Branża Internetów na rozdrożu + konkurs z wejściówką na forum IAB
Quo vadis branżo Internetu i marketingu interaktywnego? 2009 jest rokiem, gdy znalazłaś się na rozdrożu. W którą stronę pójdziesz i gdzie są wyzwania, krótko dzisiaj opiszę w przykładowych segmentach.
„Jest super, jest super więc o ci chodzi?” W końcu jest tak dobrze, branża się znakomicie trzyma, rosną statystyki. Spośród mediów, jedynie wydatki „na Internet” rosną w tempie dwucyfrowym. Jak będzie w tym roku dowiemy się z nowego badania… obstawiam wzrost „rok do roku” na poziomie 10-15%. Czy to dużo? Relatywnie tak, jeśli popatrzeć na to co dzieje się z prasą, outdoorem czy radiem.
Blednie jednak w porównaniu z wciąż mocną pozycją TV. Relatywnie mało, jeśli popatrzy się że po prostu więcej firm jest ujmowanych co rok w badaniu. Tak czy inaczej, to dobrze że próbuje się zmierzyć i zważyć wartość rynku.

Wzrost rynku jest nadzwyczaj stabilny…
Rynek ten w swojej strukturze ulega dużym zmianom, ponieważ nie jest tak jednorodny jak się wydaje. Największą hossę w związku z recesją i kryzysem gospodarki przeżywają formy reklamy i działań nastawionych na efekt lub optymalizację kosztów. Liczy się także precyzyjne dotarcie do odbiorcy komunikatu i zaangażowanie użytkownika. Czyli: Google, afiliacja, e-mailing, marketing w społecznościach (też nie wszystkich), działania marketingu zintegrowanego z BTL i promocjami.
Nie jest już tak wesoło w reklamie typu display, „wypasionych” produkcji WWW czy też formach video. Z jednej strony mamy do czynienia z dewaluacją i „śmieciowieniem” kampanii zasięgowych, z drugiej strony relatywnie mało skutecznymi działaniami wizerunkowymi (słabo jest ze strategią i projekt managment’em). W czasach gdy liczy się mierzalność, efektywność i sprzedaż – nie patrzy się tak przychylnie na te formy działań. Display z tygodnia na tydzień staje się coraz mniej efektywną formą reklamy, którą kupuje się z miesiąca na miesiąc taniej, w pakietach na set tysięcy czy miliony. Ale, ale… jeśli mamy skuteczność tej formy reklamy na poziomie „klik co 5.000, 10.000 czy 20.000 użytkownik”, to zaraz się okaże że taniej jest dotrzeć do konsumenta wynajmując taksówkę i wysyłając mu tradycyjną ulotkę czy kopertę z ofertą handlową, gift’em. Nie wspominając o event’ach, samplingach czy promocjach w sklepie, które bardziej napędzają bezpośrednia sprzedaż. Porozmawiajcie z dyrektorem sprzedaży lub osobą zajmującą się trade marketingiem, jakie są koszty i co jest bardziej efektywne.

1 mln odsłon bannera? A ja mam większą skuteczność!
Stąd zatem tak wielkie parcie na kampanie w modelu „płać za efekt” lub co najmniej modelu „hybryda”. Zasięgowy display, tak bardzo stracił na swojej wartości, że zwiększające się wydatki na reklamę znajdują ujście także w kampaniach SEM (Google) czy też działaniach optymalizujących SEO. Do tego tandemu dokładane są targetowane mailingi i mamy cały obraz sytuacji. Jeśli „wydawcy” reklam display nie przemyślą jak dopracować nowe formaty albo jak się samoograniczyć, nie długo dewaluacja obecnych form reklamy będzie jeszcze bardziej znacząca. Być może osiągnąć 0,75-1-1,5 gr w hurcie za odsłonę, to będzie znaczący sukces. I to w miejscach gdzie jest jakiś wartościowy ruch, a nie śmieciowaty kontent lub pompowane wyniki wzajemnym linkowanie stron i odsyłaczy.
Podejmowane są próby działania na social networks, na razie nie na tak masową skalę jak w Europie czy USA ale cieszy to co jest. Są to najprostsze formy działań, często kończące się na prowadzeniu konta marki, budowie „klanu” lub „szkoły”. W związku z tym, że nasze polskie „społecznościówki” grodza się i nie uwalniają, nie inwestują w API nie ma możliwości na bardziej zaawansowane formy działań marketingowych. Reklama w tych społecznościach w dużej mierze kopiuje model znany z portali, czyli display, display i jeszcze raz display. Co jest bardzo krótkowzroczną polityką biznesową. Gdzieś obok, rośnie potęga Facebooka który za 1-2 lata będzie także rozdawał karty na tym rynku w Polsce. Dla small biznesu, prywatnych ludzi, niezależnych przedsiębiorców: API i jego możliwości, fan page na Facebooku to najlepsza rzecz jaka mogła się zdarzyć. Można dalej mówić, że nic się nie stało… ale moim zdaniem, dla niektórych podmiotów (znane marki social networks) które jeszcze rok temu świętowały swój sukces w wielkich liczbach niedługo przyjdzie twarda rzeczywistość. Nie pomoże „wkładanie aplikacji na pół ekranu” i denerwowanie użytkowników. Nie pomoże 5-10 reklam które tracą na wartości reklamowej. Adapt or die.

Śledzie, spinacze, blipy, flakery, fotki? Zwycięzca jest tylko jeden!
„Sociale”, fora dyskusyjne, blogosfera i mikroblogi owszem rosną dynamicznie, ale ich wykorzystanie w Polsce jest najprostsze z możliwych. Brak tutaj długofalowych strategii dla marek, działań wykraczających poza Internet. Nie ma praktycznie żadnych aplikacji wspierających biznes czy sprzedaż. Nie ma uregulowań etycznych, kodeksów postępowania reklamowego. To co dzieje się na rynku tzw. „marketingu szeptanego” woła o pomstę do nieba – spam, czarny PR, fake’owe opinie o produktach etc. Bez ustawowych uregulowań, dobrych obyczajów i samoograniczenia, za chwilę wszelkie rekomendacje i rozmowy o markach stracą swój pozytywny aspekt. Jak wielka będzie to strata dla marek czy dla możliwości biznesowych, nie muszę tutaj pisać. To są w końcu potencjalnie „utracone korzyści”. Opiniotwórczość liderów opinii? Tak na razie jest duża, do pierwszego większego skandalu gdy okaże się, że przekaz reklamowy nie był oznaczony a towar reklamowany okazał się zupełnie inny. To nie kwestia kodeksu takiego czy innego, postępowania PR’owców czy marketerów, to kwestia dobrego smaku i wyczucia. Tak jak mikroblogi i blogi nie zastąpią też tradycyjnego PR i tradycyjnego marketingu BTL. Bo, pora wyjść ze sztywnych ram a połączyć działania offline z online.
Sklepy internetowe co roku w Polsce notują dynamiczny przyrost, tylko że poza tą statystyką okaże się: im większy sklep tym mniejsza rentowność. Pompowanie wyników sprzedaży kampaniami w Google czy wyszukiwarkach, bez budowania silnej marki czy też należytej obsługi klienta, dobrej logistyki i systemu księgowemu to najprostsza droga do bankructwa. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia na przełomie roku, ciekaw jestem ile kolejnych sklepów internetowych po świętach „zawiesi swoją działalność”. Jak to wpłynie na postrzeganie tej formy sprzedaży? Okazuje się, jednak że obok dużych sklepów coraz lepiej radzą sobie małe sklepy, które znajdują swoją niszę i sposoby porozumiewania się z klientami. Właśnie na poziomie relacji na blogach czy mikrologach. Można się śmiać, że jest to „mikro e-commerce” ale z tego można także wyciągnąć dobrą lekcję dla dużych podmiotów na rynku, które boją się klientów wyrażających swoje opinie. Dlaczego model Amazon (oceń i skomentuj) w Polsce, na stronie www sklepu nie jest tak powszechny. Ponieważ, nadal wierzy się powszechnie w moc wyszukiwarek cenowych, coraz częściej nazywanych w tej branży „wyniszczarkami sklepów”.

Prawie jak handel, prawie robi wielką różnicę.
Młodzi przedsiębiorcy, start-up’y, fundusze BA i VC. Tu widać niestety dwa ekstrema, albo ludzi bardzo zaradnych i radzących sobie z otoczeniem bez finansowania. Albo takich którzy rozbiją się o mur w funduszach. Czy to przez kiepską jakość pomysłów, „kopierstwo” czy też lenistwo i podejście „funduszy emerytalnych spokojna starość” nie mnie tutaj rozstrzygając. Widać natomiast gołym okiem kompletny rozziew, miedzy Internetami a rzeczywiście powstającymi przedsięwzięciami. Kwestia edukacji, dostępności kapitału… nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Mamy zapaść na rynku pracy, następuje fluktuacja, restrukturyzacja i optymalizacja kosztów. W agencjach i domach mediowych różnie, tak jak z modelem biznesowym – czasem krótko (taka rzeczywistość biznesu). W agencjach, z merytoryką i strategią także można powiedzieć różnie – poziom nierówny. Za chwile wiele cennej wiedzy z rynku odejdzie… pytanie czy w dzisiejszych działaniach firm, kalkuluje się ssanie które nastąpi za 2-3 lata. Kto będzie wtedy planował, wdrażał strategie, budował firmy w oparciu o model interactive i i e-commerce? Powstanie niezła luka popytowa, której nie jest w stanie zasypać żadna edukacja na uczelniach czy też firmach z rynku. Czy wtedy nastąpi zadławienie się branży, bo skończą się rezerwy proste wzrostu rynku?
Opisane przeze mnie zagadnienia, to tylko przyczynek do dalszej dyskusji. Praktycznie w każdym sektorze tego rynku, sytuacja jest na przysłowiowym rozdrożu. Nie starczyłoby miejsca by dokładnie zająć się tym. Nie potępiam sytuacji, pokazuje jej złożoność. Był i jest wciąż szybki wzrost rynku, ale pojawiły się pewne rysy na tym monolicie. Branża młoda, więc nie trudno by miała spektrum dobrych wzorców i metod postępowania. Sytuacja tak dynamicznie się zmienia, tak że rok czasu to tutaj cała epoka. Dlatego…
Na końcu tego wpisu, chciałbym zaproponować małą dyskusję na moim blogu: „Quo vadis branżo internetowa i marketingu interaktywnego”, jakie czekają nas trendy i kierunki rozwoju sytuacji?
Najciekawsza wypowiedz, wpis zostanie przeze mnie nagrodzony w konkursie, darmową wejściówką na IAB forum, które odbędzie się 4-5 listopada 2009. Szczegóły i program znajdziecie pod tym linkiem: http://www.forumiab.pl Moim zdaniem warto wdepnąć, by wiedzieć co w „trawie piszczy”.
Zapraszam zatem do merytorycznej dyskusji! Pełna dowolność, w ramach wolności wypowiedzi. Konkurs trwa do 2 listopada 2009.
Możecie też spróbować sił w konkursie: na antyweb.pl o raz kurasinski.com Do wyboru – do koloru! 1000 peelen piechotą nie chodzi…

Pingback: gadzinowski: "Branża Internetów na rozdrożu" - zapraszam do dyskusji i konkursu | flaker.pl
Pingback: Forum IAB – oddam darmową wejściówkę! | AK74 - blog Artura Kurasińskiego (cc) 2007
Pingback: Polecam: Quo vadis branżo Internetu i marketingu interaktywnego? | Giełda mediowa - blog
Pingback: Someday Interactive » Archiwum » Krótka relacja z Forum IAB
Pingback: Prywatne podsumowanie 2010 - Socjomania