Blog – „na grzyba to komu”
Z okazji pierwszej okrągłej rocznicy (ponad 4 miesiące temu) związanej z powstaniem tego bloga, chciałbym podzielić się kilkoma przemyśleniami z tym związanych. Wiele razy spotykam się z pytaniem, po co lub jak prowadzić bloga, czy można osiągnąć sukces będąc konsekwentnym. Jak ma się do tego social media marketing i facebook mareketing, skuteczna komunikacja?
Nie napiszę niczego odkrywczego, jeśli stwierdzę że tak jak w życiu – by cokolwiek osiągnąć należy być konsekwentnym, mieć strategię ( budowanie wizerunku ) i pomysły które się wdraża. Jeśli nie ma się nic ciekawego do powiedzenia światu, jeśli podąża się za modą „bo tak trzeba”, równie dobrze można sobie darować prowadzenie bloga.
Czy być niszowym, czy popularnym?
Pytanie, co jest celem samym w sobie, czy osiągniecie określonego celu komunikacyjnego, biznesowego – czy też prowadzenie „pamiętnika” lub też napełniacza czasu. Jeśli prowadzi się biznes, lub też zajmuje czymś na odpowiednim poziomie, raczej rozważnie prowadzi się komunikację z otoczeniem czy też porusza określone tematy czy zagadnienia. Nisza czy popularność – wazne by mieć cel.
Droga do…
Nigdy nie wiadomo, jak dokładnie odbierze każdy tekst otoczenie, czy komuś nie naciśnie się na odcisk, czy też wielu nie zgodzi się ze stawianymi przez nas tezami. Na pewno wpływ na otoczenie rynkowe czy internautów, osiąga się swoja konsekwencją i wyrazistością. Miałkie, nic nie wnoszące teksty, artykuły, to czysta strata czasu. Zadawać pytanie oczywiście trzeba, czy iść w „mainstream” czy w bycie „wyrazistym” przez niektorych odbieranych jako kontrowersyjnych. Otóż nie dla wszystkich na rynku starczy miejsca jeśli wszyscy będziemy w stylu placebo, nie bedziemy konkurencyjni – zawsze się znajdzie ktoś młodszy, ambitniejszy, z lepszą wiedzą i zaangażowaniem.
Gdy postanowiłem, że zacznę pisać tego bloga, z góry założyłem że będzie to narzędzie czysto komunikacyjne i biznesowe, narzędzie do przeprowadzania testów. Na swoich błędach, próbach uczyłem się co lepiej lub gorzej się sprawdza. Wciąż nie uważam, ze znam wszystkie możliwe sztuczki. Wcześniej, testowałem komentarze na innych blogach, spoglądałem jak reagują i wypowiadają się inni, jak wyglada interakcja między nimi. Gdy już byłem gotowy, zacząłem prezentować swoje przemyślenia na serwisie Interaktywnie.com czy Media2.pl Teksty cieszyły się określową popularnością, były komentowane czy cytowane. Nie ukrywam, że pomogły w zbudowaniu rozpoznawalności i sprawiały dużą satysfakcję. Dziękuje wszystkim komentującym i tym którzy wielokrotnie rozmawiali ze mną a propos działań komunikacyjnych.
Po tym etapie, postanowiłem już pracować na swój własny branding. Blog połączyłem z aktywnością w social media. Nie zawsze miałem pomysł, czy też wszystkie tematy lub działania były sukcesem. Ale czas pokazał, że była to całkiem uda inwestycja. Z każdym artykułem, tygodniem aktywności docierałem do nowych grup odbiorców, także poza branżą interaktywną. Dotarłem, do właściwych grup, które umożliwiły mi aktywność i obecność w mediach tradycyjnych oraz na konferencjach.
Czy warto było?
Odpowiem że, ponikąd tak. Obecnie blog, ma zasięg (miesięczny) sporego branżowego pisma branżowego. Czyta mnie dobrze wyselekcjonowana grupa docelowa – dziennikarze, marketingowy, specjaliści PR, biznes – mały i ten korporacyjny, wszelkie szczeble zarządzania. Teksty, są przyczynkiem do wypowiedzi medialnych, wystąpień publicznych na konferencjach czy rozmów biznesowych. Tematyka która była i jest poruszana, dociera szczególnie do branż które są perspektywiczne biznesowo. Dlatego tak ważnym jest publicity i wiarygodność bloga. W kontaktach z PR’owcami (są bardzo pomocni!) jasno wyznaczam granicę, sprawdzam intencje i konteksty tematów które poruszam lub są w danym momencie gorące. Uważam że taka granicę powinien wyznaczyć sobie każdy, kto pracuje na swoja markę (niezależnie czy prowadzi bloga, czy też nie). Tak jak w kwestii tematów, które często ląduja na mojej skrzynce mailowej. Nie o wszystkim napisze, tak jak nie chce prowadzić kroniki „złych wypadków czy wpadek”. Uważam że w komunikacji dzieje sie też bardzo dużo pozytywnych rzeczy, tylko jakoś nie potrafią się one przebić.
Czy da się na nim zarabiać?
Bezpośrednio przez reklamę, to grosze – nic nie warta aktywność. Ot, można sobie zarobić na bak paliwa (w moim przypadku) w skali miesiąca jak dobrze pójdzie. Przy obecnym wysyceniu rynku, zasięg który osiągnąłem jest maksymalny, a z tego „kasy to raczej nie będzie”. Ale nie jest to zmartwieniem, ponieważ blog pozwala zarabiać inaczej, po to też on powstał, po to był rozwijany. Wystarczy spojrzeć do zakładki „oferta”. Dzięki rozpoznawalności bloga, osoby autora i poruszanych tematów zdobyłem już wiele zleceń, odbyłem i przygotowałem szkolenia czy też strategie komunikacyjne, udzieliłem płatnych wypowiedzi/użyczyłem swój wizerunek. Dzięki temu, mogłem też odbyć szereg wywiadów m.in. z Lechem Wałesą czy prof. Bralczykiem, miałem i mam dostęp do ludzi, środowisk do których wcześniej nie miałbym szansy w ogóle dotrzeć. Nie wspomnę, o takiej „oczywistej oczywistości” – iż nawiązałem szereg kontaktów na kanwie prywatnej, biznesowych czy z różnych branż, pozyskałem wiele bezcennej wiedzy, której nie zdobyłbym bezwiednie „gapiąć się” w TV czy Internet.
Co w przyszłości?
Blog będzie poruszał wszelkie aspekty komunikacji, sprzedaży czy też tematów bieżących – istotnych w dzisiejszym, szybko zmieniającym się otoczeniu rynkowym. Będą się pojawiać także innych autorów, uważąm że formuła „otwarta” bloga, wzbogaci go i rozszerzy spektum poruszanych spraw i poglądów. Będę eksperymentował z wieloma nowymi promocjami, formami komunikacji czy też poruszanymi tematami. Tak by dalej pracować nad marką bloga, pogłębianiem wiedzy i polepszeniem oferty biznesowej, by lepiej uczyć się i poznawać otaczający świat. Co wprost, jest uzupełnieniem dzisiejszych działań.
Czy jestem „ekspertem” czy „prawie jak”?
Tą odpowiedz pozostawiam wszystkim tym, dla których wypowiadam się, z którymi dyskutuję, z którymi prowadzę rozmowy biznesowe. To jest najlepszy miernik, czy jest się dobrym w tym co się robi na co dzień i czy ma się z tego „fun”. Do momentu, gdy jak będzie – blog ten będzie funkcjonował (jeśli nie podołam temu – dowiecie się gdy spasuje, co też biorę pod uwagę). Jako ważny element z budowania wartości marki własnej oraz prowadzenia działalności biznesowej. Mam świadomość, że wpis taki jak ten jest dla niektórych „zbyt bezpośredni”, ale uważam że pewne sprawy trzeba sobie postawić jasno. Nie prowadzę działalności hobbystycznej, a każdą wydatkowaną godzinę chciałbym dobrze inwestować. Czy jest coś w tym dziwnego? Na pewno, nie będę przepraszał za to że żyję i robię, po prostu lubię to co robię – każdego dnia. Nikogo „nie zbawię” i nie mam takich przesłanek, chęci. Mam też momenty zwątpienia, jak każdy z nas.
3 słowa od…
Tak więc, dziękuję wszystkim – czytelnikom, krytykom, zwolennikom, zleceniodawcom. To wy jesteście publicznością mojej działalności. Gdy zabraknie mi „pary” czy pomysłu na bloga, dowiecie się pierwsi.
Przepraszam tych którym mogło się nie spodobać to co piszę czy w jaki sposób piszę czy wypowiadam się. Uszanujcie to proszę, jak i ja szanuje Wasze zdanie. Sztuka w tym, by z róznic poglądów wynikały coraz lepsze rzeczy. Jestem otwarty na wszelkie aspekty wymiany poglądów, artykułów czy prezentowania ciekawych case’ów, przykładów komunikacji nie tylko marketingowych.
Trochę wiecej luzu, na pewno wszystkim wyjdzie to na lepsze! Peace and love ;)

Pingback: Tweets that mention Blog – „na grzyba to komu” • Jacek Gadzinowski -- Topsy.com
Pingback: Blog NetCenter Solution · Prasówka 27.07.2010
Pingback: 2 lata blogowania minęły, jak jeden dzień « Skuteczny e-marketing