Opa Valmeinier style


Tagi: , , ,

Po dłuższej przerwie od snowboardu, czas wrócić na śnieg. Tym razem wybrałem się do Valmeinier, w francuskich Alpach.

To nie jest wyprawa dla mięczaków, 25 h autokarem robi swoje (skorzystałem z oferty Zerogravity). Integruje ostatecznie i wystawia na próbę najlepsze charaktery. Ale się udało dojechać, a po drodze miałem tylko wątpliwość czy na pewno „jest tam śnieg”? Pogoda w Europie raczej była wiosenna, na szczęście na ponad 1500 m było śniegu w sam raz. No może nie tyle, żeby była rozpusta ;)

Część dzienna wyjazdu to było sprawdzanie „francuskich tras”, często w dość słabym standardzie. Zwłaszcza po godzinie 14, były już mocno zjeżdzone. W porównaniu do np. Laax, standard ratrakowania w Valmeinier jest o wiele niższy. Może to też kwestia ilości śniegu, naśnieżania i ilości ludzi (było przecież tnie od 90 do 150 cm). Freeride może nie był wybitny, ale było kilka ciekawych miejsc które można było stestować, zwłaszcza jak spadł nowy śnieg. Kilka pionowych ścian jest, szkoda tylko że wywianych, z korzeniami i skałami.

Ilość tras, nie była jakaś powalająca i były dość od siebie odległe. By znaleźć coś lepszego, trzeba trochę się najeździć wyciągami. Czasem, gdy źle się zjechało i trzeba było wrócić, powrót trwał 30-40 min! Ale też miało to swój urok.

Większość jednak czasu spędziłem w okolicach snowparku na hopach, boxach i railach. Kilka nowych trików „siadło”. Nie było może ich dużo ale można było się na nich „skatować”. Nie było też tam tak dużego tłoku jak na trasach, gdzie czasem na bardzo wąskich odcinkach mijało się 3-4 ludzi. Generalnie też w Valmeinier dominowali narciarze, snb troche jakby tu mniej.

Generalnie z warunków śniegowych, infrastruktury jestem zadowolony. Owszem było kilka niedociągnięć o których wspomniałem, ale nie rzutują one na całokształt. Valmeinier jest fajną miejscówką, bez blokowisk znanych z Alp. Aczkolwiek… są lepsze miejsca.

Jako że był to wyjazd stricte sylwestrowy i rozrywkowy, ważna była też część popołudniowo/nocna, ale nie będę tu o tym pisać ;) Co działo się w Valmeinier – zostaje w Valmeinier. Ważne że ekipa była zacna, z pokoju 317! Będzie trzeba powtórzyć nasz wyjazd. Zerogravity też „dało radę” organizacyjnie.

BTW. Bożenka style, Andrzej – gratuluje editu z wyjazdu!

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1566 dni temu dnia ·

Więcej wpisów