<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Gadzinowski.pl</title>
	<atom:link href="http://gadzinowski.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://gadzinowski.pl</link>
	<description>E-commerce , marketing, social media, facebook marketing,</description>
	<lastBuildDate>Mon, 13 May 2013 07:42:16 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.2</generator>
		<item>
		<title>Fakty o&#160;Grono.net i&#160;polskim social media</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/fakty-o-grono-net-i-polskim-social-media/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/fakty-o-grono-net-i-polskim-social-media/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 13 May 2013 07:00:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[Brandlay]]></category>
		<category><![CDATA[grono]]></category>
		<category><![CDATA[grono.net]]></category>
		<category><![CDATA[mikołaj nowak]]></category>
		<category><![CDATA[serwis społecznościowy]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10498</guid>
		<description><![CDATA[Mikołaj Nowak &#8211; wieloletni pracownik Grono.net  opowiada o&#160;szczegółach pracy w&#160;pierwszym polskim serwisie społecznościowym oraz sytuacji w&#160;branży Social Media w&#160;Polsce i&#160;dziennikarstwie. Przedstaw się i&#160;powiedz skąd wziąłeś się w&#160;Grono.net? Mikołaj Nowak &#8211; miałem przyjemność być jedną z&#160;pierwszych osób w&#160;Polsce, która pełniła funkcję dzisiejszego Community Managera (osoby odpowiedzialnej za&#160;społeczność). Byłem pierwszym specjalistą tego typu w&#160;Grono.net &#8211; „internetowej społeczności [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grono-logotyp.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10504" title="grono logotyp" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grono-logotyp.jpg" alt="" width="569" height="450" /></a></p>
<p><em>Mikołaj Nowak &#8211; wieloletni pracownik Grono.net  opowiada o&nbsp;szczegółach pracy w&nbsp;pierwszym polskim serwisie społecznościowym oraz sytuacji w&nbsp;branży Social Media w&nbsp;Polsce i&nbsp;dziennikarstwie.</em></p>
<p><span id="more-10498"></span></p>
<p><strong>Przedstaw się i&nbsp;powiedz skąd wziąłeś się w&nbsp;Grono.net?</strong></p>
<p>Mikołaj Nowak &#8211; miałem przyjemność być jedną z&nbsp;pierwszych osób w&nbsp;Polsce, która pełniła funkcję dzisiejszego Community Managera (osoby odpowiedzialnej za&nbsp;społeczność). Byłem pierwszym specjalistą tego typu w&nbsp;Grono.net &#8211; „internetowej społeczności przyjaciół” należącej wtedy do firmy Brandlay.</p>
<p>Założeniem Brandlay była realizacja projektów specjalnych &#8211; takich jak ten serwis.  Jednak skala była tak ogromna, że Grono pochłaniało całość zasobów firmy, więc została ona przekształcona w&nbsp;Grono.net Sp. z&nbsp;o. o., a&nbsp;następnie Grono.net S.A.</p>
<p>Skąd się wziąłem w&nbsp;Grono.net? To proste &#8211; z… grona.  Byłem tzw. <em>„heavy user”,</em> często udzielałem się na gronie administracyjnym stworzonym przez jednego z&nbsp;założycieli serwisu. Niestety, nie mieli oni czasu na zaawansowane komunikowanie się ze&nbsp;społecznością, co budziło frustrację i&nbsp;rodziło konflikty na forum.</p>
<p>W pewnym momencie zacząłem po odpowiadać za&nbsp;nich innym użytkownikom. I tak &#8211; po nitce do kłębka &#8211; zaproszono mnie do siedziby firmy przy ul. Opaczewskiej. W ten sposób zostałem tam na kolejne 4 lata. Nie było wtedy na rynku Community Managerów, Content Designerów i&nbsp;tych innych – często pompatycznie brzmiących – stanowisk. Był to 2005 rok.</p>
<p><strong>2005-2009, dlaczego Grono.net nie udało się zostać polskim Facebookiem? Możesz o&nbsp;tym opowiedzieć więcej?</strong></p>
<p>Jasne. Można to zrzucić na niefart, bo serwis nad którym pracowaliśmy, miał wszelkie predyspozycje do tego, żeby osiągnąć międzynarodowy sukces.  W pewnych aspektach taki osiągnął – głównie IT. Grono miało doskonałych programistów, którzy przepisali je z&nbsp;Javy na Pythona – aby w&nbsp;ten sposób je zoptymalizować i&nbsp;dopasować do nowoczesnej technologii. Był to wyczyn na skalę światową.  Zarząd inwestował w&nbsp;najlepszych ludzi; możliwości te przyszły zaraz po pozyskaniu inwestora i&nbsp;to nie byle jakiego, bo Grono.net zwróciło uwagę samego Intel Investments.. Bez wątpienia właśnie ten polski serwis miał jeden z&nbsp;najlepszych działów IT w&nbsp;Polsce, a&nbsp;może nawet w&nbsp;całej Europie.<br />
Ogromne szczęście miała ówczesna Nasza-Klasa.pl (2006+) – dziś NK.pl. Na niej której swoją  uwagę skoncentrowała telewizja, ale także inne – tradycyjne – media. Niemniej zadziałała  „magia TV” i&nbsp;poszło lawinowo. „NK” powstało po Gronie, ale prześcignęło je dzięki nagłośnieniu i&nbsp;konkretnemu USP. Zauważ, że przysłowiowe „5 minut” tego serwisu skończyło się wtedy, gdy ten cel został masowo zrealizowany – znalezienie znajomych, umówienie się na piwo, retrospekcje, przekazanie kontaktu, utrzymanie kontaktu bez udziału serwisu społecznościowego. Ale NK działa dalej i&nbsp;nikt jej w&nbsp; serwis hostingowy nie przemienił.</p>
<p>Pamiętam dokładnie, kiedy powstała Nasza-Klasa.pl – można powiedzieć, że jej błyskawiczny rozwój potrząsnął nami. Piszę o&nbsp;niej sporo, bo był to pierwszy poważny rywal Grona, który mu zagroził.<br />
Za to Grono miało międzynarodowe plany, więcej o&nbsp;tym opowiem później i&nbsp;gwarantuję Ci już teraz,<br />
że świadomość tego faktu na polskim rynku społeczności (zwanym dziś Social Media) jest tak nikła, że może to być szok. Jest nikła, ale taka jest cena konsekwentnych planów Grono.net z&nbsp;tamtego okresu.</p>
<p>Przeszkodą, jaką ten świetny produkt napotykał  zawsze byli ludzie oraz ich wizje. Zmienności wizji, zmienność ludzi, zmienność w&nbsp;ogóle. A to właśnie Grono.net miało doskonałych specjalistów, od których nauczyłem się najwięcej, z&nbsp;którymi kontakt utrzymuję do dziś.  Był taki czas, że „garażowe” na starcie Grono liczyło sobie &#8211; po niecałych trzech latach obecności &#8211; ponad 70 pracowników w&nbsp;kilku działach i&nbsp;zaczynało przypominać początek korporacji.  Powstawały procedury, schematy, cykle… To długo się nie utrzymało &#8211; nastąpił niespodziewany odwrót sytuacji i&nbsp;zespół został zredukowany, a&nbsp;wraz z&nbsp;nim – plany rozwojowe. Ufano w&nbsp;to, że sieć obroni się sama, że eventy nie są potrzebne, aby promować serwis; patronaty także stały się nagle zbędne. Tak samo jak wszelkie działania marketingowe wychodzące poza sieć, ale sprowadzające się do niej.  Grono przejął Xevin i&nbsp;postawiło na nim pierwszą literę swojej nazwy – krzyżyk.  Najpewniej przyczyną śmierci Grona, jako serwisu społecznościowego była nierentowność oraz nieatrakcyjność produktowa i&nbsp;brak konkretnych planów. Prawda jest też taka, że dochodzisz do momentu, w&nbsp;którym stwierdzasz, że nie ma sensu się z&nbsp;koniem kopać. W tym przypadku jest to bezsprzecznie Facebook.</p>
<p><strong>Może grono.net było skażone grzechem pierworodnym (właściciele i&nbsp;założyciele, afery)?</strong></p>
<p>Zapewne chodzi Ci o&nbsp;protoplastów Grono.net, a&nbsp;raczej antenatów jego koncepcji.  Protoplaści byli przedstawiani w&nbsp;mediach – było ich dwóch. Kontrowersje wzbudził ten artykuł:<br />
<a href="http://www.internetstandard.pl/news/94434/Grononet.Chcemy.odkryc.nowe.horyzonty.internetu.html">http://www.internetstandard.pl/news/94434/Grononet.Chcemy.odkryc.nowe.horyzonty.internetu.html</a>  Antenatów było trzech. Te opinie przeplatały się i&nbsp;były niespójne dla branży. To wzbudzało kontrowersje, ale nie mogło być inaczej.</p>
<p>Zatem filary fenomenu Grona były ustawione na nieczystej karcie.  Grzech? Może tak, może nie, ale w&nbsp;aspektach religijnych ta sytuacja święta by nie była. Pamiętaj &#8211; ryba się psuje od głowy. Był to niesamowity startup, bo skoncentrowany w&nbsp;100% na ludziach i&nbsp;budowany przez ludzi – dla ludzi.</p>
<p>Żaden startup nie rodzi się przegrany. Serwis rozwijał się jak w&nbsp;zegarku do pewnego momentu. Napotkał barierę i&nbsp;nie byli nią ludzie na zewnątrz, ale wewnątrz. Powiem Ci to ja i&nbsp;potwierdzi to wielu innych pracowników. W Gronie przeżyłem prawie wszystkie zmiany struktur oraz wiele innych sytuacji, których byłem świadkiem. Były i&nbsp;konflikty, ale nawet po tak wielu latach nie ma sensu do tego wracać, a&nbsp;już na pewno nie w&nbsp;formie detali do wywiadu na blogu, wybacz.</p>
<p><strong>Często wspominasz o&nbsp;kompetencjach w&nbsp;branży Social Media – możesz to teraz rozszerzyć?</strong></p>
<p>Wspominałem, gdyż znam tę branżę z&nbsp;nieco innej perspektywy. Ja nie dołączyłem do działki Social Media w&nbsp;Polsce tylko obserwowałem jej narodziny tu. Ty też pamiętasz, czasy, gdy dzisiejsze Social Media było ówczesnym ‘User Generated Content’, a&nbsp;raczej budowaniem możliwości ku temu.  WEB 2.0 – lepsze nawigacje, pastelowe kolory i&nbsp;UGC.</p>
<p>Ciężko mnie zaskoczyć, ale łatwo zirytować wnioskami formowanymi bez znajomości genezy zjawiska. Obecni specjaliści ds. społeczności koncentrują się głównie na facebooku, nie znają motywów, które kierują społecznością, a&nbsp;co gorsza – motywy te ich nie interesują.  Chodzi złudne przekonanie, że absolutnie każdy, kto jest komunikatywny może być osobą odpowiedzialną za&nbsp;społeczność, strategie komunikacji i&nbsp;dotarcia, przekazywanie informacji.</p>
<p>Nie, nie może. Wiedza z&nbsp;zakresu psychologii i&nbsp;socjologii też  jest passe. To błąd. Nieznajomość podstawowych procesów społecznych szkodzi w&nbsp;tej działce. Znajomość interfejsów nie wystarczy. A często właśnie znajomość interfejsów jest jedyną barierą wejścia.<br />
Sprzedam Ci też anegdotę – niedawno zapytałem kilkunastu specjalistów ds. społeczności<br />
o to, czy znają teorię Milgrama „six degrees of separation”, która była inspiracją do budowy kodu dla pierwszego serwisu społecznosciowego na świecie. Tylko jedna osoba zapoznała się z&nbsp;tym procesem, ale też niedokładnie. Reszta w&nbsp;swojej niewiedzy nie widziała nic złego. Nie wymagam wiedzy akademickiej, ale według mnie wstydem jest brak znajomości podstaw.</p>
<p><strong>Wspominałeś też że grono.net było prekursorem wielu trendów, rozwiązań które teraz widzimy w&nbsp;innych miejscach.… możesz je wymienić, przybliżyć?</strong></p>
<p>Bardzo wiele udoskonaleń, które sekwencyjnie wprowadza facebook było już wcześniej w&nbsp;Grono.net.<br />
Pamiętasz projekt niefortunnie nazwany „Glog”? Miał to być „gronowy blog”, ale my na to mówiliśmy po prostu autoblog. Jeżeli mnie pamięć nie myli to jego koncepcja została wdrożona i&nbsp;opracowana przed wersją news feeda facebooka. Gronowa wersja zakładała pokazanie znajomym aktywności, które wykonywaliśmy w&nbsp;serwisie – w&nbsp;formie panelu z&nbsp;aktywnościami. Co dziś masz na facebooku?<br />
Aktywności w&nbsp;jednym miejscu.  Dodatkowo zaawansowane ustawienia prywatności ukazały się<br />
w Gronie także wcześniej. Były bardzo rozbudowane – Użytkownik był w&nbsp;stanie zarządzać tym, co chce pokazać. Dokładaliśmy ustawienia prywatności w&nbsp;razie potrzeb – dział Architektury Portalu, którym zarządzał fenomenalny lider Andrzej Sienkiewicz (były główny projektant Onet.pl, pomysłodawca, założyciel i&nbsp;red. Naczelny „Machiny”) uważanie słuchał opinii Gronowiczów i&nbsp;wdrażane opcje były nie raz modelowane, gdyż grupa Beta Testerów nie zawsze była w&nbsp;stanie wyłapać niuanse.</p>
<p>Tak, Grono miało własną grupę beta testerów zewnętrznych i&nbsp;wewnętrznych na prywatnych gronach tematycznych. (Pamiętasz, kiedy fejs dodał grupy i&nbsp;możliwość nadawania im statusów? ;)<br />
Tam dział IT koordynował komunikację z&nbsp;testerami, aby wszelkie nowe opcje były dodawane w&nbsp;formie jak najbardziej stabilnej.</p>
<p>Galerie zdjęć – Grono zaoferowało doskonałe galerie zdjęć z&nbsp;niesamowicie powiększonym transferem. Dodatkowym atutem była możliwość przeglądania zdjęć na pokazie slajdów. I znów – pamiętasz, kiedy to pojawiło się w&nbsp;facebooku? Dwa lata temu? Dopiero?</p>
<p>Dodaniu każdej większej nowej funkcjonalności w&nbsp;serwisie zawsze towarzyszyły emocje. Ale chyba nic nie wzbudziło ich tyle, co BLIMP. Była to prosta funkcjonalność „piszesz krótki status i&nbsp;klik” – już leci do sieci oraz informuje Twoich przyjaciół. Grono posiadało szerokie spektrum opcji kontaktowych, ale właśnie Blimp sprawił, że zostało posądzone o&nbsp;plagiat – kilka tygodni później został uruchomiony serwis Blip.pl (Bardzo Lubię Informować Przyjaciół), którego core było właśnie to, co Grono już zaoferowało swoim użytkownikom. Oczywiście Grono.net plagiatu się wyparło; Serwis zaoferował mikroblogowanie, a&nbsp;jak to już jest w&nbsp;branży interaktywnej, newsowej, czy każdej innej – największe laury zbiera pierwszy. Kolejne lata pokazały, że Blimp wcale z&nbsp;Grona króla internetu nie uczynił, a&nbsp;trend w&nbsp;Polsce na mikroblogging jest słaby.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grono.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10513" title="grono" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grono.jpg" alt="" width="600" height="600" /></a></p>
<p>Interakcje były projektowane pod ludzi, a&nbsp;moim – i&nbsp;później moich kolegów, koleżanek – „po fachu” zadaniem było tak poprowadzić komunikację w&nbsp;serwisie, aby zebrać jak najwięcej opinii i&nbsp;przekazać do odpowiednich działów. Proces ten był bardzo ważny w&nbsp;formowaniu społecznościowego charakteru Grono.net, w&nbsp;którym – co oczywiste – kluczową rolę odgrywali użytkownicy.</p>
<p><strong>Kto wyznaczał wtedy trendy a&nbsp;może przesypiano je, bo …</strong></p>
<p>Bo kreowano trendy? Grono.net mogło pochwalić się rozwiązaniami autorskimi. Wielokrotnie dodawałem na „SG” notki zaczynające się od „Pierwsi na świecie udostępniamy Wam…”, ale także podpatrywaliśmy  trendy – jasne. Potem maksymalny nacisk był kierowany na to, aby podać je w&nbsp;formie jak najatrakcyjniejszej, a&nbsp;nie nachalnie skopiowanej i&nbsp;bez przemyślenia wdrożonej. Prezesem firmy był wizjoner.</p>
<p>Dopóki działała machina wieloosobowa i&nbsp;wielozadaniowa to takie działanie miało mniejszy/większy sens. Potem – 2009 &#8211; Grono.net przypominało już tonącego, który chwyta się brzytwy; zaczęto nachalnie kopiować facebooka z&nbsp;nadzieją, że to jakkolwiek uratuje odpływ Gronowiczów zapewne stających się Fejsowiczami. Niestety , ale to wywołało skutek odwrotny do zamierzonego – ludzie nie chcieli korzystać z&nbsp;podróbki skoro tak niedaleko było do oryginału. To oczywiście paradoks, bo oryginałem tym powinno być Grono.net. Gdyby tylko plany zdobycia rynku brytyjskiego się powiodły to najprawdopodobniej dziś rozmawialibyśmy inaczej.<br />
Z kolei do mnie docierały opinie, że z&nbsp;serwisu dalej chętnie korzystają studenci i&nbsp;właśnie tam mają swoje dyskusje nt wielu kluczowych dla nich aspektów. Być może należało ten kierunek obrać i&nbsp;zachować?</p>
<p><strong>Retrospekacja</strong>:</p>
<p>W 2007 roku Grono.net obudziło się ze&nbsp;stale odwlekanym projektem „Szkoły”, czując oddech „Naszej-Klasy.pl” na plecach. Co ciekawe koncepcja tego projektu była nam znana już PRZED powstaniem „nk.pl”! Bacznie obserwowaliśmy inne rynki i&nbsp;analizowaliśmy ich fenomeny.  Ale jakoś „Szkoły” były odwlekaną nakładką, zawsze było coś ważniejszego do wdrożenia na cito. Priorytety zmieniły się całkowicie, gdy Nasza-Klasa.pl rosła w&nbsp;siłę, a&nbsp;jej formuła okazała się w&nbsp;Polsce strzałem w&nbsp;10-kę. Grono przystąpiło do kontrataku. Niestety za&nbsp;późno, z&nbsp;miernym skutkiem.</p>
<p>Był to ostatni – z&nbsp;dziesiątek wstecz – projektów w&nbsp;Gronie, w&nbsp;którym brałem udział. Później serwis zaczął wręcz niesmacznie przypominać facebooka oraz niegdyś infantylnego ePulsa.pl – pojawiła się jakaś gronowa waluta i&nbsp;sporo opcji powodujących, że serwis ten stał się przeładowany funkcjonalnościami, a&nbsp;Użytkownikowi przypominał labirynt.</p>
<p><strong>Dlaczego grono.net zarabiało tak mało, albo prawie wcale?  /problem z&nbsp;użytkownikami, przerost formy nad treścią, brak formatów reklamowych/</strong></p>
<p>Posiadam wiedzę na temat monetyzacji serwisów społecznościowych. Ale nie mam tej bazowej – dotyczącej stricte Grono.net – aby udzielić konkretnej odpowiedzi na to pytanie. W przeciwieństwie do polskich polityków &#8211; tu się nie znam i&nbsp;nie wypowiem. W tamtym okresie nie byłem odpowiedzialny za&nbsp;przychody Grona.net.</p>
<p><strong>Ale coś w&nbsp;biznesie reklamowym się działo…</strong></p>
<p>Warto wspomnieć, że ciekawym rozwiązaniem, nad którym pracowano kilka lat, miał być program partnerski nazwany „Strefą Grono.net”. W porozumieniu z&nbsp;Bankiem BZ WBK powstały specjalne Gronokarty płatnicze. Plany były jeszcze szersze, obejmowały wykorzystanie geolokalizacji i&nbsp;koncentrowały się na Użytkowniku poza siecią. (Geolokalizacja w&nbsp;Gronie działała doskonale i&nbsp;była opcją stale udoskonalaną)</p>
<p>Na szybach sklepów partnerskich znajdowały się naklejki „Strefa Grono.net” – to miało informować ludzi, że jeżeli należą do programu to mogą kupić taniej. Tak miały się przeplatać dwa światy relacji – hybryda świata wirtualnego z&nbsp;realnym i&nbsp;wymierne korzyści dla Gronowiczów.  Powstały też karty Strefy Grono.net i&nbsp;akcja promocyjna:</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/STREFA_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10506" title="STREFA_1" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/STREFA_1.jpg" alt="" width="400" height="265" /></a></p>
<p>Ale cofnijmy zegar o&nbsp;kilka lat &#8211; atutem dla reklamodawców miała być reklama kontekstowa, która niczym się nie różni od tego, co dzisiaj widzimy w&nbsp;prawej kolumnie na facebooku. I to wszystko od 2005 roku – wtedy została opracowana jej formuła. Pamiętam, że koncepcja tego systemu została opracowana jeszcze w&nbsp;biurze przy ul. Opaczewskiej w&nbsp;Warszawie. To był 2005 rok. Teraz mamy 2013, a&nbsp;dochody facebooka z&nbsp;tej formy stanową potężny procent w&nbsp;torcie przychodów. Pozostają jeszcze Gronowładni i&nbsp;wpływy z&nbsp;abonamentów / pakietów. Ale z&nbsp;tego co wiem były znikome wartości.</p>
<p>Dział sprzedaży Grono.net – w&nbsp;porozumieniu z&nbsp;działem marketingu i&nbsp;nami – „działem moderacji” przygotował ofertę na komercyjne grona tematyczne. Jeżeli pamięć mnie nie myli to pierwsze należało do marki Under Twenty (Dr. Irena Eris), jednak zainteresowanie było znikome pomimo aktywnej promocji na stronie głównej serwisu. Produkt ten nie miał tak silnej identyfikacji emocjonalnej, jak dziś na facebooku. Ale mówimy o&nbsp;latach  minionych . Ludzie logowali się do Grona po to, żeby nawiązać / utrzymać relacje ze&nbsp;znajomymi – nie markami.</p>
<p><strong>Bunt użytkowników grono.net w&nbsp;2009 (jeśli dobrze pamiętam – „kopiowanie Facebooka”), to był początek końca czy też obudzenie się z&nbsp;ręką w&nbsp;nocniku?</strong></p>
<p><strong> </strong>Grono.net z&nbsp;produktu niesamowicie wyróżniającego się na tle konkurencji stało się produktem typowym, w&nbsp;dodatku uzurpującym sobie wygląd większego gracza. To nie mogło się na dłuższą metę udać przy takiej skali CTRL+C &gt;&gt; CTRL+V.</p>
<p>Buntów w&nbsp;Gronie było kilka, ale ten obserwowałem już jako zwykły użytkownik, z&nbsp;serwisem rozstałem się wcześniej, natomiast w&nbsp;2008 roku byłem już w&nbsp;szeregach Onet.pl. Pracując ze&nbsp;społecznością musisz być świadom tego, że prędzej czy później napotkasz jej opór.<br />
Im więcej ludzi – tym więcej opinii i&nbsp;reakcji na nowości. Na początku masz bunt pewnej grupy aktywnej –  tzw. „działaczy” i&nbsp;„krzykaczy” – oni zawsze mają do powiedzenia. Potem ta sama grupa przekonuje się do nowego interfejsu, bo zaczyna działać przyzwyczajenie – chęć poznawania jest silniejsza od chęci odejścia w&nbsp;ramach buntu. Jeszcze później zaczynają dostrzegać pozytywny tej zmiany i&nbsp;dziękują ci za&nbsp;nią. Tak to działa i&nbsp;umiejętne sterowanie tymi zmianami daje w&nbsp;efekcie sterowanie pozytywne oraz zbalansowanie relacji na linii serwis – użytkownik.</p>
<p>Odczucia Grononowiczów były od pozytywnych przez ambiwalentne do skrajnych. Jedni kochali nas za&nbsp;nowe opcje, które poszerzały przede wszystkim ich możliwości w&nbsp;serwisie, inni twierdzili, że niepotrzebnie usprawniamy serwis, czyniąc go nazbyt wybajerowanym, wręcz lanserskim i&nbsp;nieużytecznym. Ale to jest norma dnia codziennego „po drugiej stronie barykady”.  Grono.net bodaj w&nbsp;2009 przyjęło strategię bezwzględnego dodawania nowości nawet kosztem zadowolenia Gronowiczów. Jednak  nieugiętość inspirowana Margaret Tatcher nie opłaciła się, co widzimy dziś – legenda polskiego social networkingu jest tym:<a href=" www.grono.net.pl"> www.grono.net.pl</a> Ale dalej należy do tego, kto ją odkupił.</p>
<p><strong>Twoim zdaniem, kiedy „dorodne winogrono” stało się „denaturatem” i&nbsp;dlaczego?</strong></p>
<p>Pytasz się z&nbsp;biznesowego punktu widzenia? Przecież dla większości ówczesnych „stałych bywalców” Grona jest ono dalej pięknym wspomnieniem, retrospekcją. Grono wykształciło ich pod kątem korzystania z&nbsp;serwisu społecznościowego, nauczyło konsumować Social Networking, nauczyło prezencji w&nbsp;sieci, stworzyło nowe nawyki konsumpcji mediów społecznościowych. W Gronie wypadało być jawnym, bo jakikolwiek przejaw anonimowości stawał się intruzywny. Choć początki były typowo anonimowe, istotą były nicki i&nbsp;avatary, czyli tożsamość często wykreowana, alter-ego w&nbsp;sieci. Z początku ludzie traktowali Grono, jak ich własną odmianę Biskupinu – osady, której są społecznością także odpowiedzialną za&nbsp;jej kształt, zasady i&nbsp;obyczaje. Przełom 2008 – 2009 uważam za&nbsp;kluczowy w&nbsp;kontekście odpowiedzi na Twoje pytanie.</p>
<p><strong>Skąd pomysł „serwis tylko na zaproszenia”, dlaczego też zrezygnowano z&nbsp;tej formuły która chyba się sprawdzała i&nbsp;miała posmak „ekskluzywności” ?</strong></p>
<p>Skąd pomysł? Tu bardziej powinni wypowiedzieć się wspomniani wcześniej antenaci: Tomek Lis, Piotr Bronowicz i&nbsp;Wojciech Sobczuk. A dokładniej jeden z&nbsp;nich, który na ten pomysł po prostu wpadł i&nbsp;sprawił, że reszta powiedziała magiczne „robimy”.<br />
Elitarność zwyczajnie się przejadła. Zaproszenia były początkowym marketingowym USP Grono.net i&nbsp;świetnie wyróżniło serwis na tle… no właśnie – przecież nie konkurencji, bo takowej nie było! Ekipa Grona nie uznawała wtedy IRC’a, forów itp. za&nbsp;konkurencję. Komunikatory także nią nie były, a&nbsp;nawet topowy – GG podjął się próby stworzenia serwisu społecznościowego w&nbsp;odpowiedzi na trend.<br />
Zatem formuła „na zaproszenie” nadała inny format i&nbsp;dotąd nieznany w&nbsp;Polsce ton. Każdy znał już logowanie do systemów dyskusji, opinii, maila, itd., ale mało osób znało wtedy logowanie do społeczności i&nbsp;własnego systemu relacji w&nbsp;sieci. To było novum, to była nowa jakość prywatności w&nbsp;sieci. Dostęp na zaproszenie był sexi do czasu, gdy serwis nie był mainstreamowy. Później – powiedzmy to sobie szczerze – do Grona mógł wejść każdy. Nie było żadnej bariery, a&nbsp;firewall „elity” został przerwany dawno temu, więc Zarząd podjął strategiczną decyzję o&nbsp;otwarciu Grona. Spotkało to się z&nbsp;lawiną krytyki społecznej, która z&nbsp;czasem osłabła.</p>
<p><strong>Może „polska szkoła biznesu” utrudnia powstanie rozpoznawalnych marek w&nbsp;social media – Blip, Nasza Klasa, Grono.net. Wszystkie te serwisy miały swoje 5 minut i&nbsp;przespały je.</strong></p>
<p>Jesteś pewny czy przespały? Nie zgodzę się z&nbsp;Tobą. Każdy z&nbsp;nich wykorzystał swoje 5 minut na tyle, na ile: chciał, mógł, umiał, ale – z&nbsp;definicji – „5 minut” nie może trwać wiecznie. Pamiętaj o&nbsp;trywialnej zasadzie cyklu życia produktu. Z czasem paliwo w&nbsp;formie emocji i&nbsp;przywiązania, jakie Internauta gwarantuje na początku – wypala się. Należy tak zarządzać formułą, aby dozować to, co generuje emocje. I tu Grono zrobiło błąd – od 2006 do 2008 mechanicznie produkowało nowości – jedna po drugiej. Co miesiąc nowy feature, czasem dwa, czasem trzy. Co chwilę paczki z&nbsp;samymi nowościami. Ludzie nie zdążyli jeszcze dobrze nauczyć się poprzedniej – wytworzyć nawyku korzystania z&nbsp;niej – a&nbsp;my już dawaliśmy nowe, nowe, nowe… Internauci są przyzwyczajeni do zmian layoutów, nowych funkcjonalności, ale taka intensywność sprawiła, że zaczęli się gubić. Grono miało szerokie ambicje – chciało być największym serwisem społecznościowym w&nbsp;Europie. Ale tempo było fabryczne. Plany były niesamowite i&nbsp;wychodziły daleko poza Polskę obejmując rynek Hiszpański (gdzie wówczas korzystanie z&nbsp;Social Networkingu &#8211; termin Social Media jeszcze wtedy nie funkcjonował…), na którym nie było podobnego produktu oraz Wielką Brytanię. Stworzono nowe nazwy, skopiowano dotychczas dobrą strukturę funkcjonalną i&nbsp;layout Grono.net, przetłumaczono i&nbsp;wdrożono. Powstały specjalne działy, m.in. dedykowane osoby do zarządzania projektem na rynku hiszpańskim – Bago.es.</p>
<p>Były dwie osoby po stronie polskiej i&nbsp;ludzie po stronie hiszpańskiej. W stałym kontakcie. Doszło do launchu Bago.es, o&nbsp;którym celowo było cicho w&nbsp;polskich mediach. Znacznie głośniej było w&nbsp;epicentrum zdarzeń, czyli w&nbsp;Madrycie. Został tam zbudowany szklany dom, w&nbsp;którym przez tydzień zamknięto znaną postać. Miała ona kontakt z&nbsp;otoczeniem TYLKO przez Bago.es. Patricia Argüelles była twarzą nowego produktu na ich rynku internetowym. Nowego produktu od Polaków… Tak, centrum dowodzenia było w&nbsp;Warszawie przy Szturmowej 2A, czyli tam, gdzie Grono.net miało swoją siedzibę.</p>
<p><strong>Hiszpańska ekspansja a&nbsp;to ciekawe…</strong></p>
<p>Czy słyszałeś wcześniej o&nbsp;czymś takim? Akcja była rewelacyjna, ale w&nbsp;Polsce nieimpaktowa, wielu dzisiejszych specjalistów ds. Social Media nie ma nawet o&nbsp;niej pojęcia. Informacje te były ukrywane i&nbsp;niedystrybuowane po polskich mediach w&nbsp;obawie o&nbsp;zaburzenie kondycji projektu w&nbsp;Hiszpanii. Obawiano się głównie tego, że polscy użytkownicy zaczną się masowo rejestrować w&nbsp;Bago.es i&nbsp;na dzień dobry zdominują nowy serwis rodzimym językiem i&nbsp;zwyczajami… wiesz, co mam na myśli. Miało to sens, ale Hiszpanie jak nie chcieli korzystać z&nbsp;serwisu społecznościowego – tak mimo zaawansowanej promocji w&nbsp;‘realu’ – nie korzystali masowo.</p>
<p>Akcja promująca Bago.es była unikatowa. Kilka lat później Harder&amp;Harder skopiował koncepcję akcji dla swojego Klienta LG. Szklany dom stanął w&nbsp;centrum Warszawy. Poniżej link do dyskusji, włączam się na drugiej stronie:<br />
<a href="http://www.goldenline.pl/forum/1801330/kampania-lg-onlife-by-harder-harder/s/2"> http://www.goldenline.pl/forum/1801330/kampania-lg-onlife-by-harder-harder/s/2</a><br />
Ponadto zdjęcia dokumentujące akcję (jest ich bardzo mało w&nbsp;sieci, śladowe ilości po wpisaniu „bago.es” w&nbsp;grafice Google’a)</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1.gif"><img class="aligncenter size-full wp-image-10507" title="BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1.gif" alt="" width="320" height="234" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10508" title="BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_1.jpg" alt="" width="448" height="304" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10509" title="BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_2" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/BAGO.ES_-_zdjecia_z_internetu_2.jpg" alt="" width="450" height="292" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/patriciaarguelles.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10510" title="patriciaarguelles" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/patriciaarguelles.jpg" alt="" width="400" height="373" /></a></p>
<p>Patricia Argüelles – bohaterka akcji promującej hiszpańskojęzyczny klon Grona – Bago.es</p>
<p>Hiszpańska wersja to jeszcze nie wszystko. Przygotowana została wersja na rynek brytyjski i&nbsp;być może została dostrzeżona przez niektórych właśnie tam. To byłby dobry trop do serwisu „matki”, czyli Grona. Grapeo.co.uk było klonem polskiego serwisu dedykowanemu rynkowi brytyjskiemu.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grapeo.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10512" title="grapeo" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/grapeo.jpg" alt="" width="463" height="227" /></a></p>
<p><strong>Masz swój punkt widzenia co do dzisiejszych social media oraz „specjalistów” zajmujących się ta dziedziną. Często jest on dość krytyczny – czy to realizm, czy już zmęczenie materiału?</strong></p>
<p>Realizm, bo zmęczony nie czuję się, nic a&nbsp;nic. Mam w&nbsp;sobie dużo energii do nowych wyzwań i&nbsp;projektów. Prawdziwym wyzwaniem była współpraca przy modelowaniu strategii komunikacyjnej dla Faktów TVN; jak to ugryźć aby stworzyć nowy charakter w&nbsp;ramach już dobrze znanego, ale bez szkody dla programu o&nbsp;19:00? Fakty TVN udało się przystosować do epoki Social Media; aktualnie nasi reporterzy działają aktywnie m.in. na facebooku, a&nbsp;sam brand na FB, G+, Instagramie oraz w&nbsp;przyszłości na Twitterze. Takie wyzwania lubię. Standardy, schematy nie interesuję mnie, oznaczają nudę i&nbsp;wtórność przed którą się intuicyjnie bronię jak mogę.</p>
<p><strong>Co myślisz o&nbsp;„klubie wzajemnej adoracji” branży internetowej, social media czy teraz blogerów?</strong></p>
<p>Nieuniknione zjawisko. Wiesz Jacek, ważne jest aby po prostu dobrze ze&nbsp;sobą żyć. Ale czasem się nie da mimo najszczerszych chęci. Szczególnie, gdy potrafisz wyrazić statusem to, co chodzi Ci po głowie i&nbsp;odróżnić wartościowych specjalistów od partaczy i&nbsp;uzurpatorów fachu. Ja potrafię.</p>
<p>W każdej branży – mediowej zwłaszcza – formują się kółka wzajemnej adoracji i&nbsp;zawsze jedni na tym zyskują a&nbsp;inni tracą. Ale inne branże też tak działają, np budowlana, czy medyczna. Wzajemności, relacje, utarte ścieżki… To i&nbsp;tak najbardziej neutralne odpowiedniki ;) Ja nie należę do żadnego z&nbsp;tych kółek, staram się nie spoufalać i&nbsp;jestem ciężko dostępny, co pozwala mi obiektywnie oceniać sytuację.</p>
<p>Blogerzy to już społeczność i&nbsp;ważne jest, aby trzymali się razem. Ale blogowanie to jeszcze nie religia, abym wszędzie w&nbsp;sieci widział coraz to większe blogowe monumenty z&nbsp;rozpychającymi się łokciami biskupami swoich blogów. To mnie irytuje, mania wyższości i&nbsp;przekonania, że skoro ludzie czytają co piszę to jestem w&nbsp;jakimś stopniu ponad nimi.</p>
<p>Ja temu nie ulegam, moje opinie potrafiły nie raz sprowadzić blogera na ziemię, nie raz jego / ją zdestabilizować. Większość blogerów nie radzi sobie z&nbsp;krytyką, automatycznie blokuje za&nbsp;własne zdanie wymierzone w&nbsp;ocenę ich działalności twórczej. Naszą cechą narodową jest chęć tworzenia czegoś wielkiego, a&nbsp;w Internecie możesz zbudować coś wielkiego często małym kosztem. Do dzisiejszej branży Social Media bariera wejścia jest bardzo niska, niekiedy ktoś zapyta się o&nbsp;potwierdzenie Twoich umiejętności dyplomem, więc chodzi przekonanie, że może tu pracować absolutnie każdy. Dlatego wraz z&nbsp;branż rozwija się niebezpiecznie wysoka niekompetencja w&nbsp;niej, która będzie dawać o&nbsp;sobie znać w&nbsp;coraz większej ilości kryzysów i&nbsp;wpadek. Reasumując – mi się podoba ten narodowy dryg na monumenty, ta mania wielkości, większości. Mamy już największy na świecie pomnik Jezusa i&nbsp;Papieża – niebawem może szarpniemy się na zdeklasowanie piramid?</p>
<p><strong>Blogerzy to materiał na gwiazdy czy raczej zakompleksione jednostki?</strong></p>
<p>Zależy którzy. Gwiazdy, celebryci i&nbsp;tu analogia do aktorów, spójrz – są aktorzy stricte teatralni, którzy nie chcą brać udział w&nbsp;komercyjnych produkcjach. Nie kręci ich to i&nbsp;wolą zachować cień prywatności, mieć coś z&nbsp;życia. Nie muszą każdym gestem zwracać uwagi mediów na siebie. Ale są też tacy, którzy absorbują na siebie potężne dawki uwagi, bo zwyczajnie jej potrzebują do egzystencji. Dlatego ja wolę blogerów z&nbsp;tej pierwszej kategorii, który swoim stylem nie wymachują mi przed oczami i&nbsp;mają znacznie więcej do napisania niż inni lepiej znani autorzy. Jakości trzeba szukać – na tym to polega.</p>
<p><strong>Wpadki z&nbsp;Twitterem, patologiczne zachowania społeczne na Faceboooku. Czy tacy jesteśmy czy to technologie wyolbrzymiają to co w&nbsp;nas siedzi, niekoniecznie dobrego.</strong></p>
<p>Pamiętasz, co powtarzam od lat? Internet jest przełożeniem zachowań ze&nbsp;świata rzeczywistego na wirtualny. Nigdzie nie jest napisane „wrzuć do sieci zdjęcia cycków by być fajną”, „dodaj zdjęcie fury, żeby zdobyć respekt”. To ludzie decydują o&nbsp;tym, jacy są w&nbsp;sieci. To ludzie od początku tworzą swoją tożsamość sieciową i&nbsp;to jak jest ona postrzegana. Przeważnie są tacy sami jak w&nbsp;rzeczywistości równoległej poza łączem, ale nie zawsze – praca w&nbsp;Grono.net nauczyła mnie, że często w&nbsp;sieci uwypuklają się kontrasty nie znane nam z&nbsp;relacji face to face. W internecie introwertyk może być ekstrawertykiem i&nbsp;odwrotnie. Skoro to takie proste to wszystko wydaje się sprowadzać do możliwości. Mamy ich coraz więcej, więc wykorzystujemy je. Możemy ot tak dodać zdjęcie na TT, fejsa, itd. – robimy to. Dopiero potem się zastanawiamy, czy to miało jakiś sens i&nbsp;jakie mogą być konsekwencje. Przykład sprzed kilkunastu dni – zamach w&nbsp;Bostonie. Ludzie wracali się, aby zrobić zdjęcie na Twittera, nie mając pewności, czy za&nbsp;chwilę nie wybuchnie obok nich kolejna bomba. Co z&nbsp;instynktem samozachowawczym? Informacja stała się ważniejsza, a&nbsp;raczej chęć przekazania jej natychmiast, z&nbsp;miejsca zdarzenia. Wracając do użytego przez Ciebie słowa „patologia” – zależy dla kogo, od kogo i&nbsp;po co. Dla rządu egipskiego bunt ludzi przekazujący sobie wiadomość o&nbsp;miejscach spotkań via facebook mogła być patologiczna. Dla innej grupy taka możliwość była zbawienna. Wszystko zależy od perspektywy, ale nie każdy potrafi wyobrazić sobie inny punkt odniesienia.</p>
<p><strong>Nowe media /social media zabiją „stare media”?</strong></p>
<p>Internet bardzo mocno zakorzenia się w&nbsp;innych mediach w&nbsp;niektórych przypadkach już stanowi integralny element przekazu innych mediów. To nieuniknione. Chcąc, czy nie wszyscy wylądujemy w&nbsp;sieci.</p>
<p><strong>Dlaczego media papierowe (gazety, tygodniki) tak słabo sobie radzą w&nbsp;starciu z&nbsp;social media?</strong></p>
<p>Nie nazwałbym tego starciem, a&nbsp;ewolucją. Prasa jest jej poprzednim etapem, na naszych oczach modeluje się historia konsumpcji mediów, ale też jeszcze nie dla każdego… Są nowe – atrakcyjniejsze kanały – szczególnie dla młodego odbiorcy formy konsumowania wiedzy, rozrywki i&nbsp;do tego gwarantują możliwość wyrażenia siebie poprzez interakcję. A jaką interakcję masz z&nbsp;magazynem?<br />
Ty chłoniesz, ale na Twoje pytanie gazeta nie odpowie. To przekaz jednostronny, nowocześni odbiorcy chcą obustronnego. Markom nadaje się tożsamość via Social Media. Istotą jest dialog, a&nbsp;raczej jego możliwość.</p>
<p><strong>Telewizja nadal rządzi i&nbsp;nic nie złamie jej potęgi (nawet media społecznościowe)?</strong></p>
<p>Z pewnością Ty i&nbsp;Twoi czytelnicy kojarzą termin „magia telewizji”. To nie wzięło się ot tak. Telewizor to integralny element naszej kultury. Telewizja to jeden z&nbsp;najpotężniejszych i&nbsp;maksymalnie rozwijanych wynalazków ludzkości. Internet formuje się i&nbsp;analogicznie rośnie w&nbsp;siłę zyskując z&nbsp;roku na rok więcej odbiorców i&nbsp;… fanów. Ja działam zawodowo pomiędzy TV a&nbsp;Internetem, jestem fanem i&nbsp;tego i&nbsp;tego medium. W telewizji robię „Internety” i&nbsp;na tę chwilę nie widzę dla siebie nic lepszego. Natomiast martwi mnie jak wielu speców mających tylko jednokierunkowe doświadczenie (Internet) neguje możliwości telewizji i&nbsp;uśmierca ją. Nie można myśleć tylko trybem „wielkomiejskim”, czy co gorsza – swoje subiektywne odczucia przekuwać na branżowe wnioski dla ogółu.</p>
<p><strong>Skoro coraz większą rolę w&nbsp;ekosystemie mediowym zdobył Internet, jest miejscem tworzenia się gwiazd i&nbsp;osób rozpoznawalnych, to czym wytłumaczysz że wszystkie te osoby „ślinią się na możliwość funkcjonowania w&nbsp;TV”? Czy nie jest tak nadal że to TV tworzy gwiazdy?</strong></p>
<p>I jeszcze raz – magia TV. I zasięg. Są celebryci stricte internetowi, ale gdy zapytasz się o&nbsp;nich ludzi na ulicy, a&nbsp;już szczególnie ludzi np. 35l + to rozpoznawalność będzie praktycznie zerowa. W młodszej grupie, która z&nbsp;Internetem jest za&nbsp;pan brat rozpoznawalność podskoczy. Można powiedzieć, że to telewizja formuje prawdziwą sławę i&nbsp;poszerza jej spektrum, które zapoczątkował Internet. Jako przykłady musiałbym nawiązać do tych dalej raptem kilku przykładów osób wałkowanych wszędzie. Oszczędźmy sobie tego chociaż tutaj.</p>
<p>Jeżeli mowa o&nbsp;celebrycie stworzonym przez telewizję – i&nbsp;na potrzeby telewizji – to rozpoznawalność jest nieporównywalnie większa. Jak to wytłumaczysz? Pomyśl – najprościej. Zasięg. I ta wspominana już przeze mnie po raz trzeci w&nbsp;ciągu tej rozmowy „magia TV”. Internauci mają sentyment do telewizji. Dzisiejsi studenci to pokolenie wychowane na niej; wychowane na bajkach w&nbsp;Cartoon Network, Wieczorynkach w&nbsp;TVP, czy teleturniejach. Telewizja ma ogromny wpływ na odbiorców, ale w&nbsp;dobie Internetu społecznościowego to odbiorcy mają ogromny wpływ na Internet.</p>
<p>Uściślając i&nbsp;wracając do pytania – wg mnie dalej termin „celebryta” jest wyłącznie zarezerwowany na potrzeby TV. W świecie internetowym nie widzę synonimu choć czasem martwi mnie, że takim synonimem po woli staje się słowo „Bloger”. Wg mnie blogosfera jest internetowym synonimem tego, co w&nbsp;TV nazywamy show businessem – występuje wiele analogii w&nbsp;zachowaniach jej reprezentantów. Też co chwilę imprezki branżowe (ścianki), tyle że oni zdjęcia robią sobie sami, bo sieć nie ma swojego odpowiednika papparazzi. I Bogu dzięki. Za to polska sieć ma swój odpowiednik swojego Kubę Wojewódzkiego, Natalii Siwiec oraz wielu innych. Ale to już mediowe naśladownictwo mniejszego za&nbsp;większym.</p>
<p><strong>Pytanie zadawane wielokrotnie, ale – na moje oko – nigdy nie było konkretnej odpowiedzi: Czy Internet jest zagrożeniem dla tradycyjnego dziennikarstwa na przykład w&nbsp;telewizji?</strong></p>
<p>Nie wiem, czy to będzie odpowiedź zadowalająca, ale na pewno będzie trywialna i&nbsp;dość logiczna: dopóki ludzie oglądają programy informacyjne w&nbsp;TV – a&nbsp;tym nie spada oglądalność – nie wolno nam uśmiercać tradycyjnego dziennikarstwa. A ludzie zasiadają punktualnie przed wieczornymi dziennikami, więc jest dla kogo pracować. Na razie mówienie o&nbsp;zagrożeniu jest przesadzone, a&nbsp;realne zagrożenie to dwie różne rzeczy i&nbsp;warto je rozdzielać.</p>
<p><strong>Czy dziennikarz powinien rozgraniczyć życie „medialne” od prywatnego, jak ma się to do „kodeksu postępowania” który wdrożono w&nbsp;TVN (Social Media Policy).</strong></p>
<p>Jak pamiętasz wdrożenie Social Media Policy do TVN spotkało się z&nbsp;oporem dziennikarza TVN24, który głośno wyraził swój sprzeciw. Nie chodziło absolutnie o&nbsp;to, aby cenzurować dziennikarzy.</p>
<p>Tu chodzi o&nbsp;odbiorców – subiektywne zdanie dziennikarza poza godzinami pracy może zaburzyć to, co obiektywnie musi on przekazać społeczeństwu. To może być niespójne, więc konsekwencje mogą być negatywne – utrata autentyczności i&nbsp;wiarygodności.<br />
Prywatne opinie osób znanych zawsze będą utożsamiane z&nbsp;pełnioną przez nich funkcją. Nie ma szans, aby działało to inaczej, przeczy to prawom logiki w&nbsp;tym biznesie. Zobacz na profil Radka Sikorskiego na Twitterze. Lub nie – najpierw zobacz pole „kontakt” na stronie www.msz.gov.pl Zostało uzupełnione o&nbsp;rozróżnienie profilu oficjalnego i&nbsp;prywatnego profilu pana ministra. Ale dalej ministra.<br />
I tu zachodzę w&nbsp;myśl, czy jeżeli Radek Sikorski palnie bzdurę (hipotetycznie) to palnie ją jako Radek Sikorski czy Minister Radek Sikorski? Wg mnie niestety to drugie, bo ludzie identyfikują nas po funkcjach publicznych zwłaszcza. Media społecznościowe to jednak media. Należy korzystać z&nbsp;ich atutów, ale też nauczyć się respektować je.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/fakty-o-grono-net-i-polskim-social-media/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>28</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kurs pragmatycznej sprzedaży blogera</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/kurs-pragmatycznej-sprzedazy-blogera/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/kurs-pragmatycznej-sprzedazy-blogera/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 06 May 2013 20:08:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[bloger]]></category>
		<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[kurs sprzedaży blogera]]></category>
		<category><![CDATA[marekting na blogach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10493</guid>
		<description><![CDATA[Materiał powstał w&#160;odpowiedzi na pytania które otrzymuję lub postawę blogerów z&#160;którą się spotykam podczas działań na zlecenie klientów. A więc&#8230;. Piszesz bloga. Wkładasz w, to dużo swojego serca i&#160;czasu. Widzisz, że masz czytelników. Liczba komentarzy rośnie. Twoje wpisy są polecane. Dostajesz maile, w&#160;których z&#160;czytasz jak wszyscy Cię kochają. Gdy nagle… Widzisz maila w&#160;skrzynce, jego tytuł [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/money-for-blogers.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10494" title="money for blogers" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/05/money-for-blogers.jpg" alt="" width="500" height="331" /></a></p>
<p>Materiał powstał w&nbsp;odpowiedzi na pytania które otrzymuję lub postawę blogerów z&nbsp;którą się spotykam podczas działań na zlecenie klientów.</p>
<p><span id="more-10493"></span></p>
<p>A więc&#8230;.</p>
<p>Piszesz bloga. Wkładasz w, to dużo swojego serca i&nbsp;czasu. Widzisz, że masz czytelników. Liczba komentarzy rośnie. Twoje wpisy są polecane. Dostajesz maile, w&nbsp;których z&nbsp;czytasz jak wszyscy Cię kochają. Gdy nagle…</p>
<p>Widzisz maila w&nbsp;skrzynce, jego tytuł sprawia, że serce bije szaleńczo. Nagle czujesz się nie tylko wyjątkowy, czy wyjątkowa (o tym wiesz, przecież, kto jak nie ty?:) ale i&nbsp;doceniona. Czytasz i&nbsp;nic nie rozumiesz.</p>
<p><strong>Czego oni ode mnie chcą??</strong></p>
<p>Dostajesz maila z&nbsp;propozycją współpracy. Piszący prosi o&nbsp;statystyki oglądalności. Chciałby potwierdzić, czy jego ocena popularności Twojego bloga, jest trafiona i&nbsp;odpowiadającą jego potrzebom. Pyta o&nbsp;fanpage na facebooku i&nbsp;czy masz profile na twitterze, pintereście, czy google plus. Prosi o&nbsp;podanie liczb, które są mu potrzebne do przygotowania oferty dla Twojego bloga.</p>
<p>Teraz spokojnie. Nic się nie stało. Pytanie o&nbsp;statystyki jest początkiem, nawiązaniem znajomości. Podanie liczb nie jest wstydem. Czy powodem do zaniżania ich, czy odwrotnie do ich zawyżania. Jeśli wiesz jak używać google analitics. Sprawdzasz i&nbsp;wysyłasz poziom swojej oglądalności. To nie oznaka braku zaufania, tylko wymagany przez rynek sposób weryfikacji. Jak dobrze wiemy, cyfry nie kłamią. Jeśli kłamią, to również da się zobaczyć. Poza parametrami UU/PV (Unikalni Użytkownicy/Wyświetlenia Strony (page views)) istnieją dodatkowe parametry dzięki, którym dość łatwo poznać czy statystyki bloga są realne, czy bloger/ka upiększa je. Nie róbcie tego, tracicie na wiarygodności już na starcie. To, że inni blogerzy chwalą się ilością swoich UU/PV, to czasem syndrom małego penisa;)</p>
<p>Spokojnie. <strong>Jeśli otrzymujesz ofertę współpracy, traktuj to, jak pracę do wykonania</strong>. Za pracę należy się wynagrodzenie. Jeżeli proszą Cię o&nbsp;pewne dane, daj, im je. Nie stracisz na tym, a&nbsp;wręcz przeciwnie:) W przypadku pracy, którą należy wykonać następuje proces ustalania za&nbsp;co odpowiada bloger, a&nbsp;za co odpowiada zleceniodawca. Jak w&nbsp;każdym przypadku, gdy zachodzi tzw. stosunek pracy muszą zostać spełnione warunki określone ustawowo. W przypadku osób nie prowadzących działalności gospodarczej należy współpracę określić podpisując umowę o&nbsp;dzieło.</p>
<p><strong>Ale, przecież po co… Możemy rozliczyć się bez papierków?</strong></p>
<p>Jeżeli drogi blogerze/ko myślisz w&nbsp;ten sposób, to jesteś w&nbsp;mocnym błędzie. Ty, być może możesz pozwolić sobie na taką formę współpracy, ale firma, która chce działać na rynku nie może działać poza granicami prawa. Nie ma od tego wyjątków.</p>
<p>Jak w&nbsp;takim razie możemy ustalić sposób współpracy? Podam kilka podstawowych punktów, które pozwolą zrozumieć pewne sprawy.</p>
<p>1. <strong>Umowa</strong><br />
Każda forma współpracy, ze&nbsp;względu na transparentność powinna zostać spisana. Każda ze&nbsp;stron określa za&nbsp;co odpowiada i&nbsp;za co wypłacane jest wynagrodzenie. Od umowy odprowadzany jest podatek, dlatego końcowa kwota może być niższa niż ta, o&nbsp;której była mowa na początku. Jest, to związane ze&nbsp;sposobem rozliczania pensji w&nbsp;Polsce. Są one podawane w&nbsp;kwotach brutto przed odliczeniem podatku.</p>
<p>2. <strong>Ustalenie terminów</strong><br />
Terminarz działań związany z&nbsp;planowanymi działaniami bywa często ujmowany w&nbsp;ramy tzw. planu działań. Są to zwykłe arkusze excell, na których zaznaczane są działania jakie mają być wykonane w&nbsp;konkretnych terminach.<br />
Zatrzymajmy się przez chwilę. Tu może pojawić się termin deadline. Jest to tradycyjny termin określający nieprzekraczalną datę oddania gotowego dzieła (tekstu, grafiki, przygotowania spotkania etc.) Jest to związane z&nbsp;koniecznością uzyskania tzw. akceptacji. Jest to zgoda klienta na ustalone działania. Jeśli okazuje się, że z&nbsp;jakiegoś powodu klient chce poprawek, w&nbsp;takim wypadku wasza praca wraca do was i&nbsp;należy wprowadzić je przed ustalonym terminem deadline’u.</p>
<p>3.<strong> Wypłata</strong><br />
Następuje na podstawie umowy, w&nbsp;której znajduje się podane dokładnie za&nbsp;co otrzymujemy pieniądze oraz termin od zakończenia pracy. Z reguły bywa to około dwóch tygodni &#8211; miesiąca.</p>
<p>Za umowę o&nbsp;dzieło wypłaca się podatek, na koniec roku otrzymujecie odpowiedni PIT 8b, który jest podstawą do rozliczenia dochodu.<br />
Inaczej wygląda sytuacja w&nbsp;przypadku prowadzenia działalności gospodarczej.</p>
<p>Wykonawca wystawia fakturę, zleceniodawca ma na zapłatę czas który waha się od dwóch tygodni do 180 dni… Co nie zwalnia od OBOWIĄZKU zapłacenia podatku VAT i&nbsp;dochodowego.</p>
<p>4. <strong>Zaufanie</strong><br />
Szanowni państwo. Istotą współpracy między dwiema stronami jest zaufanie. Bez tego nie ma mowy o&nbsp;dobrej umowie, zawiązaniu owocnej współpracy. Oczywiście są firmy, których model biznesowy opiera się na wykorzystaniu faktu, że dla części osób piszących blogi czarną magią są rzeczy, o&nbsp;których napisaliśmy wcześniej. Jednak nie można pracować, w&nbsp;przypadku gdy obie strony nie darzą się zaufaniem. Które w&nbsp;perspektywie czasu przeradza się w&nbsp;obustronny szacunek.</p>
<p>5. <strong>Poufność</strong><br />
Kochani blogerzy, istnieje generalnie zasada poufności w&nbsp;czasie negocjacji. Kiedy dwie strony chcą nawiązać współpracę, często dochodzi do długich i&nbsp;bolesnych negocjacji. Często są one emocjonalne i&nbsp;stresogenne. Szczególnie, gdy w&nbsp;grę wchodzą pieniądze… Pamiętajmy jednak , że fakt zerwania negocjacji nie oznacza, że ogłaszamy wszem i&nbsp;wobec, że mamy kosę z&nbsp;firmą X. Nie piszemy postów na naszych profilach, nie publikujemy wpisów na naszych blogach pełnych humoru sytuacyjnego… To szkodzi.</p>
<p>Szkodzi wam, innym blogerom. Firmom, które chcą chcą nawiązać współpracę z&nbsp;blogosferą i&nbsp;starają się pokazać swoim klientom, że obie strony zyskują na współpracy. Jeśli jednak pojawiają się wpisy pełne emocji dotyczące korespondencji, czasem z&nbsp;personaliami, to niestety w&nbsp;poważnym biznesie tacy ludzie stoją na przegranej pozycji.</p>
<p>Jeśli teraz przychodzi wam na myśl Kominek, to… Musicie pamiętać, że jego osoba tego blogera i&nbsp;jego wizerunek są efektem świadomej pracy. Czego efektem jest obecnie jego pozycja. Musicie jednak pamiętać, że pracował na nią kilka lat. Obecnie jest marką, z&nbsp;którą wiele firm chce współpracować. Jest również marką, z&nbsp;którą wiele firm nie będzie współpracować. Nie dlatego , że personalnie nie lubią Kominka. Dlatego, że ich wizerunek nie może ucierpieć pod żadnym pozorem. Nawet, jeśli współpraca może być owocna, ze&nbsp;względu na przeszłość blogera, firma nie zdecyduje się na utratę swojej wiarygodność.</p>
<p><strong>O czym oni do mnie mówią??</strong></p>
<p><strong>Jaka NDA, jaki deadline, jakie embargo…? Jestem wolnym blogerem/ką i&nbsp;wara wam ode mnie!</strong></p>
<p>Współpraca między blogerem a&nbsp;firmą czasem wymaga nie tylko zaufania. Jeżeli w&nbsp;grę wchodzą pieniądze związane z&nbsp;wprowadzeniem nowego produktu czy usługi firmy wymagają podpisania dodatkowych umów dotyczących zachowania poufności. To nie żaden zamach na wolność wypowiedzi, ale twarda zasada, że odpowiadamy za&nbsp;swoje czyny. W przypadku złamania zasad, wiadomo, kto i&nbsp;jaką poniesie karę. Działa to odstraszająco i, jeżeli przestrzega się pewnych zasad, nic złego was nie spotka. Podobnie bywa z&nbsp;embargiem na publikację. Nie jest to żaden sposób na cenzurę. To jeden ze&nbsp;sposobów na zapewnienie sobie, że publikację pojawią się w&nbsp;tych miejscach w&nbsp;Internecie, z&nbsp;którymi firma ma dobre relacje lub chce takie relacje nawiązać. Ma to z&nbsp;wiązek z&nbsp;realiami dotyczącymi rynku mediów. W przypadku, gdy w&nbsp;grę wchodzi zapewnienie dostępu do informacji o&nbsp;produkcie, czy usłudze w&nbsp;taki sposób, by dotarła do maksymalnej liczy osób. W takich przypadkach pierwszeństwo w&nbsp;dostępnie do informacji mają serwisy posiadające duże dotarcie… No cóż, kochani duży może więcej&#8230;</p>
<p><strong>Podoba mi się, jedziemy</strong></p>
<p>Doskonale. Mając jasno i&nbsp;czytelnie dla obu stron ustalone zasady współpracy możecie śmiało rozpocząć owocną współpracę. Tylko pamiętajcie, jeśli chcecie zmieniać reguły gry, należy to zrobić w&nbsp;czasie kolejnej tury współpracy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/kurs-pragmatycznej-sprzedazy-blogera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Marketer w&#160;poszukiwaniu blogera i&#160;blogosfery</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/marketer-w-poszukiwaniu-blogera-i-blogosfery/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/marketer-w-poszukiwaniu-blogera-i-blogosfery/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Apr 2013 09:00:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[bloger]]></category>
		<category><![CDATA[blogosfera]]></category>
		<category><![CDATA[marketer]]></category>
		<category><![CDATA[marketing na blogach]]></category>
		<category><![CDATA[współczynnik krycia dupy blachą]]></category>
		<category><![CDATA[współpraca z blogerem]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10484</guid>
		<description><![CDATA[Czyli instrukcja użytkowania blogosfery i zjawiska zoologicznego zwanego blogerami.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/blogerzy.jpeg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10488" title="blogerzy" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/blogerzy-e1367162243748.jpeg" alt="" width="600" height="449" /></a></p>
<p>Czyli instrukcja użytkowania blogosfery i&nbsp;zjawiska zoologicznego zwanego blogerami.</p>
<p><span id="more-10484"></span></p>
<p><strong>Drogi marketerze, zapewne trafiłeś lub trafiłaś na wiele ciekawych raportów dotyczących potencjału polskiej blogosfery</strong>. Znasz zapewne ze&nbsp;słyszenia takich blogerów jak Kominek, Segritta, MediaFun, czy kilka innych pseudonimów artystycznych bądź pełnych personaliów osób piszących blogi. Blogerem może być każdy, wystarczy tylko odrobina chęci i&nbsp;pasja. Niekiedy nie oznacza to, że osoba pisząca posiada wystarczające umiejętności warsztatowe. Jednak w&nbsp;przypadku blogów pasja jest wystarczającym paliwem do pisania.</p>
<p><strong>O blogach mówi się od kilku lat. Wspomina na temat ich potencjału oraz możliwości współpracy</strong>. Jeśli w&nbsp;tym momencie pomyślałeś o&nbsp;tym, że może warto wejść z&nbsp;blogerem we&nbsp;współpracę jest to dobra myśl. Pozwól, niech stanie się ona mocnym postanowieniem. Ale uważaj, zanim zlecisz to asystentowi, czy sekretarce lub stażyście, przeczytaj kilka słów na temat jak uniknąć największego przekleństwa każdego marketera. Dowiesz się, jak uniknąć fakapu.</p>
<p>Jeżeli nadal czytasz, to znaczy, że masz wysoki współczynnik KDB*. Lub uczysz się, licząc, że znajdziesz w&nbsp;tym wpisie cenne rady. Hmm… ;)</p>
<p><strong>Blogosfera, czy istnieje?</strong></p>
<p>Pytanie z&nbsp;lękiem powtarzane w&nbsp;wielu działach marketingu w&nbsp;firmach na świecie i&nbsp;w Polsce też. O ile odpowiedź na to pytanie reszcie świata nie sprawia problemów, o&nbsp;tyle w&nbsp;polskich realiach odpowiedź na to nie jest do końca prosta… Jednak badania dowodzą, że istnieje blogosfera. W końcu, ktoś zgłasza swojego bloga do udziału w&nbsp;konkursie na bloga roku, czy też na doroczną konferencję dla blogerów organizowaną w&nbsp;Gdańsku.</p>
<p>By uniknąć pewnych problemów uznajmy, że blogosfera jako ogół blogów tworzonych w&nbsp;Polsce istnieje. Jest to jednocześnie organizm podlegający bezustannemu podziałowi. Na miejsce starych blogów powstają nowe, czas życia niektórych liczy się w&nbsp;tygodniach, niektóre przetrwają miesiąc ale te posiadające największy potencjał przetrwają rok lub dwa…</p>
<p><strong>Kim jest bloger/ka?</strong></p>
<p>Z pozoru wydaje się takim samym człowiekiem, jak Ty. Nie daj się zwieść pozorom. Bloger/ka jest osobą o&nbsp;wysokim poziomie potrzeby lansu, akceptacji oraz kreowania. Bywa jednostką obdarzoną, posiadającą rzadki dar ubierania słów w&nbsp;dające się czytać zdania. Ba! Opanowała czasem trudną sztukę ortografii… Coraz rzadsza to sztuka i&nbsp;osnuta coraz większym nimbem tajemnicy.</p>
<p>W każdym razie jest to osoba twórca. Potrzebująca przekazać swoje myśli. Kiedyś pisano do szuflady, teraz piszę się na bloga. Bloger może pisać na jednej z&nbsp;wielu popularnych w&nbsp;Polsce platform blogowych, które powstały przy portalach takich jak Onet, czy Gazeta.pl. Może korzystać z&nbsp;popularnych platform globalnych takich jak blogspot, czy wordpress. Może również pisać pod własnym szyldem na własnej domenie. Jest wiele możliwości. Od chwili pojawienia się facebooka, niektórzy liderzy opinii piszą więcej na, nim, niż na swoich blogach:)</p>
<p><strong>Czym jest blog?</strong></p>
<p>Ostatnimi czasy dotarła do nas informacja przekazana przez posłańców, że dokonano systematycznego określenia czym jest blog. W sumie dotyczyło to blogera jednak możemy bez kozery powiedzieć, że blog to bloger (osoba) i&nbsp;bez niego nie ma bloga. Chociaż niektórzy starają się udowodnić, że może istnieć blog bez blogera. Jednak zostawmy ich chwilowo samym sobie.</p>
<p>Ujmując rzecz w&nbsp;sposób możliwie prosty. Blog, to miejsce, na którym bloger upowszechnia swoje myśli, przemyślenia lub po prostu pisze to, co aktualnie zajmuje jego uwagę. Niektórzy z&nbsp;blogerów piszą o&nbsp;wszystkim. Tak, potrafią napisać o&nbsp;wszystkim, są też tacy, piszący tylko o&nbsp;rzeczach będących ich fascynacjami zawodowymi bądź pasjami. Każdy z&nbsp;nich ma swoją własną niszę tak jak trzeba o&nbsp;tym pamiętać, że każdy bloger posiada również czytelników. Są to osoby czytające bloga, komentujące wpisy i&nbsp;aktywnie wpływające na treści publikowane przez blogera.</p>
<p><strong>Miejsca występowania blogerów</strong></p>
<p>Bloger bywa obecny w&nbsp;pewnych specyficznych miejscach. Są to często tzw. konferencje branżowe. Na nich często można spotkać blogerów piszących o&nbsp;technologii (nawet, jeśli się na niej nie znają;)), nowych mediach oraz marketingu i&nbsp;social media. Często sami pracują w&nbsp;tych branżach, więc obecność ich jest obowiązkowym elementem tworzenia wokół siebie miru znanego blogera. Nawet, jeśli twarde dane temu przeczą, uznanie w&nbsp;oczach innych blogerów bywa często walutą za&nbsp;którą budowana jest pozycja w&nbsp;blogosferze. Specyficzne zachowania dotyczące blogerów otrzymały swoją nazwę będącą odzwierciedleniem sposobu uzyskiwania pozycji wśród blogerów. Chodzi tu oczywiście o&nbsp;tak zwane: „mizianie się po majciochach&#8221; lub „kluby wzajemnej adoracji”. Wielu mniej znanych blogerów chętnie uczestniczy w&nbsp;tym procederze podbijając w&nbsp;ten sposób poziom „lansu&#8221; jest on często używany aby oddać hołd czy też pochwalić osobę blogera bez uszczerbku na swoim honorze.</p>
<p><strong>Skoro tak, to jak?</strong></p>
<p>W tym momencie zatrzymajmy się na chwilę. Czas na moment prawdy. Jeśli nadal nie wiesz czym jest blog i&nbsp;jaka jest specyfika osoby blogera, to… daj sobie spokój. Dla swojego KDB zostaw blogerów w&nbsp;spokoju. Nie proponuj im niczego. Poczekaj, aż zrozumiesz co możesz, a&nbsp;czego Ci nie wolno. Jeśli osiągniesz ten stan i&nbsp;wiesz już kim jest bloger, czym był kryzys budyniowy, dlaczego propozycja pisania za&nbsp;sławę jest po prostu nie na miejscu, wtedy śmiało, bez lęku pisz do blogera/ki. Przedstaw się, w&nbsp;kilku słowach okaż szacunek dla niego jak robisz to np. względem kontrahenta czy dziennikarza.</p>
<p>Niech wie, że piszący do niego człowiek nie tylko zna jego bloga, ale zdecydował się nawiązać z, nim kontakt BEZPOŚREDNIO. Jeśli chodzi o&nbsp;formę kontaktu to, jeśli osoba pisząca bloga nie jest szacowną osobą, możemy używać dość swobodnej formuły komunikacji. Oczywiście, nie silimy się na ziomalskość (chyba że, elo jesteś ziom;)) Piszemy swobodnie, jednak nie przekraczając granic wyznaczonych normami społecznymi. Jasno przedstawiamy powód naszej korespondencji, pytamy się o&nbsp;odbiór naszej propozycji oraz przekazujemy czytelnie na jakich zasadach będziemy współpracować oraz jakiego rodzaju profity czekają na blogera/kę.</p>
<p><strong>Dla potrzebujących bryku</strong>:<br />
1. Wiesz do kogo piszesz.<br />
2. Używaj swobodnej formy komunikacji. Nie sil się na zbytnią przyjacielskość.<br />
3. W kilku słowach wyjaśnij kim jesteś. Dla kogo pracujesz.<br />
4. Jakiego rodzaju formę współpracy proponujesz. Czego oczekujesz od blogera/ki.<br />
5. Jakiego rodzaju wynagrodzenie proponujesz blogerowi/ce za&nbsp;jego pracę.<br />
6. Jakie są ograniczenia współpracy. Czy są takie aspekty, które muszą zostać wcześniej dokładnie uregulowane ze&nbsp;względu na poufność przekazywanych informacji.<br />
7. Jak rozliczane jest wynagrodzenie oraz nagrody konkursowe.  Bez &#8222;wchodzenia do tyłka&#8221; mówisz czego potrzebujesz.</p>
<p><strong>Współpraca…</strong></p>
<p>Nie będę owijać w&nbsp;bawełnę. Bywa ciężko. Czasem wręcz bardzo ciężko. Blogerzy nie wiedzą, że deadline oznacza datę końca świata.<br />
Zajęci są swoją pasją. Zapominają o&nbsp;ustaleniach zawartych w&nbsp;korespondencji. Czasem wręcz łamią jej poufność i&nbsp;pozawalają postronnym na poznanie naszej wymiany maili. Co naraża nas i&nbsp;firmy, które reprezentujemy na utratę dobrego wizerunku.</p>
<p>Bywają pamiętliwi. Jeśli nie wywiążemy się z&nbsp;naszej części umowy, bywa, że potrafią stać się naszymi największymi wrogami. W drastycznych przypadkach wywołują kryzys w&nbsp;social media. &#8222;Straszna&#8221; to rzecz, więc baczcie, by nie skupić na sobie ich gniewu;) Albo ich potrzeby auto-lansu poprzez krzyk na otoczenie i&nbsp;twoją markę. Jednak stosując się do tych kilku punktów możesz bezpiecznie wzmocnić swój poziom KDB, dodatkowo wspierając się atrakcyjnymi akcjami marketingowymi.</p>
<p><strong>*KDB &#8211; nieformalny współczynnik kampanii marketingowych oznaczający Krycia Dupy Blachą. Dotyczy bezpośrednio osoby marketera.</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/marketer-w-poszukiwaniu-blogera-i-blogosfery/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Snowboard w&#160;gruzińskim stylu</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/kitesurfing/snowboard-w-gruzinskim-stylu/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/kitesurfing/snowboard-w-gruzinskim-stylu/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Apr 2013 13:47:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kitesurfing]]></category>
		<category><![CDATA[gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Gudauri]]></category>
		<category><![CDATA[snowboard]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10460</guid>
		<description><![CDATA[W Alpy pojechać można zawsze, mieć wszystko pod nosem albo mieszkań w „betonioku”. Więc tym razem padło, że trzeba zobaczyć coś innego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/lot-nad-sniegiem.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10467" title="lot nad sniegiem" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/lot-nad-sniegiem.jpg" alt="" width="515" height="515" /></a></p>
<p>W Alpy pojechać można zawsze, mieć wszystko pod nosem albo mieszkań w&nbsp;„betonioku”. Więc tym razem padło, że trzeba zobaczyć coś innego.</p>
<p><span id="more-10460"></span></p>
<p>Gruzja, Kaukaz, trochę dziczy to całkiem dobry mix. Ci którzy oczekują luksusów, granitów, win z&nbsp;kartonu i&nbsp;francuskich bułek to lepiej niech poszukają gdzie indziej. Gruzja jest raczej miejscem dla szukających odmiany. Najpierw trzeba się przyzwyczaić, że leci się mały LOT’owskim samolotem który równie dobre mógłby latać na liniach krajowych a&nbsp;nie tak długą drogę. Ale to taki koloryt ;)</p>
<p>Mając do wyboru czas i&nbsp;koszt przemieszczenia się do stolicy Tbilisi vs. Alpy wiadomo co sie wybiera – Gruzję. Zanim pojechałem w&nbsp;góry, miałem dwa dni na zwiedzanie stolicy. Pomieszanie komunizmu, rozpadających się budynków, szklanych domów, dziur w&nbsp;drogach i&nbsp;całego kolorytu ludzi jest fascynujące. Wszędzie można się porozumieć – albo po rosyjsku albo po angielsku. Transport? Za naprawdę niewielkie pieniądze można wynająć taksówkę i&nbsp;cały dzień jeździć po mieście albo po okolicach i&nbsp;oglądać mniejsze lub większe zabytki, ciekawe miejsca czy restauracje. Dodatkowo Pan kierowca puści lokalną muzykę albo poopowiada o&nbsp;ciekawych rzeczach. Lub zawiezie tam gdzie jest najlepsza lokalna kuchnia i&nbsp;przysmaki! Tego nie zobaczy się na co dzień.</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10461" title="tibilisi" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi.jpg" alt="" width="647" height="485" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi3.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10462" title="tibilisi3" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi3.jpg" alt="" width="647" height="485" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi2.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10463" title="tibilisi2" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi2.jpg" alt="" width="647" height="485" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi4.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10465" title="tibilisi4" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi4.jpg" alt="" width="647" height="485" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi5.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10466" title="tibilisi5" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/tibilisi5.jpg" alt="" width="647" height="485" /></a></p>
<p>Po dwóch dniach oglądania monastyrów, kamienic, obiektów kulturalnych, mostów, dróg, wierzy TV etc. Wystarczyło mi to by jechać po co tam przyjechałem. Kilka godzin krętymi drogami i&nbsp;dojechaliśmy do Gudauri. Chata w&nbsp;której mieszkaliśmy było dość blisko stoku, tak więc szybko można było się na niego wbić lub zjechać przy końcu dnia.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-6.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10477" title="gudauri 6" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-6.jpg" alt="" width="539" height="539" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10478" title="gudauri5" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri5.jpg" alt="" width="539" height="539" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-8.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10479" title="gudauri 8" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-8.jpg" alt="" width="515" height="515" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-7.jpg"><img class="aligncenter  wp-image-10480" title="gudauri 7" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-7.jpg" alt="" width="575" height="431" /></a></p>
<p>Śniegu było dość dużo, 2 lub 3 dnia sporo go napadało. Czasem był tylko zbyt ciężki jak temperatura potrafiła podnieść się o&nbsp;10 stopni od poranka. Na same trasy nie było co narzekać, były w&nbsp;lepszym stanie niż we&nbsp;Francji (hah), tylko gdy spadło więcej śniegu ratraki i&nbsp;służby porządkowe nie były w&nbsp;stanie podołać. Był taki dzień gdy spadło tak z&nbsp;60-80 cm i&nbsp;nawet po trasach było ciężko jechać, a&nbsp;co dopiero wyjechać z&nbsp;twardego śniegu gdy wpadło się w&nbsp;większą dziurę.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10472" title="gudauri (3)" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-3.jpg" alt="" width="539" height="539" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10473" title="gudauri (4)" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-4.jpg" alt="" width="515" height="515" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-5.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10474" title="gudauri (5)" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-5.jpg" alt="" width="515" height="515" /></a></p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10475" title="gudauri (2)" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/gudauri-2.jpg" alt="" width="515" height="515" /></a></p>
<p>Trasy trasami, ale gdy pojechało się wyżej na góry można było nieco pojeździć poza trasami na freeride. Tylko też raczej rankiem, gdy śnieg jeszcze nadawał się do jazdy albo nie było za&nbsp;dużo ludzi. Wszyscy chyba polowali na luźniejszy śnieg. Po 5 dniach intensywnej jazdy, miałem już sporo „w kościach”, tak więc zadowolony wyjechałem z&nbsp;Gruzji. Miły przerywnik, <strong><a href="http://gadzinowski.pl/kitesurfing/ja-tu-widze-niezly-kite-wietnam/">po wietnamskich ciepłych klimatach</a></strong>. Krajobrazy, klimat, przestrzeń – super sprawa.</p>
<p>Wyjazd zorganizował Cuba Cubano ;) z&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/pages/Opera-Hostel-in-Tbilisi-Georgia/176140279111607?ref=ts&amp;fref=ts">Opera Hostel</a> w&nbsp;Tbillisi.</p>
<p>BTW. w&nbsp;Gruzji można też popływać na kitesurfingu, więc pewnie niedługo odwiedzę ponownie Gruzję. Zobaczcie ten <a href="http://www.youtube.com/watch?v=PJ83He__QJU">LINK</a></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/kitesurfing/snowboard-w-gruzinskim-stylu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Chemia virali i&#160;cyfr</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/chemia-virali-i-cyfr/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/chemia-virali-i-cyfr/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Apr 2013 10:17:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[hubert tworkowski]]></category>
		<category><![CDATA[karolina winkowska]]></category>
		<category><![CDATA[kitesurfing]]></category>
		<category><![CDATA[piłka nożna]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>
		<category><![CDATA[sotrender]]></category>
		<category><![CDATA[viral]]></category>
		<category><![CDATA[zus]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10436</guid>
		<description><![CDATA[Internetowe obrazki i filmy. Niektóre z nich przepadają w przestrzeni inne stają się hitami. Czy jest jakaś „cudowna recepta”?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/piłka-nozna-vs-kitesurfing-e1366798619785.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10437" title="piłka nozna vs kitesurfing" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/piłka-nozna-vs-kitesurfing-e1366798619785.jpg" alt="" width="600" height="300" /></a></p>
<p>Gdy po raz kolejny udaje mi się „wykręcić” dużą cyfrę share-like-obejrzeń-kontaktów zastanawiam się czy udało mi się zbliżyć do formuły sukcesu.</p>
<p><span id="more-10436"></span></p>
<p>Przykład, <strong><a href="https://www.facebook.com/photo.php?fbid=546303872058397&amp;set=a.102532669768855.5481.100000363676983&amp;type=1&amp;theater">zwykły obrazek z&nbsp;piłkarzami i&nbsp;Karoliną Winkowską</a></strong>. Tekstem porównawczym. Umieszczenie na profilu prywatnym na facebooku i&nbsp;fan page.</p>
<p><strong>Policzyłem wraz z&nbsp;<a href="http://www.sotrender.com/pl/">Sotrender</a>  (narzędzie do analityki social media) <strong>- thx to Alex Szulc</strong>, wziąłem ich cyfry plus swoje notatki, estymacje. I?</strong><br />
2,34 mln zasięgu oraz 590 tys kontaktów! Tyle miał ten obrazek który stał się viralem, według wstępnej estymacji przeprowadzonej przez firmę Sotrender . Liczba ta nie uwzględnia stron/fan pages które nie podały źródła, profili ukrytych oraz serwisów typu Pudelek lub Kwejk.pl . Moja estymacja pokrywa się z&nbsp;estymacją Sotrender (na twardych danych). Natomiast uwzględniając &#8222;miękkie dane&#8221;: łącznie <strong>obrazek miał zasięg 4-4,5 mln osób oraz 945 tys aktywnych kontaktów</strong>. Są to liczby porównywalne do zasięgu Wiadomości TVP czy Teleexpress TVP (odpowiedni 4,3 mln oraz 4,1 mln widzów). Oczywiście stawianie znaku równości Internet/Social Media = TV jest trochę obrazoburcze&#8230; ale zasięg jest zasięg.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/zus-porownanie.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10438" title="zus porownanie" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/zus-porownanie-e1366798660688.jpg" alt="" width="600" height="375" /></a></p>
<p>Kolejnego tygodnia z&nbsp;Hubertem Tworkowskim przetestowałem obrazek z&nbsp;ZUS /Polak i&nbsp;Niemiec/. Też temat „odpalił”. Rozeszło się jak burza, trafiło m.in. na fan page Związku Pracowników i&nbsp;Pracodawców. To co udało mi się wyliczyć i&nbsp;określić pokazywało liczbę <strong>ok. 3,3-3,5 mln zasięgu oraz 410 tyś kontaktów</strong>. Nie wiem tylko jak przeliczyć zasięg Kwejka czy Demotywatorów (na głównej)</p>
<p>I teraz pytanie?</p>
<p><strong>Co z&nbsp;tych cyfr wynika, czy jest powtarzalny mechanizm tworzenia takich „dzieł”?</strong> Owszem, jest formuła która może nas do tego przybliżyć ale nigdy nie zagwarantuje 100% sukcesu. Zbyt wiele jest zmiennych.</p>
<p><strong>Są nimi: godzina publikacji, rodzaj materiału, dosadność komunikatu, mocny przekaz, grupa odbiorców, liderzy opinii którzy przeniosą komunikat, zasięg organiczny i&nbsp;opłacony.</strong></p>
<p>Nawet zrobimy obrazek który na szansę być viralem, zadać sobie pytanie PO CO? Czy chcemy dotrzeć jednorazowo z&nbsp;ważnym komunikatem, czy jako marka produkt ciągle chcemy przypominać o&nbsp;sobie, budując w&nbsp;ten sposób wizerunek. Właśnie, jaki wizerunek. Czy śmieszne i&nbsp;krzykliwe obrazki budują wizerunek firm, marek? <strong>Niekoniecznie</strong>. Czy chcemy dotrzeć z&nbsp;ideą, niekomercyjnym przekazem. To być może już szybciej.</p>
<p><strong>Powiedzmy że wyczuwam nastroje społeczne, mechanizmy rządzące tym „obiegiem informacji”</strong>. Czy to czemuś może służyć, poza własną satysfakcją? Może, ale o&nbsp;tym już innym razem i&nbsp;w innym wpisie.</p>
<p>PS1. Warto w&nbsp;swoich działaniach korzystać z narzędzi analitycznych, takich jak <a href="http://www.sotrender.com/pl/">Sotrender</a>. Można tam zanalizować Facebooka, Youtube czy Twittera w&nbsp;kontekście naszych czy konkurencji działań.</p>
<p>PS2. Kończąc temat spekulacji dot. obrazka (piłkarze i&nbsp;kitesurfing)&#8230;<br />
Nigdzie tam nie ma wołania o&nbsp;kasę dla kitesurfingu. Obrazek miał skłonić do przemyślenia sytuacji w&nbsp;polskim sporcie. Że obok sportu narodowego pt. piłka nożna istnieje inny sport / inne sporty nazywane niszowymi, gdzie Polacy odnoszą zwycięstwa, zdobywają mistrzostwa bez wsparcia budżetu państwa, samorządów, mediów czy dużych sponsorów. Kwota podana na obrazku jest tylko symbolem, równie dobrze można by tam wpisać kilka miliardów czy kilkaset milionów które kosztuje i&nbsp;kosztować będzie impreza Euro 2012 lub Orliki, dofinansowanie klub na szczeblu lokalnym. Buduje się infrastrukturę, bez pomysłu i&nbsp;zaplecza ludzkiego. Stawia na monokulturę piłkarską, ludzi często zblazowanych gdzie obok istnieją dziesiątki sportów i&nbsp;setki sportowców które rokują znacznie lepiej, radzą sobie bez publicznego grosza. Obrazek miał wzbudzić kontrowersje, zainteresować i&nbsp;zaintrygować.</p>
<p>Cel został osiągnięty, wiele osób po raz pierwszy dowiedziało się czym jest kitesurfing, kim jest Karolina Winkowska. Wywiązało się wiele dyskusji, a&nbsp;kontakt z&nbsp;komunikatem na obrazkiem miało grubo ponad 4,5 mln osób (przeliczając ilość udostępnień i&nbsp;pojawień się na fan pages). Można też ten obrazek inaczej oceniać, odczytywać &#8211; jako ukazanie ludziom w&nbsp;kite środowisku, że dzisiejszy marketing i&nbsp;promocja może mieć też inne oblicze, bardziej w&nbsp;stylistyce szybkich mediów, Facebooka czy memów. Że kite w&nbsp;otoczeniu tylko celebrytów (znanych z&nbsp;tego że są znani), gazet bulwarowych czy zamkniętej kasty zawodników to nie jest coś, co przyciągnie ludzi zewnątrz czy sponsorów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/chemia-virali-i-cyfr/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Agencyjna inflacja reklamy</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/agencyjna-inflacja-reklamy/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/agencyjna-inflacja-reklamy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 03 Apr 2013 08:33:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[agencja reklamowa]]></category>
		<category><![CDATA[facebook]]></category>
		<category><![CDATA[marketing w polsce]]></category>
		<category><![CDATA[rynek reklamy]]></category>
		<category><![CDATA[social media]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10422</guid>
		<description><![CDATA[Agencja reklamowa jako najwyższe stadium wtajemniczenia branżowego i obiekt westchnień. Miejsce merytorycznej pracy i wykuwania się nowych trendów?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/agencja-reklamowa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10423" title="agencja reklamowa" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/04/agencja-reklamowa.jpg" alt="" width="600" height="480" /></a></p>
<p>Agencja reklamowa jako najwyższe stadium wtajemniczenia branżowego i&nbsp;obiekt westchnień. Miejsce merytorycznej pracy i&nbsp;wykuwania się nowych trendów?</p>
<p><span id="more-10422"></span></p>
<p>Przyznam się, że po ostatnich wpisach pojawiło się wiele pytań o&nbsp;co mi chodzi? Czy zostałem Konradem Wallenrodem branży? Nic z&nbsp;tych rzeczy drodzy Państwo, do uzdrawiaczy nie należę ani kreatorów nowych trendów. <strong>Raczej do zgryźliwych obserwatorów podobnych do tych 2 panów z&nbsp;Muppet Show</strong>. Kwestia dystansu który zdobywa się z&nbsp;wiekiem i&nbsp;doświadczeniem oraz niezależnością.</p>
<p>Zastanawiałem się ostatnio, czy agencja reklamowa to jeszcze twór który jest wydajny czy przynosi cokolwiek pozytywnego dla rynku? Szanuje wszystkie osoby pracujące w&nbsp;takich miejscach, bo przy spadającym rynku recesji i&nbsp;coraz niższej rentowności nadal mają pasję pracy w&nbsp;reklamie.<strong> Bo pasją trzeba nazwać to że często pracują na marżach rzędu 1-2,5%</strong>. Teraz rozumiecie, dlaczego posiadanie warzywniaka lub burgerowni jest obiektem westchnień tzw. branżowców.</p>
<p><strong>Kiedy to wszystko zaczęło się psuć</strong>? Wtedy gdy marketing który jest jedną dziedziną zaczęto dzielić i&nbsp;nazywać, pozycjonować od nowa. To co jest zwykłą komunikacją nazywano „marketingiem zintegrowanym”, „TTL”, 360” czy też „inbound marketing”. Ta sama rzecz tylko inaczej nazwana. Do tego coraz większe nisze i&nbsp;specjalizacje, jak np. social media. Kolejne fale nowych ludzi tzw. „humanistów” w&nbsp;reklamie, gdzie próg wejścia jest zerowy. To wszystko spowodowało ten stan. Pewnej inflacji marketingu którą dokonywano w&nbsp;agencjach.</p>
<p><strong>Skutek</strong>? Często osoby przypadkowe w&nbsp;reklamie, marketingu które traktują je jako przystanek czy też swoistą przechowalnie na rynku pracy. Wypierają oni coraz bardziej tych pasjonatów, którzy nadal chcą kreować, myśleć nad zmianami – ale rynek już nie kupuje tego, bo w&nbsp;roku kryzysu gospodarczego liczy się to kto zrobi to najtaniej, niekoniecznie najlepiej.</p>
<p><strong>W weekend w&nbsp;branży social media nastąpił istny pogrom</strong>, reputacja „poleciała na pysk”.  Dobór kadr dał o&nbsp;sobie znać, gdy zarządzający fan page’ami zaczęli klikać linki niewiadomego pochodzenia i&nbsp;wpisywać hasła. Zapomniano o&nbsp;elementarnych zasadach bezpieczeństwa i&nbsp;rozsądku który powinien cechować takie osoby. Jaką pewność będzie teraz miała firma, marka która oddaje dużą część swojego wizerunku w&nbsp;ręce takich firm, co z&nbsp;dziesiątkami i&nbsp;setkami tysięcy złotych które są wtedy zagrożone. Tego nawet nie ma jak komentować w&nbsp;granicach rozsądku i&nbsp;normalności.</p>
<p><strong>Kadry, kadry</strong>… o&nbsp;wszystkim będą stanowić one. Jeśli tzw. branża reklamowa dalej będzie pogrążać się w&nbsp;wyścigu „kto ściągnie gacie niżej”, to szybko sama zejdzie do poziomu stawek śmietnikowych gdzie nawet zatrudnienie studenta – stażysty będzie luksusem. Kto wtedy będzie oferował usługi na poziomie, kto zapewni strategie i&nbsp;kreacje? Bo na pewno nie da tego „kult amatora” i&nbsp;„zbiorowa mądrość Internetu”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/agencyjna-inflacja-reklamy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Arbitraż, prowizja, kick backi czyli jak reklama i&#160;PR jeszcze nie utonęła</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/arbitraz-prowizja-kick-backi-czyli-jak-reklama-i-pr-jeszcze-nie-utonela/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/arbitraz-prowizja-kick-backi-czyli-jak-reklama-i-pr-jeszcze-nie-utonela/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 Mar 2013 09:17:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[branża reklamowa]]></category>
		<category><![CDATA[domy mediowe]]></category>
		<category><![CDATA[kick backi]]></category>
		<category><![CDATA[prowizja]]></category>
		<category><![CDATA[reklama]]></category>
		<category><![CDATA[zarobki w branży reklamowej]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10412</guid>
		<description><![CDATA[Skoro w branży reklamowej nie ma pieniędzy, jest słabo to dlaczego jest ona nadal pożądana i wymarzonym przez niektórych miejscem pracy?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/branżowa-gorączka-złota-branża-reklamowa.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10413" title="branżowa gorączka złota branża reklamowa" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/branżowa-gorączka-złota-branża-reklamowa.jpg" alt="" width="601" height="433" /></a></p>
<p><strong><a href="http://gadzinowski.pl/komunikacja/aaa-atrakcyjna-praca-w-branzy-reklamowej/">Skoro w&nbsp;branży reklamowej nie ma pieniędzy</a></strong>, jest słabo to dlaczego jest ona nadal pożądana i&nbsp;wymarzonym przez niektórych miejscem pracy?</p>
<p><span id="more-10412"></span></p>
<p>Jest wiele aspektów tego pożądania: ekonomiczne, społecznego uznania ale też mentalne. Praca w&nbsp;branży nadal kojarzy się z&nbsp;łatwym chlebem, zerowym progiem wejścia i&nbsp;legendami związanymi ze&nbsp;„złotem leżącym na ulicach”. Można przyznać rację, że w&nbsp;dobie recesji gospodarczej w&nbsp;Eurolandzie (za chwilę prawdopodobnie też w&nbsp;Polsce) może być także ona swoistą „przechowalnią” dla 20-30 latków, którzy obecnie mają marne szanse na rynku pracy. Zdobywając oni tu pracę, będą ją chronić za&nbsp;wszelką cenę, także koloryzując otaczającą ich rzeczywistość.</p>
<p>Całe pokolenie ludzi kończących humanistyczne studia jest mało przygotowane do rzeczywistego rynku pracy. „Mac praca” w&nbsp;agencjach reklamowych, social media tworach i&nbsp;PR komórkach pozwala tym ludziom mieć szansę na jakiś zarobek. Dla właścicieli takich agencji, agencyjek <strong>młody człowiek jest rezerwuarem potencjalnego zysku</strong>. I powodem, dlaczego ten biznes jeszcze się opłaca. Nie zatrudni się specjalisty za&nbsp;6-8 tysięcy, skoro są całe rzesze ludzi którzy mogą zrobić podobną pracę (mało ambitną np. uzupełnianie postów na Facebooku czy pisanie precli PR) za&nbsp;połowę tego kosztu.</p>
<p>Kolejna szansą na osiągniecie zysku takiej agencji jest <strong>zlecanie pracy na zewnątrz na podwykonawców</strong>. Nie trzeba wtedy inwestować w&nbsp;biuro, sprzęt, programy komputerowe czy social dla pracowników. Dodatkowo zawsze można opóźnić przelew lub go nie zapłacić. Nagminna praktyka stosowana przez firmy względem freelancerów – np. na rynku DTP czy projektowania graficznego.</p>
<p><strong>Prowizje od podwykonawców</strong>, to rzecz normalna i&nbsp;oczywista. Nie ma co tu doszukiwać się sensacji. Jeśli to jest 10-25% można uznać to za&nbsp;układ partnerski. Natomiast gdy zdarzając się wypadki narzucania prowizji 100-200 czy więcej procent (kupić np. za&nbsp;10 tys a&nbsp;sprzedać za&nbsp;30 tys i&nbsp;nic się nie napracować), można zapytać o&nbsp;jakim partnerstwie tu mowa lub… czy końcowy klient nie jest „walony w&nbsp;rogi”. Z partnerstwem nie ma nic wspólnego to jeśli takiego typu agencje chcą kupować od innych firm lub freelancerów wysoko przetworzone usługi np. konsulting, strategie czy gotowe projekty logotypów, reklam za&nbsp;cenę przysłowiowego złomu. Jawna to kpina.</p>
<p>Kolejną formą prowizyjną pozwalającą utrzymać się na powierzchni jest <strong>cały system „kick backów”</strong> czyli najprościej mówiąc kupowania w&nbsp;imieniu klienta usług, mediów za&nbsp;cenę X oraz później refakturowania jakiejś części tych kosztów tych zakupów poprzez faktury. Nie byłoby w&nbsp;tym nic złego, ale nosi to znamiona nieuczciwej konkurencji w&nbsp;branży np. mediowej gdzie domy mediowie biorąc udział w&nbsp;przetargach deklarują (przez co wygrywają) oprócz swojej wiedzy, zespołu jak najniższy poziom prowizji. Nikt naiwny na rynku chyba nie sądzi że z&nbsp;prowizji rzędu 1-1,5% da się utrzymać kilkuosobowy zespół i&nbsp;przynieść zyski firmie. Ot, taka tajemnica poliszynela.</p>
<p><strong>Arbitaż (przyp. skup tanio – sprzedaż drogo)</strong> ostateczny powód utrzymania się branży reklamowej przy życiu. Gdyby nie możliwość zarabiania na działalności dodatkowej, outsourcingu już dawno powinna ona przestać istnieć w&nbsp;polskich warunkach. A jakoś cały czas funkcjonuje, pojawiają się kolejne agencje, butiki, huby czy jak to tam jest teraz nazywane. Pytanie tylko, czy w&nbsp;tej buchalterii jest jeszcze miejsce na kreatywność, opiniotwórczość branży reklamowej czy bardziej przypomina to przerzucanie setek ton węgla z&nbsp;kopalni do statków pełnomorskich. Czy polska reklama, media zarabiają jeszcze na swojej działalności podstawowej. Patrząc na zestawienia wyników spółek reklamowych, mediowych czy też w&nbsp;Monitor B zadać można sobie łatwo odpowiedzieć, dlaczego praca w&nbsp;sklepie z&nbsp;koszulkami, posiadanie burgerowni lub warzywniaka, restauracji jest tak porządane w&nbsp;branży reklamowej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/arbitraz-prowizja-kick-backi-czyli-jak-reklama-i-pr-jeszcze-nie-utonela/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Aplikacje CRM online &#8211; infografika</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aplikacje-crm-w-polsce/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aplikacje-crm-w-polsce/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 14 Mar 2013 08:46:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>marcin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[miniCrm]]></category>
		<category><![CDATA[Pinterest]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10403</guid>
		<description><![CDATA[CRM-y były, są i&#160;będą. Z taką jednak różnicą, że te dzisiejsze znacznie różnią od tych, z&#160;którymi mieliśmy do czynienia kilka lat temu. Zmieniło się także zachowanie samych użytkowników CRM-ów. Tylko, co z&#160;tego wynika? No właśnie. W naszym kraju powiedzenie komuś, że korzystam z&#160;CRM-u w&#160;pracy, rodzi u&#160;drugiej strony wielkie oczy niczym piłki kortowe. Nawet osoby, które [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p dir="ltr"><a href="http://pinterest.com/minicrm/aplikacje-crm-online-infografika-2013/"><img class="alignnone size-full wp-image-10505" title="infografika-crm-minicrm" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/infografika-crm-minicrm.png" alt="Infografika miniCRM" width="600" height="300" /></a></p>
<p dir="ltr">CRM-y były, są i&nbsp;będą. Z taką jednak różnicą, że te dzisiejsze znacznie różnią od tych, z&nbsp;którymi mieliśmy do czynienia kilka lat temu. Zmieniło się także zachowanie samych użytkowników CRM-ów. Tylko, co z&nbsp;tego wynika?<span id="more-10403"></span></p>
<p dir="ltr">No właśnie. W naszym kraju powiedzenie komuś, że korzystam z&nbsp;CRM-u w&nbsp;pracy, rodzi u&nbsp;drugiej strony wielkie oczy niczym piłki kortowe. Nawet osoby, które używają tego systemu nie wiedzą, że tak się nazywa. Powód &#8211; przyswajanie nowej wiedzy to raz. Dwa &#8211; zbyt niski poziom edukacji w&nbsp;kwestii wykorzystania CRM-u przez pracowników na samym początku jego użytkowania.</p>
<p dir="ltr">Powyższy akapit można potraktować pół żartem, pół serio, bo mimo jeszcze niskiej świadomości w&nbsp;temacie aplikacji CRM, da się zaobserwować rosnące zainteresowanie nimi szczególnie wśród niewielkich firm. Ba! Nawet da się już co nieco zbadać w&nbsp;tym temacie.</p>
<p dir="ltr">Chłopaki z&nbsp;<a href="http://minicrm.pl/">miniCRM</a> wzięli ciupagi do rąk i&nbsp;ruszyli na początku stycznia z&nbsp;badaniem na temat właśnie aplikacji CRM w&nbsp;Polsce i&nbsp;ich wykorzystania. Wyniki? Jak to przystało na górali, nie owinęli w&nbsp;bawełnę i&nbsp;wszystko prosto z&nbsp;mostu wyłożyli na <a href="http://pinterest.com/minicrm/aplikacje-crm-online-infografika-2013/">infografice</a>.</p>
<p><strong id="internal-source-marker_0.006456852657720447">Co by inaczej do tego podejść, jest ona dostępna tylko na ich <a href="http://pinterest.com/minicrm/aplikacje-crm-online-infografika-2013/">pintereście</a>.</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aplikacje-crm-w-polsce/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>AAA Atrakcyjna praca w&#160;branży… reklamowej</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aaa-atrakcyjna-praca-w-branzy-reklamowej/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aaa-atrakcyjna-praca-w-branzy-reklamowej/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 11 Mar 2013 06:00:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[agencja reklamowa]]></category>
		<category><![CDATA[branża reklamowa]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[praca w reklamie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10332</guid>
		<description><![CDATA[Podobno branża reklamowa to miliony gruby hajs, koks wciągany na kilogramy, szybkie samochody i nieustanna balanga. A prawda bywa nieco bardziej przyziemna…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="aligncenter size-full wp-image-10334" title="praca w branzy reklamowej" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/praca-w-branzy-reklamowej.jpg" alt="" width="600" height="443" /></p>
<p>Podobno branża reklamowa to miliony gruby hajs, koks wciągany na kilogramy, szybkie samochody i&nbsp;nieustanna balanga. A prawda bywa nieco bardziej przyziemna…<br />
<span id="more-10332"></span></p>
<p>Utarło się że, praca w&nbsp;branży reklamowej i&nbsp;medialnej to najlepsza praca pod słońcem. Że nic nie trzeba robić, można się obijać a&nbsp;kasa płynie strumieniami. Być może tak było kiedyś, być może jest tak w&nbsp;kilku miejscach. Ale większość klepie „cudowne średniactwo” i&nbsp;dorabia do tego ideologię lepszego jutra.</p>
<p><strong>Nieustające przetargi po stronie klienta</strong> z&nbsp;których nic nie wynika. Absurdalne stawki i&nbsp;kary umowne to wszystko powoduje że branża reklamowa uznawana jest za&nbsp;najbardziej ryzykowną branżę. Spróbujcie ubezpieczyć cokolwiek z&nbsp;nią związane, każą wam podpisać prywatny weksel i&nbsp;5 hipotek na rozpoczęcie działalności gospodarczej.</p>
<p><strong>Zerowy praktycznie próg wejścia</strong>, gdzie każdy może wejść na rynek – otworzyć firmę i&nbsp;głosić że od jutra „zbawia świat”. Nikt nie zweryfikuje kwalifikacji, wystarczy ładna strona www, zatrudnienie naganiacza z&nbsp;portfelem wizytówek albo znajomy który da nam „Deal” na początek działalności i&nbsp;jakoś się kręci.</p>
<p><strong>Nie trzeba inwestować w&nbsp;pracowników</strong>, bo po co? Nie trzeba stanowisk pracy, umów – bo po co? Wszystko można mieć na umowę o&nbsp;dzieło, prawa autorskie lub w&nbsp;ogóle nie zapłacić. Istna kopalnia złota, stąd nie dziwią później dumpingowe stawki na rynku, często rzucane przez „firmy widma”. Tak, na pewno da się kupić pracę stratega za&nbsp;50 pln, lub obsługę marki za&nbsp;10 tyś miesięcznie z&nbsp;5 osobowym zespołem. Albo kupi logo za&nbsp;100 pln lub dostanie komplet reklamy ATL za&nbsp;jakieś grosze &#8211; bo graficy pewnie rosną na drzewach, a&nbsp;photoshopa kupuje za&nbsp;cenę bułek.</p>
<p><strong>Wiedza?</strong> A po co, nikt jej nie wymaga, zresztą klient korporacyjny nie płaci za&nbsp;to. Ma być najtaniej, najszybciej, 100 poprawek i&nbsp;później kilka ładnych raportów. Kreatywna kampania? Nikt tego nie wymaga. Strategia? Jak dasz w&nbsp;gratisie to może się przyda albo nie wyląduje w&nbsp;shrederze.</p>
<p><strong>Stawki zarobków na rynku</strong>… teatr trwa. Zapytaj kogokolwiek, to zarabia 10 tyś na rękę lub więcej. Większość klepie tyle, że przeciętny hydraulik czy mechanik ma więcej miesięcznie na &#8222;rękę. Ale przecież to &#8222;atrakcyjna pensja w&nbsp;branży&#8221; dla branżowaca. Tylko dlaczego wcina chińskie zupki, pożycza stówkę do końca miesiąca. Iphone i&nbsp;foty z&nbsp;Instagrama wszystko naprawią, wizerunkowo zawsze można się podlansować na imprezach branżowych lub jublach wódczanych. A że humor zły, bo wczoraj zrobiliśmy 20 poprawek do poprawek to nic!</p>
<p><strong>PR lekiem na wszystko</strong>, wszystko da się podkolorować. Robimy gazetkę lub katalog – napiszmy ze&nbsp;wygraliśmy przetarg na katalog, robimy fan page z&nbsp;kotkami i&nbsp;piąteczkami – napiszmy o&nbsp;wielkiej strategii. Zlepmy viral z&nbsp;obrazków, napiszmy że aktywizowaliśmy liderów opinii. Kampania z&nbsp;wklejaniem tekstów na blogaski, napiszmy że dotarliśmy do hipster odbiorców. Nie wiemy co powiedzieć rynkowi wymyślmy mądrą 150 nazwę na marketing i&nbsp;napiszmy że &#8222;zbawiamy świat&#8221;. Kręci się spirala w&nbsp;sam raz by dać papu do branżowych portali i&nbsp;do przeklejania na fejsie.</p>
<p>Jak to wspaniale pracować w&nbsp;branży reklamowej… tylko dlaczego nie widzę tam powszechnej szczęśliwości, ale przy kieliszku wódki <strong>marzenia o&nbsp;wyrwaniu się z&nbsp;branży</strong>. O założeniu biznesu z&nbsp;kebabami lub burgerami, koszulkami sprzedawanymi przez Internet lub też podróżach dookoła świata?  Moja to wina że branża sama sobie psuje rentowność, zaniża stawki, pracuje na granicy opłacalności. Przerzucając dziesiątki kampanii na miliony złotych zarabiając grosze. Jakbym gdzieś już to widział &#8211; w&nbsp;branży ecommerce ARV/RTV z&nbsp;marżami rzędzu 0,2-0,5%!</p>
<p><strong>Agencja reklamowa, piramida szczęśliwości</strong>. Raczej piramida finansowa dla twórców. Płacze później jeden z&nbsp;drugim że ma wspólników, że rentowność krucha, że dużo kosztów stałych. Koniec konców wychodzi 10-15 tyś na rękę (miesięcznie z&nbsp;dywidendą) za&nbsp;12-15h pracy dziennie. Po dekadzie jest wrakiem. W agencji z&nbsp;obrotem rocznym rzędu 3-5 mln rocznie, z&nbsp;dziesiątkami bezsennych nocy i&nbsp;wrzodami na żołądku. Codziennym udawadnianiem że jest się lepszym niż stan konta w&nbsp;banku. Dziękuje, postoję.</p>
<p>Jestem gdzieś na przecięciu (nie w&nbsp;core) tej branży, jeszcze na niej całkiem dobrze zarabiam. Ale w&nbsp;specyficznych segmentach, do wybranych klientów których znam lub są z&nbsp;polecenia. Omijam przetargi, omijam juble branżowe. Nie to daje chleba na życie. <a href="http://gadzinowski.pl/kitesurfing/">Znajduje czas na pasje ( i&nbsp;to całkiem dużo czasu nim poświęcam)</a>, coraz bardziej zastanawiam się nad tym, że <strong>praca i&nbsp;kasa jest poza branżą</strong>. Przyjdzie czas, gdy reklamie, mediom i&nbsp;PR powiem pass! W końcu lepiej jest w&nbsp;branży gastronomicznej, motoryzacyjnej, turystycznej, sportowej&#8230; wpisz 20 innych branż.</p>
<p><a href="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/begging.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-10338" title="begging" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/begging.jpg" alt="" width="433" height="544" /></a></p>
<p><strong>Quo vadis branżo?</strong> Liderzy dadzą sobie radę, gorzej z&nbsp;tymi którzy się poniżej podgryzają i&nbsp;podkładają sobie świnie. Nie tędy Panowie i&nbsp;Panie droga. Zła karma wraca.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/aaa-atrakcyjna-praca-w-branzy-reklamowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>21</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amazing, że jest balans w&#160;życiu i&#160;pasje</title>
		<link>http://gadzinowski.pl/komunikacja/amazing-ze-jest-balans-w-zyciu-i-pasje/</link>
		<comments>http://gadzinowski.pl/komunikacja/amazing-ze-jest-balans-w-zyciu-i-pasje/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 09 Mar 2013 16:18:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Jacek Gadzinowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[amazing]]></category>
		<category><![CDATA[kitesurfing]]></category>
		<category><![CDATA[lifebalance]]></category>
		<category><![CDATA[pasja]]></category>
		<category><![CDATA[slowlife]]></category>
		<category><![CDATA[wakeboarding]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://gadzinowski.pl/?p=10278</guid>
		<description><![CDATA[Zostałem poproszony by podzielić się z Wami, co jest dla mnie „Amazing” (jakkolwiek to tłumaczymy – zadziwiające lub zdumiewające). A więc…]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10279" title="kite wietnam" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/kite-wietnam.jpg" alt="" width="578" height="385" /></p>
<p>Zostałem poproszony by podzielić się z&nbsp;Wami, co jest dla mnie „Amazing” (jakkolwiek to tłumaczymy – zadziwiające lub zdumiewające). A więc…</p>
<p><span id="more-10278"></span></p>
<p>Anglizyzmy czasem brzmią lepiej by określić nasz stan ducha, umysłu czy nastrój. Czuję się wspaniale (amazing), że mogę realizować swoje pasje. Potrafiłem zmienić swoje życie i&nbsp;nie koncentrować się tylko na tym co jest ważne w&nbsp;tabelce między 9-17. Nie chciałem być kolejnym numerkiem w&nbsp;fabryce biurowej czy też „nowoczesnym robotnikiem w&nbsp;drelichu zwanym garniturem”.</p>
<p>Wybrałem inny styl życia, inaczej układam sobie pracę, czas wolny i&nbsp;prywatny który spędzam realizując się w&nbsp;tym co kocham. Są tacy którzy mi mówią że zbyt wsiąkłem w&nbsp;to, że jest to bez przyszłości. Ale, im więcej w&nbsp;tym jestem tym bardziej się w&nbsp;to angażuje. Jest mi z&nbsp;tym dobrze, mam satysfakcję.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to, że odwiedzam nowe miejsca na kuli ziemskiej. Nie poprzez bierne wyjazdy, ale aktywnie spędzając czas na wodzie lub śniegu. Deska jest w&nbsp;użyciu w&nbsp;różnych okolicznościach.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że poznaję nowych ludzi, ciekawe osoby która każda ma inną historię, przeżycia i&nbsp;doświadczenia. Łączy nas to że jesteśmy nomadami którzy poruszają się za&nbsp;wiatrem. Jesteśmy z&nbsp;innych bajek, ale na wodzie jesteśmy równi.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że mimo że nie jestem już młodzieniaszkiem daję radę, forma fizyczna i&nbsp;psychiczna jest jedna z&nbsp;wyższych w&nbsp;życiu (tak jak w&nbsp;liceum). Nie jednego rówieśnika mógłbym pogonić. Pokonałem kontuzję i&nbsp;swoje słabości.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że mogę stawać się coraz lepszy w&nbsp;tym co robię na wodzie, bo są ludzie którzy mi w&nbsp;tym pomagają. Księciu czy Victor (Pro Campy), ludzie z&nbsp;pasją i&nbsp;zajawkami. Trening na sucho, na wodzie, rozgrzewki to wszystko jest mega ważne.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że mam ambicję i&nbsp;chęć podnosić swoje umiejętności, czując respekt przed warunkami pogodowymi, zafalowaniem, swoimi umiejętnościami i&nbsp;ograniczeniami organizmu. To jeszcze bardziej mnie nakręca by przekroczyć bariery i&nbsp;dojść do celu który sobie postawiłem (wie o&nbsp;tym kilka osób i&nbsp;mnie w&nbsp;stosownym czasie rozliczy).</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że potrafiłem inaczej sobie zorganizować pracę, robiąc do bardziej elastycznie i&nbsp;projektowo. Znalazłem wspaniałych ludzi i&nbsp;firmy z&nbsp;którymi pracuję. Doskonale się rozumiemy i&nbsp;realizujemy ustalone umowy, cele, projekty.</p>
<p><strong>Amazing</strong> jest to że odzyskałem balans w&nbsp;swoim życiu prywatnym, z&nbsp;którym wcześniej bywało różnie. Teraz to pasja dała mi życiowy balans i&nbsp;szczęście.</p>
<p><strong>Amazing</strong>, w&nbsp;ten sposób mogę opisać wszystko co jest związane z&nbsp;kitesurfingiem i&nbsp;wakeboardem. 3 lata temu wiele się u&nbsp;mnie zmieniło.</p>
<p>A co dla was w&nbsp;życiu jest wspaniałe (Amazing)?</p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10321" title="IMG_20130305_200449" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/IMG_20130305_2004493.jpg" alt="" width="512" height="512" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10322" title="IMG_20130305_200607" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/IMG_20130305_2006073.jpg" alt="" width="484" height="484" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10323" title="IMG_20130305_200652" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/IMG_20130305_2006523.jpg" alt="" width="513" height="513" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10324" title="IMG_20130305_200728" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/IMG_20130305_2007283.jpg" alt="" width="510" height="510" /></p>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter  wp-image-10325" title="IMG_20130305_200512" src="http://gadzinowski.pl/wp-content/uploads/2013/03/IMG_20130305_2005123.jpg" alt="" width="512" height="512" /></p>
<p>*Wpis sponsorowany</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://gadzinowski.pl/komunikacja/amazing-ze-jest-balans-w-zyciu-i-pasje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: http://www.w3-edge.com/wordpress-plugins/

Minified using disk: basic (Feed is rejected)
Page Caching using disk: enhanced

Served from: gadzinowski.pl @ 2013-05-19 04:38:23 -->