Blogerzy – kasta, pieniądze i biznes


Tagi: , , , ,


Boom na blogi trwa, coraz wiecej dyskusji na temat zarabiania na blogach oraz działań marketingowych. Z czym to się je?

Ostrzeżenie „Artykuł może zawierać elementy satyryczne, ironiczne. Nie jest żadnym raportem czy też próbą zobrazowania rynku. Poruszone kwestie finansowe i merytoryczne, pochodzą z pytań które dostaje na maila lub na szkoleniach. Testuje zatem ten format artykułu na blogu. Dzisiaj część – numer 2 „Blogerzy” . Pierwsza część dotyczyła działań social mediaagencji social media.

Kolejna porcja pytań i odpowiedzi

„Ile jest w Polsce blogów, ile z nich ma potencjał marketingowy czy zarobkowania?”

Według badania Blogosfery przeprowadzonego przez portal Gazeta.pl i spółkę Polskie Badania Internetu , w Polsce jest 3 mln blogów. Z czego trzeba od razu sobie powiedzieć że 95-97% do blogi martwe – na których pojawił się 1 wpis, lub służą jako farmy linków do działań SEO. Tak więc pozostaje ok. 100 tysięcy aktywnych blogów z czego moim zdaniem jako taki potencjał do działań marketingowych posiada ok. 500-600 blogów. Zarobkować realnie i utrzymywać się z tego pewnie może ok. 200-300 blogerów (np. osiągać min. średnią krajową ok. 3.500 pln miesięcznie)

„Czy blogi to pasja, pamiętnik czy już tylko rozmowa o pieniądzach i sprzedawaniu się?”

Większość wspomnianych wyżej blogów zawsze będzie pisana „dla siebie” i z pasji. Komercjalizacja blogosfery dotyczyć będzie tylko nielicznej części blogosfery, która i tak nie jest jednorodna. Trend o mówieniu na temat pieniędzy rozpoczął się na dobre ok. pół roku temu, traktowałbym to jako chwilową sensację medialną, po której wykrystalizuje się grupa blogerów którzy zrobią z tego zawód, natomiast pozostaną cały czas ludzie „piszący dla siebie”

„Które blogi mają największy potencjał w zarabianiu pieniędzy?”

Bezpośrednio najwięcej będzie można zarobić i zarabia się na blogach modowych (szafiarki), lifestyle oraz kulinaria (przepisy). W tych sektorach należy oczekiwać największych inwestycji w marketing przez duże firmy. Potencjał ma również pisanie, video blogowanie o kosmetykach.

Pośrednio, zarabiać także mogą blogi specjalistyczne – finanse, bankowość, marketing i PR. W tym przypadku pieniądze pojawią się po wyrobieniu sobie marki i oferowaniu na rynku usług – szkoleń, odczytów, konsultacji, działań doradczych czy marketingowych. Duży potencjał mają także blogi podróżnicze i sportowe.

„Zestawienie Onet.pl Biznes i Pejcz.pl o zarobkach blogerów. Czy podane kwoty zarobków blogerów są rzeczywiste?

Kwoty podane są pewnym przybliżeniem i antycypacją faktów. Oczywiście nikt nie jest w stanie skutecznie zajrzeć do portfeli, zwłaszcza jeśli porównano blogi które zarabiają bezpośrednio lub pośrednio na działaniach blogowych. O tym ile zarabia dany bloger, może wiedzieć tylko US, z którym dana osoba czy firma się rozlicza w PIT. Ze swojego punktu widzenia powiem, że oba szacunki podane są zaniżone, z tego względu iż mój blog nie zarabia bezpośrednio, ale w większości pośrednio z tym co robię komercyjnie w firmach których jestem właścicielem. A wracając do zestawień, jeśli umieścić by w nich szafiarki (blogi modowe), to pewnie to zestawienie wyglądałoby inaczej. Na pewno liderem jest Kasia Tusk, z kilkuset tysiącami przychodu, duży potencjał przychodowy ma także Antyweb.pl, Spidersweb.pl oraz Kominek. Za tą czołówką znalazłaby się rzesza blogów modowych, a dalej blogi specjalistyczne typu Mediafun.pl, Hatalska.com, Kurasinski.com czy Gadzinowski.pl . Podane kwoty 50-500 tyś rocznie (przychodu!) są możliwym do osiągnięcia przez czołówkę blogerów, przy wytężonej pracy, jak na pełny etat. Może to mało konkretne, ale ja nie lubię zaglądać do potfela. Ale jakbym miał „strzelać” – bloger marketingowy, specjalistyczny to przedział 50-150 tysięcy, modowy 100-500 tysięcy (dobrze rozgarnięte szafiarki), kulinarny (typu kotlet.tv + 250 tysięcy), technologie (antyweb, spidersweb +350 tysięcy),  lifestyle 250 – do powyżej 500 tysięcy (np. Kominek czy Kasia Tusk) w skali roku.

Mówię o PRZYCHODZIE a nie zarobku. Bo są to 2 osobne rzeczy, o których wie każdy kto prowadzi działalność gospodarczą. Ile z tego zysku, wie tylko dany bloger i Urząd skarbowy!

Dobrze że takie zestawienia powstają, natomiast mniej już korzystne jest to że takie emocje budują. Dobrze dla blogerów i firm, bo pokazują potencjał drzemiący w blogosferze, który wciąż jest mało wykorzystany.

„Dlaczego reklama na blogach tyle kosztuje? Przecież kiedyś wystarczyło wysłać sample produktowe czy jakiś drobny gift by bloger piał z zachwytu”?

Blogowanie to zawód (?), praca jak każda inna, której poświęca się pewien nakład czasowy. A czas ma określony wymiar finasowy /koszt/. Dodatkowo dochodzi umiejętność promowania, agregacji materiałów, rozpoznawalność blogera i jego strefa wpływów, poniekąd także ilość wejść na bloga i ilość interakcji z materiałami na blogu.

Dlatego też blogerzy wycenili swoją pracę i markę którą budowali przez pewien czas. Nie wiem czy „tyle kosztuje”, wszystko jest kwestią rozsądku. Jeśli porównać koszt reklamy prasowej w tygodniku czy miesięczniku do kosztu wpisu sponsorowanego, aktywacji blogera czy czytelników nie są to przesadzone pieniądze. Nierzadko blogerzy i ich blogi mają wielokrotnie większe zasięgi niż pisma branżowe – np. marketing, PR, media, podróże, moda, styl życia, lifestyle, sport, samochody. Więc jeśli porównamy wydanie 5-10 tysięcy złotych na działanie na takim blogu, okaże się że są to porównywalne pieniądze jakie płacą reklamodawcy na stronę reklamy, w piśmie którego nakład niejednokrotnie jest cieniem sprzedaży sprzed 5-10 lat.

„Jak działać na blogach?”

Zależy jaki mamy produkt, co chcemy osiągnąć i na jakich blogach działamy. Na pewno najprostsze działania w postaci wysyłania prezentów, ampli produktowych powoli tracą swój potencjał. Bardziej liczy się pomysł jak zaangażować blogera i społeczność zgromadzoną wokół jego bloga. Nie zawsze licza się jednak ilości komentarzy czy przeklejanie materiałów do social media, są blogi mocno specjalistycznie gdzie raczej liczy się ciekawe zaistnienie, w niestandardowy sposób jako „nowoczesna marka”. Tak, jeśli miałbym określić marketing na blogach powinien być bardziej marketingiem eksperymentalnym niż „powtarzalnym działaniem” znanym z mediów tradycyjnych. Bloger to nie tylko jego artykuły na blogu, to także jego działalność w mediach społecznościowych – np. rozmowa na facebooku z fanami, aktywny fan page, filmy na youtube, wystąpienia publiczne i zasięg w mediach tradycyjnych

„Blogi, czy nie jest to kolejna bańka po Web 2.0, social media i facebook marketing”?

Nie można zaprzeczyć, że obecnie jest pewnego rodzaju „Hype” na blogi. Blogi to, blogi tamto, kreowanie wizerunku i popularności, zarabianie i wpływanie na otoczenie. To wszystko prawda, częściowo to choroba wieku dziecięcego, częściowo boom jednak oparty na zdrowych podstawach. Świadczą o tym zasięgi generowane przez blogi (dotarcie do czytelników) i wpływowość blogerów (na otoczenie, marki i innych ludzi). O bańce będziemy mogli powiedzieć wtedy jak gaże blogerów zwielokrotnią się i zobaczymy ich w show medialnych. Na razie jednak widać pewien rozsądek, obok fanaberii i braku umiaru, widać całą rzeszę rozsądnych blogerów i rozsądnych firm social media, interactive i PR które tutaj działają.

„Blogerzy to świete krowy, terroryści. Terroryzują marki, robią kryzysy wizerunkowe. Nie mają nic do zaoferowania światu poza swoim zgorzchnieniem.’

Nie wiem skąd takie przekonanie, jeśli nawet zdarzają się takie wypowiedzi czy postawy nie należy ich uogólniać. Osobiście uważam, że osoby wpływowe lub chcące za takie uchodzić mają więcej obowiązków. Tzn. Więcej mogą, ale także więcej musza być odpowiedzialne, wiecej panować nad swoim zachowanie i mieć pewną godność. Tego niestety u niektórych osób nie ma, ale być może to ich pomysł na promowanie się czy też  wizerunek sceniczny ;)

Jeśli macie pytania (merytoryczne, nie populistyczne) na które chcielibyście uzyskać odpowiedz – zapraszam do ich zadawania.

Ciąg dalszy nastąpi…

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1563 dni temu dnia ·
  • http://www.facebook.com/michal.krynski Michał Kryński

    Hype na blogi, nie Hyde. #korektaobywatelska

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000363676983 Jacek Gadzinowski

      tja, pisać w wordzie a ten zmienia. linki też wordpress pozjadał – ale już powinno działać

  • Grzegorz Bunda

    Jacku – wielkie dzięki za interesujący tekst. „Podrzucam kolejny temat” – czy blogerzy w Polsce tworzą treści, które mogłyby być sprzedawane?

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000363676983 Jacek Gadzinowski

      Grzegorz, szerzej – myślisz o mediach tradycyjnych czy produktach?

      • http://www.facebook.com/grzegorz.bunda Grzegorz Bunda

         Myślę o produktach oferowanych przez blogerów – np. raporty, „pogłębione relacje” z wydarzeń, studium przypadku itp

        • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000363676983 Jacek Gadzinowski

          Ok, będzie to na kolejna część cyklu.

  • http://www.facebook.com/amiotk Anna Miotk

    Rzecz jasna, kwoty dotyczą tych najbardziej znanych blogów z danej kategorii i o tym musimy pamiętać. Do tego mamy jeszcze tzw. „długi ogon”, czyli te blogi, których autorzy odnoszą korzyści materialne, ale nie aż tak spektakularne, jak w przypadku czołówki. 
    Jest jeszcze jeden wątek, o którym nie napisałeś. Blogerzy specjalistyczni znani są główne w swoim środowisku i tam pełnią rolę wyjątkowych osobistości, wszyscy podziwiają ich sukcesy i zachwycają się nimi (albo im zazdroszczą). Jednak spytaj znajomych spoza danej branży, albo osobę, która aż tak nie siedzi w internecie, o jakiegoś blogera – i nagle okazuje się, że ludzie nie wiedzą, kto to jest. Czyli wszystko dzieje się w dość wąskim, zamkniętym gronie. 

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000363676983 Jacek Gadzinowski

      Aniu, 100% racji co do blogów długiego ogona i specjalistycznych. Mam też o to pytania, na to chciałbym odpowiedzieć w kolejnej części  Staram się by wpisy były też zjadliwe i miały max 5-6 tyś znaków, dłuższych nikt nie chce czytać. Niestety pauperyzacja mentalna następuje.

      • http://www.facebook.com/amiotk Anna Miotk

        Skąd ja to znam? Też staram się skracać moje wpisy – sama wiem, że raczej skanuję niż czytam to, co pojawia się w innych serwisach, dlatego piszę raczej krótkie i konkretne posty. Oraz przekonałam się do obrazków – dobrze dobrana ilustracja fajnie streszcza ideę tekstu i zapada w pamięć.
        To chyba nie tyle jest pauperyzacja mentalna, co zmiana w sposobie konsumowania mediów, ale też skutki zmiany w systemie oświaty. Sama jestem z pokolenia, które jeszcze pisało na maturze z polskiego esej, a nie test. Na studiach mieliśmy równą proporcję esejów i testów. Teraz testy zdaje się zdecydowanie wygrywają. I to niestety przekłada się na „nieczytatość” ;)

        • Chris

          Co płynie z prądem? No właśnie…

          Może więc zamiast dopasowywać się do miałkich umysłów, zacznijcie dbać o tych, którym 6 tys. znaków to za mało?

          Jeśli umiecie rzecz jasna… w co niestety wątpię.

  • http://www.facebook.com/people/Karol-Klosiewicz/768987362 Karol Kłosiewicz

    Czuć mocno truizm, ale zjadliwy. Piecze trochę w uszy bardzo chłodne potraktowanie ostatniego, kontrowersyjnego pytania :) Kubeł zimnej wody na pewno kiedyś się wyleje na gorący temat, ale póki co to temperatura jeszcze rośnie. Jednak mówienie już bardzo poważnie o pieniądzach w raczkującej jeszcze blogosferze może narobić niezłego bigosu. A byłoby bardzo szkoda :/

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000363676983 Jacek Gadzinowski

      Będą kolejne części cyklu, wiec…easy. Czekam na pytania od czytelników, mam też sporą dawkę jeszcze nie zadanych.

  • Markos

    Myślę, że ciekawym tematem będzie :”żywotność blogera jako marki” w większości są to byty medialne oparte na jednej osobie, z wyjątkiem serwisów – blogów, które są wieloosobowe. np: Antyweb, ekomercyjnie i coś tam się jeszcze znajdzie. I tu pojawia się pytanie, obawa że taki blog u szczyty popularności może znikąć w kilka sekund. Wystarczy wypadek losowy, coś się w życiu zmienia, choroba i w końcu śmierć. Nikomu nie życzę tych nieprzyjemnych konsekwencji życia ale stawia to naturalne pytanie: Czy blogi to tylko media chwili są tu i teraz? Wiem, że ten rynek się dopiero tworzy powstaje na naszych oczach ale ta niepweność istnienia jest biznesowo dużym minusem. Mam nadzieję, że nie zamotałem :) 

  • makoweczki

    W końcu ktoś sensownie ogarnia temat, pytanie :

     Jakie wg Ciebie koszty ponosi bloger ? oprócz domeny , hostingu i ewentualnie administracja blogiem jak sam nie potrafi.

    • Kasia Figs & Rosemary

      Bloguję od ponad dwóch lat. Sama założyłam bloga, kupiłam domeny na które po roku nie było mnie stać, więc wróciłam do blogspota. Sama robię zdjęcia, sama je obrabiam, sama piszę, gotuję, wklejam, prowadzę fanpage, organizuję konkursy… Mąż ma mnie dosyć, gdy po pracy jeszcze siadam do komputera, bo „muszę jeszcze napisać przepis i obpstrykać talerz” zamiast z nim pogadać…
      Nie zaczęłam dla pieniędzy, zresztą na tym nie zarabiam. Ale piszę dla siebie, dla udokumentowania potraw które mi wyszły i dla przyjaciół i znajomych- międzynarodową mieszankę,  z którą się porozumiewam po angielsku.
      Branża kulinarna nie jest łatwa do przebicia, bo się zbiera publiczność wśród znajomych i dalej nie bardzo chce iść. Promowanie na forach czy proszenie znajomych by udostępniali linki u siebie kończy się like’ami lub milczeniem…
      Nikt nie lubi nachalnej promocji czyjejś marki…

    • http://www.facebook.com/amiotk Anna Miotk

      Czas poświęcany na bloga: pisanie notek oraz różne prace „pielęgnacyjne” (np. aktualizacja blogrolla, prace związane z pozycjonowaniem, administracja). Może być też koszt szablonu graficznego i zdjęć. 

  • http://www.troyann.pl/ Maciej Trojanowicz

    Mądre słowa. Ja blogowanie zacząłem dużo za późno, więc pewnie nie załapię się już do grona zarabiających, ale i nie po to to robię. Robienie czegoś własnego, bez nikogo nad sobą daje ogromną satysfakcję. A jeśli (choć niekoniecznie) kiedyś da to jakieś dolary to tym lepiej.

    Na kolejne mądrości liczę dziś wieczorem. ;)

  • JADWIGA I ZBIGNIEW SĘDEK
  • Pingback: raport social media 2013

  • qwerty

    Nie bardzo rozumiem od kiedy kominek jest blogerem lajfstajlowym… Ktoś to bloguje w tym temacie albo bywa na imprezach, ewentualnie nieźle wygląda, tudzież ma fajnie urządzone mieszkanie, którego nie wstydzi się fotografować. Kominek nie klasyfikuje się w tych ramach. Nie to co taka Tuskowa…

    • Mirek Połyniak

      bo Kominek tak się pozycjonuje – czyli tak chce być przez innych postrzegany

  • LonginTerminowski

    Witam, ja uważam że jeśli chodzi o blogi specjalistyczne to jeśli zaczynają zarabiać to najpierw jest to okupione wieloma latami ciężkiej, niekiedy katorżniczej pracy. Ekspert zanim wyrobi sobie dobrą reputację musi się nieźle natrudzić, mało tego, dobrą opinię wyrabia się przez ok. 5 lat a stracić ją można w miesiąc jak coś nie pójdzie po myśli. Uważam że łatwo się dzisiaj wybić na chwilę stosując strategię Dody ale o wiele ciężej być po prostu solidnym ekspertem robiącym solidną, dobrą robotę dla ludzi. Mam tylko nadzieję że ta druga strategia, jakby pomijana w dzisiejszych czasach okaże się skuteczna w długim terminie. Jak wiadomo przecież biznes lubi ciszę. Pozdrawiam

  • Chris

    Bloger to niejednokrotnie cwaniak wykorzystujący innych. Bezczelnie.
    Na przykład autor tego wpisu, wziął sobie z internetu zdjęcie. CUDZE. wykorzystał na blogu, ale zapomniał opisać kto jest na zdjęciu i kto jest autorem.

    Mam 200% pewności, że nie spytał nikogo czy może, po prostu sobie je ukradł z innego serwisu.


Więcej wpisów