Grecki kite style czyli XPC Camp


Tagi: , , , , , , ,

Już w zeszłym sezonie planowałem trening w Prasonisi, tym razem udało mi się znaleźć dobrą ofertę na PRO Camp Powered by Kite.pl, z Łukaszem Ceranem

W moim przypadku, nie mam zbyt wiele czasu by trenować freestyle na kite (m.in. z Warszawy jest trochę kilometrów do przejechania nad morze przy chimerycznych warunkach wiatrowych na Helu), jest też praca, klienci i firma która jest dla mnie ważna. Tak więc liczy się każda godzina na wodzie dobrze przepracowana pod okiem doświadczonego instruktora/trenera. Stąd decyzja o uczestnictwach w PRO Camp (treningu skupionym na konkretnych celach sportowych). Dla jasności korzystam z tych które są obecnie dostępne na rynku ;), są wartościowe w rozwoju – mając na uwadze swój cel sportowy.

Od pewnego czasu jak czytaliście na blogu, mocniej pracuje nad swoją kondycją, zmieniłem dietę oraz ćwiczę poza wodą (siłownia, basen, kiteromming, rozciąganie, gumy czy TRX). Kitesurfing na poziomie „ponad rekreacyjnym” wymaga trochę więcej poświeceń i dobrego przygotowania by osiągnąć jak najwięcej postępów na wodzie. Zacząłem poważniejszy trening od campów z Victorem Borsukiem (możecie przeczytać o tym w relacjach – WietnamEgipt), gdzie zrobiłem solidną podbudowę do dalszego rozwoju. W zasadzie też zakończyłem rehabilitację kostki (po kontuzji która mnie trochę czasu i zdrowia kosztowała) i mogę już trenować na 100% swoich możliwości.

Wyjazd na grecką wyspę Rodos (Prasonisi), rozpoczął się od perturbacji z lotem. Exim Tours nie popisało się i ich obsługa klienta pozostawia wiele do życzenia. Postanowiłem nie kontynuować tego wątku szerzej, jako że uznałem że mniej-więcej rozliczyli się ze mną w postaci darmowego przewozu bagaży sportowych w obie strony.

Na miejscu jednak wszystko było już OK. Hotel w Genadi, wynajęte samochody i fajna ekipa z którą trenowałem każdego dnia. Atmosfera samej wyspy, brak pośpiechu, „zakupy na zeszyt” w sklepie Kiki, panująca przyjazność szybko odpowiednio nastraja do treningu i skupienia się na tym co jest najważniejsze, czyli pływanie i podnoszenie umiejętności.

Spot, czyli miejsce w którym pływaliśmy był nie zatłoczony tak bardzo jak to bywa w miesiącach letnich –lipiec i sierpień. Natomiast liczba turystów na brzegu plaży i wchodzących do wody była dość duża i trzeba było na nich uważać przy skokach ;) Z ważnych informacji, nie było połączenia plaży z wyspą, tak więc wody dwóch mórz ciągle się przelewały w zależności od kierunku wiatru przez przesmyk, tworząc prądy i przesuwając dno, piasek. Trzeba było mieć to na uwadze pływając tam i dobierając to miejsce pod trening.

Formuła treningu typu PRO Camp to zajęcia całodzienne. Od porannej rozgrzewki, poprzez rozciąganie, przygotowanie właściwe sprzętu, metodyczny trening na wodzie oraz na kiteroomingu gdy był słaby wiatr, wieczorne omawianie zdjęć i filmów wraz poradami i korektą ew. błędów.

Procamp na tyle był efektywny, że udało się „otworzyć” nowe dla mnie triki i umiejętności: raley, kiteloop, pływanie strapless i słabo wiatrowo oraz w butach – raley oraz powtóka nieśmiertelnych backrolli ;). Są to rzeczy często z „innej bajki” ale liczy się dla mnie wszechstronność, bo to też otwiera horyzonty i daje pewność na wodzie. Poza tym dokonałem korekty błędów wynikłych z samouctwa które powtarzałem i nie pomagały. Były też dodatkowe rzeczy na kiteroomingu , także oldscholowe triki. Lepszy dobór latawców na zmieniające się warunki.

Ja też trochę wolniej łapię nowe rzeczy i triki, bo mam się już swoje lata, nonszalancję (ha ha ha) i przejścia po kilku poważniejszych kontuzjach… ale mam co ćwiczyć przez najbliższy czas, jak ew. podejście do combosów (łączenie ewolucji) z trików, które poznałem czy wcześniej pływałem. I to jest fajne wyzwanie przez następnym tego typu treningiem. Czeka mnie zatem solidny trening nad powtarzalnością ewolucji na wodzie, by utrwalić już nauczone manewry by na kolejnym Pro Camp uczyć się nowych rzeczy. Tak więc plany na lato i jesień są konkretne!

Fajne było to, że mogłem też z boku patrzeć na innych jak robili postępy z każdym dniem. Każdy zrobił coś nowego i wyjechał z kilkoma nowymi trikami. Pływanie i trening był każdego dnia – kiterooming czy też słaby czy mocny wiatr – zawsze było co robić. Wyjazd był nastawiony na obóz sportowy bez chilloutów , taryfy ulgowej nie było. Świadczy o tym, że kilka dni czułem zmęczenie po przyjeździe. Nie oszczędzałem się też, ilość upadków musi być. To normalne jak chcę się zrobić coś więcej. Sztuka robić to z głową np. na słabszym wietrze i wolniejszym latawcu.

Co do pływania – pływałem każdego dnia bo miałem dobry set (zestaw) latawców – rozmiar 9,12 i 17 (Ozone Zephyr). Te 17 m wymaga osobnego komentarza, bo pozwala na pływanie na słabszych wiatrach (są tacy którzy mówią że nie jest to „modne”)

1. 17tki latawce były czymś nowym na Prasonisi . Ludzie się dziwili „po co nam to” a potem patrzyli z brzegu z zazdrością jak my codziennie pływamy a oni siedzą na plaży.

2. Jeszcze miesiąc temu lub dwa nie tknąłbym latawca większego niż 12 m. Najpierw spróbowałem Naish 14m, a teraz 17m Ozone Zephyr. I myślę że częściej będę go brał na Hel oraz wyprawy po świecie, jako back up gdy będą słabsze dni z wiatrem (7-20 kns).

Ze sprzętu wspomnę że wymieniłem pady/strapy w moim Nobile, na Air Force Besta. I tak już zostanie ;) Trzymają się bardzo dobrze stopy przy skokach na mojej desce NHP Nobile. Pianka Mystic z Hydrosfery, to był kolejny dobry wybór. Żadne tam szorty na pianę. Ciepełko jest i nie ma co bać się gleb czy dłuższego pływania.

Czas treningu na Rodos szybko minął aż żal było wyjeżdżać. Były dni z mocniejszym wiatrem i te ze słabszym. Był to jeden z bardziej intensywnych wyjazdów które zaliczyłem. Jak policzyłem sobie ilość skoków, powtórzeń, ilość godzin na wodzie czy treningu czy też upadków gleb – szybko osiągałem historyczne rekordy ;) Na pewno też muszę trochę „mniej się spinać”, ale to wynika z mojego ambitnego podejścia do życia i tego co robię. Kolejna nauka która nie pójdzie w las.

Moim zdaniem warto wybrać się na kolejne edycje PRO Campów! Freestyle nie jest tylko domeną młodszej części populacji jak się można przekonać na własnym przykładzie :) Jeśli oczywiście tylko chce się tego dokonać. Pora odkłamać sytuację „nie da się”, „za pożno”, „nie dam rady”.

Dziękuje ekipie która ze mną trenowała, mam nadzieje że jeszcze spotkamy się na wodzie. Także Łukaszowi za cierpliwość i podejście na luzie + konsekwencje. Wiem już, że Prasonisi będzie tym miejscem gdzie będę wracał na treningi, tu można zrobić dobry postęp w umiejętnościach.

Zdjęcia z treningu ekipy zobaczycie w tym LINKu oraz tym LINKu. Relację z Prasonisi także przeczytacie na Kiteforum.pl , z poziomu młodego zawodnika Ryśka który podnosił tam swoje umiejętności.

Pasje sportowe Jacka wspierają:
Ozone Kites Polska, Nobile Kiteboarding, Hydrosfera/Mystic, GoPro, Kite.pl

——————————————————–

Słowniczek

Raley  - FILM

Kiteloop – FILM

Backroll – FILM

Pływanie strapless – FILM

Kiterooming – FILM

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1403 dni temu dnia ·
  • ania

    bylam tam, super miejsce

  • basia

    super place! praso rulez!


Więcej wpisów