Archiwum

Archiwa podzielone na miesiące:

 

Klienci i banki BRE – pozytywny przykład konsumeryzmu

Gdy ponad roku temu rozpoczął się spór klientów z bankami grupy BRE, nikt nie przypuszczał iż będzie on tak długo trwał i miał tak dramatyczne zwroty. Niemniej jednak, obie strony były na tyle świadome sytuacji klientów, iż mimo dzielących je różnic siadły do rozmów. Efektem tego jest wypracowana oferta dla klientów.

Konsumeryzm, kojarzy się raczej negatywnie z rozpasaną konsumpcją i hedonizmem, merkantylnym podejściem do świata, gdzie liczy się tylko konsumpcja indywidualna. W tym przypadku (case mBanku i Multibanku), wydarzenia które miały miejsce, są zaprzeczeniem tej tezy. Internauci, świadomi konsumenci i użytkownicy mediów społecznych postanowili walczyć o swoje prawa. Wielu patrzyło na to z niedowierzaniem, inni szukali spisów i działań konkurencji, inni pukali się głośno w czoło. Do tych działań próbowano także doczepić czasem łątkę pieniactwa, sekciarstwa i polskiego przykładu warcholstwa.

Jednak to oddolna inicjatywa, osób sobie wcześniej nieznanych pchnęła ich do działania. W „czynie społecznym” zrobili duże zamieszanie (w tym medialne i w kontaktach z instytucjami kontrolnymi). Co jest bardzo ważne, poświecili swój prywatny czas i energię walcząc o dobro wspólne. Użyli ogólnodostępnych narzędzi (Web 2.0/social media), nie dysponując zasobami i finansami, bazując tylko na własnych przekonaniach, energii oraz zaangażowaniu społeczności, która powstała. W krótkim czasie (na początku 2009) powstały miejsca (mstop.plnabiciwmbank.pl) gdzie Internauci i świadomi klienci mogli zapoznać się wielowątkowością sytuacji w której się znaleźli. Były to też miejsca inicjowania nowych przedsięwzięć – kontaktów z mediami, akcji informacyjnych i wymiany informacjami (dot. reklamacji, kontaktów z urzędami i organami kontrolnymi, sądowymi). Wiele energii i zaangażowania zostało wykrzesane.

Banki grupy BRE, wykazały pewne zrozumienie świadomości klientów i grawitacji spraw. Można powiedzieć, dlaczego tak późno? Sytuacja była nietypowa, począwszy od skali protestu, kompleksowości działań klientów jak i też sytuacji mikro i makroekonomicznej. Wiadomo też, że tego typu protesty społeczne mają swoja grawitację, podłoże emocjonalne i stopień skomplikowania. Można teraz z perspektywy czasu powiedzieć, że to czy tamto można było po stronie BRE zrobić lepiej, szybciej czy bardziej zdecydowanie. To zawsze można zrobić i ocenić, gdy na się pewną perspektywę. Ale gdy działa się taktycznie, z dnia na dzień, często nie dostrzega się szerszej perspektywy i tego, że żadna organizacja, marka czy firma nie ma 100% immunitetu. Nawet ta organizacja postegana „oportunistycznie”, wykonała duży zwrot. Nie można tego pomijać, z perspektywy spotkań banków z klientami.

Po blisko roku czasu sporu klientów z bankami grupy BRE, wypracowano pewien pakiet rozwiazań, który ogłoszono wspólnie (po blisko miesiącu ciężkich i merytorycznych rozmów). Nie musi się on każdemu podobać. Każdy ma prawo oceniać pozytywnie lub nie pozytywnie to co się wydarzyło. Dzisiaj jeszcze, nie docenia się faktu, iż obie strony siadły do stołu rozmów i wypracowały pakiet rozwiazań. Na tym on polega, że jest wynikową stanowisk obu stron, że już pozwoli odciążyć budżety domowe kredydobiorców. Przyjęto pewną formułę rozmów, pracy nad rozwiązaniami, tak by każdy klient dostał wachlarz rozwiazań i możliwości do skorzystania.

Po analizie, każdy z klientów podejmie dla siebie (jego zdaniem) najlepszą, suwerenną decyzję ekonomiczną. Dysponując większym zakresem informacji, transparentnie podanej. Na pewno emocje nigdy nie są dobrym doradcą w takich sytuacjach. Można nie doceniać EUR, ale trzeba patrzeć na perspektywę kilkunastu lat spłaty… Nie zgodzę się że CHF jest „przegrany”, ponieważ kalkulatory pozwolą dużej części klientów zorientować się jaka była wiosenna oferta. Wielu z klientów tego do dzisiaj nie zrobiło… teraz dostaną możliwość dokładnego sprawdzenia a później skorzystania z dedykowanych informacji/call center lub produktów. To też wynik rozmów. Można żądać poziomu marż sprzed kryzysu mieszkaniowego (2008), ale te czasy już nie powrócą. Przynajmniej nie w perspektywie kilku miesięcy. Jeśli ktoś tak twierdzi, widocznie nie do końca rozumie sytuację rynkową i miejsce w której znalazła się polska gospodarka. Można też powiedzieć bardziej dosadnie, cytując pewnego pana… (ale pominę ten cytat).

Jako obserwator procesu rozmów inicjatyw konsumenckich mstop/nabiciwmbank i branki grupy BRE, chciałbym podziękować obu stronom. Potrafiły one wspólnie wypracować pakiet ofert dla klientów. Szczególnie stawiając na transparentność i weryfikowalność oferty (w CHF i EUR-CHF). Każdy mając dostęp do kalkulatorów, artykułów, wypowiedzi i informacji będzie mógł podjąć prywatnie decyzje, która będzie dla niego optymalną z jego punktu wiedzenia. Nie łudziłem się że ktokolwiek będzie zachwycony rezultatem rozmów ale to rezultat jest według mnie zadowalający (trochę rozmów biznesowych w życiu widziałem i nie pamiętam takich z których wychodzi się zachwyconym, to zawsze kwestia kompromisu). Wypracowana wspólnie oferta może realnie poprawić sytuację każdego Klienta, jeżeli tylko podejdzie rzetelnie do jej oceny i zastanowi się nad skorzystaniem.

Obie strony wykazały bardzo dużo rozsądku, rozmowy były na wysokim poziomie merytorycznym i biznesowym. Jest to pierwszy w Polsce przykład gdzie świadomy konsumeryzm, doprowadził do konstruktywnych rozwiazań, które każdy oceni indywidualnie. Nikt tutaj nie przegrał – wygrały obie strony, a w konsekwencji klienci, którzy zyskają szansę mniejszych rat kredytowych oraz dedykowanych produktów/rozwiazań.

W historii Polski, wiele było przykładów zrywów, walki i protestów. Wiele z nich zakończyło się klęską, o nich bardziej się pamięta. Proponowałbym jednak, by z tego przypadku, 12 miesięcznego sporu klientów z bankami grupy BRE wyciągnąć pozytywne wnioski. Nawet jeśli dzisiaj jeszcze ich się nie dostrzega. Miały miejsce ważne wydarzenia: realne zastosowanie social media, zaangażowanie konsumentów, zmiany w postawie dużych instytucji (banki), wypracowanie pewnego pakietu rozwiazań i ofert – wspólnie banki/klienci. Są to fakty, które przejdą do historii. Doceńmy postawę klientów i banków grupy BRE.

Sprawa jest wciąż żywa, tak więc wrócę jeszcze do tematu po głębszej refleksji.

Jako obserwator procesu rozmów: banki grupy BRE i inicjatywy konsumenckie mstop/nabiciwbank chciałbym podziękować obu stronom, za wysoki poziom merytoryczny i biznesowy procesu rozmów.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 9
 

Społeczność to ludzie i zaangażowanie, na przykładzie Flaker.pl

Media społeczne odmieniane są przez wszystkie przypadki, jako nowy sposób dotarcia do konsumenta lub precyzyjne narzędzia informujące świat o naszych produktach, firmach, markach. To wszystko piękne, nośne słowa, ale jak ma się to do realnego świata?

Social media: serwisy społecznościowe, blogi i mikroblogi nie wypełnią się same treścią, nie będą budzić emocji i dyskusji jeśli ludzie z krwi i kości nie „zasiedlą ich”. To ruch, rozmowa, cytowanie i czasem flame war (dyskusja niemerytoryczna) ożywi każde takie miejsce. Marki i firmy które chcą wejść do tego świata, musza zapomnieć o komunikacji jednokierunkowej (nadawcy) na rzecz komunikacji wielostronnej (dialogu, lub też rozmowy przebiegającej gdzieś obok nas). Jak zrozumieć taki świat i nie zagubić się: czy tylko bazować na szumie medialnym czy też zaobserwować poszczególne przypadki, które mogą podpowiedzieć jak powinna wyglądać właściwa strategia w mediach społecznych. Proponowałbym jednak ten drugi, sposób działania.

Jakiś czas temu (a dokładnie wiosna 2009), bardzo dużo mówiło się o Twitterze i jego polskich odpowiednikach. Rewolucja, zmiany, szybsza komunikacja… ale jak na tym zarabiać, jak rzeczywiście sprzedawać i angażować klientów? Viren Bhandari, który tego dokonał (lepiej niż marketerzy i handlowcy), przekuł branding własnej, wyrazistej osobowości na sukces swojej firmy – sklepu internetowego www.skarpetkowo.pl . Co takiego zrobił? Był po prostu sobą, rozmawiał z ludźmi, ich językiem, był tam gdzie rozmawiano o rzeczach mniej lub bardziej istotnych. W tym świecie ukuł testy klienckie, swoich produktów (#flaktesty). Każdy zainteresowany klient może zamówić skarpetki z jego sklepu i przetestować je. Swoja opinię później zamieszczając na flaker.pl.

Takie opinie i polecenia, są 100 razy lepsze niż wydatek wielu tysięcy złotych w wyszukiwarkach, tradycyjnych kampanii bannerowych. Reklama mija, a opinie na temat produktów pozostają. Wokół nich gromadzi się grupa ludzi, która chce używać produktów Viren’a . Jego przykład podziałał na wyobraźnie innych właścicieli małych sklepów internetowych, oni także zaczęli angażować się we #flaktesty (testy klienckie – opisy, często zdjęcia i relacje z użytkowania), gdzie można naprawdę zawiązać mocną relację z klientami, o ile się jest wiarygodnym i zbuduje się długotrwałe, uczciwe relacje. Co więcej idea dobrych relacji z klientami przekłada się też na chęć dzielenia się wiedzą. Niedawno odbyła się pierwsza edycja #shopcamp, czyli spotkania praktyków handlu e-commerce (bez zbędnych ściem i marketingowego zadęcia).

Mimo, iż Flaker może wydać się zbyt trudnym narzędziem, z wieloma funkcjami które wydaja się być zbyt skomplikowane… jest zasiedlany przez grupę ludzi dość mocno zżytą ze sobą. Nieco na uboczu dużych graczy rynkowych, ale żyjący swoim własnym i intensywnym życiem. W którym rodzą się naprawdę godne polecenia inicjatywy. Internauci, miłośnicy technologii dla postronnych pewnie wydają się odludkami, skupionymi na sobie. Ale to oni właśnie postanowili zaangażować się w pomoc Paulinie Pruskiej (walczącej z rakiem „aka. pan śmieciuch”), organizując charytatywny mecz piłki nożnej – czyli Flakmecz. Pod wodzą Andrzeja Strejlaua internauci zagrali przeciwko drużynie artystów, prowadzonej przez Olafa Lubaszenko, w skład której wchodzili m.in Rafał Olbrychski i Marek Kościkiewicz. Każdy gol w meczu to 1000 PLN, a jakoż że wynik był wysoki konto Pauliny zostało zasilone sporą sumą.

Ale nie pieniądze tu tylko chodziło, ale o fakt zjednoczenia się wokół jednej idei i wyjście poza wąską społeczność. O Flakmeczu sporo pisała blogosfera, zajmowały się tym także szeroko media tradycyjne. Organizacją wydarzenia zajęli się Internauci, dla niektórych taki event był pierwszym w życiu, tak dużym wyzwaniem organizacyjnym. Flaker, sprawdził się dobrze jako miejsce koordynacji, informacji i rozpowszechniania informacji do ludzi rozsianych po całej Polsce. Na tym właśnie polegała siła społeczności… która objawia się też w szeregu innych działań (siepomaga.pl, wypalony.pl, przylądek nadziei, pomagramy). O każdej z tych inicjatyw można pisać dużo, gdy widzi się już ich realne rezultaty w postaci zebranych pieniędzy, zmiany w postawach ludzkich. Sami szukają sponsorów, firmy, informują o tym, zdobywają szlify w budowie „społeczeństwa obywatelskiego”. Przełamują bariery sztywnego, hierarchicznego myślenia i działania.

Co po raz kolejny, zmienia percepcję użytkowników Internetu. Jeśli spojrzymy na nich z nieco innej perspektywy, zobaczymy nie narzędzie, nie program czy aplikację ale ludzi z krwi i kości. Ze wszystkimi przywarami (flamewars – „ludzie ludziom zgotowali taki los”), ale też z „wielkimi – małymi rzeczami”, które pozytywnie zmieniają świat każdego dnia. Począwszy od siebie – gdy dbają o swoje zdrowie, mierzą się z własnymi postanowieniami: #siłka (tak, tak.. sport to zdrowie) czy też rzucają palenie (#rzucampalenie). Czasem też zajmują się bardziej przyziemnymi sprawami: #typer, czyli typowanie wyników meczy piłkarskich, #czytokupić, gdy zastanawiają się nad zakupem i korzystają ze zbiorowej mądrości, #flakpublika (rozmowy, merytoryka, ciekawe tematy), szereg konkursów, inicjatyw (których nazw nie jestem nawet w stanie wymienić z pamięci), które kiełkują każdego tygodnia.

Nie śledzę na bieżąco wszystkiego, co dzieje się na Flakerze, jednak muszę przyznać że ostatnie kilka miesięcy to istny wysyp ciekawych inicjatyw i aktywności użytkowników. Pytanie, czy marki i firmy zauważą ten fenomen, czy też będą skupiać na lansie i autokreacji? Każda tego typu społeczność jest właściwym miejscem na działania (także – komunikacyjne, marketingowe), pytanie tylko czy będą to działania odtwórcze czy też wybiegające nieco poza standardowe myślenie. Otwarcie konta, kilka tekstów… to nie zbuduje niczego dobrego.

Podsumowując, dla postronnych zastanawiających się jak wejść z markami czy produktami do społeczności mikroblogowych, stwierdzę że mikroblogi nie są jednokanałowe, nie służą do wygłaszania monologu. Niestety wciąż są takie miejsca w sieci, gdzie wydaje się, że metodą na zaistnienie jest „wklejanie linków” lub też podczepienie RSS (z informacjami). Nic bardziej mylnego, bo gdy chcemy zaznać prawdziwą siłę mediów społecznych, to używajmy ich przede wszystkim do nawiązywania kontaktu, rozmawiania i tworzenia więzi. Twórzmy więzi z innymi użytkownikami i angażujmy się w sprawy, które ich dotyczą. Czasem także wspierajmy ich aktywności, bo inaczej produkt, firma lub marka, który będziemy chcieli tam „wepchnąć” zostanie przemilczana, albo też odrzucona.

Artykuł, w pierwotnym zamierzeniu miał być dokładnym opisem każdej z ważniejszych aktywności na Flaker.pl , jednak po dłuższym namyśle postanowiłem wybrać, najważniejsze ikony i zdarzenia z tego serwisu. Co ważnym, przy tworzeniu artykułu ważnym było śledzenie opinii i wypowiedzi, które ułożyły mi obraz „kawałek po kawałku”. A składa się on na jedną sentencję: duża jest siła społeczności. Jednak ta siła tkwi nie w „mowie-trawie marketingowej”, ale realnych pomysłach i ich realizacji, przez realnych ludzi.

Podziękowania dla: @smitu, @bozydar oraz wszystkich zaangażowanych w dyskusję + działania na Flakerze, opisanych w tym artykule.

——————–

Zgodnie z wcześniejszą deklaracją, zapraszam na łamy bloga by promować dobre przykłady i realizacje komunikacji zintegrowanej (z elementami social media). Niezależnie od „barw klubowych”, serwisu, miejsca pracy.

Chciałbym zaproponować szerszą dyskusję, na temat roli mediów społecznych (mikroblogów, blogów, for dyskusyjnych i sieci społecznych) w komunikacji zintegrowanej – firm, osób i organizacji. Czy jesteśmy do tego przygotowani, czy też może „pompujemy balonik” bez opamiętania. Potrafimy budować reputację czy też podążamy dopiero za konsumentami, zmieniającymi swoje zachowania… jakie będą trendy w najbliższych miesiącach i latach?

Najciekawsze głosy w dyskusji, podane przykłady udanych polskich realizacji takich działań (PR, branding, komunikacja zintegrowana, e-commerce etc), czy też osób zajmujących się w.w zagadnieniem, nagrodzone zostaną nagrodami:
- dysk zewnętrzny Samsung StoryStation, 3.5″, 1TB, USB 2.0
- 4 ksiazki: “Koniec tysiąclecia” Manuela Castellsa


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 11
 

„Chcemy być numerem jeden w dziennikarstwie korporacyjnym” – rozmowa z Konradem Ciesiołkiewiczem

Na początku grudnia spotkałem się z Konradem Ciesiołkiewiczem (dyrektor departamentu PR w TP S.A) oraz Amelią Łukasiak (partner w firmie producencko-doradczej Freefly Media Works), która wraz ze swoim zespołem tworzy kontent video dla platformy blogowej TP , doradza jak atrakcyjnie i wiarygodnie budować bloga. Platforma TP ruszyła pod koniec listopada. „Jakie są jej cele, jak zmienia się obecnie komunikacja firm i jakie czekają nas w niej trendy”, tego dowiecie się w ciekawym materiale (długim, acz wielowątkowym – lojalnie uprzedzam), który powstał na bazie naszej rozmowy.

W nawiązaniu do rozmowy – bezterminowy konkurs
Chciałbym zaproponować szerszą dyskusję, na temat roli social mediów (mikroblogów, blogów i sieci społecznych) w komunikacji zintegrowanej – firm, osób i organizacji. Czy jesteśmy do tego przygotowani, czy też może „pompujemy balonik” bez opamiętania. Potrafimy budować reputację czy też podążamy dopiero za konsumentami, zmieniającymi swoje zachowania… jakie będą trendy w najbliższych miesiącach i latach?

Najciekawsze głosy w dyskusji, podane przykłady udanych polskich realizacji takich działań (PR, branding, komunikacja zintegrowana, e-commerce etc), czy też osób zajmujących się zawodowo w.w zagadnieniem, nagrodzone zostaną nagrodami:
- dysk zewnętrzny Samsung StoryStation, 3.5″, 1TB, USB 2.0
- 4 ksiazki: „Koniec tysiąclecia” Manuela Castellsa

Jacek Gadzinowski
- Zacznę może dość trywialnie: dlaczego zmieniacie komunikację poprzez platformę blogową? Dlaczego dopiero teraz?

Konrad Ciesiołkiewicz
- To kwestia rosnącej świadomość. Wynika z tezy, którą sobie postawiliśmy grubo ponad rok temu, żeby w komunikacji osiągnąć sukces, trzeba posiadać własne media. Zaprosiliśmy do zespołu ludzi, którzy zawodowo zajmowali się dziennikarstwem. To jest wyzwanie, którego wiele korporacji sobie nie uświadamia.

Dlaczego tak późno? A z drugiej strony dlaczego tak wcześnie? Przecież to pierwsza korporacyjna platforma blogowa w Polsce. Wciąż w percepcji, blogi są domeną blogów prywatnych.

Jacek Gadzinowski
- To były i są raczej blogi hobbystyczne, wizerunkowe i niekiedy wspomagające sprzedaż. W waszym przypadku to kwestia budowania reputacji w dłuższym czasie?

wywiad tpsa5

Konrad Ciesiołkiewicz
Tylko te organizacje, które są organizacjami dialogicznymi – są w stanie komunikować się w trybie niemalże rzeczywistym ze swoimi klientami, potencjalnymi klientami, publicznością. Tylko one będą w stanie skutecznie poruszać się w morzu komunikacji rozdrobnionej, tak silnej demokratyzacji informacji.
Korporacje, które są silnie zhierarchizowane komunikacyjnie, również organizacje pozarządowe będą musiały zmienić swoje myślenie, na bardziej antyhierarchiczne, czyli na takie, które pozwala im komunikować się w trybie rzeczywistym z opinią publiczną, z otoczeniem rynkowym.

Jacek Gadzinowski
- W polskim przypadku jest to novum. Dlaczego? Ponieważ jest to rozbijanie tych hierarchii i demokratyzacja obiegu informacji. Podmywa status quo, które było wcześniej bardzo mocne i nadaj takim jest.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Przyjmiemy za pewnik konstatację, że każdy człowiek staje się medium: od potencjalnego klienta, od przeciętnego Kowalskiego, po prezesa firmy, po członka zarządu, dyrektora, każdego pracownika organizacji. To znaczy, że ta demokratyzacja informacji dotyczy z jednej strony naszych klientów, konsumentów, ale to dotyczy również pracowników firmy, organizacji. W związku z tym dzisiaj mija „czas rzecznika prasowego” jako wąskiego gardła. Mija też czas departamentu PR jako jedynego źródła informacji. Dzisiaj rzecznikiem organizacji jest w zasadzie każdy pracownik firmy. I powinien być świadomy tej odpowiedzialności.

Jacek Gadzinowski
- Brzmi to jeszcze obrazobujczo w Polsce: „każdy Kowalski jest medium”. Szczególnie na poziomie dużych organizmów korporacyjnych.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Odpowiedzialność za informację posiada każdy pracownik firmy, czy pracuje w call center, czy pracuje w technice, czy jest monterem, który również bardzo często, i najczęściej jest outsourcowanym pracownikiem.

W tym konteksie i dostępu do informacji: czym się różni dziennikarz zawodowy od blogera, czy internauty, który wysyła informację np. na Kontakt24? Od ponad roku, w TP zauważyliśmy, że struktura powstawania łańcucha informacji zmieniła się zasadniczo. Coraz częściej pierwszym ogniwem informacji kryzysowej stają się serwisy alertowe.

Jacek Gadzinowski
- Ergo, skrócił się i zdemokratyzował obieg informacji.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Również zaszła zmiana w dziennikarstwie, bo dziennikarzem staje się ten nasz klient, albo potencjalny klient, który ma problem i który informuje poprzez serwisy alertowe lub blogi, wykop. Następnie uruchamia w ten sposób całą lawinę informacji z kanału informacyjnego, poprzez rozprzestrzeniania się tej informacji do sieci, do mediów mainstreamowych . Dzisiaj widać jak na dłoni, że media mainstreamowe żyją w symbiozie z serwisami alertowymi, mediami obywatelskimi.

Amelia Łukasiak
- Powstało z resztą nowe określenie dziennikarza obywatelskiego, jako formuły, która się pojawiła w związku z funkcjonowaniem Internetu. Dziennikarzem jest ten, kto chce się dzielić informacją z kimś innym na zewnątrz. Zasadniczo nie podlega kryteriom oceny formalnej, ponieważ zwykle robi to nie pod nazwiskiem, tylko anonimowo. Niemniej jednak komunikuje, co jest zasadniczą zmianą w myśleniu strategicznym: o mediach, o komunikacji, o grupach docelowych, o wszystkim.

Jacek Gadzinowski
- Wasze większe otwieracie się na świat zewnętrzny, może zmienić percepcję tej formy komunikacji na rynku, a w konsekwencji wpłynąć także na inne firmy, korporacje?

Konrad Ciesiołkiewicz
- To jest pytanie retoryczne. Ja jestem głęboko przekonany co do tego, że jest to bardzo ważny krok dla rynku.

Jacek Gadzinowski
- Na pionierów zawsze uważnie się patrzy…

Konrad Ciesiołkiewicz
- Podjęliśmy się wyzwania, do którego podchodzimy pokornie, bo wiemy, że wymaga od nas przyswojenia zupełnie nowych kompetencji, do których do tej pory jako PR, nie tylko my, ale również branża PR-owa, nie była przygotowana. To są kompetencje natury dziennikarskiej. To jest dziennikarstwo korporacyjne. W tym sensie, to jest krok bardzo ważny.

Nie rozumiem opinii, które mówią „ale przecież blogi znamy od dawna”. My nie odkrywamy blogów. Blog jest pewną formułą, która pozwala na posiadanie własnych mediów. Takim wyzwaniem jest też wideo, co do którego mamy duże plany. To nas będzie kosztowało nowy wysiłek, wysiłek wielu, wielu ludzi. Widzimy to po przykładzie blogu rzecznika prasowego, który był uruchomiony jako pewien test.

Jacek Gadzinowski
- Ten blog był zapalnikiem, forpocztą trendu w który wchodzicie?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Próbowaliśmy to zrobić po przez taki zwiad bojem, blogiem rzecznika. Ten blog wypalił. Okazał się dużym sukcesem i jedynym tego rodzaju blogiem w branży. Też na tych doświadczeniach budujemy całą platformę, która jest projektem rozwojowym. Chcemy, żeby charakteryzowały nas przede wszystkim jakość i merytoryka. Jakość, która będzie porównywana z telewizjami, z mediami profesjonalnymi. Wiemy, że musimy wykonać jeszcze bardzo dużą pracę. Dlatego zaprosiliśmy ludzi, którzy robili do tej pory, przez swoje zawodowe życie, telewizję i którzy angażują się teraz w ten projekt.

Jacek Gadzinowski
- Jaka strategia za tym stoi? W przypadku dużej organizacji koniecznym będzie profesjonalny kontent i długofalowe działanie.

Konrad Ciesiołkiewicz
- To jest element strategii. Chcę podkreślić, że jest to element długofalowej strategii jaką przyjęliśmy, aktywności PR w społecznościach w Internecie. Wyzwanie, przed którym stoimy to kwestia dorównania jakościowo profesjonalnemu dziennikarstwu. To jest zadanie i wyzwanie, z którym się zwróciliśmy do Amelii Łukasiak i jej zespołu.

Amelia Łukasiak
- Jestem przekonana, że to pionierski projekt, który ma wielkie szanse powodzenia. TP to „wyporna” firma, która jest w stanie taką rzecz sfinansować, bo trzeba sobie tutaj od razu powiedzieć, że produkcja video nie odbywa się bezkosztowo. Jakość zawsze kosztuje. Ale i dużo otrzymuje w zamian.

Jacek Gadzinowski
- Kontent wszędzie kosztuje, nie istotne jaka to część komunikacji.

Konrad Ciesiołkiewicz
- PR nie postrzega tego od strony kontentowej. PR często postrzega komunikację jako nisko kosztową, albo praktycznie darmową. Ponieważ narzędzia są praktycznie za darmo. Oczywiście, dla prywatnych osób są za darmo, ale jeśli chcemy być skuteczni jakościowo i zasięgowo, to nie ma tu mowy o działaniach amatorskich. To są jednak koszty zasadniczo różne od tych, które występowały jeszcze rok, czy dwa lata temu.

Amelia Łukasiak
- Produkcja wysokiej jakości materiałów filmowych do Internetu jest możliwe, ponieważ zdecydowanie spadły koszta związane ze sprzętem. Do tej pory profesjonalne kamery, montaże gwarantujące odpowiednią jakość, posiadały tylko duże telewizje. Teraz ten profesjonalny i pół-profesjonalny sprzęt bardzo staniał. Zniknęła bariera techniczna. Pojawiła się bariera profesjonalna. Dla wideo w Internecie mniejszym wyzwaniem, jest zatem technika a większym umiejętność posługiwania się obrazkiem tzn. ujęcie tematu, sposób filmowania, narracja. Wszystko to składa się na efekt końcowy.

Jacek Gadzinowski
- W Internecie mamy tendencję do większego skracania i ubarwiania, ponieważ ludzie żyją coraz szybciej, coraz szybciej łakną informacje i jeżeli będziemy „wpychać” im dużo informacji to nikt tego nie będzie oglądać.

Amelia Łukasiak
- To ogólnoświatowa tendencja. Obrazek coraz mocniej wypiera tekst bo przekazuje treść w atrakcyjnej formie. W pewnym sensie uruchamianie przez firmy własnych blogów wideo i telewizji internetowych jest powrotem do początków mediów. Christopher Lasch w książce pt. „Bunt elit”, sformułował taką tezę, że niezależna prasa narodziła się nie z potrzeby upowszechniania czystej informacji ale z potrzeby głoszenia własnych opinii oraz uczestniczenia w życiu publicznym. Przekonanie o słuszności własnych poglądów skłaniało pierwszych wydawców związanych z określonymi środowiskami do przedstawiania poglądów przeciwnych. Obiektywizacja jest skutkiem wiary, że własny produkt, własne poglądy są tak dobre, że zderzenie z produktami czy poglądami przeciwnymi pozwoli to jeszcze lepiej unaocznić i w efekcie zdobyć nowych klientów lub odbiorców. To co my robimy jako firma nazywa się business wideo, lub też infotainment, multimedia.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Cała komunikacja zmierza do bardzo silnej subiektywizacji. W ogóle kategorie obiektywnej informacji, obiektywnego przekazu przesuwają się od nadawcy do odbiorcy. To świadomy odbiorca musi umieć krytycznie analizować źródła informacji z których korzysta.

wywiad tpsa

Jacek Gadzinowski
- Myślicie że Polacy są przygotowani do tego? Do dostrzeżenia gdzie jest subiektywizm, a gdzie obiektywizm? Wiesz mogą się znaleźć zastrzeżenia do Waszej platformy, że jest bardzo subiektywna.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Absolutnie tak, ale to jest uczciwe, bo to jest dużo bardziej naturalne, niż robienie bezbrandowych serwisów prezentujących treści, bo to jest działanie na krótką metę.

Subiektywna komunikacja jest uczciwa, dlatego że ona oddaje prawdziwe poglądy które się posiada. Ale te poglądy nie mogą być „sprzedane”. To są informacje które muszą być użyteczne, muszą być ciekawe, muszą edukować. W tym sensie subiektywna komunikacja jest dużo bardziej uczciwa niż głoszenie, że „my w tej chwili tworzymy medium, które jest obiektywne”. Ten obiektywizm, był zawsze takim zadaniem trochę niedoścignionym. Ale w gruncie rzeczy informacje od dziennikarzy też nie są obiektywne. Nawet jeśli dziennikarz zdobywa informacje, to one przechodzą przez pryzmat jego własnych doświadczeń, warsztatu pracy, opinii i poglądów które posiada.

Amelia Łukasiak
- W dziennikarstwie, moim zdaniem, nie należy posługiwać się określeniem „obiektywizm”. Każdy skrót, a dziennikarz używa skrótu na co dzień, jest już zabiegiem interpretującym rzeczywistość. Zamiast o obiektywizmie powinniśmy mówić raczej o  uczciwym i  profesjonalnym wykorzystywaniu warsztatu zawodowego do opisywania rzeczywistości w sposób najbardziej wszechstronny. W dobie mediów interaktywnych takich jak np.blog, informacja podlega natychmiastowej ocenie przez świat zewnętrzny. W tym sensie, blog jest bardziej demokratycznym medium niż media mainstreamowi, które wciąż w zbyt małym stopniu liczą się z opinią swoich widzów.

Jacek Gadzinowski
- Na pewno materiały będą weryfikowane poprzez publiczność. Ludzie mogą to zawsze sprawdzić szybciej niż w medium pasywnym (stare media). W medium pasywnym jesteś odbiorcą, a tutaj jesteś też komentatorem lub nadawcą. Możesz otworzyć inną stronę WWW, wyszukać informacji w Google.com i możesz zweryfikować, czy rzeczywiście oni mówią tylko to co chcą powiedzieć, czy rzeczywiście odnoszą się do jakiejś rzeczywistości.

Amelia Łukasiak
- Gwarancją jakości i wiarygodności materiałów na bloga jest to, że autorzy materialów podpisują się pod nimi swoimi nazwiskami. To eliminuje treści „propagandowe”, ponieważ nikt nie podpiszę się pod czymś co jest z gruntu podejrzane.

Jacek Gadzinowski
- Jak będziecie sobie radzić z warsztatem dziennikarskim, PR-owym? Twarze i nazwiska osób są najlepszym weryfikatorem. Jeżeli już coś podpisujesz swoim brandem, swoim nazwiskiem to dbasz o jakość.

Amelia Łukasiak
- To sedno sprawy. Pracując nawet w bardzo dużej firmie każdy buduje swój wizerunek i karierę indywidualnie. Z jednej strony ponosi ryzyko i  odpowiedzialność za  swoje działania w przestrzeni medialnej, z drugiej promuje mocno własną osobę i pozyskuje nowe kompetencje.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Każdy z nas wie, że wchodząc do Internetu, nie ma świętych krów. Jesteśmy zdani natychmiast na zderzenie się z rzeczywistością i z głosami przeciwnymi. Świadomość tego, to też jest jedna z kompetencji, którą trzeba nabyć, stykając się z nowymi mediami.

Jacek Gadzinowski
- Jest też kwestia odporności na krytykę, nie zawsze rzeczową, o charakterze „trollowym”.

Konrad Ciesiołkiewicz
- W życiu nie zawsze się wszyscy się z nami zgadzają, mają do tego prawo. Każdy człowiek jest wolny w wyrażaniu swoich opinii i sądów. W tym sensie nasze rozwiązanie (platforma blogowa) szanuje absolutnie ludzką wolność. Dlatego że, na tym się ta cała konstrukcja opiera. My nawet cieszymy się gdy ktoś wypowiada się o  nas, że się z nami nie zgadza. To jest dla nas bardzo ważny komunikat, który pozwala nam modyfikować nasze podejście, zmieniać się, pomagać, być bardziej proklienckim.

Amelia Łukasiak
- Osoby, które uczestniczą w tym pionierskim – jak już ustaliliśmy- przedsięwzięciu, po krótkim czasie znacznie lepiej niż wcześniej rozumieją świat mediów. Widzą jak trudno napisać jest dobry tekst. Jak dużo zachodu wymaga zebranie wiarygodnego materiału a potem podanie go w atrakcyjnej formie.

Jacek Gadzinowski
- Czy rozbudowa mediów własnych jest waszą odpowiedzią na obumieranie starych mediów? Nie tyle marginalizacją, co osłabianiem, koniecznością wypełnienia tej przestrzeni?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Jest to odpowiedź na znak czasu i wypełnienie przestrzeni. Ta przestrzeń w gigantyczny sposób determinuje media mainstreamowe. Dzisiejszy przykład: wczoraj po północy, podana została informacja na Twitterze oraz w komentarzu ekonomicznym TVN24, że „do firm telekomunikacyjnych weszła kontrola UOKiK- u”. Media tradycyjne, które „zamknęły się” dużo wcześniej, mam na myśli gazety, oczywiście nie podały tych informacji. Od rana żyły tym społeczności, żył tym Twitter, żył tym Facebook, żyły tym wortale branżowe.

To też jest pewien znak czasu, jak nowe media determinują pracę mediów tradycyjnych. To jest symbioza. Jedne z drugich będą korzystały. Dzisiaj natomiast walczy się o interpretację, dlatego że, news podany jest natychmiast, na tacy, dla wszystkich. Dalszy etap walki, to jest już walka o właściwą interpretację (zgodną z rzeczywistością). My musimy odpowiadać bardzo szybko.

Amelia Łukasiak
- Jeszcze kilka lat temu dziennikarze szli na konferencje prasową, otrzymywali stanowisko jednej strony i  zderzali je z opinia drugiej strony. To wystarczyło. Czytelnicy i widzowie byli skazani na patrzenie na świat ich oczami. Wraz z wejściem telewizji informacyjnych dziennikarze prasowi zostali zmuszeni do szukania własnych newsów i  analizy informacyjnej papki przetaczającej się przez media w ciągu całego dnia. Wraz z nastaniem Internetu informacja jeszcze bardziej uwolniła się od dziennikarzy. Dostarcza ją dziś tysiące niezależnych podmiotów, nie tylko Polska Agencja Prasowa i biura prasowe. Od zawodowych dziennikarzy oczekuje się bardziej analizy i interpretacji faktów niż ich mechanicznego zestawiania. Wzbicia się na wyższy poziom.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Myślę, że jedni od drugich zależą (nowe i stare media). Ja jestem przeciwny takim rewolucyjnym zawołaniom, że „jedni są przeciw drugim” lub ktoś pożywi się czyimś kosztem. To jest kwestia symbiozy. Sami odbiorcy dokonują przecież zmian w konsumpcji mediów.

Jacek Gadzinowski
Social media/blogosfera powoduje większa ilość kryzysów i większe wystawianie się na osądy opinii zewnętrznej. Czy jesteście na to przygotowani? W jaki sposób ta komunikacja, bardziej otwarta, będzie was zmieniała wewnętrznie, jako organizację?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Na pytanie czy to nas naraża na kryzys trzeba spojrzeć dokładnie odwrotnie. Ponieważ my jesteśmy też taką forpocztą, trochę awangardą. Ludzie którzy blogują, którzy siedzą w sieci są też zmuszeni do śledzenia tendencji, które tam występują. Oni pierwsi będą się dowiadywali o pewnych problemach i sytuacjach kryzysowych. Co oznacza, że dzięki tej komunikacji my możemy lepiej na te kryzysy reagować. Mało tego, te kryzysy mogą być zażegnywane na etapie kiedy nie są jeszcze zauważalne przez odbiorców. Przy czym rzeczywiście to wymaga bardzo dużej sprawności. Bo nie wystarczy posiadać blog, żeby twierdzić że jesteśmy w stanie neutralizować zagrożenia.

Jacek Gadzinowski
- Trzeba być online, wiedzieć gdzie, mieć odpowiedni warsztat i umiejętność w jaki sposób się wewnętrznie komunikować, ponieważ niektórzy (w organizacji) mogą sytuację traktować jako zagrożenie i „się zamykać”, a nie traktować to jako szansę…

Konrad Ciesiołkiewicz
- Dokładnie tak. Wydaje mi się, że przez to że się tak otwieramy, widzimy głosy nawet dla nas nieprzychylne i nawet takie są dla nas wartością. Nawet oponent jest naszym partnerem i naszą szansą. Nawet najbardziej zły klient jest naszą szansą. Przykład z Jeffa Jarvisa, który opisuje, że „najbardziej wkurzony klient jest Twoim partnerem i Twoją szansa na to żeby zmienić sposób postępowania. Ponieważ on ci sygnalizuje prawdę, skoro tak czuje to znaczy że coś w tym jest.”

Jacek Gadzinowski
- Ponieważ mimo swojego wkurzenia nadal ma relację z marką, nadal czuje się z nią związany.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Absolutnie. Czy to zmienia organizację? Tak, to zmienia organizację bardzo, bo widzimy to już po roku blogowania. Widzimy, że to zmienia również myślenie ludzi pracujących w komórkach bardzo odległych. Dlatego, że my dzięki temu mamy kontakt z ludźmi z obsługi klienta, z ludźmi z techniki, których prosimy albo o skomentowanie posta pod naszym blogiem, albo ludzi którzy przygotowują nam informację. Bo też trzeba powiedzieć wprost o tym, że bohaterami tych blogów są nie tylko blogerzy, ale tez ludzie którzy na nich pracują, ludzie którzy rozwiązują konkretne przypadki.

I oni też zmieniają sposób komunikacji. Jeżeli prosimy o skomentowanie człowieka z techniki na naszym blogu i wpis, to ten człowiek widzi jaka jest forma. Że to nie jest forma wypracowania. Że to musi być syntetyczne i trafiać w punkt. Jak nie trafi w punkt to natychmiast zostanie skontrowany.

Jacek Gadzinowski
- Czy management wyższego szczebla, łącznie z zarządem, przygląda się temu, czy też w przyszłości będzie aktywnie uczestniczył w tych działaniach? Czy też być może jest to przeskalowanie, nie jest potrzebny od razu członek zarządu czy prezes w tego typu materiałach?

tpsa platforma blog

Konrad Ciesiołkiewicz
- Sądzę, że jest naturalne, że beż kotwic, kierunków wytyczonych przez moich przełożonych, prezesa, takie przedsięwzięcie nie doszłoby w ogóle do skutku. Ja nie widzę żadnej sztuczności w tym, że management, że prezes nie tylko śledzi, ale jest aktywny, również teraz daje nam swoje opinie, ocenia. I oczywiście, że prezes i management będzie się pojawiał w różnych formach. To jest firma, którą on kieruje. To oczywiste.

Jacek Gadzinowski
- Otwarcie, zmiana komunikacji zewnętrznej i wewnętrznej, platforma czy działania w social medial, służą ociepleniu Waszego wizerunku, czy też budowie reputacji w dłuższej perspektywie?

Konrad Ciesiołkiewicz
- To jest coś więcej niż tylko ocieplanie. Oczywiście media społeczne nie są mediami zasięgowymi. Są mediami jakościowymi, pozwalają budować bardzo głębokie relacje. Musimy do tego podchodzić racjonalnie i pokornie. Budowa takich relacji wymaga dużej szczerości i otwartości. Postawa dialogiczna wymaga otwartości dwóch stron i pewnej pokory słuchania. Więc my też chcemy słuchać. W tym świecie Internetu, świecie hipertekstowym, człowiek wybiera z różnych miejsc, sięga głębiej, sprawdza.

My chcemy dać wartość dodaną w postaci informacji które są użyteczne. Jeżeli chce znaleźć informację rozrywkową, to czasami znajdzie ją tutaj, jeżeli chce informację merytoryczną o technologiach znajdzie ją na blogu, jeżeli ma problem do rozwiązania to może go tutaj zgłosić i też będziemy starali się mu pomóc. Nie chodzi tylko o ocieplenie. Bo to jakby zakłada coś takiego, że my coś komunikujemy, trochę jednostronną komunikację.

Jacek Gadzinowski
- W tego typu mediach, lub sposobie komunikacji docieramy do internautów nie tylko materiałem pisanym, Musimy być bardziej atrakcyjni… czy zatem video będzie tym trendem, który będzie coraz bardziej zastępował tekst?

Amelia Łukasiak
- Z pewnością tak. To już się dzieje. Trendy w Internecie wyznacza rynek amerykański, Europa je przejmuje i rozwija. Amerykańscy internauci aż 11 godzin w miesiącu oglądają video, długość średniego filmu to 4 minuty. Na portalach systematycznie zmniejsza się ilość i wielkość tekstów a  powiększa segment video. Dlaczego? Bo jest to atrakcyjniejszy przekaz, video można nie tylko oglądać ale przy braku czasu słuchać, robiąc coś innego. Obrazek niesie też treści ponad informacyjne. I pozwala dojrzeć rzeczywistość obok, zwrócic na przykład uwagę na szczegóły wyglądu osoby komunikującej ważną merytorycznie treść.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Internet też stwarza szansę, której inne media nie stwarzały, praktycznie idealną: połączenie jednego z drugim, tzn. komunikacji tekstowej, opartej bardzo często na racjonalnej komunikacji i jednocześnie obrazu, co nie było do tej pory możliwe.

Jacek Gadzinowski
Wróćmy do podstaw, czyli do kogo chcecie adresować komunikację poprzez platformę blogową?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Chcemy odpowiadać na potrzeby internautów, każdy blog jest nieco inaczej targetowany. Blog korporacyjny blog.tp.pl jest blogiem kierowanym do szerokiego spektrum odbiorców. Dalej chcemy go rozwijać: od propozycji eksperckich, społecznej odpowiedzialności bzinesu po stricte rozrywkową (czyli infotainment). Będziemy też otwarci na propozycje, które przychodzą do nas od internautów. Mamy również blogi dla wszystkich zainteresowanych technologiami, sportem i nowymi produktami.

Jacek Gadzinowski
- Będziecie prezentować także inne niż wasze spektrum poglądów? Nie tylko z „zaplecza” i od współpracowników, ale z zewnątrz?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Absolutnie tak, dlatego, że jesteśmy przekonani do tego, że poza organizacją jest bardzo dużo ludzi (z jednym z nich się spotykamy) którzy mają w tej dziedzinie własną ekspertyzę, doświadczenie, potencjał ekspercki, znają się na tym, wielu zna się na tym lepiej niż my. Moim zdaniem to jest absolutnie sytuacja typu win/win. Więc w tym sensie dzisiaj uczestniczy w tym projekcie, bezpośrednio jako blogerzy, kilkanaście osób. W zapleczu to jest już osób kilkadziesiąt. My zamierzamy również zapraszać blogerów, osoby z zewnątrz firmy, którzy niekoniecznie musza blogować systematycznie ale będą odpowiadali na pytania, będą dawały porady eksperckie.

Natomiast jeżeli chodzi o zaplecze, o tworzenie tego bloga to pracujemy z Amelią Łukasiak, która wspiera nas strategicznie od strony mediów, myślenia dziennikarskiego. Korzystamy też ze wsparcia od strony doradczej agencji Webola i technicznej netPR.

Jacek Gadzinowski
- Patrząc dalej, z pewnej perspektywy… czy blogi, social media są dla wszystkich. Moim zdaniem, chyba jednak nie. Zajmując się zawodowo komunikacją, nie będę każdemu proponował wejścia do tego świata, ponieważ nie każda marka sobie poradzi i nie każda organizacja jest jeszcze gotowa. Mam świadomość, że trend jest „słuszny” ale być może mniejszymi krokami albo bardziej przemyślane, jak to wygląda z Waszej perspektywy?

wywiad tpsa2

Konrad Ciesiołkiewicz
- Wspomniałeś o firmach czyli tez o potencjale wewnętrznym organizacji, czy jest ta gotowość? Oczywiście, że nie wszystkie są gotowe. Ja wierze, ze my jesteśmy gotowi bo jest to bardzo świadoma decyzja. Tego rodzaju decyzje nie różnią się niczym od podejmowania innych poważnych decyzji komunikacyjnych.

Jacek Gadzinowski
- Jest jednak różnica. Pomiędzy komunikacją pasywną i aktywną… nie da się kontrolować komunikacji w social media czy Internecie.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Komunikacja aktywna nie oznacza tylko komunikacji w Internecie. Bo jeżeli ktoś podejmuje decyzję o aktywnej komunikacji w tabloidach, to musi sobie dzisiaj zdawać sprawę jakie konsekwencje to za sobą pociąga, ponieważ to wejście nie jest wejściem „za darmo”. Tak samo jest z mediami społecznymi, nie wchodzi się w społeczność „za darmo”. Trzeba myśleć o przyszłości.

W tym sensie masz rację, że komunikacja z mediami społecznymi jest komunikacją, której nie da się od A do Z opanować. Pytanie czy jest jakakolwiek, którą się da od A do Z opanować? Na pewno media społeczne są mediami tak spontanicznymi, w których da się tylko przy właściwej strategii dotrzeć do celu.

Jacek Gadzinowski
- Social media: czy na pewno jest dla wszystkich i czy jej rola nie jest wyolbrzymiana przynajmniej dla niektórych marek czy organizacji?

Konrad Ciesiołkiewicz
Więc czy jest wyolbrzymiana? Być może w środowisku interaktywnym, które uważa, że nie ma świata poza Internetem jest wyolbrzymiana. W moim przekonaniu trzeba podchodzić do tego z dystansem, świadomie i profesjonalnie.

Amelia Łukasiak
- Czy social media są dla wszystkich marek? Myślę, że dla wszystkich tych, które są w stanie zapewnić kontent czyli treść na bazie której mogą „żyć” i rozwijać się w Internecie. . Jeśli nie wytworzą atrakcyjnego wsadu ,nie będą skupiały uwagi odbiorców. Ta zasada obowiązuje z resztą w każdym medium. Nie kupujesz pustego produktu. Musisz mieć powód, dla którego zaglądasz na portal czy włączasz tradycyjna telewizję. Jeśli inwestujesz swój czas, musisz otrzymać coś w zamian.

Jacek Gadzinowski
- Jaki jest wasz pomysł na zaistnienie w tej cyfrowej przestrzeni? I jak ona będzie się przenikała z tą tradycyjną komunikacją PR, czy też ATLową? Czy to będzie pojawianie się wszędzie tam gdzie są obecni internauci, odbiorcy waszych produktów? Czy takie punktowe raczej wybieranie tych miejsc kontekstowych?

Konrad Ciesiołkiewicz
– No na pewno będzie to komunikacja, która będzie realizowana razem z marketingiem, bo jednak tutaj granice bardzo się zacierają.

Jacek Gadzinowski
- Jestem zwolennikiem Kotlerowskiej szkoły, że jest jeden marketing i jedna komunikacja. Bo jeśli komunikuję do kogoś i ktoś chce mnie słuchać, w drugą stronę – chce ze mną rozmawiać, to kanał dystrybucji tego kontentu jest już rzeczą wtórną.

Konrad Ciesiołkiewicz
– Założyciel Facebooka, który na konferencji w Davos był pytany przez wszystkich rekiny biznesu o to, w jaki sposób zbudować społeczność wokół ich firm, odpowiedział jednym zdaniem: „nie możecie tego zrobić”. A później dopowiedział: „społeczności się nie tworzy, bo one obiektywnie istnieją. Zatem jest pytanie czy jesteście, w stanie być tam gdzie one są?” Więc jako TP po pierwsze, chcemy być tam gdzie są te społeczności i po drugie – stworzymy rozwiązania, które będą użyteczne – będą edukować, będą dawały rozrywkę, będą dawały informacje.

Jacek Gadzinowski
- Jakie działania przewidujecie na rzecz tych społeczności, ale wchodząc już w bardzo drobne rzeczy – tzn. w lokalne społeczności, grupy zainteresowań, sport, działania CSR-owe?

Konrad Ciesiołkiewicz
– We wszystkich tych obszarach, które wymieniłeś zaistniejemy, bo one wynikają z natury platformy blogowej. Naszą ambicją nie jest dyskusja wyłącznie o rozwiązaniach technicznych – mamy blog technologiczny i to jest dla nas szalenie ważne, że jak ktoś szuka rozwiązań technologicznych, telekomunikacyjnych to na pewno do nas sięgnie. Tak duże organizacje jak nasza stykają się z silną różnorodnością: od tematów społecznych, charytatywnych, sportowych, sponsoringowych, filmu, muzyki – wszędzie tam chcielibyśmy być – krok po kroku. W tej chwili realizujemy jakiś drugi etap tej naszej komunikacji, ale przed nami kolejne…

Amelia Łukasiak
- Wszystkie media idą w kierunku interaktywności, ale najszybciej zmierza Internet bo właściwie bariera wejścia jest minimalna. Firmowe platformy blogowe będą szybko rozwijały się nie tylko na zewnątrz ale i  do wewnątrz. Wszystkie duże firmy mają gigantyczny, nie wykorzystany potencjał ludzki. Nowe media umożliwiają w szerokim zakresie dzielenie się przez nich swoimi pasjami i talentami z innymi. To z kolei korzystnie wpływa na ocieplenie wizerunku firmy.

Jacek Gadzinowski
- „ktoś sport uprawia, inny pomaga dzieciom, kolejny na swoje pasje…”

Konrad Ciesiołkiewicz
– Dokładnie tak. Ludzie się zgłaszają, piszą. To jest o tyle naturalna komunikacja, że bazuje na realnych zainteresowaniach ludzi.

K.Figura fundacja

Jacek Gadzinowski
- Tego typu działania czasami są odbierano jako robienie sztucznego PR-u, że nie jest to naturalne, a wyreżyserowane. Jak ludzie, którzy zajmują się komunikacją i teraz otwierają platformę blogową mogą przeciwdziałać takiej percepcji?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Odpowiedzią jest szybka, spersonalizowana komunikacja. Zresztą PR w ogóle do tego zmierza, że będziemy musieli reagować w trybie rzeczywistym. W tym sensie, spersonalizowana komunikacja jest komunikacją dużo bardziej wiarygodną i ta wiarygodność się obroni. Jeżeli popełnimy błąd, to będzie nam wypomniany.

Jacek Gadzinowski
- Zaburzeniu ulegnie reputacja. Bo na reputację pracuje się bardzo długo, a stracić ją można bardzo szybko. Wystarczy raz kogoś zawieść, by bardzo długo odbudowywać swoją pozycję.

Konrad Ciesiołkiewicz
- Głęboko wierzę, że ta komunikacja jest w tym sensie naturalna, że prowadzą ją ludzie z krwi i kości. Mają swoje silne i słabe strony. Jest ona o bliższa człowiekowi. Moje obserwacje blogosfery pokazują, że jest też przyzwolenie na popełnianie błędów przez ludzi, pod warunkiem jednak, że potrafią się szybko do tego błędu przyznać.

Amelia Łukasiak
- Zgadzam się z Konradem. Na całościową ocenę medialnego przedsięwzięcia składaja się jednostkowe oceny różnych elementów. Jedne podobają się bardziej a inna mniej. Internauci doceniają kreatywność, pracowitość i otwartość. Nie znoszą protekcjonalnego traktowania. W zamian wybaczają wpadki i niedociągnięcia nie wynikające ze złej woli. To pozwala nowym mediom rozwijąć się i polepszać jakość . Własne medimają przed sobą .przyszłość. To co dziś się dzieje to dopiero początek.

Jacek Gadzinowski
- Własne media, jako dowód na zatarcie się granic między PR’em, komunikacją, a marketingiem?

Konrad Ciesiołkiewicz
- Najlepszym dowodem na to, że granice PR-u i marketingu się zacierają jest sam Internet.

Jacek Gadzinowski
- Zmierzając do podsumowania, jaką widzicie przyszłość przed własnymi mediami i w którym kierunku chcecie zmierzać z własną platformą blogową?

Konrad Ciesiołkiewicz
-Na pewno chcemy odpowiadać na zapotrzebowanie rynku i wychwytywanie trendów. Tym trendem w chwili obecnej bardzo widocznym jest wideo. Chcemy być numerem jeden, jeśli chodzi o dziennikarstwo korporacyjne.

Jacek Gadzinowski
- Tego dziennikarstwa korporacyjnego to w Polsce jeszcze nie ma na szeroką skalę.

Konrad Ciesiołkiewicz
- To nowatorskie przedsięwzięcie w Polsce. Ale nie ma co podchodzić do tego projektu z kompleksem, że w naszym kraju robimy wszystko z opóźnieniem. Trochę tak jest, ale w tej chwili dziennikarstwo korporacyjne rodzi się wszędzie w cywilizowanym świecie.

Jacek Gadzinowski
- Jakie są standardy informacji w takich mediach (korporacyjnych)?

Amelia Łukasiak
- Wideo w Internecie na świecie ma zaledwie 5 lat. To bardzo młoda dziedzina ale co do standardów dziennikarskich w niewielkim stopniu różni się od tych panujących w dziennikarstwie tradycyjnym. Zasada jest zawsze ta sama: zbierz maksymalnie dużo informacji, dokonaj analizy, wyciągnij uczciwe wnioski, podaj w atrakcyjnej formie. Nie należy oczekiwać że w firmie, która jest właścicielem platformy blogowj czy telewizji internetowej będą ukazywały się napastliwe w stosunku do niej samej materiały. Ale przecież te same kryteria obowiązuje w mainstreamowych mediach prywatnych a nawet państwowych. One same siebie nie atakują i nie krytykują.

Jacek Gadzinowski
- Serdecznie dziękuję za rozmowę. Z pewnością wrócę do rozmowy, w najbliższym czasie obserwując rozwój tej formy komunikacji TP i weryfikując kwestie które padły w naszej rozmowie.

BTW. ten tekst jest historycznie najdłuższym tekstem na blogu. Blisko 35K znaków.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 1
 

Szaleństwo social media, gdzie rozsądek?

Marki, produkty i firmy – w obliczu zmieniającej się komunikacji i narządzi stoją przed strategiczną decyzją, czy zanurzyć się w świat social media czy wykazać nieco bardziej zachowawczą taktykę? Obserwując rozkręcającą się modę na nie, chyba warto sięgnąć po zdrowy rozsądek.

Jako żywo, pewnego rodzaju nadmierna pobudliwość, specjalistów od reklamy i wizerunku zaczyna przypominać wydarzenia bańki internetowej czy też egzaltacji wszystkim co kojarzyło się z WEB 2.0. Zastanawiam się na ile jest w tym zdrowego rozsądku a ile trochę próby czarowania rzeczywistości. Nie przeczę, narzędzia które staja się coraz bardziej popularne (przynajmniej w niektórych kręgach) typu mikroblogi, blogi, sieci społecznościowe i formy promocji, reklamy czy sprzedaży, w pewien sposób zmieniają nasze zachowania.

szalenstwo social mediaBlipnij, twittnij, flaknij, fejskubnij…jakiś bełkotliwy metajęzyk dla niewtajemniczonych

Najbardziej odczuwa to prasa drukowana, szukająca od pewnego czasu swojego nowego modelu biznesowego, który pozwoli odzyskać siły po zapaści na rynku sprzedaży reklamy prasowej i nakładów gazet/pism. Czy wyjdzie z tego obronną ręką, jak bardzo się zmieni, tego nie są w stanie określić nawet najbardziej światli znawcy tematu i medioznawcy. Na pewno, zmieni się na tyle na ile przyswoi wszystkie przewagi nowych mediów, używając do synergii (szybkość, wielość źródeł, dziennikarstwo obywatelskie)

Na ile sieci społeczne i zanurzenie się w ciągły natłok informacji zmienia ludzi? Przekonujemy się, gdy niektóre marki są wystawione na kryzysy wizerunkowe. Konsumenci wyposażeni w telefony komórkowe, komputery i narzędzia społeczne szybko wystawiają rachunek każdej marce, która łamie zasady lub „obietnice marki”. Przekonało się o tym nawet, kilka marek które dotąd uchodziły za mocno otwarte czy pro-klienckie. Komunikacja pasywna, zmieniła się w wielokierunkową, gdzie marki i firmy często są „poza obiegiem”. Konsument, stał się krytycznym recenzentem i poczuł pewnego rodzaju władzę…

Demokratyzacja przekazu, spadek jego kosztów wytwarzania to zarówno szansa ale również duże zagrożenie. Nie trudno by powstawały zbiorowe histerie i omany, które czasem przywiązują nadmierną wagę rzeczom które są nie sprawdzone lub nie tak istotne. Przykładem może być zjawisko „świńskiej grypy”. Ile w tym racji, rzeczywistego zagrożenia a ile paniki czasem podsycanej przez media społeczne (nie zawsze świadomie), to wiemy dopiero po czasie. Jak bardzo media mogą zwielokrotnić przekaz, mieliśmy możliwość zaobserwowania gdy nakręcała się sprężyna „największej od 70 lat recesji”. To co było najpierw faktem znanym z wirtualnej rzeczywistości, szybko przenosiło się do rzeczywistego świata. Stąd tak ważnym jest, by nie przyjmować wszystkiego co zobaczymy w social media jako bezkrytyczne. Nawet jeśli informacja ma szlachetne pobudki, jak było w przypadku wydarzeń w Iranie, warto śledzić takie informacje z wielu miejsc próbując złapać własny dystans.

meerkats-social-media Ej, słyszałeś – otwarli nowy serwis mordonora.pl, ilu masz obserwujacych?

W temacie większej świadomości, nadal borykamy się ze zjawiskiem „marketingu szemranego”. Jest to przynajmniej w polskim przypadku, często forma wynaturzonych działań zmierzających to wprowadzenia konsumentów w błąd. Nie potępiam zjawiska buzz czy WOMM, niemniej jednak te złe przykłady coraz częściej przesłaniają dobre praktyki, jeśli one występują. Z każdym jednak wykasowanym spamowym, szemranym komentarzem na blogu tracę do tego zjawiska cierpliwość… jako że często na blogu poruszałem tematy związane z branżą bankową, często doświadczałem nadnaturalnej aktywności różnej maści trolli i podejrzanych treści na temat wspaniałości banków, ich ofert czy też „prawdziwie słusznych porad”. Zastanawiam się, dlaczego nie pokazuje się publiczności dobrze wykonanych przykładów tego typu działalności, czy jest coś w tym wstydliwego?

Być może, tego typu działania stają się coraz mniej wiarygodne i skuteczne. Poszukuje się zatem czegoś bardziej angażującego, czegoś bardziej transparentnego, z większym i szybszym zasięgiem a przez to nowego dla konsumenta polskiego. Otwartym polem do działań „dialog, relacja, słuchanie, interakcja” stały się mikroblogi i serwisy społecznościowe. Jako, że cały czas jest to świeży temat, bardzo łatwo tu wejść ale jednocześnie stracić rozsądek. Na wszystko trzeba nałożyć pomysł, rozpoznanie środowiska, narzędzia oraz ustalić skalę.

Wiadomym jest, że nisko zasięgowe narzędzie nie spowoduje wielkich wzrostów sprzedaży. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że przy prostych działaniach (typu konta, fan page na Facebooku czy konkursy, rozmowy z konsumentami) na początku są to działania typowo wizerunkowe. O sprzedaży czy wytworzeniu pewnego rodzaju reputacji możemy mówić w dłuższym terminie. Dopiero przy konsekwencji, wiarygodności i większym skomplikowaniu działań takie strategie zaczną czy zaczynają działać. Czy każda marka, produkt, osoba czy firma powinna być zainteresowana by wejść w świat social media?

facebookisdeathSkazani na Facebook ?!

Odpowiem jasno, że niekoniecznie. Jeśli social media nie będą integralną częścią całej komunikacji (podkreślę, że zintegrowanej), wypracowaną strategią lub autentycznym zaangażowaniem decydentów, takie działania mogą przynieść więcej szkód niż pożytku. Warto zatem, odpowiedzieć sobie szczerze – po co nam te social media. Jako kwiatek do kożucha czy rzeczywista chęć rozmowy z konsumentem, nawiązanie relacji i budowanie reputacji oraz kanału sprzedaży?

Osoby, specjaliści czy eksperci zajmujący się komunikacją (niezależnie jak bardzo się specjalizują lub nazywają) stoją przed nie lada wyzwaniem. By powściągnąć swój optymizm oraz bezkrytyczny sposób patrzenia, na narzędzia i trend które cały czas jeszcze podlegają krystalizacji. Pozwalają one szybciej i skuteczniej docierać do konsumentów, ale wymagają innego niż dotychczas podejścia. W świecie fragmentarycznej informacji, potrzebujemy skutecznie dotrzeć z komunikatem, ale nie strzelając na ślepo, tylko precyzyjnie dobierając narzędzia. Nie wszystkie, nie koniecznie te które akurat są modne i na czasie. Ale te, które efektywnie wpiszą się w naturalne zachowania konsumentów. Być może także te które rokuja potencjalnie największą korzyść w postaci ROI (efektów mówiąc wprost)

Zatem, więcej umiaru i zdrowego rozsądku. Social media nie są złotym gralem i jedyną prawdą objawioną w komunikacji. Nawet, jeśli przyszły rok w Polsce będzie należał do Facebooka ;)

BTW. Dla promowania zdrowego budowania rynku social media, zapraszam wszystkich zawodowo zajmujacych się tą dziedziną do zaprezentowania swoich case’ów, ciekawych realizacji, artykułów na ten temat i kampanii oraz przemyśleń na temat rynku. Łamy tego bloga sa dla Was szeroko otwarte. Czyta go sporo ludzi (w grupie docelowej), więc z checią dołożę swoją cegiełkę w promowaniu rynku. Nie są ważnym „barwy klubowe” ani sympatie.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 13