Od mieszania łyżką w szklance z herbatą, herbata nie stanie się słodsza. Tak jak od pisania listów otwartych (w tym przypadku, branża PR), nie zmieni się rzeczywistości. Nawet jeśli bardzo by się bardzo-bardzo-bardzo chciało.
Podobno banki to instytucje zaufania społecznego, firmy z którymi klienci wiążą się na długie lata i niechętnie lub nie aktywnie korzystają z ich usług. Case mbanku pokazał jednak, że jest zupełnie inaczej. Marka „postawiona” na emocjach wymknęła się spod kontroli, a „mysz ryknęła” i zaczęła polować na bankozaura.
Parafrazujac starą prawdę, zawierającą się w prostym twierdzeniu „wyróżnij się albo zgiń” i przyglądając się na chęć podnoszenia w Polsce kwalifikacji, trzeba stwierdzić że mamy jeszcze wiele do zrobienia.
Patrząc na to co serwują nam media w kontekście narastającej ilości zachorowań na świńską grypę można stwierdzić, że niektóre media zatraciły kompletnie się w rzeczywistości i zaczynają tworzyć psychozę strachu. Napędzaną mocnym językiem i odwołując się do dziwnych porównań.
Jak się nie rozumie czegoś, to najlepiej obrażać. Nie ma modelu biznesowego? A może, raczej działania tam wymagają zrozumienia zasad rządzących takimi zbiorowościami. Zaangażowania i transparentności. Zakazany jest szemrany WOM (marketing szeptany).