W poszukiwaniu elektro diamentów: Filip Szcześniak
W lutym 2010 Filip Szcześniak, autor najlepiej rozchodzących się filmów viralowych (Hitler Jadłodajnia i w poszukiwaniu elektro), dołączył do działu kreacji agencji Heureka. Poznać można go było wczesniej jako zdolnego twórcę filmów viralowych, którego zasięg to ponad milion wyświetleń na kanale Youtube.
Filmy jego autorstwa – „Hitler w poszukiwaniu elektro” oraz „Hitler dowiaduje się o jadłodajni”, zanotowały w ciągu czterech miesięcy rekordową liczbę ponad miliona odsłon i wywołały tysiące entuzjastycznych (czasem zbyt infantylnych) komentarzy. Internauci określali je jako „klasykę”, „legendę”, „kultowe, „mistrzowskie”, „genialne” i „doskonałe”. Jeden z filmów już znalazł się w pierwszej piątce najwyżej ocenianych filmów w historii Youtube, w kategorii „ludzie i blogi”. Filmy te są pastiszem i satyrą na świat warszawskich clubbersów, maniaków Facebooka (tych grających w Farville, quizowców, zapraszajacych sie na imprezy wzajemnie) i ludzi poszukujących „trendów by być trendi, w trędzie” – cokolwiek to znaczy i jakkolwiek komicznie to wygląda. Filmy były i nadal są katalizatorem całej palety ludzkich zachowań, powstania kodów kulturowych czy form reklamowych. Pisałem o tym we wcześniejszym wpisie „Hitler – zakazany melanż ostateczny”. Co ciekawe sequel ten,zajął autorowi 2 doby (pierwsza część to tylko około 4 godziny)! Niezłą trzeba mieć „czaszkę” by w takim tempie, zgromadzić tak dużą ilość obserwacji i złożyć to „do kupy”.
“Hitler w poszukiwaniu Elektro” – ponad 1 mln wyświetleń na Youtube!
“Hitler dowiaduje się o Jadłodajni”, od tego wszystko się zaczęło…
Przyznam, że ruch agencji Heureka, jest dość ciekawym posunięciem. Pokazuje, że tradycyjne metody poszukiwania zdolnych ludzi w reklamie, komunikacji diametralnie zmieniły się. Dzisiaj jak widać nie trzeba latami terminować, biegać za agencjami sieciowymi by się przebić, być zdanym na „focha” ludzi którzy tak bardzo chcą być hermetycznym środowiskiem. Widać, że można jednak inaczej… Trzeba mieć „to coś w sobie” i być ciekawym dla otaczającego świata. Na pewno będzie to z korzyścią dla wszystkich.
Z tej okazji, o kilka słów poprosiłem dyrektora kreatywnego Heureki, Michała Wolniaka:
Jacek Gadzinowski:
Co skłoniło cie do zatrudnienia Filipa?
Michał Wolniak:
Nieprzeciętny talent. Przedwojenny. Uwielbiam takich ludzi, co prawda trzeba w nich bardzo inwestować (Filip nie ma doświadczenia w reklamie), ale taki talent procentuje.Filipa można śmiało nazwać fenomenem polskiego internetu. Praca z tak zdolnymi ludźmi to czysta przyjemność. Filip już uczestniczy w kluczowych projektach firmy, a jego prace są z sukcesem przez nas wykorzystywane.
Jacek Gadzinowski:
To kometa, samorodek czy diament do oszlifowania?
Michał Wolniak:
Jaka kometa? Znasz kogoś kto w poniedziałek mówi błyskotliwie, inteligentnie, dowcipnie, a we wtorek jest debilem? Jak ktoś myśli to myśli. W necie oczywiście zdarzają się fenomeny wirusowe które są dziełem przypadku, ale jak obejrzy się uważnie produkcje Filipa to wyraźnie widać że za nimi stoi nieprzeciętna inteligencja.
Jacek Gadzinowski:
Czy nie obawiasz sie jego wypalenia, w końcu jest jeszcze nie obyty w świecie reklamy, pracy w deadline’ach i pod presja projektów?
Michał Wolniak:
Taka możliwość dotyczy każdego kto wchodzi do reklamy.
Jacek Gadzinowski:
Czy uważasz ze takie samorodki jak on, mogą rozruszać skostniały świat reklamy i komunikacji?
Michał Wolniak:
No pewnie, choć myślę, że to nie tylko kwestia jednego lub drugiego zdolnego człowieka. To rzecz głębsza – na tym przykładzie widać nowe mechanizmy które rządzą nawet nie reklamą, a w ogóle zdobywaniem popularności. Tylko te marki które będą umiały wykorzystać te sposoby i wtopić się w naturalną komunikację między ludźmi (która błyskawicznie przenosi się do serwisówspołecznościowych), wygrają.
Social media, tyle o nich już powiedziano BLA BLA BLA. Ale w tym jest klucz.
Filipowi – 19-letni studentowi kulturoznawstwa UW, życzę rozwinięcia skrzydeł i zachowania dystansu do branży reklamowej. Widać u niego talent, wnikliwego obserwatora otaczającej rzeczywistości i badacza zjawisk, trendów. Niektórzy rodzą się z talentem, niektórzy bardzo by chcieli go mieć.
„Filip nie kryje zaskoczenia po tak pozytywnej reakcji swoich równolatków. Jak sam mówi, miło jest dowiedzieć się, że ma się pewien potencjał językowy i poczucie humoru. Potwierdza to chociażby stworzona na wyszydzanym przez Filipa Facebooku grupa „Liczy się pierdolnięcie”…. Na stronie znajdziemy też profile innych bohaterów filmiku jak Komendant Bonkers czy Porucznik Jaszczur. Jednak nie tylko według autora filmików te strony Facebooka są zupełnie nieśmieszne. Facebook to Facebook. Masa irytujących rzeczy, ale mimo wszystko nikt nie potrafi bez niego żyć. Równie irytujące jest użyte w filmiku słowo „epicki”. Filip ostrzega, że jeśli ktoś wypowie przy nim to słowo, ma plombę na twarz automatycznie. Trudno zresztą się dziwić. Słowo wyszło bowiem z użycia ponad rok temu, a teraz najwyraźniej propagują je ludzie, którzy widzieli przeróbkę „Upadku”, jednak nie do końca wiedzą o co chodzi.”
Dobrze, że Filip mimo wariactwa wokół swojej osoby ma dystans, cytując z profilu na Youtube: „Następną cytującą to osobę ja i moi koledzy bijemy po twarzy„. To bardzo dobry prognostyk, na początku drogi, która jeszcze przed nim. Czy będzie to reklama, pokaże czas. Ja tam czekam na kolejną część filmu z Adolfem … może tym razem o szerzej auto-ironicznie o reklamie i komunikacji? Na pewno przydałoby się to niektórym.
Łącznie z autorem tego przybytku…

Pingback: playr / Twórca “W poszukiwaniu elektro” w agencji Heureka
Pingback: Prasówka 30.03.2010 « Blog NetCenter Solution