Herbatka i paluszki u Premiera czy też coś konstruktywnego?

Inicjatywa spotkania Premiera Donalda Tuska z internautami pojawiła na przełomie roku 2009/2010. Teraz sprawy nabrały przyspieszenia. „Pomogło” z pewnością zamieszanie związane z „rejestrem stron i usług zabronionych” oraz list Premiera do internautów. Na ile jest to realna inicjatywa a na ile działania wizerunkowe, okaże się już w najbliższy piątek tj. 5.2.2010.

Maciej Budzich (Mediafan), bloger zajmujący się tematyką reklamy i mediów zaangażował się (w organizację) w spotkanie Premiera z Internautami, blogerami (?). Ze względów logistycznych nie każdy będzie mógł wziąć udział w tym spotkaniu osobiście, ale wykorzystując potencjał mediów społecznościowych każdy chętny internauta będzie mógł zabrać głos korzystając czy to z Facebooka (z tego co patrzę już nieaktualne), GoldenLine, Blipa, Twittera, Flakera, YouTube, Skype, maila, czatu oraz śledzić przebieg tej debaty dzięki transmisji internetowej live stream). Wiecej przeczytacie na stronie: zapytajpremiera.pl

O inicjatywie opowie też sam zainteresowany, w tym filmie:

Formuła spotkania, data oraz reprezentacja internautów nie jest jeszcze określona, co spowodowało już szereg spekulacji i domniemań. Łącznie z tą iż Maciej Budzich jako osoba z środowiska reklamowego nie jest wiarygodna. Trochę iż więcej, jest to naciągane, to jak jakby przyznawać „punkty” za pochodzenie. Maciek podjął ryzyko wizerunkowe, „pośrednictwa”, „animowania takiej debaty”. Latami budował swój wizerunek, który może być nadszarpnięty, jeśli oczekiwania Internautów rozminą się z rzeczywistością polityki wizerunkowej rządu. Nie powiem, dużo ryzykuje, co trzeba docenić. Generalnie, wcale tego robić nie musiał. Więc krytyka ad priori, jest nie na miejscu.

Bo, debatę, rozmowę, spotkanie (nie znam ostatecznie formuły) zdominuje na pewno jeden temat…
„Ustawa o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw”, z którą wiąże bardzo wiele emocji i sporów.

O co chodzi z ustawą „hazardową”?
Stworzoną w ekspresowym tempie i jeszcze szybciej (w tydzień) przepchniętą przez parlament ustawę hazardową Sejm przyjął 19 listopada 2009. Prezydent jeszcze nie zdążył jej podpisać, a już zaczął się proces nowelizacji. Ostateczny projekt „Ustawy o zmianie ustawy o grach hazardowych oraz niektórych innych ustaw” nosi datę czwartego stycznia, a przez rząd został przyjęty 19 stycznia 2010. Teraz nowelą zajmie się Sejm.

Jakie są zastrzeżenia środowiska internetowego, wobec projektu rzeczonej ustawy?

Najczęściej pojawiające się zagadnienia/zastrzeżenia „środowisk internetowych”:
- wprowadza cenzurę prewencyjną.
- jest niepotrzebny (projekt), bo dubluje pracy prokuratury: skoro pornografia dziecięca i tak jest zakazana i ścigana, to po co specjalny rejestr?
- utrudnia odwołanie się od decyzji sądu: jak bloger ma przedstawić tytuł prawny do strony na darmowym serwerze? Ponadto odwołać się może tylko właściciel, nie użytkownik, któremu odcięto dostęp do informacji
- jest faktycznie nieegzekwowalny: blokadę informatyczną stosują Chiny i jeśli Polska miałaby skutecznie egzekwować nowe prawo, musiałaby korzystać z chińskich środków: blokowania adresów symbolicznych i numerycznych, zakazania szyfrowanych połączeń i filtrowania treści zapytań,
- ignoruje kwestię odszkodowań za bezprawne blokowanie stron,
- jest zbyt ogólny i wprowadza możliwość dowolnych interpretacji: „treści, które umożliwiają uzyskanie informacji mogących służyć do dokonania operacji finansowych bez zgody dysponenta środków finansowych” bez większego wysiłku można znaleźć np. w Google lub Facebook,
- daje możliwość nadużyć: internauci zauważają, że teoretycznie wystarczy umieścić w komentarzach na stronie konkurencji linki do stron pornograficznych lub hazardowych i powiadomić policję, żeby strona została zablokowana, podobnie rzecz się ma z konkurencją polityczną,
- a wreszcie nie był konsultowany z organizacjami ITC (zajmującymi się technologiami informacji i komunikacji), jak Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji czy Polskie Towarzystwo Informatyczne czy też Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB.

Nie przeczę temat jest istotny, z punku widzenia przyszłości polskiego Internetu. Sposób prac nad nim i ilość niedoróbek składnia do jednego wniosku. Jeśli rząd i Premier chcą wziąć na „serio” pod uwagę głosy środowiska internetowego to konkretem jest wstrzymanie nieszczęsnych prac nad ta ustawa. Oddanie jej do konsultacji społecznych z zainteresowanymi (którzy m.in napisali list otwarty dot. przyszłości polskiego Internetu): organizacjami pozarządowymi, organizacjami branżowymi, biznesu, prawnicy, znawcy tematu, internauci (ale właśnie kto?).

Mówi o tym wprost list Pracodawców Branży Internetowej IAB do premiera z 26.1.2009:
„Bez respektowania swobody prowadzenia działalności gospodarczej, jawności procesu legislacyjnego (z uwzględnieniem konieczności przeprowadzania konsultacji społecznych na każdym etapie prac legislacyjnych), wolności wyrażania poglądów i pozyskiwania informacji, wolności korzystania z dóbr kultury, wolności twórczości artystycznej i badań naukowych oraz prawa do prywatności, stanowione prawo zaprzeczy idei demokratycznego państwa prawnego.”

Dalej konkretem jest nie dyskusja i spotkanie z Internautami w świetle fleszy ale prace z wyżej wspomnianymi grupami także nad rozwojem „przemysłu cyfrowego”, wsparcie programu Polska 2030. To bardziej długofalowe w skutkach rzeczy niż jedno spotkanie czy też stworzenie efemerydalnej „platformy rozmowy rząd-internauci”.

Stąd moje pytania, które wystosuje do Premiera na tym blogu:
1. Jak planuje Pański rząd rozpocząć w Polsce cyfrową rewolucję? „Jedno okienko” dla przedsiębiorców nie zawsze działa, biurokracja urzędnicza czy sadownicza nadal ma się dobrze, e-sądy niekoniecznie mogą się sprawdzić… opór materii trwa.
2. Z badań konsumpcji mediów Startrack 2009, wynika że następuje coraz większy podział na Polskę A i B (osią podziału jest korzystanie lub nie z Internetu). Co w tej materii planuje Pańska administracja w doraźnych działaniach, a co w długofalowych? Co ze studium wykonawczym dot. rozwoju Internetu w tzw. „ścianie wschodniej”? Za chwilę Polska może stracić kilkaset milionów euro dofinansowania.
3. Jak chce Pan przekonać i wdrożyć Pańska administrację, do fundamentalnych zmian: zwłaszcza starszą lub nie obytą tak mocno w technologiach część administracji lokalnej, urzędników i też społeczeństwa?
4. 12. 2008 r. rząd przyjął Strategię Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego do 2013 r. Ponadto powołany został zespół Polska Cyfrowa, który przygotował zbiór praktycznych rekomendacji i zaleceń, a także propozycji zmian legislacyjnych. Czy możemy poznać więcej szczegółów, poza tymi które można znaleźć na stronie KPRM? Czy w pracach biorą udział partnerzy społeczni, jeśli tak to w jakiej formule?
5. Dokument „Polska 2030”. Mrzonki i czy realizm? Co dalej – debaty, rozmowy… a kiedy wdrożenie, działania strategiczne?
6. Jak Pański rząd zamierza prowadzić długofalową, aktywną „politykę przemysłową” rozwijającą polski przemysł cyfrowy – począwszy od wsparcia nauki, szkolnictwa kończąc na odpowiednich ustawach, narzędziach podatkowych. 7-8/10% rocznie PKB nie powstanie, od tak sobie w ciągu kilku lat.

Będę wdzięczny za publiczną odpowiedz, związana z postawionymi powyżej zagadnieniami. Będzie to dla zainteresowanych, większy pożytek niż kilkanaście wycinków prasowych czy programów w TV. To krótkie i szybkie działanie, ale niekoniecznie skuteczne długofalowo. A długofalowo, ucieka nam „pociąg rozwoju” i przyszłość kraju.

Na koniec dodam, że pomysł spotkania Premier – Internauci jest ciekawy, ale za nim musza iść dalej konkrety. W Internecie, każda marka i firma – jej zamiary są bardzo SZYBKO weryfikowane. Nie sztuka tylko „flirtować” z tak wymagajacymi konsumentami, odbiorcami komunikatów. Inaczej, protesty Internatuów (z jakimi mamy do czynienia) staną się chlebem powszednim, a to w roku wyborów prezydenckich dla kandydata na prezydenta z partii Premiera jest bardzo niebezpieczne. Znacznie bardziej wolałbym by ta energia, poszła w konstruktywne budowanie „Cyfrowej Polski”.

Info: obrazek „gdzie są komputery” pochodzi z bloga Artura Kurasińskiego

Postulaty internautów: za tvn24.pl

  • http://taktyczny.net slawkas

    Konkretnie wybiłeś tłustym drukiem to, co powinno być ZAMIAST tej debaty. Wstrzymanie obecnych prac rządowych nad tą ustawą. Jeśli to nie pasuje rządowi wizerunkowo, to nie nazywać tego wstrzymaniem, tylko włączyć do prac środowiska społeczne, faktycznie i tak zaczynając prace od początku. Napiszę wprost to, co Ty w sposób wyważony tylko zasygnalizowałeś, że ilekroć pojawia się jakiś ważki problem, premier Tusk zapowiada debatę, planowanie, opracowanie programu. W każdej sytuacji tylko czcze gadanie. Po kilku tygodniach temat znika bez śladu. Teraz będzie dokładnie to samo. Nie ma żadnego znaczenia, co zostanie powiedziane podczas szykowanego spotkania premiera z internautami. Jedynym celem tej inicjatywy ze strony rządu jest jego przeprowadzenie. Produktem ma być obecny szum a na koniec odpowiedni news. To wszystko. Żadne wnioski z tej debaty nie będą miały znaczenia, to jest przesądzone z góry. Jeżeli rząd w przyszłości ma wstrzymać prace na ustawą cenzorską lub zmienić swoje podejście , to stanie się to wyłącznie z obaw o wizerunek i sondażową utratę poparcia internautów.
    W tej sytuacji rola Mediafana jest rzeczywiście nie do pozazdroszczenia. Myślę jednak, że będzie umiał się zdystansować od wizerunkowych działań rządu. Za to jego doświadczenie organizacyjne bardzo się przyda. Ciekawostką jest to, że organizacyjna strona działania de facto rządowego zostało zepchnięta na stronę społeczną. W rządzie nie ma nikogo, kto umiałby się za to zabrać.

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    Zgadzam się z przedmówcą – to tylko wizerunkowa ściema bo Internauci nic nie znaczą, nic się nie liczą.
    I będzie tak dopóty dopóki nie będzie można podpisywać list i głosować przez Internet.

    pozdrawiam
    Arek

  • http://www.arnoldbuzdygan.com Arnold Buzdygan

    No i po spotkaniu Tuska z Olejnik już wiadomo, że to będzie spotkanie jałowe. Niezłym populizmem zajechał:
    „po to żeby wytłumaczyć, że oczywiście będziemy reagowali wtedy, kiedy na stronach internetowych pojawiają się działania ewidentnie przestępcze. Więc wolność Internetu tak, będę chciał znać ich, poznać stanowisko wszystkich, którzy troszczą się o wolność Internetu, ale nie wolność dla przestępców pedofilów i dla przestępców, którzy używają Internetu do oszustw finansowych”

    pozdrawiam
    Arek

  • Pingback: Blog taktyczny

  • http://taktyczny.net slawkas

    To jeszcze kilka słów ode mnie, bo cały temat już jawnie zmierza w stronę jakiejś szopki. Ale my nie jesteśmy jakimiś „internautami”, tylko społeczeństwem, i w sprawie cenzury powinniśmy reagować jako społeczeństwo, zapraszam:
    http://taktyczny.net/2010/02/skreslaj-nie-pytaj-premiera/

    PS. Mam problemy z trackbackiem na tę stronę, jak mogę wysyłać?

    • http://www.gadzinowski.pl Jacek Gadzinowski

      @slawkas – dziala, tylko chwilowo cos sie wiesza.

  • Bolo

    Spotkanie na temat cenzury było… cenzurowane :/

    Dzięki całej tej aferze z cenzurą Internetu w Polsce oraz kompromitacją formacji Tuska przy okazji obrad Komisji Śledczej ds. Afery Hazardowej zaczyna coś pękać… WRESZCIE można by rzec.
    Fajnie to ujął na swoim Blogu Marek Migalski: http://niezalezna.pl/blog/show/id/2203

  • Pingback: Premier Tusk nie „sharmonizuje” Internetu? • Jacek Gadzinowski