Blogerzy to k**** ?
Blogosfera albo umiera, albo profesjonalizuje się, albo sprzedajna jest. Co chwilę słyszę skrajne opinie, a czas pokazuje swoje. Część audytorium blogowego zagotowało się ostatnio w dyskusji na temat wolności i sprzedajności. O co tak w zasadzie chodzi?
O polską zazdrość i małostkowość. O chęć do grodzenia się na lepszych i gorszych. A przecież tutaj chodzi o hobby dla niektórych, kontakt ze światem przez bloga a dla innych profesjonalne budowanie wizerunku lub sprzedaż swoich usług i towarów. Wkładanie wszystkich blogów do jednego worka, nie oddaje złożoności tego faktu, że nigdy nie była ona (blogosfera) hermetyczna i tym bardziej nie będzie już w którymś tam z kolei lat funkcjonowania tego narzędzia.
Wolność (omawiania na Blog Forum w Gdańsku) to prawo do wyboru własnej ścieżki tego co robi się każdego dnia. Jak chce się być widocznym, jak dochodzić do określonych celów czy też jak „jechać po freestyle’u”. Wolnością nie jest na pewno „chodzenie w worku pokutnym” i przepraszanie wszystkich dookoła za to jakim się jest każdego dnia. Nie będę pisał o truizmach, wolnej woli… zostawmy już to tym, którzy chcą być ulepszaczami naszej rzeczywistości, zapominającymi że w niczym nie różnią się od tych których kiedyś posądzaliby o dyktaturę i narzucanie komuś przekonań.
Blogowanie nie jest żadnym stanem nirwany, nie jest niczym wyjątkowym. Jest takim samym zajęciem jak każde inne – dla jednego zawód, dla jednego sposób na pracę, dla innego znowu hobby. Każdy może się tu inaczej realizować, co należałoby uszanować. Jeśli jutro np. oblepiłbym tego bloga logiem sponsora, zrobił sekcje z prezentacją jego produktów – jest to moja wolna wola. Zrobię to jeśli będę widział w tym sens i możliwość rozwoju tego miejsca, czy też swoich pasji związanych z pozostałymi hobby. Jeśli uznam, że jest to opłacalne z mojego, prywatnego sposobu postrzegania świata.
Natomiast, niekoniecznie jako wolność wyboru postrzegam używanie blogów jako „zamaskowanych” nośników reklamowych. W czym rzecz? Codziennie prawie każdy z rozpoznawalnych blogerów w tym kraju dostaje propozycje umieszczania notek prasowych, dziwnych konkursów, czy też płatnych artykułów (nie oznaczonych sponsorem/marką/firmą). To czy dany bloger rozmieni się na drobne, to już jest jego prywatna rzecz. Są fachowcy pierwszoligowi i fachowcy „do kotleta”. Mnie ta druga droga, niekoniecznie wydaje się być właściwą i fair wobec czytelników bloga (które można traktować jako dopełnienie innych mediów).
Reklama, treści promocyjne czy sponsoring blogów to naturalna kolej rzeczy która być może w naszym kraju wciąż uchodzi za pewnego rodzaju novum. Na bardziej rozwiniętych rynkach, to już dawno praktykowane sposoby komunikacji. Gdzie szuka się dobrych rozwiązań, często nadal popełnia się błędy. I na tych błędach powinniśmy się uczyć… a nie potępiać tych którzy o możliwości zarabiania mówią, za swój czas który się poświęca. Blog to cholernie wymagające medium, któremu autor poświęca sporo czasu, swojej kreatywności i pomysłów. To nie rodzi się maszynowo, nie można tego z góry założyć, nigdy do końca nie można być pewnym interakcji, jak zareagują odbiorcy na dany artykuł.
Wolność to piękny slogan, rzecz którą często puszcza się na wiatr i używa jako maczugę by być nią innych w imię zasad… własnych, które chce się przeszczepić innym. Ale trzeba zrozumieć, że czasy romantycznej wolności (często zamienianej na anarchię) i „gołodupstwa” nie zawsze przystają wyzwaniom dnia codziennego. Trudno swoją miarą, zadekretować zakaz reklamowania, sponsorowania czy też zarabiania (bezpośrednio, pośrednio na blogach). Zamiast zrozumieć „prawdę oczywistą” iż u podstaw wolności leży wolność ekonomiczna, która napędza każdą inną wolność.
Blog nie musi służyć do oblepiania go reklamami, sprzedaży tekstów reklamowych. Można na nim zarabiać w inny sposób: odczytami, zleceniami, szkoleniami… jest całe spektrum, właśnie wolnych możliwości, dla wolnych zawodów i ekspertów. Tego też zabronić, obrazić się na rzeczywistość. Czy też przyjąć do wiadomości, że taki świat już jest. A to czy ktoś jest sprzedajną k**** zależy od tego, jak dba o swój wizerunek, jak korzysta z wolności którą może rozmienić na drobne.
Więc spokojnie, nie udowadniajmy niczego, nie skaczmy sobie do gardeł. Blogosfera to bardzo pojemne miejsce, dla każdego starczy tutaj miejsca. Nawet dla ulepszaczy rzeczywistości. Na koniec dnia i tak wiarygodność i opiniotwórczość buduje człowiek z krwi i kości, a nie jego elektroniczne odbicie.
***Tytułowy obrazek, nawiązuje do piosenki Kazika … gdzie mowa była o „artystach prostytutkach”.

Pingback: Blog NetCenter Solution · Prasówka 22.12.2010
Pingback: Czy polska blogosfera jest warta uwagi? | blog.adadio.pl