Autostrady 1000-lecia
Patrząc na tempo budowy polskich autostrad, ich jakość oraz medialne „szopki” jakie wokół się nich dzieją nie można być zdziwionym, że powoli Polska staje się transportowym skansenem w środku Europy. Brak środków finansowych, umiejętności organizacyjnych a może to kwestia „Polactwa-pieniactwa”?
Urlop oraz późniejsze zderzenie się z rzeczywistością bywa traumatyczne… dlaczego w naszej kochanej ojczyźnie nie może być „cywilizowanie, porządnie i na czasie”? Nie porównuje polskich dróg i autostrad do zachodniej Europy (zwłaszcza niemieckich), bo porównanie wypadłoby blado. Ale jak się okazuje ostatnie kilka lat w wydaniu Słowacji, Węgier i Chorwacji to „mały” skok cywilizacyjny. Tempo zmian oraz poziom, który osiągnięto daleko wyprzedza Polskę. Co się zatem stało w ostatnich latach?

Plany, plany…i co z tego wyszło po 70 latach?
Popłynęły środki europejskie i trafiły lub nie trafiły na odpowiedni grunt. Infrastruktura umysłowa, prawna i organizacja polskiego budownictwa drogowego pozostawia wiele do życzenia. Niekompletne i skostniałe przepisy prawne (wykorzystywane do obstrukcji), blokowania budów i remontów, wyłudzania dużych odszkodowań/”wywłaszczeń”, przetargi powtarzane i zamykane bez ładu i składu, oprotestowanie ich, zachowania pseudo-ekologiczne, brak centralnego nadzoru (lub brak umiejętności) oraz „szoł” medialny, który tworzy każda ekipa rządząca od roku 1990 – powoduje sytuację, iż tempo budowy czy remontów dróg jest chyba tylko porównywalne do tempa w krajach afrykańskich. Bo jak inaczej nazwać wybudowanie 30-50 km rocznie, drogi dwupasmowej przez państwo o 37 mln ludności z obecnym dochodem narodowym.
Nasuwa się szereg pytań, dlaczego żadne z rozwiązań – budowa przez inwestora publicznego, prywatnego czy partnerstwo państwow-prywatne nie sprawdza się? Wynegocjowane umowy i koszty okazują się ciągle płynne (za niskie), a to brak zasobów, a to nie ma planów zagospodarowania przestrzennego lub wykupionej ziemi pod inwestycje. Czy jako Polacy straciliśmy umiejętności planowania, logistyki i inżynierii drogowej? Nie dziwi nic, że później mamy do czynienia budową dróg w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dziwicie się dlaczego nad niektórymi drogami unosi się ciągle mgła… pomyślcie że jest zbudowana na terenach podmokłych? Szkody górnicze? Nie trzeba aż tyle, wystarczy niekiedy mocny deszcz, by nieutwardzony nasyp mostu rozpłyną się przy przeciętnej ulewie. Pobieranie opłat za autostradę w remoncie? W Polsce to jest możliwym…
Ok., jak to wszystko ma się do komunikacji czy strategii komunikacji? Otóż to, że od samego początku popełniany jest błąd w komunikacji: z inwestorami, społecznościami lokalnymi a także cała resztą kierowców codziennie płacących podatek w cenie paliwa czy też podatek dochodowy lub VAT. Nie podobały się kiedyś winiety? Jakoś ten system funkcjonuje u naszych południowych sąsiadów i sprawdza się. Nikt nie narzeka, opłaty są całkiem przystępne i rozsądne. Ale… w Polsce kiedyś gdy próbowano sprzedać pomysł winiet, zrobiono to tak… że wyszło na to że jest to kolejny para-podatek kosztem społeczeństwa a nie sposób na pobieranie opłat za faktyczne korzystanie z dróg (za czas czy rodzaj transportu). Podatek w paliwie, czy my jako społeczeństwo (zwłaszcza lokalne) mamy pełen wgląd jak wykorzystywane są te pieniądze i gdzie one trafiają. Ok., można powiedzieć że jest budżet państwa – ale to tak jak wlewanie wiadra wody do rzeki. Nie wiadomo gdzie ona trafi i czy w ogóle trafi tam gdzie jest potrzebna. Po co informować lub komunikować się ze społeczeństwem, pewnie jest głupie? Firmy – czy w ogóle komunikują się, czy też traktują swoja branżę jako dopust boży.

Takie autostrady? Tylko w Polsce ;)
Czy w Polsce istnieje komunikacja, na temat planów rozwoju państwa, jego infrastruktury? Czy takie informacje są dostępne i transparentowe dla każdego obywatela Polski? Jakoś tego nie zauważyłem, mimo iż bardzo się tym interesowałem, z inżynierskiego punktu widzenia. Czy postawiono na dywersyfikację transportu, jego równomierny rozwój, jakie korytarze drogowe lub kolejowe będą rozwijane? Nic… plany które mogłem znaleźć lub informacje były albo niekompletne, albo ciągle się zmieniały albo były podane w takiej formie, iż bardzo mało z nich wynikało. Tu zwracam na to uwagę – dla przeciętnego obywatela tego kraju. Nadal pokutuje chyba podejście urzędniczo – firmowe, że obywatel tego kraju nie powinien mieć za dużo informacji lub nie powinien być za bardzo świadom. Chyba jednak nie, ponieważ nie każdy chciałby się dowiadywać o planach lub decyzjach z ekranu TV lub łam gazet, gdy nastąpi jakaś „afera” lub bunt ludzi którym przebudowują drogę pod oknami.
Z takim jak obecnie podejściem do komunikacji, rozbudowy infrastruktury (nie tylko drogowej czy kolejowej) także energetycznej, obawiam się że w szybkim tempie zaprzepaścimy szanse na skok cywilizacyjny który mógł się odbyć za środki europejskie. Drugiej takiej szansy nie będzie, skorzystają na tym nasi sąsiedzi do których za kilka lat znowu popłynie „rzeka kasy” przeznaczonej na inwestycje produkcyjne. Znowu podniesie się płacz – dlaczego? Jest jeszcze inny wymiar tego „burdelu” który opisałem, chamstwo na drogach i chamstwo które wyzwala się w Polakach. Częściowo później skutkuje ono podwyższonymi emocjami i niepotrzebnymi wypadkami, ze smutnymi konsekwencjami. Za które płacimy wszyscy, każdego dnia. A później, silimy się na stawianie „czarnych punktów” lub kolejnego fotoradaru co 500 metrów od poprzedniego.
Szereg pytań, na które warto by znaleźć wreszcie odpowiedz. Zanim okaże się, że wszędzie dookoła będą drogi i autostrady w odpowiedniej jakości…poza Polska.
Wiecej o zdjeciu (tytułowym) i zapomnianej autostradzie przeczytacie na: http://vw-bus-t3.vel.pl/entry070506-213728.htm
