Ekonomia strachu
Jaka jest granica pomiędzy prognozą a rzeczywistością gospodarczą? Ostatnimi czasy praktycznie żadna. Prognozy ogłaszane przez różnego rodzaju instytucje oraz banki stają się prawdziwe – tak jak sondaże popularności społecznej dla danej partii politycznej czy prezydenta. Zaczęliśmy w nie wierzyć, jakby były realne zanim zostały ogłoszone.
Tabloityzacja mediów, fragmentaryzacja informacji oraz pogoń za newsem, który da nam przewagę konkurencją sprawił iż wiele firm i ludzi zaczęło zachowywać się stadnie. Nie patrząc na rzeczywistość za oknem, uznając że jedyną prawda objawioną są kolejne „rewelacje medialne” czy też „prognozy gospodarcze”. Super, jeśli świat byłby aż tak prosty. Ale nie jest to właściwa postawa, jeśli wszyscy mamy do czynienia z podobnymi informacjami, to w podobnym czasie zaczynamy myśleć podobnie.
Wystarczy kolejna ekspertyza, wypowiedź eksperta ekonomicznego by całe gałęzie gospodarki pogrążyły się w marazmie, by te same słowa były powtarzane w 1000 miejscach. A na końcu konsument, powstrzyma się od wydatków, co jeszcze bardziej spotęguje niezbyt pozytywne trendy. Jak ma się zachować, jeśli co tydzień lub dwa jest zastraszany kolejna prognozą…w dół, w dół, w dół. Reaguje w jedyny dla siebie racjonalny sposób, czyli ogranicza wydatki. Co prowadzi wprost do ograniczenia popytu, później ograniczenia produkcji a na końcu… ograniczenia zatrudnienia.
Gdzie zatem jest granica, między „prawdą objawioną” serwowaną przez takie przewidywania i ekspertyzy a decyzjami biznesowymi przedsiębiorstw? Czy myślenie zero-jedynkowe przekłada się na rozwój takich przedsiębiorstw, marek lub pozycji rynkowej? Zła to sytuacja gdy biznes oddaje władze nad swoim przedsiębiorstwem, firmą w ręce informacji, które nie mogą i nie zawsze są w pełni wiarygodne. Ponieważ, prognozy zawsze pozostają na szczęście tylko prognozami.
STOP
Można zatem iść zupełnie na przekór sytuacji, mniej epatować się kolejnym doniesieniom w stylu (-1,4% PKB w 2009) i robić po prostu swoje. Wykorzystywać szanse rynkowe, wzmacniać pozycje rynkową, czyli przygotowywać się na czas gdy rynek będzie się rozwijał. A wtedy, dla tych co działali stadnie zabraknie miejsca w czołówce. Życzę zatem, więcej samodzielnego działania i podejmowania decyzji. Na przekór, na co przykłady można znaleźć w historii niejedna firma wygrała na takiej strategii. Podpowiem, są to dzisiaj największe światowe firmy, brandy.
