Blogi-srogi lub ćwierkanie: rzecz o polskim podnoszeniu kwalifikacji
Parafrazujac starą prawdę, zawierającą się w prostym twierdzeniu „wyróżnij się albo zgiń” i przyglądając się na chęć podnoszenia w Polsce kwalifikacji, trzeba stwierdzić że mamy jeszcze wiele do zrobienia. Jako firmy, freelancerzy, agencje, managerzy czy marketerzy. I nie ma tu złośliwości, ale jest to jak najbardziej brutalna prawda.
Do tej pory, gdy rynek rozwijał się rok-do-roku można było spokojnie „odcinać kupony”, siedzieć sobie w zaciszu, kopiować bez żadnego wysiłku to co działo się na rynku lub powtarzać stare dobrze sprawdzone rozwiązania. Funkcjonowało? Funkcjonowało. Jednakże taki stan rzeczy doprowadził do tego, że jesteśmy za mało otwarci na nowe idee, nie zawsze starcza nam odwagi w poszukiwaniu nowych możliwości. Można powiedzieć, że chodzi tu o pełne i iluzoryczne bezpieczeństwo. Ale ono się już definitywnie skończyło, tak jak pękła „bańka mieszkaniowa” i czasy dobrego samopoczucia.

My też uprawiamy networking lub sharing, chodzimy na pifko, grille a przy okazji budujemy swój wizerunek
Po co otwierać się na nowe narzędzia? W końcu to „blogi-srogi”, blip-flaker-twitter, sieci społecznościowe to komunikacja do nikogo i modny kwiatek do kożucha. Pewnie tak jest – przyznam 100% rację, jeśli robi się to bez żadnej strategii, na oślep lub zbyt nachalnie nie mając żadnego długookresowego celu do osiągnięcia. Dzielenie się wiedzą, rozmowy i dialog pomiędzy różnymi środowiskami, firmami, managerami, specjalistami i rynkami powinno być jak najbardziej oczywiste. Bo kisząc się we własnym sosie, chodząc na przestarzałe i drogie konferencje z odgrzewanymi case’ami, jak bardzo nie bylibyśmy genialni nie zrozumiemy potrzeb rynku, nie znajdziemy insight’u konsumenta czy też tego „co jest na czasie”. Myślę, że także trzeba spojrzeć bardziej otwarcie na narzędzia typowo networkingowe – Goldenline, Linkedin. Nie wszędzie powinna dominować chęć szpanowania swoimi osiągnięciami lub rozmowy o niczym. Brukowe newsy, pudelki i mizianie się branżowe, rozmowy o niczym… to strata czasu, którego mamy ograniczony zasób, każdy z nas. Zatem, ani jedna ani druga postawa nie jest słuszna i efektywna, co warto wziąć pod uwagę.
Webinars, blogowanie i komentowanie, spotkania typu Barcamp czy Aula. Znowu, jeśli będzie odbywało się w małym, zamkniętym światku nie przyniesie niczego dobrego. Patrząc na sukces Doliny Krzemowej i próbując skorzystać z tego sposobu myślenia czy zarządzania, prowadzenia biznesów, marek lub firm należy zrozumieć co jest źródłem sukcesu. Cały ekosystem który powstał, przepływ i wolność poglądów, spieranie się, korzystanie z dokonań innych. Ale nie w wypaczony „kopistyczny” sposób, który znamy tak dokładnie w Polsce.
Otwartość i transparentność, nawet jeśli będzie poczytywane przez niektórych jako niecelowe, nie efektywne to za rok, dwa lub później okaże się, jedyną taktyką na czas recesji która była właściwa. Na pewno nie jest nią bierne oczekiwanie i odcinanie kuponów, ale aktywne poszukiwanie rozwiązań i podnoszenie wiedzy.
