Branded content, czyli przyszłość marki w mediach społecznościowych


Tagi: , , ,

Codziennie na Facebooku obserwujemy dziesiątki marek, które serwują nam content najróżniejszego typu. Każda z nich, rzekomo, realizuje swoją strategię obecności w social media. Pomimo tego wiele publikowanych treści pozostaje całkowicie wtórnych. Przypomina to trochę bazar, w którym wielu zachwala swój towar, a wszyscy tak naprawdę kupczą tym samym. Indywidualnego, dedykowanego materiału wciąż jest jak na lekarstwo.

Materiał przygotował Michał Mańkowski

Od czego zależy między innymi poprawna komunikacja na Facebooku pisałem już w artykule poprzednim. Dziś, krótko i węzłowato chcę się skupić na temacie niemniej ważnym dla wszystkich reklamiarzy – mianowicie na contencie.

Gdyby przyjrzeć się znakomitej większości profili, to wiele z nich komunikuje bardzo zbliżone do siebie treści. Apogeum tego widzimy w dni świąteczne. Social ninja wszelkiej maści z utęsknieniem czekają takich wydarzeń. Dzień Kobiet, Pierwszy Dzień Wiosny, prima aprilis,  majówka – to przecież samograje.

Wielu wydaje się, że proste pytanie aktywizacyjne na aktualny „temat” załatwi wszystko, wygeneruje ruch na profilu, wypełni komunikacyjną lukę. Niby banalne pytania zawsze znajdą amatorów. Jakichś. Pytanie tylko jak długo można jeszcze działać w ten sposób – zanim community managerzy popadną w odrętwiającą rutynę, a fani w kompletne znudzenie.

Innym sposobem na zapełnianie pustki jest głębokie linkowanie do contentu zewnętrznego: artykułów, obrazków, video, etc. Abstrahując od kwestii prawnej i etycznej dopuszczalności tego rodzaju praktyk, tj. wykorzystywania materiałów należących do podmiotów trzecich w kreowaniu własnej komunikacji trzeba zauważyć, że jest to po prostu niezbyt oryginalne, a wbrew pozorom ryzyko powtórzeń wcale nie jest małe.

Wyjście jest tylko jedno. Należy zadbać o produkcję własnego, unikalnego i autorskiego contentu. Często nie jest to sprawa prosta, gdyż wiąże się z przekonaniem klienta do większych nakładów na social media, jednak w dalszej perspetywie działania takie z pewnością przyniosą wymierny efekt. Główne korzyści można streścić w 3 punktach:

•     Po pierwsze indywidualnie wyprodukowany content jest w 100% dopasowany do potrzeb strategii.

•    Druga rzecz. Content jest – po prostu. Nie trwonimy godzin na poszukiwanie go po zakamarkach Internetu. Czas spożytkowany na poszukiwanie materiałów mniej lub bardziej skoordynowanych z charakterem marki można wykorzystać efektywniej, z pożytkiem dla wszystkich zainteresowanych stron.

•    Po trzecie i ostatnie możemy być pewni, że nikt przed nami nie wykorzysta tych materiałów ani nie zrobi tego w przyszłości. W ten sposób budujemy unikalny wizerunek i wyjątkową pozycję marki w social media.

 

Content, ale jaki?

Od samej marki, jej strategii i celów jakie stawia przed sobą w social media powinien zależeć charakter produkowanych materiałów. Obraz i video są najbardziej preferowane przez użytkowników. Zacznijmy jednak od twórczego wykorzystywania słowa pisanego. Czasem wystarczy copywriter lub community manager z copywriterskim polotem, by z pomysłem wyprodukować interesującą, autorską treść.

Co ciekawe, Berlinki również w komentarzach pod wpisami zachowują formułę dialogu. Brawo za konsekwencję!

Obrazki. Wymagają zaangażowania grafika i copywritera, ale efekt oczywiście może być dużo ciekawszy, a spektrum ich wykorzystania jest dużo szersze niż tekstu. Przykład – profil M&M’s

Pamiętajmy, że oprócz publikowania contentu na Tablicy, można także  zagospodarować go w inny sposób, np. wymieniać cyklicznie awatar, jak  robi to Żołądkowa Gorzka. Twórcze wykorzystanie okładek albumów też wydaje się być całkiem interesującym rozwiązaniem, choć dopóki zdjęcia wyświetlają się w randomowej kolejności, to mamy ograniczone pole manewru.

Video. Userzy zdecydowanie cenią je sobie najbardziej. Produkcja dedykowanego materiału video z prawdziwego zdarzenia nie jest tania. Taki materiał jest w pewnym sensie miarą  jak poważnie marki traktują  swoją obecność w social media. Ciekawe pomysły na wykorzystanie video już się pojawiły, a będzie ich coraz więcej – od wirusów różnego typu, po użycie spotu video jako nagrody dla uczetników za udział w konkursie. Reklamówka z Brucem Willisem może nie jest w tym wypadku  najlepszym przykładem, ale np. Dove na jesieni zeszłego roku zdecydował się na nakręcenie całkiem przyjemnego spotu z udziałem laureatek konkursu na Facebooku.

 

Na koniec warto wspomnieć jeszcze o ciekawym (i głośnym swojego czasu) interaktywnym wykorzystaniu video, jak zrobił to jakiś czas temu Tippex. Wciąż możemy sobie pożyczyć materiałów i ich twórczej adaptacji na takim poziomie zaawansowania.

 

Czasy się zmieniają. W niedalekiej przyszłości branded content w social media to nie będzie alternatywa, lecz konieczność. Dedykowane autorskie treści są po prostu niezbędne, by tworzyć unikalny wizerunek marki i skuteczną strategię w social media, angażować skutecznie odbiorców komunikacji. Poszukując inspiracji z pewnością warto przyjrzeć się awangardzie i jej pomysłom na content.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2200 dni temu dnia ·
  • emike

    Czy autor mógłby zaprzestać używania tak strasznych neologizmów jak „randomowej kolejności”… Czy na prawdę słowo: „losowej … ” jest takie złe?

  • perro_caliente

    @emike: Autor zapewne dostosował content do targetu ;)

  • Jacek

    @emike
    przez takich haterow jak Ty, Internet kuleje, a PiS dojdzie do władzy.
    Jak zwał tak zwał.

  • macius

    Nic odkrywczego, ale trudno się nie zgodzić. Przekonanie klienta do inwestycji w poważny kontent dla mediów społecznościowych wyzwaniem jest.

  • http://FreeGroup.pl Robert Wróbel

    Mniejsze marki też tworzą swój content…
    http://www.facebook.com/JezyKujemy


Więcej wpisów