Rusz 4 litery i Zagoń Rower do Roboty!
Inicjatywa Zagoń Rower Do Roboty skupia grupę osób, które wiele dzieli: wiek, praca, zainteresowania, rodzina, miejsce zamieszkania. Łączy natomiast jedno potrzeba aktywności oraz pozytywnego działania. Do tego również pokazać, że działając wspólnie i energicznie z “otwartą” głową, można przebić mur – obojętności, lenistwa i zastoju.
Wzorem innych krajów, korzystając z ich doświadczeń oraz dobrych praktyk Inicjatywa ChrońSkroń.pl postanowiła zapoczątkować “nową świecką tradycję” również w kraju nad Wisłą. Zmęczeni wysłuchiwaniem utyskiwań, biadolenia i ciągłego narzekania jak to bardzo źle mają rowerzyści postanowiliśmy dla odmiany zaproponować działania pokazujące, że warto jeździć rowerem w mieście choćby tylko do pracy na początek.
Znajdziecie ich na ulicach miast, ale i w Internecie: Facebook, social media marketing (np. quiz, filmy wiralowe), strona WWW to ich żywioł. Ot, prawdziwa komunikacja zintegrowana, z zaangażowaną społęczością.
Jak mur obojętności przebija się na co dzień, mówią: Arek Cempura i Bartek Dajer inicjatorzy akcji Zagoń Rower Do Roboty oraz ChrońSkroń.pl
Zacznijmy najpierw od tego skąd „Zagoń Rower Do Roboty”?
Arek: Bartek zadzwonił do mnie i rzucił hasło „Stary zróbmy akcję Rowerem do Pracy, niech dzieje się coś pozytywnego”. Pomysł mi się spodobał, ale jakoś tak nieswojo czułem się z nazwą „Rowerem do pracy”. Nic złego w niej nie ma, ale jakoś nie da się z niej wycisnąć więcej. Trochę zawęża możliwości. Siadłem i pomyślałem, że „Zagoń Rower Do Roboty” to będzie to. Ma podwójne dno, a my lubimy takie gry słowne. Szczególnie, że zaraz potem przyszło mi do głowy hasło „Zagoń rower do roboty, niech zobaczy gdzie pracujesz”.
Teraz konkrety. Skąd pomysł na akcję Zagoń Rower Do Roboty?
Bartek: Jak każdy po zimie spojrzałem w lustro i stwierdziłem, że coś muszę ze sobą zrobić. Szybko prześledziłem plan tygodnia i nawet w czasie weekendu ciężko mi było znaleźć odrobinę czasu na ruch. I wtedy doszedłem do wniosku, że najłatwiej będzie mi poruszać się wykorzystując czas jaki spędzam codziennie w drodze do pracy i z powrotem. Oczywiście łatwiej wymyślić niż zrealizować dlatego od razu namówiłem Arka, wiadomo w grupie łatwiej się zmobilizować. W krótkim czasie udało nam się zebrać bardzo dużą grupę znajomych i wtedy narodził się pomysł, że skoro nam się udało to dlaczego nie mamy zaprosić innych by się do nas przyłączyli. Przecież wiele osób się boryka z problemem braku czasu na odrobinę ruchu.
Dlaczego warto dojeżdżać rowerem do pracy?
Arek: Dlaczego warto? Dlatego, że warto … zmierzyć się z samym sobą. Jesteśmy skazani tylko na siebie i siłę naszych mięśni. Do tego świat wygląda inaczej. I inaczej zaczyna się dzień, gdy zaczniemy go aktywnie. Druga sprawa to co powiedział Bartek, jest szansa na aktywność i zadbanie o siebie. Przy okazji przypomina mi się, jak Bartek w zeszłorocznej edycji rzucił w czasie wywiadu „bo zdrowsi umrzemy” J Oczywiście nie wariujmy, nie powiemy przedstawicielowi handlowemu, aby jeździł do Klientów na rowerze, aczkolwiek mogłoby się okazać, że to byłyby ciekawy wyróżnik. I mogłoby się sprawdzić w zatłoczonych miastach. Do roweru można by doczepić obradowaną przyczepkę. Myślę, że efekty byłby ciekawy.
Wszystko fajnie, ale przekaz musi być wiarygodny, więc jak to z Waszym „zaganianiem rowerów”?
Arek: Przyznaję się bez bicia, że nie świecę tu najlepszym przykładem. I właśnie akcja jest skierowana w głównej mierze do takich jak ja, którzy potrafią sobie sprawnie znaleźć wymówkę: a bo dzisiaj mam spotkanie, a bo słońce krzywo świeci, a bo …
Staram się zaganiać swój rower do roboty przynajmniej co piątek w sprzyjającej porze roku, bo wtedy mogę ubrać się bardziej swobodnie. Trasą, którą pokonuję to 30 km w obie strony, czyli takie średnie wyzwanie.
Bartek: Daję radę. Mam ok. 5km w jedną stronę. A jak tylko zacząłem dojeżdżać do pracy od razu okazało się, że cokolwiek mam załatwić, szybciej będzie pojechać rowerem niż autem. No i zostaje trochę kasy w kieszeni na inne przyjemności.
A teraz pytanie polityczne. Co z Polską? Na tle innych krajów, jeżeli chodzi o jeżdżenie rowerem?
Bartek: W Polsce rower jest coraz bardziej popularny, bo coraz większą uwagę zwraca się na zdrowy i aktywny tryb życia oraz na kwestie ochrony środowiska. Coraz więcej akcji rowerowych, społecznych, komercyjnych. Posiadacze rowerów to osoby w wieku produkcyjnym, ale korzystają z rowerów przede wszystkim w weekendy, warto zachęcić ich do codziennego użytkowania rowerów, aby stał się on środkiem transportu do pracy, na zakupy. Aczkolwiek jest to wyzwanie. I to nie z powodu braku chęci, ale bardziej braku sprzyjającej infrastruktury: ścieżki rowerowe, parkingi, miejsca w firmach, gdzie można się umyć, przebrać, wysuszyć.
Jak zachęcić ludzi do dojeżdżania do pracy na rowerze?
Arek: Przykładem. Trzeba pokazać, że jest możliwe, realne. Nie należy im niczego narzucać, ale można promować takie zachowanie. I bardzo ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa … rowerom. Ludzi muszą mieć pewność, że gdy oni pracują ich rower nie zmienia właściciela
Bartek: Ale też ważne by firmy się włączyły w to zachęcanie. Bezpieczny parking rowerowy to podstawa.
Czego oczekujecie od tej akcji?
Arek: Chciałbym, aby firmy zrobiły coś aby łatwiej było przyjechać rowerem, a nawet hulajnogą, na rolkach, do pracy. To jest w interesie obu stron. Po zeszłorocznej akcji okazało się, że przyczyniliśmy się do uzyskania wymiernego efektu dla pracowników jednego z partnerów.. Zarządzający budynkiem wydzielił toalety, gdzie zamontowane zostały suszarki do włosów oraz wieszaki na ubrania. To ułatwia życie, szczególnie gdy przyjeżdża się w deszczowy dzień.
Bartek: Ja od czasu jak jeżdżę rowerem … schudłem 4,5kg ;o) Jeszcze trochę mi zostało do pozbycia się. Ale tak na serio, to tego aby ludzie zaczęli korzystać z rowerów, bo wtedy nie tylko słowem, ale także czynem przekona się włodarzy miast, firmy do potraktowania roweru jako dobrego pomysłu na środek transportu. Chciałbym aby przy dworcach autobusowych, kolejowych powstały parkingi, gdzie można by pozostawić bezpiecznie rower. W ten sposób budować zintegrowany system komunikacji miejskiej, a nawet między miejskiej. Fajnie, gdyby w Polsce pojawiły się oferty rowerów, które sprawnie można złożyć i wejść do tramwaju, pociągu.
Ogłoszenie parafialne:
Komunikacyjna Trepanacja Czaszki wspiera działania inicjatywy Zagoń Rower Do Roboty
Rekomenduje: rusz swoje 4 litery!

Tylko pamiętajcie o kasku i tym gadżecie http://www.airzound.pl
W mojej starej i obecnej firmie sporo osób jeździ na rowerach, może w % jest to znikomy udział ale da się zauważyć. Stojaczki są zapełnione. Niektórzy śmigają cały sezon, nawet w deszcz.
Ja ostatnio też dałem się przekonać i pojechałem rowerem do pracy, oczywiście od razu widać pozytywne efekty, nowi ludzie w zespole już zadeklarowali że oni też będą na rowerze jeździć. Efekt kuli śniegowej zadziałał, na 10 osób 5 zadeklarowało że jak tylko przestanie padać to wsiadają na rower.
Ja do biura mam od 3 do 8 km zależy do którego i o ile te 3km pokonuje bez problemu o tyle gdybym miał jechać na 7 rano do pracy i „pedałować” 8 km to pewnie bym się zniechęcił.
Na pewno warto zadbać o higienę, bo bez tego raczej nie da się komfortowo „zagonić rower do roboty”, dlatego popieram inicjatywę i miejmy nadzieję, że beędzie małą ona przełożenie na ilość jeżdżących rowerem ( w Łodzi całkiem ładnie to wygląda) a także na całe zaplecze potrzebne by się bezpiecznie i miło jeździło.
Jestem zdecydowanie przeciw.
Jest to:
- niebezpieczne, jazda rowerem w mieście zagraża zdrowiu a nawet życiu
- nieprzyjemne, w ciepły dzień ludzie przyjeżdżają spoceni i śmierdzący, w deszczowy przemoczeni.
- zmniejsza wpływy budżetowe :)
Rower jest do rekreacji a nie do roboty.
Arek
odnośnie wypowiedzi Pana wyżej:
- niebezpieczna jest również jazda autem po mieście wśród kierowców czekających na wyładowanie agresji. o zdrowiu za kółkiem nie wspomnę.
- woń ludzi z komunikacji miejskiej jest porażająca jako i zmoczonych okryć wierzchnich w tejże komunikacji. roztopiony asfalt i guma też nie są perfumą.
- tak tak. bo człowiek jeżdżący na rowerze to nieudacznik, a ten, który podróżuje na odcinku 10m autem to człowiek sukcesu :)
Arek potraktuję Twoją wypowiedź jako mobilizującą prowokację… ;o))))
ja już prawie rok pomykam na rowerku do pracy. Codziennie. Mam 10 w jedną stronę, więc jest luzik. Wcześniej miałem 20 więc jeździłem tylko 1 – 2 razy w tygodniu. Jeżeli chodzi o „pachnienie” to nie ma problemu, po to ktoś wymyślił antyperspiranty. Mozna też zaopatrzyć się w zapasową koszulkę. Co ciekawe problem ten odpadł całkowicie w zimę. Odpowiednio dobrane ciuchy powodują że człowiek nie ma szans się spocić. Ani zmarznąć.
No i roweru nie trzeba ani skrobać ani odkopywać, wiec byłem tej zimy jednym z nielicznych niespóźniających się. No i odpornośc. W tym roku chyba tylko raz katar miałem i to wszystko.
Przytyło mi się jakieś 10 kg :0) – ale za to brzuch gdzieś zniknął :0)
Ja dojeżdżam do pracy od kilku lat, od dwóch codziennie przez cały sezon. Do pracy mam 15-25 km w jedną stronę (w zależności od waraintu). Pomykam bardzo fajnymi terenami pod Wrocławiem – rano się relaksuję, po pracy odstresowuję – polecam. Kluczową sprawą w jeździe na rowerze jest ubiór – warto zainwestować w odpowiedni strój – w zimę jeździłem w 20 stopniowym mrozie i nie pamiętam kiedy byłem chory. Z dobrymi ubraniami pogoda nie ma znaczenia. Dzięki ostatniej akcji w mojej firmie przystosowano toalety dla rowerzystów – nie mam problemu z odświeżeniem się po jeździe rowerem. W sezonie ciepłym czasami mam problem z parkingiem dla rowerów jak później stawiam się do pracy – ale to chyba dobrze.