na ich zamanifestowanie i…na razie tyle. Społeczeństwo i bez tej debaty jest nowoczesne i coraz bardziej „cyfrowe”:-) A instytucja wysłuchania publicznego istnieje w Polsce od dawna.

  • http://taktyczny.net slawkas

    IMHO, to wszystko jest nie tak. Nie chodzi o Twój wpis, tylko o dobroduszne podejście, jakie daje się szeroko zauważyć wśród nas, obywateli. Do tej debaty Tusk został zmuszony skalą protestów wyrażonych poprzez internet. On jej nie chciał ani i nie jest jego celem dobro obywateli. Tusk i ci co za nim stoją chcą maksimum władzy, maksimum kontroli nad społeczeństwem i maksimum możliwości wpływu. Koniec – kropka – peel.
    Dopiero uświadomienie sobie tego może być punktem wyjścia do oceny tej sytuacji. Spotkanie to był PR-owski wybieg rządu do obwieszczenia decyzji już dawno podjętych. Skuteczny o tyle, że udało się wciągnąć obywateli do gry. Nie dajmy się tym omamić. Jako społeczeństwo zmusiliśmy rząd do wysłuchania nas i do ustępstw. I dosyć. Nie może być mowy o tym, że teraz to my się mamy zastanawiać jakie możliwości ograniczenia nas zaproponować rządowi w zamian i jeszcze główkować, jak mógłby je skutecznie wprowadzić w życie. Nie zgadzamy się na cenzurę prewencyjną i to wszystko. To jest cała sprawa, nie ma o czym więcej gadać. Rząd niech ściga sprawców przestępstw, a nie odbiera nam medium. A jak sobie nie będzie umiał z tym poradzić, albo kiedy nie będzie umiał przeprowadzić rozróżnienia pomiędzy sprawcą a narzędziem, to sobie wybierzemy nowy.To nie jest nasz problem, kto rządzi. Nasza sprawa to dopilnować, żeby rząd robił to, do czego jest powołany, a nie próbował stawiać się w roli jakiejś „strony rządowej”.
    Tu jest też ważny moment dla tych, którzy z takich czy innych względów włączyli się w realizację tego przedsięwzięcia, jakim była debata. Chwała i czapki z głów. Społeczeństwo może się organizować i działać tylko poprzez przedstawicieli. Ale przestroga – ten etap JEST ZAKOŃCZONY. W tej chwili, jak można zrozumieć, „strona rządowa” oczekuje (sic! – chyba, że źle coś zrozumiałem) wypracowania stanowiska, uzgodnień itp. Bez jaj. Kto w to na poważnie wejdzie, postawi się ostatecznie w roli „pożytecznych idiotów” albo Frontu Jedności Narodu. Jeśli rząd gdzieś tu widzi problem, to niech sam zaproponuje rozwiązanie. I niech nie próbuje ZNOWU niczego robić po kryjomu. Jeśliby coś było nie tak, to my powiemy…

  • Pingback: Blog taktyczny

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Zgadzam się, ze Slawkasem, że to była jedna wielka marketingowa ściema, ale i zasłona dymna.
    Ot, Tusk sobie zapewnił kolejną szeroką obecność w mediach, pokazując przy tym jaki z niego dobry wujek, bo mógł trzasnąć na odlew a przecież pogłaskał.
    Już sam stawianie obok siebie pedofilii i kasyn pokazuje z czym mamy do czynienia, tak naprawdę jednak to zasłona dymna przed totalną inwigilacją internautów, która wchodzi „tylnymi drzwiami”.
    Rzucili cenzurę jako wabik na to żeby odciągnąć uwagę ludzi od równie poważnego zagrożenia i… ludzie się na to dali złapać. :(

    pozdrawiam
    Arek

  • http://taktyczny.net slawkas
    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      Przy okazji,
      Mocno drażni(ło) mnie traktowanie internautów jako UFO, kosmitów albo jakiegoś „zjawiska zoologicznego”… w tym momencie jest to 57% społeczeństwa, a nie jakiś margines. jeśli ktoś oczekiwał „wjazdu” bojówek 4chana lub trolli internetowych, pewnie był mocno zawiedziony.

      Nie wiem czy sie rozmyło, czy się rozmyje … to zależy od tego jak konsekwentne bedą NGO’sy, organizacje branzowe czy blogerzy. Z piątkowego spotkania trzeba rozliczać, a nie cieszyć się z efektów marketingowo-pijarowych. Inaczej za jakiś czas dojdzie do ponownych protestów, w miarę jak społeczeństwo będzie sie dalej modernizowało. Starcie się „stare-nowe” jest wpisane w tą sytuację. Próby regulacji Internetu, bez znajomości jego mechaniki, na pewno będą anachronizmem.

      O tym anachronizmie mowiłem… gdy wspomniałem o serwerach. Kogo byłoby stać na armię kontrolujących urzedników i budowę „wielkiego muru”? Kto zagwarantowałby czystość intencji uznaniowych decyzji, gdzie można sekować domeny, strony www, fora, infrastrukturę czy biznes oparty na internecie. To bardzo niebezpieczne zabawy.

  • Pingback: Tylko u mnie cała prawda o debacie! | AK74 - Artur Kurasiński blog (cc) 2007-2010

  • pw
  • Bolo

    Ciekawe czy teraz światek internetowy będzie potrafił zjednoczyć się by „zmienić kraj” jak to miało miejsce w 2007??
    Wtedy straszyli was podsłuchami (sąd zakończył postępowanie z braku dowodów), straszyli naciskami na prokuraturę (wczoraj umorzone postępowanie), straszyli wieloma innymi wyssanymi z palca rzeczami i w to uwierzyliście. Nawet bloger ja.rafi.pl, ale pewnie i nie on jeden, tworzył jakieś grafiki szkalujące jednak wcale nie głupie rządy. A teraz ??

    Premier sobie robi jaja, gra ewidentnie pod publiczkę, komisja hazardowa to śmiech na sali, ustawy pisze się pod publiczkę. ABW wykorzystuje podsłuchy w procesach z dziennikarzami, itd. I co?? Cisza!! Nie trendy jest krytykować PO? Albo inaczej, nie trendy jest być oskarżanym o sprzyjanie opozycji co jest naturalnym wnioskiem jeśli krytykuje się PO!

    Odrobić lekcje z najnowszej historii Polski (wydarzenia z Sierpnia 1980), obejrzeć Trzech Kumpli, obejrzeć Towarzysza Generała i najnormalniej w świecie wyciągnąć wnioski, które środowiska stoją po dobrej dla nas (obywateli) stronie!


Więcej wpisów