5 głównych błędów blogerów


Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Blogerzy w polskim internecie to od dłuższego czasu gorący temat, mocno związany z marketingiem i promocją. Fala popularności działań z blogerami na dobre dotarła do naszego kraju i z każdym miesiącem aktywacji nowych działań zdecydowanie przybywa. Budżety rosną, marki zacierają zacierają ręce na dotarcie do grupy swoich odbiorców, a blogerzy monetyzują popularność swoich serwisów.

Autorem materiału jest Adam Przeździęk

Wszystko wygląda dobrze. Tylko czasami blogerzy marudzą, że podejście firm do współpracy z nimi bywa amatorskie. To prawda, sam mogę z głowy wymienić kilka dużych marek i agencji je obsługujących, którym przydałoby się szkolenie lub dłuższa rozmowa o jakości komunikacji. O takich przypadkach słyszymy najczęściej. Z drugiej strony rzadko kiedy ktokolwiek pyta o to, jakie błędy popełniają blogerzy?. Nie tylko przed i w trakcie współpracy z firmami, ale ogólnie, każdego dnia, kształtując swój personal branding.

Wbijając odrobinę szpilkę w blogerskie pośladki, po dobrych kilku latach pisania, przyszło mi do głowy pięć częstych błędów, które warto sobie wyartykułować i pomyśleć, jak czynić ich mniej lub wcale:

#1 
Chęć bycia wszędzie jednocześnie

Raczej dotyczy to młodych, początkujących blogerów. Więcej gada, niż robi na blogu. Aktywny fejsbukowicz, często także na innych serwisach społecznościowych. Pierwszy wszędzie tam, gdzie możliwa jest rozmowa “o wszystkim i o niczym”. Pierwszy łowi “kryzysy” internetowe i najświeższe memy. Dużo share’uje, retweetuje i komentuje u innych blogerów. Jeszcze nie zdążysz napisać wpisu, a on już daje mu “like’a” i komentuje. Często pisze to, co pomyśli w pierwszej sekundzie, rzadziej pisze przemyślane posty. Rzadko kiedy komentuje w sposób inny, niż robią bardziej popularni blogerzy. Nie chce narażać się swoim internetowym “kolegom” po fachu. Po kilku tygodniach obserwacji takiego blogera, ma się go serdecznie dość, a na Facebooku ukrywa się jego aktywności z walla.

Jak tego uniknąć: szukaj swojego stylu, nie naśladuj, nie bądź nachalny, jeśli masz coś ciekawego do powiedzenia, ludzie zauważą to w jednym poście i jednym Twoim komentarzu. Daj ludziom odetchnąć od Twoich przemyśleń.

#2 Należy mi się więcej i brak dystansu

Jestem blogerem = mogę robić to tak, jak inni blogerzy. Nieprawda, innym wolno więcej, Ty jesteś jeszcze na starcie, zrób kawał dobrej roboty organicznej i zasłuż sobie na swoje miejsce. Twórz angażujący kontent, który kogoś zainteresuje, przez co szybciej będziesz mógł “więcej”. Jeśli ktoś krytykuje Twoją odpowiedź, post lub komentarz, nie obrastaj w piórka, gdy jest to merytoryczna krytyka. Pomyśl dwa razy i odpowiedz jeszcze lepiej, wyjaśnij, gdy Twoim zdaniem ktoś nie zrozumiał Twojej intencji. Złap dystans do siebie. Pamiętaj, że odkąd napisałeś pierwszy post na blogu, poniekąd wystawiłeś swoją klatę na strzał. Nie daj się postrzelić, ale też nie strzelaj do wszystkich dookoła bez powodu. Jesteś blogerem, nie superbohaterem. Możesz “więcej” wtedy, gdy piszesz rzeczy lepsze od innych. 

Jak tego uniknąć: nie wzoruj się na sposobie tworzenia wizerunku innych blogerów, twórz swój wizerunek i nie przejmuj się merytoryczną krytyką, a raczej wchodź w dialog z jej autorami. W tym upatruj szansy na pokazanie się z najlepszej strony. “Po odpowiedziach profesjonalistę poznacie”. Oczywiście bez przesady, nie jesteś nikomu nic winien, jeśli nie chcesz, nie musisz każdemu odpowiadać. Rób swoje. Wyrób swój charakterystyczny sposób komunikacji ze światem.

#3 Ledwo zaczął już ekspert

Do bycia ekspertem dochodzi się latami. W każdej branży. Bez względu na to, czy robisz meble, piszesz bloga, czy jesteś mechanikiem samochodowym. W naszej blogosferze zauważyć można wysyp blogerów z różnych dziedzin (co cieszy), ale też pseudoekspertów (co martwi). Często osoby takie nie mają wiele do zaoferowania, mają małe doświadczenie, małą wiedzę marketingową, przez co nie wiedzą jak sprzedawać swoją wiedzę i bloga. Łatwiej im jest z pewnością na Facebooku. Tam przecież można komentować w “hot topics”, przez co ich ekspozycja wzrasta, ale na blogu… nadal ruch mały. To właśnie efekt tego, że do wszystkiego dochodzi się małymi krokami.

Jak tego uniknąć: Nie nazywaj się ekspertem, psujesz tym zachowaniem rynek tych, którzy faktycznie nimi są. Miej pokorę, w sieci jest naprawdę sporo ludzi, którzy robili w tym biznesie, zanim w ogóle pomyślałeś o przelewaniu swoich myśli na internetowe zapiski. Bądź aktywny, ale merytoryczny. Nie psuj ludziom dnia swoim kolejnym głupim komentarzem. Czytaj i dokształcaj się, poprawiaj jakość swoich wpisów i swoją wiedzę, którą chcesz dzielić się z innymi. Gdy ludzie będą pytali Cię o porady, to znaczy, że zaczynasz w ich oczach stawać się “dobry” w pewnych kwestiach. Do bycia ekspertem nadal jednak daleka droga.

#4 Wiarygodność i wiedza

Bloger pisząc bloga powinien coś zaoferować jego czytelnikom. Zazwyczaj chodzi o dobry kontent i jego wiarygodność (a co? myśleliście że chodzi o rozdawnictwo i stałe konkursy? No way!). Blog to miejsce, które odwiedzają ludzie spoza “światka” blogowego, mogą nie zrozumieć kiedy żartujesz, używasz hermetycznego dowcipu lub zwyczajnie nie piszesz “serio”. Warto na to zwrócić uwagę, szczególnie, jeśli Twój blog ma mieć charakter profesjonalnego źródła porad lub merytorycznej treści.

Jak tego uniknąć: Jeśli brak Ci wiedzy, by “pociągnąć” poważną tematykę bloga, lepiej nie sil się na to. Wyjdzie słabo, a dodatkowo możesz wprowadzić w błąd innych internautów brakiem wiarygodnych faktów lub pomocnych porad. Jeśli idziesz w kierunku profesjonalnej tematyki, sprawdzaj informacje dwa razy zanim z nich skorzystasz, czytaj zagraniczne serwisy (polskie często po prostu z nich “zżynają”), dokształcaj się bez przerwy korzystając z zagranicznej literatury (w polskiej znajdziesz to samo, ale kilka miesięcy później).

#5 Profesjonalizm

Wbrew pozorom ten punkt nie dotyczy tylko “świeżych” blogerów. Nie jest też tylko kwestią profesjonalnego prowadzenia bloga, wartościowych i sprawdzonych treści. Tu raczej chodzi o całą otoczkę związaną z “byciem blogerem”. Coraz więcej przeprowadza się akcji z blogerami, z każdym tygodniem jest ich coraz więcej. Mówi się, że najczęściej to firmy dają “dupy”, przesyłając “śmieszne” oferty i że nie znają realiów współpracy. Okej, jest tak, to prawda. Sam często z tym się borykam. Ale druga strona też nie jest bez winy.

Bywają problemy z profesjonalną komunikacją, często nawet jest problem z uzyskaniem odpowiedzi od blogera na maila przesłanego przez firmę. Zdarzają się kłopoty ze zrozumieniem podstawowych celów biznesowych i wizerunkowych marki oraz jej wartości. Niedbanie o to, co dzieje się w komentarzach pod wpisem – to rzadziej, ale też się zdarza. Niedotrzymywanie terminów działań, słabe rekrutowanie nowych użytkowników do konkursów i angażowania ich w społecznościach internetowych, niekonwertowanie fanów na fanpage’u na potencjalnych czytelników  to także małe grzeszki blogerów. Warto nad tym pracować

To wszystko ma miejsce. Nie twierdzę, że jest to częste zjawisko. Wręcz przeciwnie, raczej rzadkość, ale zdarzają się takie przypadki. W takich chwilach marketerom opadają ręce i dlatego warto dbać o współpracę z firmami, aby przy kolejnych pomysłach na akcje, wracali właśnie do Ciebie. Wiedząc, że jesteś godnym zaufania biznesowym partnerem

Jak tego uniknąć: Po prostu. Stale myśl o swoim blogu jak o swojej firmie, która w przyszłości (albo już teraz) ma dać Ci zwrot z inwestycji, jaką jest jego tworzenie. Nie psuj swojej marki małymi potknięciami, jeśli współpracujesz z firmą daj jej to czego od Ciebie oczekuje (wg ustaleń oczywiście), a nawet więcej. Wróci do Ciebie.

Sum up

Żeby nie było. Każdy z rodzimych blogerów ma na swoim koncie powyższego badge’a (zupełnie jak w Foursquare). Ja także, zdecydowanie. Każdy z blogerów chociaż raz otarł się o jeden z wymienionych błędów. Każdy bloger, który myśli że tak nie było… nie powinien nazywać się blogerem ;) Wszyscy uczymy się całe życie, blogerzy także. Warto więc z każdym dniem robić lepszą robotę i lepiej dbać o swój własny biznes w internecie.

Jeśli chcecie dorzucić swoje kilka groszy, komentarze są Wasze. Wiecie dobrze, jak je wykorzystywać.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1720 dni temu dnia ·
  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1477961571 Maciej Rzepiński

    Dla mnie ważnym elementem jest także świadomość tego, do kogo konkretnie kierujemy nasze treści. Dajemy poznać siebie, ale musimy także wiedzieć mniej lub więcej o naszych czytelnikach.

  • Alirastafa

    prosze, prześlij ten tekst do Kominka. on jest taki słaby. 

  • sylwiapresley

    Bardzo dobry artykuł. Dodałabym tylko, że ważne jest dla blogera (biorącego samego siebie na poważnie) z jakimi markami i agencjami ma do czynienia – nawet na początku „kariery”, gdyż sieć nie zapomina;)  Nigdy, ale to nigdy nie iść na kompromis, ustalać własne zasady współpracy z markami i zawsze brać pod uwagę dobro własnych stron i ich czytelników, a nie tego, co w danj chwili przynosi rynek czy maile od agencji. Dodać do strony sekcję „o mnie” z wyjaśnieniem jakie zasady współpracy Cię interesują a czego nie będziesz tolerować i konsekwentnie to stosować. 

  • http://jestkultura.pl/ Andrzej Tucholski

    Aaa, guest post! W polskich Internetach? Wow! :)

    • Adam Przeździęk

      Andrzej, nie pierwszy to już raz. Sharing is caring. Wait, who said this? ;) 

  • http://twitter.com/KNurska KingaNurska

    Święta prawda. Piszę jako czytelniczka blogów, stale śledząca, co się pojawia nowego… to przyzwyczajenie sprawia, że głowa boli od wyszukiwania wartości spod kołderki lansu i osobistym wynaturzeń niektórych autorów.  (Tak, sama też coś piszę z uwagi na własne potrzeby i nie nazwałabym moich wypisków blogiem – to raczej moja strona).  

  • Keeyanca

    100% true! nie jestem blogerem, ale niestety popełniłam / czasami mi się jeszcze noga podwija nadal /  niektóre z tych błędów przy prowadzeniu swojego profilu na temat architektury wnętrz i wzornictwa przemysłowego. Ale staram się wyciągać wnioski, rozwijaći iść do przodu, aby było lepiej:)

  • http://mackozer.pl/ Krystian Kozerawski

    Choć sam ekspertem od języka polskiego nie jestem i często kaleczę go u siebie na blogu, ale zaczynam rzygać już tekstami w stylu „dobry kontent i jego wiarygodność”. Czy musicie kaleczyć tak język polski Waszą marketingową papką? Czy nie można napisać „dobre i wiarygodne treści”? Jest po polsku i każdy to zrozumie, a nie tylko „gość ze światka”. 

    Ja rozumiem, że pewne określenia ciężko przełożyć na polski (taki np. „Like” z FB, który w zależności od kontekstu znaczy „lubię” lub „podoba mi się”), ale jeśli można równie prosto albo nawet prościej napisać coś po polsku, to czemu nie?

    Przepraszam za zgryźliwość i zrzędzenie, ale ten tekst jest skierowany do początkujących blogerów nie koniecznie piszących o marketingu. 

    A ponieważ od czasu do czasu macham głową dla Szatana na scenie, jak słyszę i czytam słowo „case” to instynktownie rozglądam się za gitarą. W moim światku słowo „case” znaczy futerał. 

    Co do meritum, tekst dobry, choć z drugiej strony, jak ktoś ma ciekawie pisać, a co za tym idzie być dobrym blogerem, to będzie. Wyrobi się sam z biegiem czasu.

  • Chris

    „poprawiaj jakość swoich wpisów”

    Jacku, czy mógłbyś zastosować się do własnej złotej rady?

    • Jacek Gadzinowski

      @Chris – To nie moje rady, ale z pokorą je przyjmuje!

  • http://www.rowerowe-porady.pl/ Łukasz – Rowerowe Porady

    Co do ekspertów – to zdecydowanie najlepiej jest, gdy to ludzie uznają Cię za eksperta. A nie ty samego siebie :D

    Ja bloguję o rowerach już ponad trzy lata i nadal nie uważam siebie za ich znawcę. Jest masa ludzi, która wie o rowerach dużo więcej ode mnie. Ale znajdują się też Ci, którzy wiedzą mniej ode mnie i zawsze chętnie się z nimi dzielę tym co wiem.

  • http://www.zakamarek2013.blogspot.com J.

    Mam nadzieję, że udało mi się zminimalizować / częściowo ominąć te wspomniane wady… Z drugiej strony, walczę teraz np. z nierówną częstotliwością wpisów. Zawsze coś do dopracowania…


Więcej wpisów