Archiwum

Archiwa podzielone na miesiące:

 

E-commerce, czyli o (braku) strategii w polskim e-biznesie

Kiedy padła propozycja napisania tekstu o strategiach marketingowych w e-sklepach zgodziłem się, bo to temat mi bardzo bliski. Zaraz po tym przypomniały mi się zaskakujące wyniki badania Commerce Index przeprowadzonego przez CubeRoot.pl oraz Dontpay.pl.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 3
 

Influencer, trendsetter, coolhunter -kreowanie trendów


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 3
 

Facebook Fanpage / Timeline – darmowy PSD , Free PSD Facebook Fanpage GUI

Zamieszam na blogu jako ciekawostkę: darmowy PSD z nowym układem facebookowych fanpage /timeline/ oraz zakładek. W pełni edytowalny z poukładanymi warstwami oraz ułatwieniami w postaci inteligentnych obiektów. Enjoy!


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 4
 

Janek Lisewski padł

Zaginięcie polskiego kitesurfera na Morzu Czerwonym – od stanu zainteresowania, poprzez euforię do totalnego odwrotu i kapitulacji… czy zastanawiamy się jak szybko tworzeni są w dzisiejszych czasach „bohaterzy mas” i gdzie ta popularność może prowadzić?


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 23
 

„Ekspierdzi od wszystkiego i niczego”

Gdy zaczynałem pisać tę notkę biłem się w myślach sam ze sobą – czy podawać nazwiska i przykłady konkretnych blogów? Bitwa była burzliwa, ale zdecydowałem się zostawić całość inteligencji czytelników. Nie chcę wzniecać flejmów, a jedynie napisać o pewnym frustrującym mnie zjawisku znanym na Facebooku pod nazwą “nie znam się to się wypowiem”. Sam mam również fanpage traktujący o tym zjawisku.

Materiał przygotował: Michał Górecki

Tytuł wpisu autorstwa: Jacek Gadzinowski

To, że w internecie jest pełno specjalistów od wszystkiego wiadomo nie od dziś. Na każdym forum czają się spece, kwitnie “medycyna forumowa” – ludzie zadają pytania na forach, a inni ludzie im odpowiadają. Pytanie medyczne, często opisujące dość powazne problemy – choroby dzieci, czy własne. Zamiast pójść do lekarza – napiszę na forum.

Ale nie chciałem pisać ogólnie, chciałem napisać o konkretnym przykładzie eksperckości. Eksperckości blogów IT. Blogowanie stało się ostatnimi czasy bardzo popularne, a niektóre blogi traktujące o tematyce IT stały się wręcz platformami medialnymi zyskując kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie. To oczywiście powoduje olbrzymie zapotrzebowanie na treści. Moim zdaniem często niestety realizowane w sposób “ilość nad jakość”. Ilość notek wypluwana dziennie jest olbrzymia - gdybym miał czytać regularnie nawet kilka największych blogów codziennie musiałbym poświęcać na to dwie godziny porannego czasu – przecież są jeszcze blogi czy portale z innych kategorii które trzeba prześledzić.

Cały problem z jakością polega na tym, że blogi te próbują pisać bardzo szeroko i wypowiadać się na tematy na których autorzy po prostu się nie znają. Bo autorzy to zazwyczaj informatycy, czy “około-informatycy”, różnego rodzaju przedsiębiorcy internetowi itp. A przepraszam – klasyczny IT crowd zna się na społecznościach, czy reklamie tak jak chłopaki z “Big Ban Theory” na podrywaniu kobiet, albo organizowaniu imprez. Sorry. (Tak, tak, mam prawo sobie żartować z IT, wywodzę się z tego środowiska,  studiowałem na PW i PJWSTK, byłem adminem, pracowałem w helpdesku IT :P)

No dobra, dobra, do sedna. Co konkretnie mną tak trzęsie? Posty o Facebooku. Otóż z racji tego, że prawie wszyscy tam jesteśmy, to wiele osób myśli że zna się na jego mechanizmach jak mało kto. A to trochę jak wypowiadanie się o technicznych aspektach prowadzenia autobusu, czy o tym co kryje pod maską, przez pasażera który po prostu często jeździ autobusem.

Nadejście Google+ było dla sporej części IT crowdu wydarzeniem wielkim. Otóż otrzymali oni swojego własnego Facebooka – skopiowanego, ulepszonego i najważniejsze – WOLNEGO OD LUSERÓW. Admin’s dream – bez plebsu ;) Pozwala to formować kolejne teoriee o gatunkowej wyższości G+ nad fejsem – przecież nie ma tam paskudnych zdjęć rodzin z dziećmi ani innych tego typu rzeczy. Jesteśmy tylko my i nasze dyskusje branżowe, animowane gify, świeże memy i tym podobne. A ilość użytkowników G+ rośnie w zastraszającym tempie! Drodzy eksperci – tak, ale zapominacie o wskaźniku “minuty spędzone w serwisie” gdzie G+ dostaje porządny wpierdziel.

Google+ dostaje bęcki nie tylko od takich weteranów jak Myspace, ale od nowych graczy w stylu Pinteresta. Czemu? Bo zaniża sobie średnią sztucznie wygenerowanym tłumem zaciągniętym tam w wymuszony sposób – strzałka przy wyszukiwaniu, mechanizmy przy rejestracji gmaila. Podbija się wskaźnik założonych kont – spada wskaźnik realnie aktywnych. To chyba jasne.

Tak więc przy każdym “eksperckim” komentarzu o rychłej śmierci Facebooka będę śmiał się coraz głośniej. Niewątpliwie kiedyś nadejdzie jego kres, ale obecnie utrzymuje się wyjątkowo dobrze. Pomimo tylu ekspertów go zabijających.

Ale to jeszcze nic. Po ostatniej konferencji fMC blogosfera zahuczała, a różnego rodzaju “szpecjaliści” zaczęli tworzyć notkę za notką. Z “eksperckimi” komentarzami. Pierwsze dotyczyły oczywiście timeline’a. Oczywiście można wyrazić swoje zdanie o timelinie, o tym jak wygląda i o tym czy się podoba czy nie. Każdy ma swój gust. Co prawda śmieszy mnie niemiłosiernie jak wielki kurz wzbija się przy każdej fejsbukowej zmianie, jakie gruby oporu się formują, choć jeszcze bardziej śmieszy mnie jak szybko ludzie o tych zmianach zapominają i przechodzą nad nimi do porządku dziennego.

Czy w ogóle ktoś pamięta jak wyglądał Facebook 4 lata temu? No tak część osób pewnie nie, bo ich tam jeszcze nie było. Zapewniam – wyglądał zupełnie inaczej. I nikt nad tym teraz nie płacze.

Ale najlepsze są kolejne komentarze wieszczące rychły upadek Facebooka. “Strzał w stopę”, “gwóźdź do trumny”, “to już koniec”. Większość specjalistów zapomniała o tym, że na fanpage wchodzi mniej niż 4% fanów – większość interakcji z nimi odbywa się w widoku aktualności. To stamtąd też biorą się kliki, to tam się komentuje, czy lajkuje. Nie na fanpage’u. Mały detal, ale może warto o nim wiedzieć. Z tego punktu widzenia zmiany na fanpage naprawdę nie mają aż tak wielkiego impaktu na interakcję marek z użytkownikami. Ocenę wizualną pozostawiam każdemu – mnie akurat timeline bardzo się podoba, choć parę spraw bym zmienił.

Na koniec najważniejsze – creme de la creme! REKLAMY! Otóż Facebook dosłownie ZALEJE nas reklamami! Nadchodzi armageddon! Moja ulubiona blogerka technologiczna już go przewidziała, tym razem inne blogi dołączyły do niej. Nieważne, że większość z nich nie do końca ogarnia działanie reklam PREMIUM, nie wspomniawszy już o zapowiedzianym Reach Generatorze. Najlepsze jest to, że “specjaliści” przewidzieli armageddon zanim największe agencji reklamowe w Polsce poznały od przedstawicieli Facebooka szczegóły tych formatów! Nieważne. Opinia musi być szybko. Nawet tabloidowa.

Otóż drodzy “eksperci!” Omawiane reklamy PREMIUM nie grożą zalaniem was w którymkolwiek momencie. Koszt najtańszej kampanii to ok 50 tys zł, a kampania ta “wyklikuje” się stosunkowo szybko (rozliczana jest w CPM). Mało firm w Polsce przeznacza takie budżety na social, tym bardziej że to format mocno wizerunkowy – do rekrutacji fanów nadają się lepiej inne formaty.

A wspomniany “Reach Generator”, czyli mechanizm zwiększający dotarcie do fanów z komunikatami reklamowymi? To mechanizm dla fanpage’y o wielkości w okolicach 500 tysięcy fanów, koszt jego będzie kształtował się od 100, czy 200 tysięcy złotych miesięcznie w górę. Już? Zrozumiano? Ile firm będzie w stanie to zainwestować? Niewiele. Bardzo niewiele.

Reasumując – pomyślcie zanim coś napiszecie, szczególnie jeśli blogujecie na platformach które pretendują do bycia opiniotwórczymi. Nie musicie pisać 20 notek dziennie, i tak dla wielu osób to za dużo. Może lepiej skupić się na jakości?

I przede wszystkim piszcie o tym o czym się znacie. Nie każdy kto spędza czas na Facebooku zna się na mechanizmach jakimi rządzą się społeczności, na social media, nie wspomniawszy już o reklamie i mechanizmach nią rządzących. O tym zresztą pisałem niedawno na  blogu.

Hough.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 17
 
  1. Strony:
  2. 1
  3. 2