Brazylia 2012, czyli powtórka z kite rozrywki


Tagi: , , , , , , , ,

Spisywanie relacji zawsze jest trudne, chyba raczej powinno się je robić na bieżąco. Ostatnio też jakoś złapałem „chill” co do bloga. No, ale wracam.

A więc Brazylia, miejsce które jest zawsze rajem dla każdego kto szuka aktywnego wypoczynku na wodzie ( kitesurfing ), ceni sobie dobry wiatr, ciepły klimat i atmosferę na luzie. Owszem nie jest to tanie miejsce, przelot też „trochę kosztuje”, ale jeśli przeliczyć ilość tego po co się tam jedzie – czyli pływanie na kite /jakość pływania i czas pływania/, na oceanie czy na lagunach, jest to miejsce bezkonkurencyjne.

Więcej zdjęć znajduje się pod tym linkiem oraz Kite.pl

Więc odwiedziłem Cumbuco z Kite.pl. W tym roku warunki wiatrowe były jak na listopad i grudzień lepsze niż rok temu. Nie było praktycznie dnia by nie było wiatru, w moim przypadku na latawce 9-12 m. Bywało i tak że, rozmiar 9m był za duży. Równy wiatr, szkwały (?) praktycznie znikome (chociaż są tacy co powiedzą że przeszkadzają). Co do wody /ilości/ na lagunach, było jej w tym roku mniej ze względu na dłuższą suszę. Ale nie przeszkadzało to za bardzo w pływaniu, chociaż łatwo nie było.

Sprzętowo. Sporo testowałem. Pływałem też po płyciznach /5-10cm/ na desce Cabrinha Custom 140 cm, która ma krótkie finy. Równie dobrze można było je odkręcić, komfort pływania w zasadzie ten sam. Inaczej niż na desce z większymi finami się ostrzy, jest ona przeznaczona raczej dla dłużej już pływajacych.  Na ocean też „dawała radę”. Poznawałem lepiej swoje „klubowe” latawce (Ozone C4 – 9 i 12 m), z każdą wypływaną godziną. Ozone C4 sprawował się dobrze i jest solidną produkcją. Co ważne odporną i trwałą na ostre użytkowanie i katowanie. Dobry jest też na mój obecny poziom umiejętności i daje komfort progresu (postepów na wodzie). Jestem wciąż pod ich wrażeniem. Testowałem też pływanie w butach wake’owych, co jest zupełnie inna jakością pływania (którą bliżej poznam w 2013), niż tradycyjnie w strapach (deska kite) oraz zestaw deska Clash z latawcem Airush Razor (thx to Ziomek). W końcu trzeba zobaczyć różne opcje i wypośrodkować sobie opinie. Pływanie, na różnym sprzęcie pozwala ocenić swój obecny sprzęt, porównując go z parametrami innych.

Jako że stawia się na „sprawdzone szlagiery” głównie pływałem na Caipe /kałuża/, gdzie jest słodka woda na lagunie. Tak więc wszelkie skoki zakończone „glebą”, nie bolą tak jak na słonej wodzie w oceanie. Nie mówiąc już o oczach. Kałuża jak kałuża, jest specyficznym miejscem do pływania. Jest tam „rytm”, każdy w zasadzie powinien znać swoje miejsce /umiejętności, pora pływania, mijanie się/. Da się coś więcej porobić (skoki i trening), ale trzeba mocno uważać na ilość miejsca i zachowanie innych pływających na spocie.

Dobrą odskocznią jest jednak ocean, zupełnie inna jakość pływania. Zrobiliśmy sobie z ekipą trip do Paracuru (thx to Przemass) i stestowaliśmy tamtejszy spot. Idealne warunki pływania, dużo przestrzeni, większe zafalowanie które zaczęło się tworzyć na przypływie. Zwięczeniem wyprawy była „kolacja u Francuza” – ślimaki, steki, ryby – pełen „wypas” oraz powrót buggy (z którym i tak były przygody – pchanie, awaria na plaży no i nocny powrót).

Wracając do pływania – jest też tak, że nie należy też przesadzać. Człowiek będący „na głodzie”, szybko może się „zajeżdzić”. Lepiej rozłożyć sobie pływanie na kilka krótszych sesji (okresy) pływania. Inaczej bez planowania, po 4-5 h pływania po kilku dniach można kompletnie stracić chęć do pływania. Ja takie okresy też miałem, zwłaszcza jak przesadziłem z ilością czasu spędzonego na wodzie czy kolejnych prób skoków, które sobie ćwiczyłem. Wtedy, warto dać sobie odpoczynek i zrelaksować się. Inaczej nie chce się pływać (dziwne co?).

Z relaksem na miejscu nie ma problemu. Jest dobre jedzenie, fajne miejsca gdzie można zjeść. Trzeba jednak uważać, bo nie zawsze cena idzie z jakością czy smacznością jedzenia. Równie dobrze można za 10 reali mieć pełen „wypas”, który obok kosztuje 50-70 reali. (1 real = 1,6 PLN). Brazylia była tania, ale to było kiedyś. Pod względem cen zrobiło się tam dość drogo. Zawsze jednak można najeść się „patykami z mięsem” czy serkami za 2 reale i popić mineralką ze sklepu ;) Też da się przeżyć oszczędnościowo.

Ale, nie o to chodzi… jak się jedzie z ekipą (w końcu „człon rakiety” się uformował), to reali się nie liczy. Restauracje odwiedzone (steki!), Muda zaliczona (IMHO – miejsce z najlepszym acai w Cumbuco), skrzynia „umarlaka” (drinki na plaży) reaktywowana, cachaca skonsumowana. Tradycji stało się „zadość”.  W Brazylii czas płynie mega szybko, jest ciepło - codziennie po 28/30C. Rytm – śniadanie – pływanie – chillowanie – pływanie – chillowanie – pływanie – chillowanie – jedzienie i picie – chillowanie – sen jest normą do której człowiek się szybko przyzwyczaja. Nie zauważa się jak mija tydzień i kolejne. Trzeba uważać żeby nie stracić kontroli czasowej.

Popływali, pobawili się ale minęło. Żal było wyjeżdżać z Brazylii…. Ekipa, była zacna (ah, rakieta V1). Za rok? Chyba już czas ruszyć tyłek i jechać na objazdówkę, czyli kite safari lub poszukać nowych doznań. Jest tyle nowych miejsc do zobaczenia. Jeri nadchodzę ;) Pora też wchłonąć trochę cachacy i acai na innych plażach. Mniam!

Niedługo też napisze o swoich planach sportowych na 2013 a są one jak to się mówi „grube”.

 

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1590 dni temu dnia ·
  • http://twitter.com/marjan_pl Marcin Janusz

    Czytam, oglądam foty i już zazdroszczę! Kiedyś muszę spróbować Kite, zarażasz pasją ;-)

  • http://www.facebook.com/bazyllia Bazyl Lia

    aż oczy się śmieją:) po prostu raj

  • Dajmio Marketing

    Po prostu raj :)

  • Klaudia

    Byłam w tych miejscach na kite wiele lat temu, ale widze że nic się nie zmieniło, no oprócz cen :) Mega wspomnienia! Dzięki za fantastyczną relację ! :)

  • http://kitetrips.pl/ www.kitetrips.pl

    To naprawdę najlepsze miejscówki kitesurfingowe na jesień, szczególnie od września do grudnia. Byłem w październiku i wiało prawie codziennie. Na południu kraju nie było juz tak dobrze z wiatrem. Północ to najlepsze miejsce żeby popływać na płaskiej wodzie lub zrobić kurs kitesurfingu.


Więcej wpisów