Kite zmienia ludzi?


Tagi: , , , ,

Co to za pytanie retoryczne. Oczywiście, że tak.  Różnych opowieści słuchałem w przeszłości, ale nie wierzyłem. Do momentu jak nie wpadłem w zajawkę ;)

Wiatr… to ostateczna granica, z którą się trzeba zmierzyć. Nie umiejętności, bo każdy na kite znajdzie coś dla siebie, nie każdy będzie pros – nie o to w tym chodzi. Wieje, nie wieje, okiełznasz wiatr lub nie. Czerpiesz radość z własnych przeżyć.

Woda, śnieg, przestrzeń… uspakaja mnie, daje inną perspektywę której nie dają sporty bardziej „staromodne” – typu pływanie, bieganie czy rower. Tam już nie miałem fun’u, męczyły mnie one i nudziły. To był jak urobek w kopalni. Potrzebowałem nowych wyzwań.

Wiek… a co to za wymówka? Wiadomo, pewnego poziomu umiejętności się już nie osiągnie, ale jest tyle do zrobienia, tyle kierunków do odkrycia (wave, skoki, race, wake, freestyle etc), że latami można mieć swoja zajawkę którą się rozwija. Mogę tylko żałować, że stanąłem na desce kite czy snowboardzie dużo wcześniej. Ale, to najpierw trzeba sobie w głowie poukładać.

Umiejętności… jestem na początku drogi, cisnę progres na swoje tempo. Raz szybciej, raz wolniej. Prosem nie będę, daleka droga przede mną do osiągnięcia przyzwoitego poziomu. Wychodzą z czasem kontuzje z młodości, obicia, złamania, sporty które się uprawiało. Ale wali mi to, nawet jeśli poskręca mnie jeszcze bardziej, ważniejsze jest to co teraz i dzisiaj się przeżyje, jak będzie można powiedzieć w przyszłości „co się zrobiło”.

Miejscówki, spoty… siedząc za biurkiem, gapiąc się ciągle w TV i Facebooka traci się kupę czasu, nie zawsze produktywnie. A może nawet, wręcz otumania. Traci się perspektywę. Człowiekowi lat przybywa, a jest tyle miejsc do zobaczenia, tyle rzeczy do zrobienia, tyle ludzi do poznania.

Ludzie… indywidualiści, charakterni, żyjący własnym życiem. Czekający na wiatr, wpatrujący się w windguru czy filmy z wyjazdów, w oczekiwaniu na kolejny wyjazd do Brasil, Egiptu czy innej miejscówki. Cisnący progres, triki, lub pływający dla przyjemności, dla siebie. Dzisiaj tu, jutro tam, bez granic.

Dystans… tego brakowało i brakuje mi często w życiu. Pogoń za czymś, ale za niczym. Uczę się na nowo dystansu, nie zawsze mi jeszcze wychodzi, przebija się korpo zwierzę czasem. Musi czasem trzepnąć nieźle w głowę (prywatnie) jak u mnie, by czasem zmiarkować, że może i musi być inaczej. Podobno jestem kontrowersyjny, bo mam swoje zdanie lub jestem „demiurgiem”. Tak pewnie na swój sposób jest, ale wole być „fioletową krową” niż wyblakłym krawaciarzem, bez pasji i swojego sensu życia. Musi być czas na zajawki!

A jak mi ktoś jeszcze raz powie, że kitesurfing, snowkite lub snowboard jest kontrowersyjny, niebezpieczny lub dla bezmózgów, może uznać że nasza znajomość automatycznie się skończyła. Mój wybór.

Anyway, kite & snb – ja już w to wsiąkłem.

Jeszcze neofila, ale przyjdzie i mój czas ;)

Zmiany, zmiany, zmiany…

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 2294 dni temu dnia ·
  • http://borsunio.ownlog.com borsunio

    tak trzymaj Jacku! to co nas wyróżnia to pasja bez której nie możemy żyć…

  • Agnieszka

    Jacek,
    masz rację że zmienia, daje kopa, pozytywnie spowalnia i pozwala indywidualnie odnaleźć się w rzeczywistości :]

    nie byłabym sobą jakbym nie napisała, że nie zgodzę się że kajt nie jest niebezpieczny. to bardzo ogólne twierdzenie, które oczywiście robi dużo dobrego, ale jednocześnie tyle samo może zrobić złego. wg mnie kajt to sport ekstremalny ponieważ lekceważąc jego podstawy, kwestie i zasady bezpieczeństwa możemy zostać zaskoczeni ekstremalnymi konsekwencjami. super by było, żeby każdy z nas na spocie – czy dopiero zaczyna czy jest pro – zawsze był świadomy że może być niebezpiecznie :]

    ..żeby zawsze dobrze wiało :]
    Agnieszka

    • Jacek Gadzinowski

      @Agnieszka:
      Extremalne jest wszytko, co robimy – wtedy gdy nie zachowujemy umiaru.

      Nie poczytywałbym wiec kite jako coś groznego, raczej skupił sie na tym czy przestrzega sie po prostu zdrowego rozsądku.
      Jesli nie przecenia sie swoich umiejętnosci, bacznie obserwuje, wodę, wiatr i innych na wodzie wtedy moża czerpać samą przyjemnośc KS.

      Wiec czerpmy to co przyjemne, żyjmy ta chwila i siła wiatru ;)

  • siema!

    Pozdrowienia z Cape Town. W pracy za biurkiem po 10 latach „robienia kariery” cos komuś nie pasowało i nieoczekiwanie zostałem bez pracy. Decyzja o dłuższym wyjeździe z Polski w poszukiwaniu wiatru zapadła dość szybko. Już ponad 3 miesiące zmagam się z falami gigantami, wiatrem o sile tornado i własnymi słabościami. Tutaj faktycznie wiatr głowy urywa i czasami brakuje latawcow <3m. Do zobaczenia latem na Helu!!!!

    ps
    kiters evolution – awesome!! Masz to może w lepszej rozdzielczości?

    • Jacek Gadzinowski

      @seba:
      super sprawa, to tylko pokazuje, że można jak tylko się chce. kwestia chęci i posiadania „jaj”.

      http://www.freaksoffashion.com/evolution/ – tutaj wersje na snb, kite, surf i skate ;)
      Można coś większego też zamówić na ścianę.

      H5, na Helu.


Więcej wpisów