Arnie i komunikacja kryzysowa

Kalifornia, stan zamożny i szans dla wszystkich – mocno odczuwa obecną recesję gospodarczą w USA. Gubernator stanu – Arnold Schwarzenegger próbuje „zaczarować” rzeczywistość. Z jakim skutkiem, przekonamy się niedługo.

arnold_terminatorCzego, jak czego – ale dystansu i samozaparcia Arniemu nie można odmówić. Dopiero gdy zrozumiał, że przespał pierwszą swoją kadencję jako gubernator Kalifornii, postanowił wziąć się do roboty. Nie mając już nic do stracenia, miliardy długów oraz praktycznie bankructwo stanu, stanął przed nie lada wyzwaniem. Zachowując się jak typowy (naturalizowany) Amerykanin zaczyna cokolwiek robić dopiero wtedy gdy ma „nóż na gardle”.

Znacznie polepsza się kontakt z mediami, z rękawa sypią się żarty i zwiększa dystans do siebie. Coraz częściej widać go „na ulicy”, wśród obywateli oraz przedstawicieli przeciętnego small biznesu czy też w miejscach, gdzie kryzys dosięga przeciętnego Amerykanina. Zgodnie ze starą, dobrą szkoła PR – gdy jest „w dupie” zaczyna się transparentnie informować o swoich zamierzeniach i inicjatywach (głownie używając nowych mediów), które mają spowodować podniesienie Kalifornii ze stanu zapaści gospodarczej.

Trzeba przyznać, ze robi to całkiem udanie. Seria występów w programach rozrywkowych, specjalnie zmieniona strona WWW urzędu gubernatora, udział w nowatorskim połączeniu starych & nowych mediów (Digg Dialogg), kanał na Youtube, Flickr oraz Twitter. Dialog z obywatelami pełną gębą. Umiejętności aktorskie, lata praktyki filmowej czy też występów w zawodach kulturystycznych robią swoje. Arnie potrafi oczarować swoją widownię i pchnąć ją do działań. Właśnie tego oczekują ludzie, optymizmu gdy wokół tylko zmartwienie i załamanie nastrojów.

Szczególnie dużą rolę w kontaktach z obywatelami przypisuje się Twitterowi oraz Youtube, który ma zmniejszyć dystans i „przemówić” językiem przeciętnego człowieka, bez ozdobników całym zdaniem oraz naturalnością. Niektórych śmieszy akcent czy też sposób zachowania Arniego, ale ludzie to „kupują”. Polityka jaką znamy, skończyła się a zaczęła się „służba publiczna”, która przejęła nieco akcentów rozrywkowych i humorystycznych. Show ma pomóc wygrać z recesją. Dlatego, gdy nadchodzą ciężkie czasy tak chętnie sięgamy po rozrywkę, film, grę komputerową lub humor. To wszystko „w jednym”, dostarcza Arnold w najważniejszym teście swojego życia. Czy mu się uda, przekonamy się już niedługo.

Na razie, czapki z głów! To co robi (wraz ze sztabem fachowców) jest naprawdę dobrą kampanią informacyjno-wizerunkową.

Komentarze

  1. Mirek Połyniak

    co nie zmienia faktu, że Kalifornia tonie – ale dużej części Amerykanów można wmówić praktycznie wszystko – vide wojna o wolność [czytaj: ropę] w Iraku
    skomentuję to w brytolskim stylu: http://www.youtube.com/watch?v=Qnq7N6X4x84

  2. Tylko czy nie za późno o tym myśli?
    Walczyć o wizerunek to można, ale na początku, najlepiej przed wyborami (nim był w ogóle gubernatorem), lub tuż po nich. Teraz ludzi niezbyt interesuje to, czy Arni jest fajny, a to jak rządzi i z tego będą go rozliczać przy kolejnych wyborach.

Dodaj komentarz:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>