Blogerów relacje z firmami: nie wszystko złoto co się świeci


Tagi: , , , , ,

Gdybym miał pisać post o każdej idiotycznej propozycji, którą składają mi różnej maści firmy, musiałbym założyć nowy blog na ten temat. Może nie byłoby to takie złe, ale uważam, że w relacjach bloger-marka powinna istnieć tajemnica korespondencji, nawet jeśli firma, która się ze mną kontaktuje wykazuje się skrajną głupotą.

Wpis gościnny: Bartek Brzoskowski

Być może nieco późno się zabrałem za ten temat, ale kwestia relacji bloger  – marka/agencja/firma i tak jest niewysychającym źródełkiem. O kwestii samych zasad współpracy z blogerami pisałem nieco w postach „Blogerzy i social media” oraz „Co wpływa na społeczność” . Ten wpis jest o podejściu do wzajemnych relacji. Podejście – jakie jest – każdy widzi. Różne. Jedni blogerzy robią wpisy w stylu „Jak Reebok leci w ch*ja” (żeby zaraz po tytule wytłumaczyć, że to w sumie nie Reebok, ale agencja), inni nie robią wokół tego szumu. Ja należę do tych drugich.

Uważam, że bloger, który ujawnia historię korespondencji dotyczącą współpracy powinien dwa razy zastanowić się nad tym, co robi. I nie chodzi tu o pieniądze, które może stracić nie godząc się na zaproponowane warunki – chodzi raczej o wizerunek blogerów jako grupy. Nie piję tu do nikogo konkretnego, po prostu w ciągu ostatnich 3 tygodni trafiłem na kilka wpisów w stylu „ta gupia firma nie wie, jak obchodzić się z blogerami”. OK, może nie wie, może odpowiednie procedury nie działają, albo kontaktem z blogerami zajmują się ludzie, którzy nie powinni tego robić. Tą kwestię roztrząsnęli wszelkiej maści guru (o jakości współpracy z którymi też słyszałem różne opinie), więc nie będę powtarzał tematu. Powstaje jednak pytanie: czy blogerzy wiedzą, jak należy obchodzić się z firmami? Ostatnie przykłady otrąbione na social mediowych forach (i grupach), sprawiają że w to wątpię.

Po pierwsze: błędy zdarzają się zawsze i wszędzie. Nie oznacza to, że firmy czy agencje powinny je popełniać, ale ludzie są tylko ludźmi i  trzeba brać na to poprawkę. Jeśli oferta dla blogera jest skonstruowana w – delikatnie mówiąc – niewłaściwy sposób, zamiast  robić z tego post, można kulturalnie podziękować, ewentualnie zasugerować zmiany w propozycji firmy. Jak tak robię i nie zdarzyło się, abym na swojego maila otrzymywał pełne oburzenia maile od firm/agencji, a już na pewno żaden element korespondencji nie wylądował na żadnym blogu.

Po drugie: tego typu zachowania wyciągają na światło dzienne kwestię zatytułowaną „bo blogerów to nikt nie traktuje poważnie”. Z takimi akcjami jak publikacja historii korespondencji czy ujawnianie rozmów pomiędzy stronami (zaznaczę przy okazji: dotyczących elementów umów handlowych) nie ma co na to liczyć. Nie poprowadziłbym interesów z firmą, co do której mam wątpliwość, że informacje, które powinny zostać między nami pojawią się na jakimś forum. Taki ruch w kontaktach między firmami pewnie skończyłby się w sądzie. Profesjonalizm powinien być zawsze po obu stronach.  Blogerzy cieszą się dużą wolnością w tym względzie, i potrafią jej mocno nadużyć. I dopóki nie stworzą jasnego kodeksu współpracy z firmami, sposób traktowania blogerów się nie zmieni.

Po trzecie: być może warto skończyć z postrzeganiem się blogerów jako  świętych krów. Nieco powagi.  Ta przydałaby się również firmom, które przygotowują oferty, ale trzeba spojrzeć również na siebie. Obrażanie się za to, że ktoś za nisko wycenia wartość blogu, albo, że ktoś sugeruje tworzenie wpisów sponsorowanych, które miałyby udawać zwykłe wpisy? Szkoda mi na to czasu.

Po czwarte: każdy problem stwarza możliwości. Rozwiązanie kłopotu z idiotycznymi propozycjami jest proste – stwórz zasady współpracy i umieść je w widocznym miejscu na blogu. Jak na razie rzadko trafiam na tego typu elementy (w myśl zasady, że bloger nie może się „sprzedawać”… jawnie – najlepiej robić to w tajemnicy), co dla mnie jest proszeniem się o maile w tylu „post w zamian za kartę SIM” (tak, też miałem takie). Jest kodeks – można delikwenta odesłać do kodeksu.

I to by było na tyle. Jasne jest, że  współpraca z blogerami (i jakakolwiek inna współpraca) powinna opierać się na jakości. Jakość jest jednak odczuciem dość subiektywnym, więc sensownym rozwiązaniem jest wyprowadzanie ludzi z błędnych przekonań, co do wzajemnych oczekiwań – tym bardziej, że jakość obowiązuje również drugą stronę. Odpowiednie relacje z otoczeniem to jeden z elementów tożsamości blogera. Relacje powinny opierać się na partnerstwie (i mówię to nie tylko jako bloger, lecz również jako osoba, która rozmawia z blogerami na temat współpracy), tymczasem mam wrażenie, że tkwimy w sytuacji, kiedy bloger jest kimś, a agencja/firma/marka jest pasożytem chcącym zarobić na jego talencie czy (często wątpliwej) popularności.  To kiepski kierunek, który sprawi, że blogi w Polsce to nadal będą Kominek czy Mediafun.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2017 dni temu dnia ·
  • http://zarabianie-na-blogu.pl Krzysztof Lis

    Zgadzam się. Nie możemy (my, blogerzy) traktować firm jako chłopców do bicia i tylko punktować ich pomyłek i wpadek. Jeśli nie przestaniemy ich tak traktować, to będą się po prostu bać wchodzić w jakiekolwiek relacje z blogosferą, bo nie będą w stanie przewidzieć naszej reakcji.

  • Tomek

    No, w końcu ktoś poruszył i ten temat, bo niektóre wpisy naprawdę czytam z zażenowaniem. Profesjonalizacja powinna dotyczyć też blogerów

  • http://vdream.pl Denis

    A co gdy zostaniemy oszukani przez bank na kilka tysięcy złotych? Wtedy też warto tego nie opisywać, bo będę niepoważny walcząc o swoje pieniądze?

    W takim razie jestem niepoważny, bo od 1,5 roku walczę w sądzie z pewnym bankiem o moje kilka tysięcy pozostawione na lokacie, które zniknęły sobie bez śladu…

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    A dlaczego ma istnieć ta „tajemnica korespondencji”? Napiętnowanie publiczne czyjejś niekompetencji pozwala edukować rynek – vide niesławny kejs orzeszków Felix
    http://www.playr.pl/2010/09/felix-crispers-nie-ogarnia-marketingu-na-blogach/ bo mam nadzieję, że to była pouczająca lekcja dla wszystkich.
    I naprawdę nie ma co powtarzać sloganów typu „blogerzy to święte krowy”, bo ostatnio na Blog Forum Gdańsk 2011 poznałem wiele ciekawych osób i chyba żadna z nich nie miała much w nosie ;-)
    Po prostu warto, by obie strony rozumiały na czym to polega:
    http://www.slideshare.net/mirpo/marketing-na-blogach-panel-dyskusyjny-blog-forum-gdask-2011

  • http://abaranski.pl Adam

    Nareszcie jakiś zdroworozsądkowy tekst. Również uważam, że relacje powinny opierać się na partnerstwie i na obustronnym szacunku. W końcu i po jednej i po drugiej stronie są ludzie.

  • http://www.lipinski-kamil.pl Kamil

    Ta zasada świetnie sprawdza się w każdej sytuacji. Lepiej jest grzecznie odmówić i wyjaśnić dlaczego na takie warunki się nie zgadzamy aniżeli pisać złośliwego maila. Nie ma co się burmuszyć – i tak będziemy mieli wystarczająco dużo powodów, żeby wpaść w furię.

  • http://familyloans.eu John

    A dlaczego ma istnieć ta „tajemnica korespondencji”? Napiętnowanie publiczne czyjejś niekompetencji pozwala edukować rynek – vide niesławny kejs orzeszków Felix http://www.playr.pl/2010/09/felix-crispers-nie-ogarnia-marketingu-na-blogach/ bo mam nadzieję, że to była pouczająca lekcja dla wszystkich. I naprawdę nie ma co powtarzać sloganów typu „blogerzy to święte krowy”, bo ostatnio na Blog Forum Gdańsk 2011 poznałem wiele ciekawych osób i chyba żadna z nich nie miała much w nosie ;-) Po prostu warto, by obie strony rozumiały na czym to polega: http://www.slideshare.net/mirpo/marketing-na-blogach-panel-dyskusyjny-blog-forum-gdask-2011
    +1

  • http://buzz1n.wordpress.com/ Witek

    Każdy kij ma dwa końce, z jednej strony firmy, które nie potrafią współpracować z blogerami; z drugiej strony blogerzy, którzy często prezentują roszczeniową postawę. Rozwiązaniem jak zawsze jest żmudny proces edukacji oraz stworzenie kodeksu dobrych praktyk, co i tak nie gwarantuje uregulowania sytuacji.

    Ujawnianie korespondencji nie jest rozwiązaniem, to jest prawdziwy strzał w stopę. Eskalacja problemu (w rzeczywistości nie wartego kruszenia kopii) nikomu nie służy. Tak jak Kamil i Adam uważam, że najlepszym środkiem są partnerskie relacje (to najlepszy sposób na pozyskanie mediów typu EARNED).

  • romuald gbur

    Jestem za nagłaśnianiem patologii i konkretyzacją komponentów składających się na budulec wkurwicy.
    Hałas może coś zmienić, cisza zachowuje stan obecny i pozwala na spokojny rozrost patolo.

  • http://kameralna.com.pl/ kameralna

    Kto komu robi krzywdę? Bloger marce, czy bloger sam sobie i innym blogerom? Czy to jakaś nowa metoda promowania bloga? Nie rozumiem…

  • http://www.amash.pl/ Amash

    Dla mnie po prostu niektórzy porośli i jak to mówią ”naj… prądu w kitę”. Niketórzy zachowują się jak rozkapryszone dzieci, należy zachować trochę klasy. Jeżeli oczekujesz traktowania w sposób profesjonalny i poważny to zachowuj się tak samo. Nie widzę sensu publikacji korespondencji z reklamodawcą, poza hejtem i zrobieniem szumu wokół siebie.


Więcej wpisów