Agencyjna inflacja reklamy


Tagi: , , , ,

Agencja reklamowa jako najwyższe stadium wtajemniczenia branżowego i obiekt westchnień. Miejsce merytorycznej pracy i wykuwania się nowych trendów?

Przyznam się, że po ostatnich wpisach pojawiło się wiele pytań o co mi chodzi? Czy zostałem Konradem Wallenrodem branży? Nic z tych rzeczy drodzy Państwo, do uzdrawiaczy nie należę ani kreatorów nowych trendów. Raczej do zgryźliwych obserwatorów podobnych do tych 2 panów z Muppet Show. Kwestia dystansu który zdobywa się z wiekiem i doświadczeniem oraz niezależnością.

Zastanawiałem się ostatnio, czy agencja reklamowa to jeszcze twór który jest wydajny czy przynosi cokolwiek pozytywnego dla rynku? Szanuje wszystkie osoby pracujące w takich miejscach, bo przy spadającym rynku recesji i coraz niższej rentowności nadal mają pasję pracy w reklamie. Bo pasją trzeba nazwać to że często pracują na marżach rzędu 1-2,5%. Teraz rozumiecie, dlaczego posiadanie warzywniaka lub burgerowni jest obiektem westchnień tzw. branżowców.

Kiedy to wszystko zaczęło się psuć? Wtedy gdy marketing który jest jedną dziedziną zaczęto dzielić i nazywać, pozycjonować od nowa. To co jest zwykłą komunikacją nazywano „marketingiem zintegrowanym”, „TTL”, 360” czy też „inbound marketing”. Ta sama rzecz tylko inaczej nazwana. Do tego coraz większe nisze i specjalizacje, jak np. social media. Kolejne fale nowych ludzi tzw. „humanistów” w reklamie, gdzie próg wejścia jest zerowy. To wszystko spowodowało ten stan. Pewnej inflacji marketingu którą dokonywano w agencjach.

Skutek? Często osoby przypadkowe w reklamie, marketingu które traktują je jako przystanek czy też swoistą przechowalnie na rynku pracy. Wypierają oni coraz bardziej tych pasjonatów, którzy nadal chcą kreować, myśleć nad zmianami – ale rynek już nie kupuje tego, bo w roku kryzysu gospodarczego liczy się to kto zrobi to najtaniej, niekoniecznie najlepiej.

W weekend w branży social media nastąpił istny pogrom, reputacja „poleciała na pysk”.  Dobór kadr dał o sobie znać, gdy zarządzający fan page’ami zaczęli klikać linki niewiadomego pochodzenia i wpisywać hasła. Zapomniano o elementarnych zasadach bezpieczeństwa i rozsądku który powinien cechować takie osoby. Jaką pewność będzie teraz miała firma, marka która oddaje dużą część swojego wizerunku w ręce takich firm, co z dziesiątkami i setkami tysięcy złotych które są wtedy zagrożone. Tego nawet nie ma jak komentować w granicach rozsądku i normalności.

Kadry, kadry… o wszystkim będą stanowić one. Jeśli tzw. branża reklamowa dalej będzie pogrążać się w wyścigu „kto ściągnie gacie niżej”, to szybko sama zejdzie do poziomu stawek śmietnikowych gdzie nawet zatrudnienie studenta – stażysty będzie luksusem. Kto wtedy będzie oferował usługi na poziomie, kto zapewni strategie i kreacje? Bo na pewno nie da tego „kult amatora” i „zbiorowa mądrość Internetu”.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1487 dni temu dnia ·
  • gippius

    a ja myślę, że agencje reklamowe (w dużej mierze) same sobie winne. Nie myślą internetami. Niestety.

    • http://www.pixelpr.net/ Monika Loryńska

      No coś w tym jest. Mimo, że klienci potrafią zaniżyć wartość wiedzy i doświadczenia agencji, to wiele firm zamiast trzymać się ustalonego poziomu, po prostu się na to godzi. I potem mamy taki zepsuty rynek.

  • http://twitter.com/BartekJuszczyk Bartek Juszczyk

    Dokładnie! Tu trafiłem na takich od 360! http://360commerce.pl/ bajeranci jedni! ;)

    • http://twitter.com/BartekJuszczyk Bartek Juszczyk

      Ale fakt faktem, pojęcie ‚inbound marketing’ to mnie do szału doprowadza. WTF?!?!

  • http://twitter.com/labray Lukasz Sciborowski

    Ależ. Klienci dostają dokładnie takie agencje reklamowe, na jakie zasługują. Również agencje mają takich klientów, na jakich zasługują. I to się nakręca. Skoro celem jednych i drugich nie jest tworzenie skutecznej komunikacji i sprzedaży, tylko darmowe chlanie i wożenie brzucha na zagraniczne shoty, to są tam, gdzie są. Ja po nich płakać nie będę :)

    Tutaj jeszcze parę mądrych słów: http://www.guardian.co.uk/media-network/2013/mar/12/clients-deskilling-advertising-industry-agencies

  • http://www.facebook.com/SebastianJakubiec Sebastian Jakubiec

    A jak dla mnie to efekt wszechobecnej rady: Szukaj swojej niszy – i tak o to z marketingu mamy setki marketingowych dzieciątek, jedne mocniejsze inne słabsze. Czasami mam wrażenie, że jedne są żywą kalką innych dziedzin – tylko ładnie przeklepanych pod marketingowe przykłady, a po co, a na co?

    Może rynek potrzebuje różnorodności, a klient wyboru.

    @twitter-820390778:disqus mnie aż tak samo pojęcie nie irytuje, jest fajne o tyle o ile wyraźnie obrazuje klientowi – gdzie marka wpycha się buciorami do klienta a gdzie klient puka do marki. Myślę, że czasami to klienci sami dla siebie potrzebują tych urozmaiceń.

  • Michał Pałasz

    Co proponujesz? Nie każda agencja była kiedyś na krytykowanym etapie, ale rynek zweryfikował?

  • Marek

    Pozwólmy aby to czy dana agencja reklamowa jest pożyteczna czy nie zostało zweryfikowane przez rynek. Prawda jest taka że ostatnio gotówki w tej branży jest jakby mniej ale już bywały takie czasy po których przychodziła znowu hossa.

  • http://www.jakpomasle.pl/ Jacek Andrzejewski

    Do całej listy bolączek branży reklamowej dodałbym jeszcze Allegro.

    Nie zliczę ile już razy słyszałem od potencjalnego klienta, że na Allegro strony WWW sprzedają za 50 zł, a ja od niego chcę 1500zł. Wychodzi na to, że chcę go zrobić w trąbę… Tego nie można już nazwać walką cenową, ani psuciem rynku. To est jakiś ponury żart rzeczywistości, w której żyjemy.

  • http://www.jakpomasle.pl/ Jacek Andrzejewski

    Dodam jeszcze, że po latach walki o klientów z ludźmi, którzy jadą na nimimalnych marżach, dałem sobie z tym spokój. Zwolniłem pracowników (4 osoby) i zamknąłem agencję. A potem zacząłem działać w zupełnie innej branży i nie żałuję (nie jest to legendarna budka z kebabem ;)). Nie jest lekko, ale mimo wszystko dobrze na tym wychodzę.

    A z branżą reklamową mam teraz styczność tylko jako właściciel bloga. Blog się rozwija, pojawiają się reklamodawcy, są z tego pieniądze. Nie mogę narzekać. Ale najlepsze jest to, że już nie ja muszę zabiegać o tego klienta, tylko inne agencje łamią sobie tym głowę.

    Niektórzy z Was mogą stwierdzić, że skoro się zwinąłem, to byłem za słaby. Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym i już raczej nie będę :)

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Ale nie rozumiem tych żali.
    Od zarania nowożytnych dziejów (1989 r.) wiadomo, że ten rynek stoi… znajomościami i łapówkami. Upsss… prowizjami.

    Jest budżet, jest kasa – cała reszta się nie liczy dla tych co dają zlecenia.

    Bo ileż jest biznesów w Polsce gdzie WŁAŚCICIEL decyduje o takich wydatkach i to jeszcze z budżetem? Palce jednej ręki starczą. Reszta to decyzje ludzi, którzy wydają nie swoje pieniądze, więc…

    Reszta – studenci itd. – to zawsze ściema, wymówka a zlecenia z sutymi nadwyżkami idą do znajomych Królika.
    Tak było, jest i będzie.

    • http://www.facebook.com/wojciech.pawlik1 Wojciech Pawlik

      Z moich doświadczeń wynika, że jakieś 70% budżetów marketingowych to totalna fikcja, zwłaszcza jeśli chodzi o internet, którego vendorzy w ogóle nie rozumieją. Budżet przekazywany jest temu, komu jest przekazywany najczęściej od lat i nikt skutecznością się nie interesuje…

  • http://10tysiecy.pl/ Paweł Montwiłł

    Dlatego trzeba się specjalizować i uciekać w nisze, najlepiej w oparciu o własny produkt – automatyzacje marketingu, rozwiązania dla social media, performance’y. Jakoś trzeba się ratować migrując do świata, w którym koszt wejścia nie jest zerowy.

  • http://biter.bartoszrakowski.com/ Biter

    Odkąd nazwa ta zaczęła być używana nagminnie przez wszelakie firmy usługowe typu tworzenie szyldów, drukowanie bannerów, wyklejanie literek z folli, ksero, pieczątki tid itp – odtąd nazwa ta symbolicznie straciła cały swój prestiż (bo to nie tylko nazwa ale i filozofia pracy oraz przesycenie rynku). Teraz jest czas specjalizacji.

  • Natalia

    Z moją agencją reklamy zaczynałam praktycznie od zera. Zajmujemy się projektowaniem graficznym, składem katalogów, różnego rodzaju poligrafią, czasami robimy strony www, nie wycinamy literek ploterem, wykonanie szyldów itp. historii podzlecamy. Sprzedajemy także różnego rodzaju gadżety. Nie jestem w stanie zrozumieć właścicieli agencji, którzy stosują ceny dumpingowe. Każdy kij ma dwa końce. Owszem pozbędzie się konkurencji – tylko jak wytłumaczy swoim klientom nagły wzrost cen o 70 % – jak już pozbędzie się konkurencji. Wytłumaczcie mi to , bo jestem chyba nienormalna – zupełnie tego nie rozumiem. Sami sobie plujemy do zupy. Dla mnie konkurencja na ceny jest najbardziej chamską formą – nie liczy się jakość, tylko cena. Potem słyszę od naszych klientów, że coś im nie wyszło z tą czy z tamtą agencją. Przykro mi. Moja kochana Babcia mówiła – że „tanie mięso psy jedzą”.


Więcej wpisów