Snoras 2011, jesienna zajawka na śnieg


Tagi: , , , ,

Niecałe 400 km od Warszawy, na Litwie – w Druskienikach można znaleźć śnieg! Przypadkiem dowiedziałem się, że otworzono nowy ośrodek sportów zimowych, w krytej hali. I to jaki…  wiec przetestowałem zaraz na spontanie miejscówkę ;) na snowboard.

Zanim jednak dojedzie się jesienią na Litwę, trzeba być przygotowanym obecnie na mega mgły. Zarówno jak dojeżdżałem i wyjeżdżałem ze Snoras, mgła wiła się przez dziesiątki kilometrów. Z czego przy wyjeździe, jechać powyżej 30-40 km/h na drogach bez pomalowanych pasów i poboczy było strach.

Jak już się dojedzie do Druskienik, ogarnąć kwaterę czy jakiś pensjonat nie jest trudno. W ciągu 10-15 min po dojeździe do centrum można coś rozsądnego znaleźć za 50-70 PLN (w przeliczeniu), a jak ktoś szuka czegoś bardziej wypasionego, nie będzie miał problemu. Jedzenie, picie – lokalne klimaty są raczej tanie i dobry obiad czy kolację można zjeść za 15-30 PLN (w przeliczeniu). Miasto raczej spokojne, więc jak ktoś szuka aktywności wieczorową porą to raczej tego tam nie znajdzie. Bardziej to taki polski Ciechocinek dla emerytów i miłośników leczenia się, niż imprezowa stolica sportów zimowych na Litwie.

Sam ośrodek Snoras, ma tak naprawdę dwie części – krytą, pod halą oraz zewnętrzny tor, który pewnie działa, jak spadnie śnieg ;) Wewnątrz czeka całkiem dobrze naśnieżony tor, mały snowpark (boxy, rurki, ściana i air bag rozkładany w ostatni weekend miesiąca) oraz wyciągi. Do konsystencji śniegu trzeba się przyzwyczaić, jest ona dość dziwna więc na początku może się różnie jeździć. Wyciągi trochę dziwnie skalibrowane – orczyk, raczej dla narciarzy (a ustawiony w snowparku), wyciąg krzesełkowy przy wysiadaniu czasem jest walką o miejsce do zjazdu (wąsko!). Ludzi też było sporo, kolejki do nich (wyciągów) mogły wkurzać. A może się po prostu czepiam? To wszystko można mieć na cały dzień za całkiem rozsądną kasę (odsyłam do strony ośrodka Snoras). Na miejscu można dobrze zjeść, wypić piwo czy też wypożyczyć sprzęt, jeśli ktoś przyjechał na spontanie. Generalnie, wszystko jest pod nosem nigdzie nie trzeba daleko chodzić, tylko jeździć na stoku aż do spuchnięcia. Odczułem to mocno, po 5-6 godzinach katowania deski. I pierwszego wieczoru, gdy padłem szybko spać (śpiąc drugiego dnia do południa, heh).

Malkontenci powiedzą, po co jeździć na sztucznym śniegu, gdzieś w hali? Ja odpowiem, na rozruch, na początek sezonu czy po prostu jak brakuje śniegu, Snoras jest bardzo dobrą opcją. Jestem mega zadowolony z wyjazdu. W moim przypadku, rozjeżdżenie po kontuzji to było to czego mi trzeba było. A gdy już to miałem za sobą, zaatakowałem 2 dnia – boxy. Na razie light jibbing, ale ciąg dalszy nastąpi… thx to Pakul!

I szkoda, że w Polsce nie ma takich ośrodków jak ten na Litwie (jeszcze miesiąc temu nie uwierzyłbym, że może coś takiego być, tak blisko). Zamiast Stadionu Narodowego czy innych przybytków dla kopaczy piłki nożnej, można by wiele takich ośrodków wybudować u nas kraju. Pożytek i fun dla ludzi, byłby znacznie większy. Więc, budujmy snowparki a nie Orliki ;)

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2005 dni temu dnia ·
  • http://www.warsawspartans.com/ Butthead

    Myślałem że takie rzeczy to tylko w Dubaju, a tu proszę .. aż się chce na weekend wyskoczyć ;]


Więcej wpisów