Patrząc na tempo budowy polskich autostrad, ich jakość oraz medialne „szopki” jakie wokół się nich dzieją nie można być zdziwionym, że powoli Polska staje się transportowym skansenem w środku Europy. Brak środków finansowych, umiejętności organizacyjnych a może to kwestia „Polactwa-pieniactwa”?
Kiedyś mówiło się „Kartagina musi upaść”, teraz sznytem w niektórych środowiskach jest powiedzieć „Internet to samo ZUO”. Wszystko jednak jest dla ludzi, zależy tylko do czego jest on używany. Dzisiaj mała lekcja jego użyteczności na własnym przykładzie urlopu i wyjazdu na Węgry.
Hurra koniec recesji, skończyła się ona zanim zaczęła. Rosną indeksy, ceny surowców na giełdach światowych. Czyli wszystko wróciło do normy, a zaraz zacznie się „ssanie” na rynku na pieniądze, kredyty i specjalistów. Nie tak szybko, nie tak szybko…
W 2008 na konferencji Media Standard dało się usłyszeć tłum ekspertów i decydentów mediowych zadowolonych z siebie i przekrzykujących się „nigdy nie było tak dobrze, super wyniki, ekstra kasa”. Minął rok z kawałkiem, a niektóre z tych potęg (zwłaszcza w princie) są dzisiaj w mocnym korkociągu, na którego końcu jest Game Over!
Sezon ogórkowy a w nim zawołanie: „zróbmy ściepę narodową i zakupmy bombę atomową”, będzie równie skuteczne jak próby zadekretowanego oburzenia i walki z chamstwem. Zawsze też można kupić domenę internetową, skleić kilka zdań i podczepić się pod prąd „oburzenia” w jedynie słusznej sprawie.