Bankructwo prawie-jak-ecommerce
Miesiąc za miesiącem i kolejne bankructwa… Hoopla.pl, Vivid.pl, Ulubiony.pl, Znak.pl. Dziwne akcje związane z 1RTV.pl, Sirius.pl. Nad polskim światkiem e-commerce z dziedziny elektronika, TV i AGD zaczyna pachnieć. I to całkiem niezbyt ładnie.

Czy to przypadek, zakręt z którego wychodzi się poślizgiem czy też prawidłowość? Nie jest tajemnicą „poliszynela”, że obecny czas recesji gospodarczej znacznie uszczuplił portfele Polaków. Widmo rosnącego bezrobocia i spadku produkcji przemysłowej nakazuje znacznie ostrożniejsze konsumowanie, zwłaszcza na kredyt. Spada zatem popyt konsumencki i co zatem idzie sprzedaż. Z nieoficjalnych informacji branżowych, mówi się – że w zależności od branży sklepu e-commerce: jest to spadek sprzedaży od 10 do 60% (znane marki sklepów, nie tylko z branży elektroniki użytkowej). Są to liczby rok-do-roku, a nie chwilowe wahania. Dalej uściślając: sprzedaż dokładnie załamała się w pierwszych dniach stycznia 2009 i nie „podnosi się.
Jeśli zatem, są sklepy które szybko nie dostosowały się z kosztami… nie przenegocjowały ceny zakupu, nie obniżyły kosztów własnych (głównie zasoby ludzkie) – zginą bardzo szybko. Kredyt kupiecki? Umiera właśnie, tak jak 4-6 miesiące temu umarł kredyt bankowy. I nie zapowiada się by było lepiej w najbliższych miesiącach. Dla dużych graczy, z niskim kapitałem własnym, stanowić będzie to duże wyzwanie z którego wyjdą obronną ręką tylko Ci, którzy elastycznie będą prowadzić polityką magazynową i zakupową, wspomaganą systemami komputerowymi.
Bez tego… „porównywarki cenowe” dobiją tych, którzy jeszcze dzisiaj uważają, ze jedyną i najlepszą formą promocji i zwabienia klienta do sklepu internetowego jest niska cena. Wysoka pozycja w porównywarce, szczególnie w branży elektroniki użytkowej oznacza marże na poziomie 1-2%, a zdarzają się kurioza… w postaci dopłacania do danych kategorii produktowych.

Albo zatem sklepy ograniczą swoja bytność w porównywarkach, albo zwiększa ceny… albo za chwilę „wirtualne cmentarze” zapełnia się dalszymi nazwami upadłych sklepów. Pora także zadbać o lojalność klientów, lepsze pozycjonowanie w Google (SEO), profilowane mailing’i oraz dostępność asortymentu towarów dla klientów. Mało kto chce chodzić, po sklepach które są puste… bo właśnie brak 90% dostępnych telewizorów czy laptopów. Jak wiele zatem jest do roboty u podstaw, polski e-commersie. Czas odłożyć wielkie plany, na rzecz pracy organicznej – u podstaw.
Życzę powodzenia z całego serca!
