Padnij powstań zajawka


Tagi: , , ,

Kontuzja, zwątpienie, różne myśli które chodzą po głowie i komentarze które słyszę. Gdybym to brał pod uwagę, to pewnie zostałbym kartoflem siedzącym przed TV. Ale nie, nic mnie nie zatrzymało.

Przypadki chodzą po ludziach jak to się mówi, wyjazd do Egiptu/Soma Bay nie był dla mnie maksymalnie fartowny. Z perspektywy czasu, mimo dwóch operacji, rekonwalescencji nie żałuje, zawsze to jakieś nowe doświadczenie. A przede wszystkim przesianie u siebie i wokół siebie podejścia do życia.

Może komuś się to przyda co napiszę, może będzie miał łatwiej niż ja w takim przypadku…

Wiele osób pomagało mi i pomaga swoim wsparciem, postawą, radami, powstrzymuje mnie przed zbyt szybkim forsowaniem się czy też pomocą bezpośrednią. Za to wielkie dzięki z tego miejsca! Takie sytuacje jak ta pokazują, na kogo można liczyć a kto patrzy na człowieka z pryzmatu korzyści czy też swojego rozumienia świata, oceniania czyjegoś postępowania. Np. do korpo-zwierzątek nic nie mam, do momentu jak nie zaczynają mi próbować wchodzić w mój świat i moich pasji. Nie wiem czy mam stan umysłu surfera, może nigdy go nie będę miał , może samo przyjdzie. Ale zawsze żyje po swojemu i taką samą zasadę stosuję do innych „żyj i pozwól żyć innym”. Wolę pogapić się w windguru, na filmy z zajawkę czy spotkać się i pogadać o planowanych wyjazdach. Brakuje mi aktywności, ruchu… nie potrafię siedzieć jak kartofel przed TV. Głupieje od bierności, głupieje bez wody.

Nie będę opisywał 2 operacji – w ciągu 2 tygodni, pijanej polskiej służby zdrowia, chodzenia w gipsie przez 6 tygodni… bo po co? Nie jest to ciekawe. Ciekawsze jest to, że 2 dnia po operacji powiedziałem sobie zdecydowanie, że wrócę na wodę i na śnieg tak szybko jak będzie to możliwym. Jasno postawiony cel, pozwali mi motywować się i być świadectwem przed samym sobą. Żeby nie ze świrować bez ruchu kompletnie, pozostają: ćwiczenia+rehab, filmy (gdzie wizualizuje sobie rzeczy do zrobienia), odwiedzić czasem Hel, czy zrobić zajawkową sesję zdjęciową.

Jest więcej niż trochę bólu czy ograniczeń psychicznych. Ale częściowo wynika to ze stanu umysłu, czy też chemii którą musiałem pochłaniać w trakcie operacji czy kilka tygodni po niej. Częściowo pomogły składniki naturalne (zastępowały powoli chemię), które są o wiele zdrowsze dla organizmu. Ważna też jest dieta i suplementy – kolagen, wapno, przyspieszacze odrastania tkanki miękkiej. Dieta/żywienie, nastawiona na „czysty” organizm, utrzymanie wagi. W moim przypadku, nawet oznaczało to kilka kilo mniej, ze względu na chudszą prawą nogę i łydkę. No, i unikanie %%% ;) jak myśli się o szybszym zrastaniu kości i miękkich tkanek.

Postanowiłem że wyleczę się do czasu wyjazdu do Brazylii w listopadzie. Gdzie odzyskam część kite sezonu z tego roku i gdzie przynajmniej wieje na 80% ;) Wcześniej na luzie rozpływać się w Egipcie lub na Helu. A w międzyczasie spróbować surfa we Francji. Jeszcze nie zdecydowałem, ale chyba strapy pójdą do lamusa, na rzecz strapless lub butków wake.

Na razie koncentruje się na rehabilitacji, która idzie zgodnie z planem, a nawet jest przekraczana:
- 3 dni po operacji pracowałem, byłem w biurze w którym pracuje
- 3 tygodnia w gipsie zacząłem jeździć samochodem
- 5 tygodnia pływałem na basenie w gipsie
- po zdjęciu gipsu, od razu jeździłem samochodem
- 2 tygodnie później, zacząłem chodzić po schodach
- tydzień później, odrzuciłem kule
- w zeszły weekend trzasnąłem 15 km na rowerze (light), teraz 30 km kolejnej niedzieli
- pracuje nad równowagą na trick board’zie (nie łatwe jak prawa noga słabsza)

Plan dalszy? Jak dobrze pójdzie:
- za chwilę wsiadam na longboard na poważnie
- niedługo/wrzesień light na wodzie z kite
- jak będzie po drodze spróbuje wake ;)
- basen na okrągło, przeplatany siłką, rower na light
Spokojnie bez forsowania się. Konsekwentnie do przodu.

A gdybym słuchał konowałów…12-15 mcy rehabilitacja!

Gdybym, nie znalazł dobrych specjalistów /lekarzy i rehabilitantów/, dzisiaj pewnie byłbym dalej w gipsie lub pół roku chodził o kulach! Metal w nodze? To tylko rok, a zresztą można się przyzwyczaić.

Dlatego, nigdy nie słuchajcie w 100%, ludzi którzy nie zawsze wiedzą o leczeniu ludzi aktywnych sportowo. Lepiej też popytać tych, którzy aktywnie ten sport uprawiają. Co człowiek – to historia i można wypośrodkować coś dla siebie. Warto też trafić do dobrych rehabilitantów…

Co dalej?
Brazylia i kolejne dobre sezony, bo jest jeszcze tyle do zobaczenia i zrobienia. Odpowiedni flow tylko złapać i płynąć na nim. Wymiataczem być nie muszę i nie będę, ale radość z tego co robię będę miał. Dam radę! Co ma być to będzie. Będzie sponsor na wyjazdy czy nie, i tak pasja jest, wyjazdy, pływanie czy skoki.

To jest właśnie pasja, którą każdy z nas w sobie ma. Warto by jej nie tłamsić w sobie. Z doświadczenia swojego życia, mogę powiedzieć, że nie warto tego robić ;) A już na pewno nie dać jej zabić w sobie, bo pozwolimy na małe kompromisy.


*zajawka – stan permanentnego zanurzenia w swojej pasji.

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2110 dni temu dnia ·
  • http://www.martaeichstaedt.com Marta Eichstaedt

    Dobre wieści! Cieszę się, że się tak szybko udało.

  • http://www.internet-consulting.pl AP

    C U on HELL!!

  • xero

    no, ja chodziłam bez więzadła trzy lata, zaliczyłam dwie rehabilitacje i trzy powtórne skręcenia, zanim znalazłam świetnego ortopedę sportowego. niestety moje zwyrodnienia są nieuleczalne, tym bardziej się cieszę, że udało się uniknąć mojej cierpiętniczej drogi ;)

  • http://orest.tabaka.eu Orest Tabaka

    Bardzo podoba mi się zalecenie, by słuchać ludzi, którym zależy by „nas postawili na nogi”. Z kontuzjami nie warto chodzić do lekarzy rodzinnych i innych, bo ich zaleceniem często jest „oszczędzać się”. Tu trzeba lekarzy sportowych i ludzi z jajami i „trickami”. Dobrze słyszeć, że na takich trafiłeś i pomagają Tobie przy dochodzeniu do sprawności :)

    Ciśnij, ciśnij! :)

  • bracuru

    „Przez 5 minut przeżywam więcej niż inni przez całe życie” kupuje to motto

    Z takim nastawieniem szybko sie wyliżesz. Brawo!
    Do zobaczenia gdzieś nad wodą…

    Marek

  • razor

    noo..widze Clexane był grany (właśnie się nim raczę), crash na poważnie

    • Jacek Gadzinowski

      tego kłucia nim dzybko mialem dosć ;) a jak u ciebie, szybko z tego wyjdziesz?


Więcej wpisów