Archiwum

Archiwa podzielone na miesiące:

 

Prezydent Lech Kaczyński i jego 1 mln przyjaciół

Kaczyzm jest „passe”, nadchodzi wielka zmiana… to blogi, społeczości sms’y  i marketing szeptany zrobią swoje. „Zaciężne wojska” wolontariuszy porywają niezdecydowanych i wahajacych się. Ocieplony wizerunek, który kupuje większość. Czy są to mrzonki? Oto nowa odsłona : marketing polityczny w internecie.

lech-kaczynski-prezydent

Prezydent na styl „amerykański”… konserwatysta lub liberał, z mocnym wyraznym językiem i nieprzejednany w swoich poglądach. Mający swój „żelazny elektorat”. Wyzwalający duże namiętności i skrajne emocje. Czy trzeba czegoś więcej by pociągnąć za sobą tłumy? Katalizatora, w postaci kryzysu gospodarczego, „plastikowości” przeciwników, odrobiny szczęścia, mądrych doradców… a przede wszystkim rewolucyjnych zmian w komunikacji, mediach i budowie wizerunku, która dzieje się na naszych oczach.

Społeczności, blogosfera i mikroblogi będą kluczem do wygranej w wyborach 2010. Każdy z kandydatów już dzisiaj (a nie za pół roku lub pózniej) powinien przemyśleć swoją strategię, jak pozyskać „przyjaciół”. Oddanych sobie „followers”, którzy pójdą z nim w ogień. Rozpętających word-of-mouth w bezprecedensowej skali, wpływając na media tradycyjne, twoich sąsiadów, znajomych i rodzinę. Pukających do drzwi, organizujących spotkania i eventy lokalne, wysyłające miliony sms’ów, tworzących filmy i jpg’i wiralowe. Obserwujących przeciwników politycznych i punktujących w blogosferze, każde wypowiedziane przez nich słowo. Zbierających potrzebne środki finansowe i tworzących niskobudżetowe reklamy czyli marketing polityczny w internecie.

Będzie bardziej „amerykańsko” niż myślimy. Poziom emocji będzie tak duży, że będziemy stać w kolejkach do urn wyborczych. Czy Internet obudzi demokrację na nowo? Czy starcie silnych osobowości porwie tłumy? Zostało naprawdę niewiele czasu… by zacząć kreować już dzisiaj swój wizerunek. Na razie jest nijak a potencjalni kandydaci na prezydenta jeszcze śpią. Oby nie obudzili się z „ręką” w nocniku. Mydlana rzeczywistość dnia codziennego, to potencjalnie duża szansa dla wyrazistych postaci. Mamy kłótnie o samoloty i miejsca na oficjalnych spotkaniach Unii. Odrażania się i  tematy zastępcze, wiele słów i mało efektów.

Krótka kampania i „malowanie trawy” w postaci kilku uśmiechów na evantach lub prawie-jak-konwencjach z baloniakami i transparentami, wizytach transmitowanych w TV, profili na blipie/flakerze czy naszej klasie, koślawych blogasków lub „smerfnych” virali niczego nie załatwią. Z tego błogiego snu niedługo wyprowadzi nas 1mln przyjaciół Lecha Kaczyńskiego, dobrze zorganizowanych i wiedzących o co walczą. Jeszcze o tym nie wiedzą ale zaraz się zorganizują. Oby jak najszybciej, wtedy kampania wyborcza stanie się naprawdę ciekawa, bo zareagują kontrkandydaci.

Zatem, czas na zawodowych spin doctor’ów z prawdziwego zdarzenia, którzy potraktują tą kampanię jako kampanie produktu – z okreslona target grupą, narzedziami komunikacji. Tak by zaproponować nam być może, atlernatywnego kandydata jako rzeczywisty produkt, a nie plastikową efemerydę, „obrażalską panienkę”, poszukiwacza spisków lub zacietrzewionego politykiera.

Obyśmy żyli w ciekawych czasach… *przysłowiowy milion jest tylko symbolem.


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 2
 

Kodeks z-łomiarzy polskich *

Jeszcze „trawię” to co usłyszałem i zobaczyłem na konferencji dot. WOM (organizowanej przez Maćka Budzicha). I mam nieoparte wrażenie, że następuje jakaś gigantyczna pomyłka albo niezrozumienie stanu rzeczy.

Możemy się nadal zastanawiać co jest białym, szarym, czerwonym, zielonym lub czarnym WOM… tylko to nie rozwiąże całości problemu. To tak jakby zastanawiać się  „ile jest cukru – w cukrze” lub powiem kolokwialnie „g… w g…”. Nie trywializujmy, bo są odpowiednie przepisy prawa, instytucje jak i prawa konsumentów, które pozwalają reagować na pewnego rodzaju nadużycia, które mają miejsce. Każdy prosument/konsument – ja, TY, ON, ONA może adekwatnie zareagować! Zgodnie z „literą prawa”.

demolition-tools

Generalnie, traktowanie Internetu i „szeptania” w nim, jako jedynego problemu spowodowane jest, że zjawisko „szemrania” przybrało tutaj gigantyczne rozmiary. Skutkiem czego nie jesteśmy w stanie oddzielić prawdziwych opinii od tych fałszywych, referencji pisanych z „dobrego serca” od tych – które mają znamiona czarnego i szkalującego PR. Klienci i konsumenci zaczynają się gubić, marki zaczynają cierpieć a branża reklamowa… usychać. Maszynowy „spam”, paszkwile lub hurra optymistyczne referencje wykrzywiają rzeczywisty świat.

Co robic?

Najlepszym testem dla firm zajmujących się WOM/WOMM będzie to, czy w swoim gronie dokonają gruntownego zastanowienia się nad tym co się już stało i co może się stać. Żaden kodeks niczego nie ureguluje i nie uleczy, jeśli nie będzie woli przestrzegania go. Dlaczego firmy działajace etycznie, przestrzegajace dobrego smaku i zasad biznesowych (w branży WOMM) mają być poszkodowane? Dobre przykłady i kampanie trzeba wręcz nagłaśniać, pokazywać – brać o dobry PR tego segmentu rynku.

Proponuje, może tak zacząć od transparentności, czystości intencji? Jak w klasycznym PR.  Zawieście na stronie z kodeksem, także informacje dla rynku, klientów czy konsumentów – jak prawo w Polsce reguluje taką formę reklamy, jak z niej korzystać i jak bronić się przed nieuczciwymi praktykami. Ruch należy do Was. Są pewne regulacje, w świecie tradycyjnej reklamy, samoograniczenia – czerpcie z nich całymi garśćmi. To dobre wzorce. Edukujcie klientów, edukujcie konsumentów, rozmawiajcie, otwórzcie się na świat. Syndrom oblężonej twierdzy nie pomoże.

Zatem, dla jasności intencji, warto by w pracach nad samoregulacją i samoograniczeniem uczestniczyły firmy PR, marketingu tradycyjnego, KNF, UOKiK, media (gdzie są fora i serwisy społecznościowe), firmy prowadzące opiniarki i porównywarki cenowe. We własnym sosie, Panowie „łomiarze” i Panie „łomiarki” nic pożywnego nie upichcicie… Czy nazwiemy to e-pr, amplifaing, marketing relacji konsumenckich, nie zmieni to stanu że temat jest „słaby” i to coraz bardziej. Krasnoludki ani „niesforni studenci” nie są żadnym wytłumaczeniem tego co się dzieje. Nie psujcie rynku internetowego, marketingu zintegrowanego czy też działań bezpośrednich.  WOM internetowy to tylko 10% całości… jego 90% dzieje się w sklepach, klubach, na ulicy i w domach.

ryneczek

Dla purystów anty-WOM’owych: trzeba mieć pełną świadomość i nie bać się głośno powiedzieć, plotka–szept-WOM istnieje od tysiącleci. Była obecna na rynkach, bazarach, w fabrykach i warsztatach przemysłowych. W okopach wojen, na polach bitew, na dworach i w pałacach prezydenckich, W domach, na ulicach i na barykadach rewolucji francuskiej. Jest w każdej branży, kreuje trendy, nasze zachowania, styl mody, muzyki i filmu, politykę i religię. Otacza nas z każdej strony, jeśli jeszcze o tym nie wiecie.

Mniej zatem dulszczyzny po obu stronach – więcej rozsądku. Będziemy zdrowsi!

*łomiarz – inaczej człowiek/firma zajmujaca się marketingiem szeptanym (WOM/WOMM)

O konferencji napisali :

aleksander22;
Dominik Koza;
Natalia Hatalska;
Julia Krysztofiak-Szopa i Ryszard Szopa czyli team gryziemy.net;
• epijar – pierwsze wrażeniadrugie wrażenia;
makjuzer;
powerblog – Michał Mietliński;
Tomasz Topa;
blog Streetcom.
oraz organizator konferencji na temat „łomu”: Maciej Budzich aka. Mediafun


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 15
 

Śmierć forumowych napier… *

*napier… na forach = kolokwialne wyrażenie w branży marketingowej, public relations opisujące marketing „szemrany” uprawiany przez polskie firmy „e-pr” zajmujące się tego typu działalnością.

Kto by kiedyś pomyślał, ze pisanie lipnych opinii i komentarzy na forach czy też rozmowa i plotkowanie w sklepach/klubach/kawiarniach/centrach zakupowych, to będzie działalność biznesowa, do której dorobiona będzie cała ideologia, kodeksy, pojawią wyniki badań skuteczności oraz wpłynie to na zmiany w komunikacji marketingowej.

W 1998, z tego co pamiętam…  z kumplem z branży gier komuterowych zastanawiałem się, czy to będzie dobra nisza rynkowa do zarabiania na komentarzach – na usenecie, stronach www i forach dyskusyjnych, przez generowanie opinii podstawionych użytkowników (nazwanych przez nas wtedy „lipni bohaterzy”)

Minęło 10 lat a fantazja przerosła rzeczywistość…
Teraz w dobie WEB 2.0 mówi się „operator pr”, „epr”, „amplifier”, „cyfrowy PR”, „alternatywny sposób komunikacji” , „wywieranie wpływu na prosumentów”, „angażowanie w świat marki”, „prosumencki sposób komunikacji”– mieszając pojęcia i dezawuując istotę plotki, opinii i rekomendacji od znajomego-rodziny-kolegi/koleżanki. Odsyłam na WIKI, co tak naprawdę oznacza prawdziwy WOM.

To pewnie  swoisty „odruch Pawłowa”  – skoro pokazuje się badania, że dla blisko 60% potencjalnych klientów, jest to istotny czynnik w  procesie decyzji zakupowej, po zapoznaniu się z opiniami/ocenami w porównywarkach, forach czy w google.

Nie dziwi nic, że stało się to intratnym biznesem.  Wynajmujemy studentów w akademikach lub desperatów w „cyber cafe” i płacimy kilkanaście groszy za opinię pisane ze zmiennych IP. Ew. w zaawansowanej wersji „e-pr manager” zarządza zdalnie grupą grupa „operatorów” przez komunikatory lub e-mailem, posługując się „scenariuszami rozmowy o marce”.  A później, rezultat sprzedaje się dużym klientom, w paczkach/w pakietach na setki i tysiące, jakby to była produkcja taśmowa. Żeby to jeszcze było robione z pomyślunkiem…

siła plotki

W polskiej rzeczywistości „ideał uległ wypaczeniom”. Ilość śmieciowych komentarzy, wytwarzanych z prędkością karabinu maszynowego, czarny PR który zaczyna opluwać marki konkurentów i ich produktów, zniechęca potencjalnych klientów  i konsumentów coraz bardziej. Rozmowy o marce zaczynaja bardziej „śmierdzieć” sztucznoscią niż jej służyć i wzbudzać zaufanie swoją szczerością.

Ci bardziej świadomi konsumenci unikają takich „publikacji” i „rekomendacji”, a mniej rozgarnięci jeszcze się łapią. Oby jak najkrócej, a jak najszybciej – nastąpiła „śmierć formowych napier…”. Generalnie, czas na samoregulację w branży komunikacji oraz pracę nad standardami i edukację rynku (będzie to z korzyścią dla wszystkich uczestników rynku).

Dlatego popieram takie inicjatywy jak Maćka Budzicha. A branży reklamowej życze zdrowej dyskusji

PS. Do samego WOM jako takiego, nie mam zastrzeżeń, bo uwazam to za ciekawą formę dialogi z konsumentami. Ale w sposób TRANSPARENTNY!


Przeczytaj więcej | Dodaj komentarz | 6