Geolokalizacja jest dla geeków i świrów?!


Tagi: , , , , , ,

Zastanawiałem się czy post nie powinien otrzymać podtytułu „czy geolokalizacja jest dla świrów?”. Czasami mam wrażenie, że w Polsce wykorzystuje ją branża i kilku geeków, zaś a cała reszta omija ją szerokim łukiem. I jakoś na razie nie mogę się wyzbyć tego przekonania.

Materiał przygotował Bartek Brzoskowski

Owszem, lubię Foursquare, znam GowallęFacebook Places, ale używam ich od czasu do czasu. Przygoda z Lokterem, podobnie jak z Poplą, to kwestia przyjrzenia się zasadom działania. Czy jestem osamotniony w moim odczuciu? Nie sądzę.

96% dorosłych mieszkańców USA nigdy nie używała mobilnych aplikacji wykorzystujących  geolokalizację

Tylko  16% respondentów kiedykolwiek słyszało o aplikacjach takich jak Foursquare, Gowalla, Loopt itp.

Forrester Report, sierpień 2010

Uważam jednak, że geolokalizacja – podobnie jak mikroblogi – ma w sobie potencjał, który niekoniecznie musi zostać wykorzystany nad Wisłą. Bo szerszego zainteresowania – za wyjątkiem zainteresowania mediów – jak na razie nie widzę (przyp. Jacek – i social media nindżów). Tyczy się to szczególnie lokalnych biznesów, dla których tego typu serwisy rzeczywiście mogą stać się formą promocji. Dotąd słyszałem jedynie o perfumerii Kokai oraz restauracji Sketch, które postanowiły zainwestować w geolokalizację – pierwsza wykorzystuje Foursquare, druga – Facebook Places, na bazie których stworzyła „pseudo” Deals. Jestem w stanie wyobrazić sobie łódzką, nowootwartą kawiarnię, która w  ten sposób dociera z informacją do klientów – na razie tego typu miejsca korzystają z Groupona.

Mimo, że geolokalizacja nie cieszy się dużą popularnością, to:

1) nie oznacza to, że tak będzie zawsze
2) ważny jest dostęp do technologii, która jest coraz tańsza.

Kokai i promocja na Foursquare (fot.foursquare.com) 

Internet w telefonie sprawi, że – i tu sparafrazuję CEO Nokii – pojawi się pokolenie ludzi, dla których surfowanie po sieci za pomocą telefonu będzie jedynym sposobem przeglądania zasobów Internetu. Ale to za jakiś czas.

Na razie operatorzy komórkowi  promują bezpłatną NK i Facebooka, darmowe smsy i dodatkowe minuty do wszystkich w sieci. Szersze wykorzystanie sieci w telefonie to dla nas kwestia przyszłości. A geolokalizacja? Mimo, że jednogłośnie uznana za trend 2011 i  ogólnie „marketingowe narzędzie przyszłości”, to z tego typu stwierdzeniami nie szedłbym aż tak daleko. Co prawda, wg prognoz, w 2011 Polacy kupią 3-4 miliony smartfonów, większość z systemem Android, to upowszechnienie się technologii to nie wszystko. Do tego dochodzi kwestia cen za przesył danych, liczba punktów dostępowych wifi oraz… mentalność. Ta ostatnia tyczy się zarówno użytkowników serwisów jak i właścicieli firm. Polacy nie są cyfrowymi ekshibicjonistami, nie zakochali się w mikroblogach i – mam wrażenie – że meldowanie się też traktują  jako dziwactwo. Żadne badge, odznaki i inne typy „virtual goods” na nic się tu zdadzą.

Co innego to „real goods”, bo w tym przypadku użytkownicy sieci mogą zrobić wyjątek. Jest jeszcze trzeci element wpływający na korzystanie z  serwisów geolokalizacyjnych – to dzielenie się informacją z własne,j nieprzymuszonej woli. Check-inowanie (jak wolą co niektórzy: checkowanie) to nie tylko forma lansu, ale również szybki sposób na przekazywanie informacji i polecanie miejsc. Zamiast pisać „jestem w fajnym sklepie/klubie” wystarczy się tam zameldować.

Mimo, że Foursquare ma w Polsce kilkadziesiąt tysięcy użytkowników (jeśli wierzyć Google AdPlanner, to będzie ich jakieś… 32 tysiące. W liczącej 8,5 mln mieszkańców Austrii z Foursquare  korzysta 8 tysięcy.), to istnieje jeszcze Facebook Places, który atrakcyjny zacznie być dopiero z usługą Facebook Deals. Na razie sprawia wrażenie, że jest dla samego bycia, jednak – przy efekcie skali – szybko zdeklasuje Foursquare. Ciekawe, że nad własnymi usługami tego typu nie pracuje (?) NK.pl, która ma (jeszcze) bazę kilku milionów użytkowników.

Myślę, że geolokalizacja nigdy nie będzie usługą o szerokim zasięgu, co nie znaczy że nie będzie skuteczna – w połączeniu z innymi narzędziami. Co prawda liczba użytkowników tych usług w ostatnim czasie się potroiła, ale trzeba również zauważyć różnicę pomiędzy użyciem a użytkowaniem. Geolokalizację albo się lubi, albo nie. Uważam także, że zbyt szerokie wykorzystywanie przyniesie więcej szkody niż pożytku… dla firm. Podobnie jak facebookowy szał wyprodukował „pokolenie” konkursożerców, podobnie może stać się w przypadku geolokalizacji – o ile marki nie wyciągną nauczki z działań na Facebooku. Dlatego też nie wiem, czy sam zdecydowałbym się na akcję „piwo za check-in”, którą ostatnio promowała restauracja Sketch.

Sketch – najbardziej „zacheckowane” miejsce w stolicy? (fot. facebook.com) 

Mimo, że na Facebooku lokal zapewnia iż jest najbardziej „za-check-inowanym” miejscem w Warszawie i wyprzedził pod tym względem Złote Tarasy, to powstaje pytanie „co z tego ma?”. Publicity! Większy rozgłos w tym przypadku dało PRowe wsparcie akcji – w sieci pojawiła się pokaźna liczba artykułów (dokładniej: kopii jednego artykułu) z nazwą i  adresem  lokalu, więc – patrząc pod tym kątem – promocja jest udana. Raczej zaproponowałbym użytkownikom serwisu darmowe piwo za X check-inów w ciągu X dni (w myśl zasady, że promocja, która trwa wiecznie nie jest promocją)

Z drugiej strony skoro około setki check-inów sprawiło, że Sketch wyprzedził pod tym względem Złote Tarasy, to mam też pogląd na popularność Facebook Places „wśród ludu”. Jest jednak kilka akcji – na razie nie w Polsce – które zainteresowały mnie swoją pomysłowością.

Po pierwsze, to że coś nie jest serwisami geolokalizacyjnymi, nie oznacza, że nie mają w sobie potencjału. Tak samo uważał Jimmy Choo, który rozmyślnie wybrał mniejszą platformę, która – w przekonaniu marki – umożliwiała przeprowadzenie gry miejskiej. Innymi słowy: śledź wskazówki w społecznościach, zamelduj się przy pomocy Foursquare we  wskazanym miejscu (najczęściej modny lokal, muzeum itp.), odnajdź buty, odbierz buty. Polowanie na obuwie, odpowiednio wsparte działaniami PR, pojawiło się na więc na pokaźnej licznie blogów i serwisów mimo, że liczba check-inów (134) nie powala. Patrząc prawdzie w oczy,  akcje geolokalizacyjne chyba bardziej wspierają wizerunek niż sprzedaż… co w dłuższym przedziale czasu na jedno wychodzi.

Google też zapragnęło mieć swój „serwis” geolokalizacyjny i tak powstało Latitude (Współrzędne). Duża baza firm i usług to nie wszystko – trzeba jeszcze zachęcić ludzi do korzystania z nowych możliwości, a to już takie proste nie jest 

Wyjątkiem, który nieco potwierdza regułę są działania Domino’s Pizza w Wielkiej Brytanii. Firma przygotowała specjalną odznakę, którą można było zdobyć za  check-inowanie w lokalach sieci. Oczywiście nagrodą były zniżki na zamówienie, lub jedzonko za darmo. Geolokalizacyjne działania objęły również Gowallę oraz Rumble (serwisy praktycznie nieznane w Polsce). Działania pizzerii nie są przykładem jednorazowej akcji, ale szeroko zakrojonej kampanii, która kształtowała lojalność fanów – „słowo-klucz” dzisiejszego wpisu. Właśnie działaniami w social media (nie tylko tym związanym geolokalizacją) Domino’s Pizza przypisuje kilkunastoprocentowy wzrost dochodów w 2010 i 7 milionów funtów ekstra.

Inną sprawą jest wykorzystanie geolokalizacji w promocji usług. Odnajdowanie najbliższego oddziału banku, najbliższego lokalu McDonalds, najbliższego czegokolwiek, promocji w pobliżu danej lokacji czy wskazywania swojej lokacji i zamawianie pizzy w dane miejsce są bardzo rozwojowe, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę geolokalizację jako narzędzie wspierania (i kształtowania) lojalności klientów. Innym sposobem na wspieranie lojalności klientów jest stworzenie promocji z elementami gry.

Moim faworytem jest tu Starbucks, który – wykorzystując Foursquare – zachęcił swoich fanów  do walki o… zniżkę na kawę. Żeby takową otrzymać, trzeba zostać „burmistrzem” (mayor) lokalu Starbucks, co osiąga się największą liczbą check-inów. Teraz można wyobrazić sobie jaka liczba informacji o pobycie w Starbucks pojawiła się na Foursquare i na… Facebooku. Ciekawe, że tego pomysłu w Polsce jeszcze nie wykorzystano, bo połączenie geolokalizacji, grywalizacji i niewielkich kosztów to naprawdę niezły trójkąt.

Ciekawy pomysł miało również CNN, które we  współpracy z Foursquare, na Puchar Świata 2010 w RPA przygotowało specjalną odznakę super-fana. Aby ją uzyskać należało zacheckować się w  jednym z ponad setki miejsc wskazanych przez stację. Gdyby ktoś przygotował „wąsatą” odznakę dla fanów Adama Małysza, to przypuszczam, że znalazłoby się kilka osób, które skorzystałyby z szansy jej zdobycia.

Przykładów kampanii wykorzystujących geolokalizację można mnożyć, ale większość z nich nie jest tak „widowiskowa” jak wymienione wyżej działania Domino’s Pizza czy – opisywana w jednym z poprzednich wpisów – akcja Getaway promująca MiniCooper Countryside. Wydaje mi się jednak, że istnieje kilka elementów, o których należy pamiętać inwestując w geolokalizację:

  • niewielki zasięg nie oznacza braku skuteczności
  • to element większej całości – ekosystemu promującego marki i usługi
  • bez wsparcia związanego z promocją rzadko bywa atrakcyjna
  • dobra dla kampanii rozłożonych w czasie
  • potrafi kształtować i wspierać lojalność użytkowników – działa bez rozdawnictwa
  • umożliwia wykorzystanie sytuacji i aktywizację użytkowników
  • nie musi wiązać się z dużymi kosztami, ale może przynosić dobre efekty

Oczywiście, kiedy już zaczniemy w nią inwestować.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2152 dni temu dnia ·
  • http://www.annamiotk.pl Anna Miotk

    Ja bym się bardziej pochyliła nad tym, dlaczego ta usługa się tak łatwo nie przyjmuje, ograniczeniami jej rozwoju. Pewnie jedno to to, że trzeba instalować osobną aplikację w telefonie – czyli już jakaś dodatkowa czynność. Poza tym bezpieczeństwo – nie mam ochoty informować innych o miejscu, w którym aktualnie przebywam. Co, jeśli taka informacja dostanie się w niepowołane ręce?

  • http://cezarylech.pl Cezary Lech

    W Warszawskim klubie Rich and Pretty za zaczekinowanie w Facebook Places dostaje się darmowego drinka :)

  • http://blog.jimb40.com Robert

    Bartek,

    Badania tylko pokazują na jakim etapie saturacji społeczeństwa jest technologia. Im dalej tym coraz wiecej dobrych i przydatnych zastosowań. Pięć lat temu czytałem o pomyśle wirutalnych Post-It’ach. Super sprawa. No tylko bez powszechnie dostepnej i taniej technologi w sferze marzeń. Była triangulacja po BTS’ach ale działała słabo. Na jesieni wychodzi iOS5 w którym zaimplementowano ten pomysł. Jestem przekonany, że się przyjmie.

    A że chwilowo tylko check’owanie? Taka przepychanka pomiędzy inwestorami którzy czekają na większy udział technologi w rynku żeby wyłożyć kasę i pomysłodawców którzy oczekują kasy na realizację pomysłów zwiekszających udział tej technologii.
    Wszyscy czekają jak zacznie wiać. Dmuchanie w żagiel mało skuteczne. Sprawdziłem ;)

    Czy 10 lat temu dałbyś wiarę że miliony ludzi będzie brało udział w konkursach wysyłając kody w wiadomości tekstowe?… Warto poczytac opinie z tamtych czasów do czego niby ten SMS ma być przydatny :)

  • marcin nagraba

    Myślę że dużo racji miał Arutjunow który twierdził że by innowacja przyjęła się potrzeba 2 elementów – nowe zjawisko musi mieć jakieś odniesienie do schematów już istniejących (np e-mail i wysyłanie listów) musi mieć też wartość ewidentnie wartościowaną pozytywnie bądź szczególnie prestiżowo (np kiedyś posiadanie video na kasety VHS).

  • Grzegorz

    „Czasami mam wrażenie, że w Polsce wykorzystuje ją branża i kilku geeków” – z tym też byłbym ostrożny. Na ostatniej konferencji mobileStandard 2011 zaczekinowało się raptem kilka osób (chyba 5 czy 6 z tego co pamiętam). Trudno sobie chyba wyobrazić większe skupisko ludzi z branży – teoretycznie wszyscy tam powinniśmy mieć 4sq i czekinować się gdzie popadnie.

  • http://www.maperia.pl Maperia

    Zwolenników smartfonów zachęcamy do używania mobilnej wersji przewodnika po okolicy na urządzenia z systemem Android oraz telefony iPhone. Mobilna Maperia pozwala wyszukiwać miejsca znajdujące się w pobliżu, dostarcza podstawowych informacji o wydarzeniach w okolicy, pogodzie, repertuarze najbliższych kin i wiele innych informacji. Zapraszamy do korzystania i dzielenia się wrażeniami. Więcej na http://www.maperia.pl/info/webmobile/

  • 6GhosT9

    Jest szansa na dużego kopa dla geolokalizacji (a przynajmniej 4square’a) – dogadują się właśnie z największymi serwisami oferującymi zakupy grupowe. Tutaj mamy dość duże nasycenie na polskim rynku, co pozwoliłoby na integrację puli firm oferujących swoje usługi np. w Gruponie z geolokalizacją.

    Brzmi dobrze… :)


Więcej wpisów