Archiwum

Archiwa podzielone na miesiące:

 

Treść w komunikacji social media: jakość vs. jakość

W ciągu ostatnich kilku tygodni na Facebooku pojawiło się kilka stron, które bazują na wartościowej treści. I wszystkie potwierdzają tym samym moje przekonanie, że treść wpływa na to, jak bardzo użytkownicy serwisu angażują się w życie marki. Bo każda z tych stron może pochwalić się gronem aktywnych fanów, znacznie większym niż np. obecne grono aktywnych fanów Paczkomatów 24/7 czy Maxwell House.

Zanim przejdę do elementów, którymi – w moim subiektywnym odczuciu – wyróżniają się działania oparte na jakościowym kontencie, zacznę od screenu prezentacji przedstawionej na „konferencji” Rok Facebooka w  Polsce. Na wykresie pokazano aktywność fanów na stronie marki opierającej komunikację o konkurs; najbardziej widoczna jest tzw. górka, czyli wzmożona aktywność fanów – wywołana konkursem.

Opieranie komunikacji jedynie na konkursie to doskonały sposób na dobre samopoczucie… brand managerów (fot. transmisjeonline.pl) 

Po jego zakończeniu aktywność maleje i z czasem spada prawie do zera.  Dlaczego? Ponieważ z konkursami jest jeden problem. Co prawda przyciągają widownię, ale bez wsparcia kontentowego nie potrafią zatrzymać ludzi, którzy rzeczywiście są zainteresowani marką. Częstokroć efekt jest więc taki, że każdy post na takim „konkursowym” profilu funkcjonującym po zakończeniu konkursów powoduje… upływ fanów. Powód: fani najprawdopodobniej przypominają sobie o tym, że czas najwyższy „odfanować” profil, do którego dołączyli po to, aby zyskać nagrody. W ten sposób pewien znany fan page w wciągu tygodnia stracił 2 tysiące fanów.

Webizod (webisode)

Webizod w ścisłym znaczeniu tego słowa, to po prostu odcinek serialu internetowego. Coraz częściej spotykam się jednak z rozszerzeniem jego znaczenia na „odcinkową” publikację w internecie treści innego rodzaju.  Wydaje mi się, że właśnie webizod doskonale oddaje sposób tworzenia treści m.in. na fan page’u Ojciec Bóg – strony promującej monodram z Marcinem Perchuciem w roli głównej.

Krzywa przrostu fanów na fan page Ojciec Bóg. Podobno taki kształ krzywej świadczy o stabilności społeczności. (fot.facead.pl)

Moim zdaniem strona spektaklu to jeden z najlepszych przykładów copy na polskim Facebooku, treść – inteligentna i bez zadęcia, ściśle nawiązująca do reklamowanego produktu, trafia do osób, które są zainteresowane tematem. Gdzie tu webizod? Każdy wpis związany z treścią sztuki to właśnie fragment przedstawienia – pociętego na kawałki i nieco „odchudzonego” – ale po połączeniu stanowiącego całość. Komunikacyjnie Ojciec Bóg to swoiste puzzle, które fani mogą sobie układać w głowie –  i ta możliwość układania staje się kolejnym elementem kreowania zaangażowania.

„Webizody” Ojca Boga to jedno z najlepszych copy na polskim Facebooku

Oczywiście nie oznacza to, że zamiast kupić bilet na spektakl można sobie przeczytać wszystkie posty na stronie i sprawa załatwiona. Wepizod pozwala ułożyć odbiorcy „w głowie” kolejny element całości, ale jej nie zastępuje. Stworzenie z wpisów „odcinków serialu” ma duże szanse powodzenia właśnie w przypadkach opowiadania jakiejś historii – niekonieczne musi być to spektakl, równie dobrze za pomocą wepizodów można opowiedzieć historię Kostka i Sosny (akcja „Kumpel z  przeszłości”), wyprawę śladami Witolda Glińskiego (Long Walk Expedition) czy porady kosmetyczne dla nastolatek.

Co prawda nie poprę tego żadnymi badaniami, więc mówię jako „target” tego typu działań – lubię wracać na strony, które opowiadają historię. W moim przeświadczeniu mają więcej do zaoferowania niż profile napojów gazowanych.

Earned media:dobra treść=oszczędność pieniędzy

Podział na paid, owned i earned media ma już kilka lat swojej historii. Eearned media to – najprościej mówiąc – reklama, za którą nie musisz płacić. To rozgłos, który zyskują Twoje działania dzięki czemu dowiaduje się o  nich więcej osób. Dobra jakość prezentowanej treści to doskonały przykład na to, jak zaoszczędzić pieniądze na promocji.  Poza Ojcem Bogiem dobrym wzorcem jest tu chociażby Projekt Warszawiak, czy – popularny ostatnio – So Sweet Project. Nie widziałem żadnej reklamy tych stron – to kontent (bardzo zróżnicowany) stał się reklamą.  Dzięki mechanizm wirusowym, zaglądaniu na profile znajomych oraz buzzowi stworzonemu przez media wymienione przeze mnie marki nie tylko szybko urosły, ale – dzięki kontentowi – są w  stanie zaangażować użytkowników.

Nieco teorii:
użyteczność, interaktywność, zróżnicowanie i nietypowość…

Te trzy słowa stanowią mantrę powtarzaną przez kolejnych social media managerów i osób zajmujących się komunikacją. Użyteczność jest czymś, co ma zachęcić widza do zostania fanem. Użyteczność można rozumieć w dwójnasób: z jednej strony to duża doza informacji o  tym, jakie korzyści dla klienta niesie używanie danego produktu; z  drugiej – jednocześnie jest to szereg korzyści, które użytkownik czerpie z „obcowania” z marką.

Chodzi więc nie tylko o możliwości otrzymania biletów na spektakl czy koncert – to również możliwość rozwiązania testu, odgadnięcia zagadek itp. Nie ma tu więc mowy jedynie o zysku w materialnym znaczeniu tego słowa; zyskiem równie dobrze może stać się satysfakcja. Tutaj użyteczność łączy się z interaktywnością, którą zwyczajnie warto wykorzystywać, ponieważ to jeden z najlepszych sposobów na angażowanie użytkowników.

Zróżnicowanie (np. treści) jest stosowane dość powszechnie, ale nietypowość nie jest już tak często spotykana. Oryginalność samego pomysłu potrafi stać się kluczem do sukcesu. W połączeniu z dobrym wykonaniem stwarza możliwości. W zakresie działań tego typu pojawiają się tzw. treści ekskluzywne – może być to np. możliwość zobaczenia reklamy telewizyjnej wcześniej niż inni, otrzymania jedynej w swoim rodzaju koszulki, czy uczestnictwa w nietypowym evencie „tylko dla wybranych”.

Dzięki zróżnicowaniu – i pomysłowi – zarówno marki, jak i stworzona treść stają się tematem rozmów. Dzięki temu – idę o zakład – zainwestowane środki – szybko im się zwrócą, o ile już się tak nie stało.

Jak widać na krzywej wzrostu fanów So Sweet Project, wsparcie mediów jest ważne (fot. facead.pl)

Ale, ale…

Można odnieść wrażenie, że dobry kontent na Facebooku wszystko załatwi. Wartościowa treść jest ważna, jednak nie można zapominać o ekosystemie, w którym treść krąży. A ten to nie tylko Facebook, ale również YT oraz social media w całej swojej rozpiętości, prasa, telewizja i radio. Wychodzę z założenia, że dobra treść nie potrzebuje reklamy – ale wsparcie bardzo jej się przydaje.

Wspieranie przedsięwzięcia poprzez rozpropagowanie go za pomocą dostępnych narzędzi (chociażby informacji prasowej) a następnie utrzymanie zainteresowania tematem za pomocą dobrej treści to ideał, do którego chce dążyć chyba każda marka. Ale nie każdej to wychodzi.

Artykuł przygotował: Bartek Brzoskowski


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 4
 

Adidas – weź się ogarnij!

Jak spróbować odbudować swoją wiarygodność, kilka uwag do marki Adidas. Konstruktywnie.
Może ktoś to przeczyta i nie będzie dalej brnął w sytuację, z którą mamy do czynienia od kilku dni.

1. Mur na Wyścigach sam się odbuduje, nie potrzeba jamu który jest teraz odczytywany jako „tani chwyt”. Byłby jak proponowanie protezy, gdy komuś obcięto nogę.

2. Pracujcie nad komunikacją. Obecna jest fatalna np. „uczcimy poprzez zamalowanie” czy też milczenie przez 2 dni.  Np. Uczciwość wymaga przeprosin za dewastację muru, który latami pokrywał się graffiti.

3. Słuchajcie społeczności i z nią rozmawiajcie.

4.  Skontaktujcie się z liderami opinii, ze wszystkich środowisk związanych z kulturą ulicy. Zrozumcie ich styl, język, potrzeby i sposób komunikacji.

5. Jeśli chcecie na serio zacząć odbudować swój wizerunek, pokażcie że zależy wam naprawdę na kulturze ulicy. Wspierajcie street art, graffiti, sponsorujcie szkółki BBoyów, czy djów, wspierajcie street basket etc. Róbcie to stale, a nie tanimi chwytami.

6. Współpracujcie przy marketingu i PR, z tymi do których chcecie dotrzeć. Uczcie się autentyzmu od nich, jeśli rzeczywiście zależy wam na kulturze ulicy.

Możecie zrobić coś dobrego, tylko trzeba chcieć.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 15
 

Sucks marketing w wykonaniu Adidas

Wolałbym nigdy nie robić takich wpisów jak ten. Ale widać, że marketing i komunikację od szaleństwa dzieli krok. W ten weekend tą granicę przekroczyła marka Adidas, promując „nowy rozdział w polskim street art„. Blah…

W porannym artykule na TVN Warszawa możemy przeczytać:

„Kultowy dla stołecznych graficiarzy mur wyścigów konnych na Służewcu w poniedziałek ma zamienić się w megareklamę jednej z firm odzieżowych. Środowisko streetartowców jest zbulwersowane. W poniedziałek ma się rozpocząć zamalowywanie pokrywających ogrodzenie wyścigów graffiti. Zamiast nich znajdzie się w tym miejscu reklama firmy Adidas – dowiedział się portal tvnwarszawa.pl.”

„Mur wyścigów konnych to mekka graffiti warszawskiej sceny. Prawie 1,5km żywego płótna pokrytego różnokolorowego graffiti. To bardzo ważne miejsce dla polskiej sceny Hip-hop. To tam kręcono teledyski, to tam powstawały niezapomniane prace malarzy graffiti z całego świata. Kiedyś pełna blasku, ostatnio podupadła. Nie zmienia to faktu, że każdy szanujący się grafficiarz zna to miejsce, trzeba było tam być i namalować choćby jedną pracę.”

Hmm… i to proponuje marka która chce się pozycjonować za bliską kulturze miejskiej?

Czy niszcząc „kulturę miejską” nie budzi się skojarzeń z „paleniem książek”…

Coś chyba z pozycjonowaniem marki „nie halo” i to tak mówiąc bardzo łagodnie.

Chyba reaserch by się przydał, albo rozpoznanie pomysłu marketingowego?

Albo szare komórki?

Kilka minut później – ruszyła lawina, ludzi dyskutujących, tworzących grafiki, demoty, opinie i komentarzy (za FB stroną akcji adisucks). Tutaj przytoczę (i skomentuję) te które oddają temperaturę wrzenia którą wywołała ta mało przemyślana akcja marketingowa (eufemizm):

„Przykre jest to że na całej akcji ucierpi wizerunkowo właśnie Adidas, marka która była obecna w tej kulturze od bardzo dawna, z resztą z pozytywnym skutkiem. Jestem pewien że znając kontekst, nikt kto zarządza marketingiem marki na poziomie światowym nie pozwoliłby na takie działania. Niestety decyzja została podjęta przez jakiś ignorantów w Polsce którzy nie potrafią lub nie chcą zrobić prostego reaserchu na temat miejsca które chcą  zamalować… Szkoda – od marketingowców takiej marki jak Adidas oczekiwałem więcej. Chyba możecie się pakować…”

Marka Adidas, mocno chce zaistnieć w kulturze miejskiej, pytanie czy poprzez „wchodzenie na chama z butami” w przestrzeń miejską i bezmyślnie ją dewastując, cokolwiek osiągnie. Wręcz można powiedzieć że efekt jest totalnie inny od założonego. W Polsce lepiej widać wszystko zabetonować, zamalować, skoszarować i przemielić. Nie pamiętając nic, w jakim się jest miejscu.

„Dla Hansa z Adidasa czy Grażynki z Adidas PL, wyścigi to zwykły mur, tak jak pomnik Witosa to zwykły pomnik. Wydaje mi się że to agencja zaproponowała wielką reklamę przy wylotówce z W-wy w stylu streetArt i to agencja złożyła taki durny projekt który Hans i Grażynka zatwierdzili bo dla nich to zwykły mur i oni nie muszą znać jego historii, agencja powinna zbadać opinię publiczną przed takim przedsięwzięciem…jak Adidas chciał się wypromować na tej ścianie to wystarczylo odnowić mur (bo to akurat mu jest potrzebne) i zaprosić warszawskich graficiarzy, żeby zainaugurowali jego drugie życie. Zrobić impreze, zrobić to razem ze środowiskiem dla którego ta ściana jest kultowa. I wszyscy by na tym zyskali. Myślenie i szacunek do innych – nie bolą.”

„Kuriozalne jest to, że cała akcja skierowana jest do młodzieży i środowiska graffiti i street art’u, a to ich w całym przedsięwzięciu pominięto. Jedną decyzja zantagonizowano sobie całe środowisko uczestniczące w ‚budowaniu’ tej galerii. Współtworzyli ją nie tylko mieszkańcy Warszawy, nie tylko reszta Polski, ale i wszyscy najbardziej znamienici artyści odwiedzający nasz kraj, przy okazji wielu imprez odbywających się przy murze. Zdecydowano się na drastyczny ruch i zamalowanie najważniejszej ulicznej galerii w Polsce, tzw. Hall of Fame, która była fundamentem tej kultury od ponad dekady!”


Gdy tworzyłem 1 odcinek vloga, jednym z tematów który poruszałem było właśnie rozpoznanie środowiska i miejsc w których chce się prowadzić komunikację marketingową. Bez znajomości podstawowych faktów, dochodzi to takich sytuacji, gdzie zamalowanie grafitti tworzonego tam przez lata, w miejscu tak rozpoznawalnym wywoła tak żywiołowe reakcje. Jeśli już chce się zaistnieć w społecznościach, wśród ludzi kreatywnych i twórczych poprzez inwazję w ich miejsca, traktowanym się jest jako nieproszony gość i zwykły intruz. Jeśli np. chce się przeprowadzić marketing w niszowym sporcie, to po prostu się go poznaje i rozmawia z ludźmi. Face to face. I pyta, czy można i jak wejść z marketingiem…

„Coraz więcej ludzi o nim mówi, szkoda tylko że takim kosztem… ale mimo wszystko jestem ciekaw jak długo ta reklama się utrzyma i czy nawet po jej namalowaniu dalej będą jej pilnować pseudo ochroniarze co za cymbał wpadł na tak nietrafiony pomysł a co za jeszcze większy cymbał to przyklepał.. największa w Europie taka miejscówka, która przez lata zyskała miano dobra społecznego i zrzeszała artystów z całego Świata. Wygląda na to, że osoba odpowiedzialna za ten projekt nie wychowała się w Warszawie (tutaj każdy emocjonalnie związany jest z tym miejscem) a dodatkowo nie ma pojęcia o sztuce ulicznej jaką jest graffiti… Brawo dla ADIDASa.. przypierdolił sobie taki PR że nie pozbiera się w Warszawie przez długi, długi czas…”


Nie ważne jak mówią byle by mówili? Szybkość z jaką roznosi się temat w Internecie, w rozmowach ludzi jest o wiele szybsza niż jakakolwiek możliwość reakcji teraz, formy Adidas. Nie zazdroszczę, ale i z tej lekcji bolesnej można wyciągnąć wnioski. Tylko proszę (zarządzający marką), nie proponujcie protezy, gdy ucięliście nogę. Blisko/prawie (?) pół muru od ulicy już zostało zamalowane… a jam, jeśli nawet zostanie zaproponowany, koncerty, eventy już na wk… ludzi już teraz nie działa. Proszę zresztą przeczytać opinie na stronie Adisucks.

Pytanie, zatem kiedy nastąpi jakakolwiek komunikacja kryzysowa, czy nie przesypiany jest czas na załatwienie tej sprawy? Właśnie gdy można zaproponować coś konkretnego, konkretne rozwiązanie tej sytuacji zaangażowanym w sprawę. Na razie, mamy ciszę w eterze …?

Żeby nie było, że wpis jest tylko obrazem jednej ze stron, jestem otwarty na zaprezentowanie stanowiska czy pomysłów na rozwiązanie sytuacji firmy Adidas. Warto byłoby spojrzeć na siłę społeczności i ją docenić. W pozytywny sposób… zapraszam na moje łamy, w razie potrzeby.

I na koniec dodam: mam nadzieję, że Mur Służewiecki podniesie się na nowo, jak Warszawa została odbudowana po wojnie. A jeśli się to nie stanie, to znaczy że nasza najnowsza kultura i sztuka nie istnieje. Marnie wtedy z nami będzie. Krzepiące jest jednak to, że jest odruch oddolny, społeczny który jednak chce mieć tożsamość.

Disclaimer:

1.     Nie stoję ani za obsługą komunikacyjną Adidas ani też oddolną akcją internautów na Facebooku

2.     Nie jestem „użytkownikiem” marki Adidas i raczej po takiej akcji, niewiele bym chciał mieć z nią do czynienia. Nie szanuję ludzi (mówiąc eufemistycznie), niszczących przestrzeń w której na co dzień żyje, kulturę lub też ordynarnych intruzów w przestrzeni miasta. A później dziwimy się że otacza nas szarość i beton w mózgach.

UPDATE 27.3.2011

Żeby było konstruktywnie, moje przemyślenie co do próby rozwiązania sytuacji. Może ktoś przeczyta i się ogarnie?


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 31
 

Śmierć mikroblogów w Polsce. Blip konto – pod nóż.

Serwisy mikroblogowe miały swoje 5 min, jakiś czas temu. Czy wykorzystały je czy też zmarnowały potencjał który w nich drzemał? A może w Polsce nie przyjął się ten sposób komunikacji…

Aktywnie testowałem możliwości mikoroblogów w Polsce, głównie przez serwis Blip.pl (także wcześniej Flaker). Był czas gdy to narzędzie komunikacji, mogło być skuteczne na swój sposób dotarcia do wąskich grup celowych. Nadal znajduje się tam dużo agencji reklamowych, public relations, specjalistów mediów, miłośników nowinek, technologii i mody. Lecz to co było dobre jakiś czas temu, obecnie nie przedstawia żadnej wartości komunikacyjnej, jest zbyt ograniczone zasięgowo.

Narzędzia komunikacji zwane mikroblogami, w Polsce nie przekroczyły tzw. „masy krytycznej”, nie zainteresowały mediów i cele brytów, które przyciągnęłyby zwykłego „zjadacza chleba”. Masa krytyczna – czyli taka ilości użytkowników by stały się masowe. A z czym mamy obecnie do czynienia? Są obecnie znakomite, dla środowisk wzajemnej adoracji i poklepywania się po ramieniu. Z punktu widzenia aktywnej promocji, komunikacji takie narzędzia przedstawiają znikomą wartość.

Jeśli ktoś chce umawiać się na piwo, jest w jakiejś hermetycznej grupie, która obecna jest na mikroblogach to nadal jest to dla niego dobre narzędzie. Być może także dobre, z punktu widzenia stawiania pierwszych kroków i własnej autopromocji. Ale jak wspomniałem, ma pewien ograniczony zasięg. Sam z niego korzystałem, do pewnej autopromocji. Przyznam, że na swój czas, narzędzia te mogły być użyteczne by zrobić na nich rozgłos/publicity. Konkurs #3000, wywiad z przyszłym europosłem Januszem Lewandowskim czy też umawiane przez blip spotkanie i wywiad z prezydentem Lechem Wałęsą.

Ale, jeśli weźmiemy przykład mikroblogów polskich, to stały się one zbyt hermetyczne z 2 powodów. Nie było dla nich pomysłu promocji własnej, poza tym że pojawiało się na nich coraz więcej kont firm które spamowały swoimi wiadomościami. Z drugiej strony, mikroblogi nie rozwijały się, były i są nadal zbyt trudne w obsłudze dla ludzi którzy nie są „techniczni”.

W międzyczasie wydarzył się Facebook, który w znacznej mierze przejął funkcję prostego mikroblogowania, statuowania – czy to na własnych profilach czy też fan page’ach. Więc skoro jest tam skala, w miarę proste użytkowanie, to wiadomym było, że prędzej czy później aktywność internautów przyjdzie tutaj. Po raz kolejny – Facebook zżarł polskie społeczności. Czy tego chcemy czy nie, takie są prawa ewolucji.

Nie ma załamywać rąk, warto przyjąć do wiadomości że stawiać trzeba na własny ekosystem niezależny od kaprysów mikroblogów czy Facebooka (który wysysa aktywności i nie dzieli się nimi). Własny blog, strona WWW, Youtube, relacje z blogosfera i forami dyskusyjnymi. Być może nie jest to tak „sexy” lub „funky” jak mikroblogowanie, ale różnie skuteczne.

Na koniec, by przypomnieć stare zobowiązanie które poczyniłem publicznie, chciałbym poinformować że konto na blipie które posiadałem (5-6 miejsce w rankingu popularności osób) zostało wykasowane. Na dzień dzisiejszy nie przedstawia ono dla mnie żadnej wartości. Dla komunikacji służy mi na bieżąco mail, gtalk i telefon. A przede wszystkim, tradycyjne spotkania face to face. Czego wszystkim którzy nie wiedzą jak żyć bez mikroblogów, po prostu życzę.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 10
 

Marketing na blogach – kupno hurtem czy skuteczne działanie kontekstem?

Cały ten szum wokół social media marketing i zintegrowanej komunikacji wydaje się być normalnie zwykłą ściemą. Niby tyle edukacji, świadomości, konferencji uczonych a wciąż zdarzają się postawy i oferty np. reklamy czy działań na blogach, które nijak mają się do rzeczywistości. Sponsoring bloga Mediafun który miał kiedyś miejsce, nadal jest ewenementem.

Wpis powstał, po przeczytaniu materiału na blogu Macieja Budzicha, na temat pewnej „lukratywnej pseudo oferty” dla blogerów , oraz zebraniu myśli na temat poszukiwania sponsora dla tego bloga (który to już miesiąc – 5?)

Podobno na rynku marketingowym jest świadomość wartości marki, produktu czy firmy. Czym różni się wartość i wiarygodność zatem tych rzeczy od analogicznej wartości i wiarygodności blogów i blogerów? Nie różni się niczym.

Jaka jest róznica 1 h pracy blogera przy tworzeniu treści video, audio czy tekstu i pracy marketingowca, specjalisty w agencji ATL, Interactive czy social media? Nie ma żadnej róznicy.

Skoro zatem nie ma zatem różnic, skąd na rynku biorą się oferty dla blogerów które urągają biznesowej przyzwoitości? Rozumiem, chęć  zarobku…ale na czym, przy takim zachwianiu proporcji.

Czy kontent video, audio i tekstowy, reaserch którą trzeba mieć by zajmować się daną dziedziną bierze się z powietrza? Nie, on kosztuje czas, zasoby i wiedzę. A to powinno mieć dwojaki ekwiwalent: szacunek do osoby partnera oraz odpowiednią gratyfikację, jeśli nie materialną to przynajmniej taką która jest korzystna dla obu stron (sytuacja WIN-WIN).

Social media są za darmo? Nie.

Czy praca agencji jest za darmo. Nie.

Czy praca marketerów w firmach i korporacjach jest za darmo? Nie

Czy wypracowanie marki produktu kosztuje – tak, znaczne nakłady

Czy stworzenie prototypów produktów do sprzedaży kosztuje – tak, znaczne nakłady

Czy zbudowanie wiarygodności marki i produktu kosztuje – tak, znaczne nakłady

Czy zbudowanie marki medium, bloga, osoby kosztuje – tak, duże nakłady czasowe i finansowe

Zatem skąd oczekiwanie, że partner (w tym przypadku bloger czy właściciel danego serwisu WWW) będzie pracował na rzecz 2 podmiotu biznesowego za darmo, pół darmo lub za stawki które nawet nie sięgają tych z najniżej płatnych prac w supermarkecie?

Czy mamy świadomość tzw. kosztów alternatywnych? Chyba nie do końca. Inaczej mówiąc każda minuta naszego czasu tak czy inaczej służy albo osiąganiu celów albo jest stracona. Pisząc na blogu, tworząc kontent video czy audio – bloger inwestuje czas, zasoby i wiedzę. Tak jak wspomniałem wcześniej, takiej samej wartości jak marketera czy specjalisty z agencji reklamowej czy domu mediowego. W tym samym czasie gdy piszę ten wpis, mogę częściowo przygotować się do prezentacji i zarobić na niej więcej niż np. przez cały miesiąc sponsoringu tego bloga.

Wpis dzisiejszy jest bez puenty, pozostawiam ją tym którzy przeczytają tekst i może dojdą do wniosków, że social media w Polsce to nie tylko „prosty i łatwy” narkotyk w postaci Facebooka. Ale całe spektrum innych działań w mediach społecznościowych. Zaczynając od Youtube, for dyskusyjnych, blogów, mikroblogów, rzeczników marek… podobno się z tym powtarzam, już o jakiegoś czasu. Tak jak z informacją, że social media nie są za darmo a koszty alternatywne także istnieją w blogosferze.


Sponsoring lub reklamodawcy – blog Gadzinowski.pl – krótki raport 3.2011

Na koniec wpisu, zmierzę się jeszcze z 1 tematem. Od blisko 5 miesięcy ze zmiennym szczęściem prowadzę lub nie prowadzę rozmowy, reaserch dotyczący sponsoringu tego bloga. Moja świadomość gotowości i otwartości na inne niż standardowe działania marketingowe była inna… nadal chyba jest brak odwagi i chęci spróbowania tego typu działań. Oferty które często dostawałem, w większości sprowadzały się do codziennego spamowania moich czytelników treściami typu komunikaty prasowe lub opisy produktów, tworzenia listy mailingowej i spamowania,  zmiany linii programowej bloga, oblepienia wszystkiego reklama znana z dużych portali /4 lub więcej form reklamowych, rozwijanych/, wklejeniem 10 linków, cenników produktowych. A wszystko w koszcie pracy w supermarkecie lub mniej. Trochę „zmiażdżyłem się” logiką tych propozycji…

Działam zatem dalej…

Jestem przekonany, że będzie czas (nie teraz, to za kilka miesięcy – oferta sponsoringowa jest aktualna), gdy nieco inaczej będzie się patrzało na ciekawe grupy docelowe, piękny sport i destynacje.

Tak na marginesie, na ile wyceniacie to co poniżej zaprezentuje (oferta), co trafiało do zainteresowanych firm czy też agencji PR/reklamowych. Czy jest to więcej warte niż 4-5 baków paliwa miesięcznie lub 20 pln za wpis? Moim zdaniem dużo więcej, bo nawet bez przykładania się z reklamy na Adtaily + konkursów na blogu, można było osiągnąć więcej w zeszłym roku. Zatem, zapraszam do dyskusji i wymiany maili /także na priv. Czy reklama to tylko baner, nachalne wklejanie informacji prasowych, czy też praca nad contentem. W dzisiejszych czasach, stworzenie contentu np. video jest możliwe na wyciągniecie ręki. np:

czy takich jak ta (z Dominikany) relacji z wypraw.

Republikowanie, embedowanie, przesyłanie… to wszystko buduje zasięg. Publicity? Nie trzeba spamować czytelników, jeśli jest ciekawy kontekst, informacja poniesie się sama. Jeśli jest ciekawe działanie z blogerem, inni to zauważą i przyjdą zapoznają się. Ile wtedy jest kontaktów z komunikatem?

To by było na tyle, zapraszam do zapoznania się z oferta, która niniejszym jest dla każdego na stole.

—————————————–

Oferta – Sponsoring lub reklama na blogu/kontekst: technologie, komunikacja i pasja
Blog: WWW.gadzinowski.pl

Możliwość dowolnego skrojenia reklamy lub sponsoringu: materiałów video, wpisów, wyjazdów, wywiadów etc.

Oferta dla agencji public relations, interaktywnej, marketingu zintegrowanego, małej czy też dużej firmy.

Zalety sponsoringu lub reklamy

1)    Na rynku polskim jest to nowatorskie podejście do działań w mediach społecznościowych –duży potencjał uzyskania efektu szeptanego („buzz”)
2) „Miękki” i nieinwazyjny sposób komunikacji ze społecznością bloga i fanami @ Facebook, szczególnie w porównaniu z agresywną reklamą display
3) Pełna jawność – uczciwość w komunikacji, co buduje wiarygodność marki
4) Poprzez influencera dotarcie do ludzi, którzy kierują się jego zachowaniem i opiniami
5) Skuteczna komunikacja (przeliczenie kosztów sponsoringu na ekspozycję i czas)

Tematyka bloga

Wczoraj:
Wszelkie aspekty komunikacji, z głównym nastawieniem na nowoczesne narzędzia sprzedaży, komunikacji, technologii komunikacji

Dzisiaj także:
Poszerzenie tematyki bloga o dział „zajawki” dotyczący pasji, sportu, zainteresowań: snowboard, snowkite, kitesurfing, surfing oraz podróże z tym związane.

Ilość aktualizacji w ciągu miesiąca: 7-8 artykułów /komunikacja/, 3-4 artykułów /zajawki/

Rozważane poszerzenie tematyki: videoblog (w zależności od pozyskania sponsora, koszt produkcji)

Grupa docelowa, punkty styku:

Jacek Gadzinowski (35 l.) zajmujący się zawodowo komunikacją marketingową i  e-commerce (pracuje w agencji reklamowej), e-marketingiem (doradca zarządu Lecha Poznań oraz projektu kiteoffer.com zawodnika kitesurfingu – Marcina Popów) a także bloger piszący na tematy szeroko pojętej komunikacji marketingowej.

- odbiorcy bloga: dziennikarze, media, marketerzy, agencje reklamy, PR, adepci sztuki komunikacji, przedsiębiorcy SOHO i korporacje, duże i średnia miasta /głównie Warszawa i 6 największych miast/, ok. 10-11 tyś osób w skali miesiąca. Jest to liczba równa sprzedanych egzemplarzy prasy branżowej w PL, dotyczącej komunikacji /m.in. Brief, media & Marketing oraz Brief.
- powiązanie z profilem Gadzinowski.pl na serwisie Facebook.com : ok 3900 osób na profilu /marzec 2011/, szereg interakcji i cytowań,
- obecność i wystąpienia na konferencjach branżowych /branża interaktywna, HR, CSR/
- wypowiedzi i artykuły eksperckie w prasie branżowej oraz w mass mediach /m.in. radio i TV/
- wywiady z ludźmi zajmującymi się komunikacją, marketingiem, polityką, biznesem,
- szkolenia dla firm /wewnętrzne/ oraz otwarte /dla szerokiego grona specjalistów komunikacji
- bezpośrednie dotarcie do atrakcyjnej grupy zajmującej się komunikacją i wpływającą na nią na co dzień w Polsce,
- również pośrednie dotarcie do  atrakcyjnej grupy ludzi zainteresowanych tematem sportów: snowkite, kitesurfing, sporty ekstremalne.

Co oczekuje po sponsorze, reklamodawcy? Sponsoring „Rozwoju pasji, jej realizacji na wyższym poziomie”.

Środki przeznaczone na:
Zakup sprzętu związanego z kitesurfingiem
Podróże związane z kite ( m.in Hel, Egipt, Brazylia, Mauritius, Rodos, Wenezuela), podnoszenie umiejętności,
oraz snowboard.
Produkcja contentu video, dotyczącego komunikacji (główna tematyka bloga)

Świadczenia dla sponsora, reklamodawcy:
- informacja prasowa, związana z faktem sponsoringu i jego celów, publicity
- ekspozycja: branding bloga /wymieniona nazwa/grafika – według ustaleń
- ekspozycja: branding wpisów związanych z celami sponsoringu ( w tym działań związanych z pasjami) + wpisy dot. wydarzenia
- re publikacje materiałów w mediach społecznościowych /konta blogera
- możliwość realizacji 3 konkursów w skali roku na blogu dla czytelników
- produkcja materiałów video związanych ze sponsoringiem /koszt sponsora/ lub materiałów z podróży (kwestia dostępności sprzętu foto i video)

Wskazane jest by komunikacja sponsoringu była kontekstowa i jawnie oznaczona sponsorem.

Proponowana opcja dodatkowa
- oznakowanie logotypem desek do snowkite, kite, toreb podróżnych /naklejki, naszywki/, w sposób wysmakowany
- sesja zdjęciowa do wykorzystania na określonych nośnikach reklamowych /ulotki + internet/

Co zyskuje sponsor, reklamodawca?

1)    Wzrost pozytywnej świadomości marki
2) Budowa korzystnego wizerunku także „dla profesjonalistów”
3) Popularność (dzięki blogerowi) w mediach społecznościowych
4) Możliwość uzyskania „earned media”, czyli publikacji prasowych, cytowań, dyskusji w SM
5) Dzięki hobby blogera dotarcie do atrakcyjnej i doskonale dopasowej grupy docelowej z komunikacją codzienną firmy
6) Ciekawe możliwości działań marketingowych i stworzenia atrakcyjnych materiałów
promocyjnych (videocasty, zdjęcia z podróży, wywiady z ciekawymi ludźmi)
7) Pierwszy w Polsce przypadek „sponsorowania pasji” – dużo głębszy związek, nie tylko komercja

Dla zainteresowanych kontakt:

691 713 743 lub e-mail: gadovsky@yahoo.co.uk

Więcej informacji na mój temat można znaleźć:
http://www.gadzinowski.pl/jacek-gadzinowski/
http://www.gadzinowski.pl/wypowiedzi/


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 3
 
  1. Strony:
  2. 1
  3. 2