2013 on the board – podsumowanko


Tagi: , , ,

W tym roku postanowiłem bardziej skupić się na kite i wake treningu, poprawić styl czy też skończyć z moją kontuzją. Nie wszystko się udało, ale i tak rok uznaje że zakończył się pozytywnym bilansem. I dał mi sporo do myślenia.

Początek roku upłynął mi na doprowadzaniu się do stanu używalności. Wciąż dawała mi się we znaki prawa kostka, kontuzja z 2011. Na tyle poważna, że rehabilitację kontynuuje do dzisiaj co jakiś czas pojawiając się na wizytach kontrolnych. Niestety, tak to już jest – raz złamane i zrośnięte będzie obcierać się na całe życie. Ale zapominam o tym 100% gdy zaczynam pływać lub wychodzę z rehabilitacji u Bartka Szpota.

W lutym udało pojechać mi się do Vietnamu. Pierwszy raz w Azji i to dalekiej. Bardzo fajne i przyjemne miejsce, przyjaźni ludzie i wspaniała kuchnia. Warunki do pływania raczej wymagające i kto nie pływał na przyboju i falach nie będzie raczej zadowolony z tego miejsca. Trenowałem z Victorem Borsukiem w Mui Ne, który podpowiedział mi kilka sztuczek jak radzić sobie w takich warunkach i jak zacząć przygodę z freestyle. Ja raczej wcześniej pływałem rekreacyjnie, ale teraz chciałem coś więcej osiągnąć. Victor też jest spoko gościu, ma smykałkę do tego co robi i tak jak ja lubi podróże. Pojechaliśmy też  na trening do Soma Bay, tym razem nie miałem szczęścia do wiatru. Mój 12m Ozone latawiec użyłem raz, a później… gdyby nie pożyczony Naish 14m od Victora, to mógłbym pozostałe dni już siedzieć sobie w hotelu i pić drinki. Coś jednak udało mi się popływać i to w ulubionym moim spocie, gdzie kiedyś rozwaliłem się :))

Później dłuższa przerwa… tradycyjnie zimny maj na Helu ;) Pływanie na słabym wietrze i nocleg w piance, bo po co pamiętać o ciuchach albo śpiworze. Lubię tą krioterapię i pustą zatokę. Wtedy też zacząłem pływać na dużych rozmiarach kite. 17m? Już nie było mi groźne ha ha, pierwsze wypinanie z haka. Trening, trening – siłownia, basen, berety i drążek. Pływanie to nie tylko przypadkowe wyjście na wodę. Ale przygotowanie by być w formie! W czerwcu udało mi się wreszcie popływać w cieple. Zgadałem się Łukaszem Ceranem aka Księciem na jego camp i wcześniej na trening. Czas w końcu było się zacząć wypinać z haka i ten plan zrealizowałem 100%. Siadły triki, polubiłem atmosferę Prassonisi. Gdybym mógł, pewnie dłużej bym tam został. Czas biegł tak szybko, ale to też zasługa Księcia który każdego dnia czy wiało czy nie, potrafił dobrze rozłożyć trening. Czy to kiterooming, czy to pływanie na słabym wietrze czy już normalny trening. Dobry czas i dobry trener!

Początek lata to też dla mnie ważny czas prywatnie, rozmowa z dziennikarzem natemat.pl w kwestii korporacji. To tym tekście zagotowało się a kilku „korpoludków” mnie wyklęło jako wroga publicznego korporacji.  No cóż poradzę, nie mam wyparzonej gęby. Zresztą później, weszłam w polemikę z dziennikarzem natemat.pl, ale to już w temacie głupot które były pisane na temat tego czym jest polska „surf kultura”. Kontrę trzeba było dać,  zwłaszcza jak psują wizerunek kite czy wind, zgody na to nie może być.

Wracając do sezonu… W lato dość dużo wiatru na Helu było, niestety nie zgrało się to z moją pracą i projektami które musiałem zrobić by była kasa na wyjazdy. A gdy już mogłem pojechać były takie dzikie tłumy, że w niektórych miejscach nie dało się po prostu sensownie pływać. Ale nic to, znalazłem i przetestowałem kilka miejsc które w przyszłym roku będą ok, do spokojnego treningu freestyle. Popływałem też w Rewie więcej i jest to całkiem fajne miejsce. Cypel 100% ok.

W międzyczasie przez lipiec i sierpień mocno katowałem wake (jako uzupełnienie do trików na kite – dzięki Księciowi który mi sporo wytłumaczył). Ale przesadziłem przez swoją głupotę, skutkiem czego na którejś z wieczornych sesji gdy już nic nie było widać i sam katowałem triki, zrobiłem solidną glebę. Trochę pobolało, myślałem że jest OK. No nie było, 3 tygodnie w najlepszym czasie sezonu miałem stracone. Naderwałem mięśnie brzucha i co się jakoś ułożyło, to wystarczył jeden mocniejszy skok z krawędzi i znowu bolało. Maści, masaże i taping. Do Rodos we wrześniu jakoś się wykurowałem.

We wrześniu udało mi się ponownie popływać na campie XPC u Księcia. Tym razem znacznie bardziej było zatłoczone Prassonisi bo tłumy się zjawiły wystraszone tym co w Egipcie. Ale dało się wyczekać dobry moment, by solidny trening zrobić. Więcej nad krawędzią popracować, stylem i powtarzalnością trików. Wreszcie katować triki na 8 i 12 m latawcach które zacząłem testować na nowy sezon – Ozone Catalist.

Październik i listopad przygotowywałem się do autorskiego projektu video, nad którym zastanawiałem się od dwóch lat. W końcu zebrałem materiał z Rodos i 3 lat z kite, wypuściłem dwa filmy pokazujące kite od strony life style i dobrej zabawy a nie powtarzanych sekwencji trików. Całkiem dobrze się przyjęły, każdy z nich obejrzany został powyżej 17 i 12 tysięcy razy. Tak więc odwrotu nie było, zadebiutowałem z projektem video na Blog Forum Gdańsk, występując w piance ;) co mocno niektórych zaskoczyło – zwłaszcza że przeważały tam garnitury i tradycyjne stroje . O czym mają być filmy? Wywiady, rozmowy ludźmi zajawek, filmy wyjazdowe i life style oraz sporty. Tak by inspirować ludzi, że jest inna droga życia niż syndrom „dnia świstaka” i praca w korpo-firmach.

Pod koniec listopada i w grudniu byłem w Egipcie. By robić materiał video ale też by zobaczyć jak ma się sytuacja w Egipcie (tak, tam jest normalnie!). Miałem też chęć popływać po dłuższej przerwie. Ale z planów pływania wyszły nici, na dwa tygodnie wiatru było na 3 dni, 4 dzień ledwo co na 17m. Gdyby nie video i 3500 km przejechane w Egipcie pewnie zgłupiałbym tam do reszty z nudów. No pod tym względem (wiatrowo) nie był to udany wyjazd ale zacząłem więcej pływać w butach wake i pracować nad tym by lepiej czuć się na desce w takiej konfiguracji. Owszem gleby mocniej bolą, ale skoki są na większej mocy i wyżej. Nie boli mnie też kostka, jak po pływaniu w strapach. W 2014 chyba właśnie więcej będę pływał w butach, zamówiłem już nowe. Stare rozsypały się w Egipcie definitywnie po 2 sezonach na wake.

Koniec roku upłynął mi już na planowaniu przyszłego roku. Z planów najbliższych: w styczniu odwiedziłem Cape Town a w marcu w planach Coche. Później mam nadzieje że uda się może Egipt i Rodos w jakimś spokojniejszym czasie za dobrą cenę. Mam nadzieje trochę trenować, posadzić nowe triki i przywieźć dobre materiały video.

A pomyśleć że był czas kiedyś taki czas, kiedy moim jedynym zmartwieniem było to ile uzupełnię cyferek w Excelu i ile jutro wyślę maili dupochronów. Teraz wolę gapić się windguru.

Nauki z 2013
- pływać bardziej systematycznie, bez dłuższych przerw (wtedy jest regres i z postępów nici) i pływać więcej. Bez wypływanych godzin, wiele się nie osiągnie.
- bardziej i mądrzej przykładać się do treningów
- nie nadwyrężać naderwanych mięśni, bo później jest tylko gorzej ;)
- bardziej realistycznie planować treningi, jak ma się już swoje lata progress już nie idzie tak łatwo
- progress to nie wszystko w kitesurfingu, bo szybko można stracić radość z pływania na kite
- mniej „spinać” się na progress bo są kolejne granice, które dłużej się pokonuje
- jak najwięcej cieszyć się z każdej minuty na wodzie, nigdy nie wiadomo jak z tym wiatrem. Nawet w Egipcie może być gorzej niż w Polsce.
- szanować warunki wiatrowe które są, wiatr może szybko uciec.
- jechać na spot z całym kompletem latawców: 9, 12, 14 i 17m. Te duże rozmiary, mimo że takie „nie modne” dają możliwość spokojnego treningu i mniej bolesnych gleb na wodzie.
- pływać w mniej tłocznych miejscach. Fakt w grupie fajniej, ale treningowo jest to bez sensu.
- nie przejmować się „życzliwymi”, komentującymi twoje poczynania. Nie oni są twoim chlebodawcami i nie zabiorą ci oni zajawki
- nigdy nie zapominać o zajawce, nawet jeśli są trudne chwile i zwątpienie.
- szanować w 100% tych którzy Ci pomagają i są życzliwi.
- więcej patrzeć na innych i doceniać ich.

Dziękuje za wsparcie w 2013: Ozone Polska, Nobile Kiteboarding, GoPro, Hydrosfera/Mystic.

Jednoczenie dziękuje Kite.pl/XPC Camp z którymi zakończyłem współpracę.

Aloha,
Jacek

Podobne wpisy


jesli podobal ci sie wpis podziel się nim:
Permalink Dodano 1171 dni temu dnia ·

Więcej wpisów