Facebook pożre polskie serwisy społecznościowe?
Kłizy, wklejanie zdjęć, strony fanowskie i firmowe, marki oraz fan kluby: to wszystko skutecznie wysysa aktywnych użytkowników z polskich społeczności. Czy to ich początek końca czy też czas na odbudowę zaangażowania użytkowników?
Po co są społeczności, czy po to by były zamknięte, ograniczały użytkowników, czy też po to by dawały im pełną wolność spędzania czasu, ekspresji. Odpowiedz jest jasna jak kilo gwoździ, „daj ludziom wszystko co chcą” a sami sobie zbudują dom w którym zamieszkają. Ale nie w Polsce, tutaj społeczność i API, możliwość ekspresji brzmi jak herezja. A to serwery by się zapchały, a to nie miałby tego kto obsługiwać, albo znowu bajeczkę na poczekaniu wymyśliłoby się, że nie ma kto pisać aplikacji, albo poziom zaawansowania użytkowników jest zbyt niski.

„Nie bedzie nam Fejsbuk pluł w twarz ni dzieci nam hamerykanizował!”
No dobrze, skoro polskie społeczności są tak wspaniałe to może nie potrzebują tego o czym pisałem powyżej. Może to tylko moje niezbyt przemyślane poglądy? Przyznać muszę, że sukces (1-2 lata temu) stał się udziałem wszystkich polskich społeczności: miliony odwiedzających, aktywność, wklejanie zdjęci, komentarze, plusiki i cholera wie jeszcze co. Ale kto już miał kogo odwiedzić – dowiedział, kto miał wkleić zdjęcie – już to zrobił tak jak i skomentował. Co dalej? Dlaczego ludzie mają tam tworzyć kontent, skoro społeczności polskie grodza się od wszystkiego co jest na zewnątrz? Czy jest tam jeszcze co robić, znudziło się ludziom czy już tylko funkcjonuje to siłą rozpędu. Trendy pokazywane przez Google Trends są nieubłagane…
Tak patrzę i obserwuję, że Facebook z każdym dniem wysysa coraz więcej aktywnych użytkowników w Nasza-klasa.pl, Goldenline.pl, Grono.net czy też Fotka.pl. Pojawiły się setki ludzi, dla których wcześniej nie było widać a dla których Facebook jest „tręndi i światowy”. Jest w tym tez owczy pęd, bo jeśli coś jest na czasie dlatego trzeba tam być. Dlaczego? Bo powstał cały ekosystem quizow, appsów, możliwości agregacji swoich aktywności w Internecie, profili małych i średnich firm, fan klubów i marek/produktów które otaczają nas w codziennym życiu.
Generalnie, z czasem lider rynkowy może być jeden, zwłaszcza jeśli chodzi o aktywnych użytkowników społeczności. Na czym chcą zarabiać polskie społecznościówki? Czy na pasywnej spamo-reklamie, forach i profilach, czy też chcą pójść w kierunku który wyznacza Facebook? Kto ma to realizować, jeśli myślenie, model biznesowy niejednokrotnie przypomina strategię sprzedaży reklamy i spełniania potrzeb klientów, które bardziej przystoją do tradycyjnych portali. Czy walutą jest wyskakujący banner, płatny 158 klub i ikonki, serduszka w nim, czy też czas który spędzają w serwisie użytkownicy, ich aktywność oraz zaangażowanie? Czy rozumieją to agencje reklamowe, domy mediowe. Moze to też jest tak, że niepotrzebnie się „produkuje” bo nie ma na takie produkty popytu. Zatem nie tworzy sie podaży. Ot, podejście właścicieli wtedy jest właściwe, maksymalizacja przychodu z display (reklamy bannerowej w 1020 odsłonach i mądrych nazwach, pakietach).
Im szybciej na powyższe pytania odpowiedzą sobie polskie serwisy społecznościowe, tym szybciej podejmą wyrównaną walkę rynkową z Facebookiem. Jak wspomniałem, sukcesu im nie odmawiam, ale spadające z miesiąca na miesiąc słupki/statystyki powinny być wystarczającym ostrzeżeniem. Oby nie było tak, że Facebook zje wszystkich i wszystko, nie w całości ale skutecznie je zmarginalizuje biznesowo. Z mojego punktu widzenia, na tą chwilę jest on (FB)tani, efektywny i elastyczny. Automatyczność, powtarzalność, szybkość. Czego nie mogę dostać w polskich serwisach społęcznościowych, jeśli chciałbym zaplanować i sprzedać dobrą kampanię dla mojego klienta lub tanim kosztem chciał wypromować nową firmę lub jej produkt.
Kiedy na przeciw tym potrzebow wyjdą polskie serwisy społecznościowe? Kiedy udostępnią użytkownikom oraz firmom, markom produkt, który sprosta ich DZISIEJSZYM potrzebom? Pytanie pozostawiam otwarte.
