Atomy pokolenia Goldenline

Podobno nadchodzi zmiana „władzy”… atakuje Pokolenie Goldenline. Totalny BULLSHIT! Owszem dostrzec można rosnącą falę coraz większej świadomości konsumentów (nazwanych kiedyś przez Toffleraprosumentami), różnego rodzaju przejawy samoorganizacji i walki/sporu o swoje prawa czy też działania lobbingowe. Ale czy mamy do czynienia z „przewrotem”?

Pierwszą zauważalną i do tej pory najgłośniejszą sprawą jest spór klientów mbanku i Multibanku – banki grupy BRE. Sprawa dotyczy starych umów kredytowych (tzw. stare mplany) i wysoce skutecznej akcji uświadamiajacej (media, urzędy państwowe, klienci)  przez stronę mstop i forum Nabiciwmbank. Zarzewie, które padło – dotknęło kolejne banki m.in. Stantander, lecz już na dużo mniejsza skalę. Jest też typowo merkantylna inicjatywa Kupfranki, która chce znaleźć sposób na „mniejszy spread CHF”. Media podjęły temat, wplatając te inicjatywy, w sprawy „ofiar opcji walutowych” i „krwiożerczych banków”.

social_network

Mechanizmy, które zadziałały w powyższych przypadkach… zostały poniekąd skopiowane w  buncie „oddajcie nam stare Grono”. Użytkownicy serwisu, bardzo zaangażowani – wręcz fanatycznie – sprzeciwili się zmianą w wizerunku serwisu. Serwisu, który kiedyś był ich przyjacielem (?), kolegą czy też partnerem z którym chcieli nadal rozmawiać lub być w kontakcie.

W tzw. międzyczasie w mediach i blogosferze przetoczyła się dyskusja, jakoby nadeszły czasy „pokolenia Goldenline”. Wcześniej już mieliśmy do czynienia z pokoleniem JP2, manią związaną z Jozinem z Bazin czy serwisami typu Maxior.pl lub Youtube lub wcześniej – Pokemonami, Tsubasą i gumą Turbo.

social-network

Czy istnieje zatem coś takiego jak Pokolenie GL? Nie ma czegoś takiego. Oczywiście jest pokolenie X i Y, wychowane w zupełnie innych rzeczywistościach gospodarki czy otoczenia politycznego. Ekstrapolacja powyższych zachowań na bunty młodzieży w roku 1968 jest dużym ryzykiem. Prędzej jest to pełzająca rewolucja prosumencka, podobna do Solidarności w 1980. Wtedy także zaczęło się niewinnie, od strajków o kaszankę i kiełbasę w stołówkach robotniczych, walki o przywileje typowo merkantylne.

W działaniach prosumentów – dostrzegam obecnie prawidłowość zatomizowanej sieci prosumentów, która skrzykuje się dobrowolnie i samoistnie w konkretnej sprawie, by lobbować w swoim interesie. Używając w doskonały sposób dostępne narzędzia, kontaktując się ze sobą i mediami, blogosferą. To rzeczywiscie można nazwąć rewolucją.

Więc, czy w Polsce szansę będzie miała „partia internetowa”, „polscy netroots”, czy lokalny Barack Obama, zależy od tego czy osoby aspirujące do miana „klasy średniej” nie będą miały nic do stracenia. Czy znajdą swojego przedstawiciela, który będzie ich liderem. Na dzień dzisiejszy, nie widzę takiego internetowego Leppera 2.0. Przykro mi, ze wyprowadzam was z dobrego samopoczucia.  Samo się kur… nie zrobi.

Komentarze

  1. Miałem sam o tym conieco napisać, bo śmieszy mnie niezmiernie koncepcja „pokolenia Goldenline”.

    Chciałem to nazwać „pokoleniem zbuntowanych szczurów”.

    Eryk Mistewicz uznał, że w autopromocji pomoże mu stworzenie takiej nośnej konstrukcji pojęciowej, co wszyscy będą cytować i powtarzać a on urosnie do rangi autorytetu i „pokoleniopisa”.

    Zagalopował sie jednak, bo wszedł na dziedziny (np. Internet), na których zna się znacznie słabiej niz na tym swoim polit-marketingu.

  2. Mistewicza intelektualne onanizowanie się swoim dostępem do plotek i wieści doprowadziło do powstania takiej więzi autoerotycznej, która sprawia, że musi coś wymyślać, bo inaczej czuje się odrzucony:P

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>